Nowa wersja 911 – Porsche zapowiada najbardziej purystyczną maszynę od lat

Niemiecki producent sportowych samochodów znów podgrzewa atmosferę. Już w połowie kwietnia światło dzienne ujrzy zupełnie nowy wariant kultowego Porsche 911. Oficjalne zapowiedzi sugerują, że marka szykuje auto skrojone pod największych motoryzacyjnych purystów.

Porsche znane jest z tego, że potrafi mistrzowsko budować napięcie wokół swoich premier. Tym razem producent serwuje nam zaledwie jedno, enigmatyczne zdjęcie przykrytego płachtą nadwozia oraz zapowiedź nadejścia „wyjątkowo ekscytującego samochodu sportowego”. Z komunikatu płynie jednak ważna obietnica – nowość ma dostarczyć kierowcom purystyczną przyjemność z jazdy.

W języku Porsche to jasny sygnał. Najczęściej oznacza to model pozbawiony zbędnych kompromisów (być może kolejną wariację z rodziny GT lub surowe modele typu Touring/T). W praktyce może to zwiastować powrót do wolnossącego silnika, manualnej skrzyni biegów lub radykalne odchudzenie konstrukcji połączone z ograniczeniem elektroniki.

Sprawdzian na kanaryjskich serpentynach

Zanim auto trafi przed obiektywy kamer, musiało udowodnić swoją wartość na drodze. Marka zdradziła, że wciąż trzymany w tajemnicy wariant 911 przeszedł już pierwsze testy na widowiskowych, górskich trasach Teneryfy. Za jego kierownicą usiedli starannie wyselekcjonowani eksperci motoryzacyjni. Taki ruch to klasyczny zabieg marketingowy, mający po prostu podbić rynkowy apetyt przed oficjalnym zdjęciem kamuflażu.

Kiedy zobaczymy auto?

Fani motoryzacji nie będą musieli długo czekać. Światowa, cyfrowa premiera tajemniczego modelu 911 odbędzie się we wtorek, 14 kwietnia 2026 roku. Transmisja wystartuje punktualnie o godzinie 16:00 polskiego czasu (CEST). Wydarzenie będzie można śledzić na żywo w Newsroomie Porsche oraz na oficjalnym kanale producenta na platformie YouTube. Jeśli przegapicie transmisję na żywo, nic nie tracicie, informacje o nowym 911, z pewnością znajdziecie u nas.

845 koni i dziury w kluczyku. Porsche świętuje 50 lat modelu 935 [galeria]

#motoryzacja #Porsche #Porsche911 #premiera #samochodySportowe #silnikWolnossący #Zuffenhausen

WOW! Tym razem #Microsoft naprawde sie stara zareklamowac w kreatywny sposob #ForzaHorizon6 - ten material jest swietny!

https://www.youtube.com/watch?v=7l-13pqHdyg

Swoja droga, bylem ciekaw, czy w szostce pojawi sie japonska wersja motywu z menu glownejgo z piatki czyli Urbandawn - Encanto i... jestem niemal pewny, ze w tle slychac w pewnym momencie taka wersje 😍

Do dzisiaj bylem przekonany, ze Encanto to po prostu "meksykanski remix" ODESZA - A moment apart, czyli motywu z menu glownego w czworce, ale jednak nie... 😅

#gry #giereczkowo #soundtrack #motoryzacja #HospitalRecordsRadio #muzyka #PlaygroundGames

The Art of Driving – Episode 1: Tohoku ft. DRAGON76

YouTube
Wreszcie ktoś to powiedział. Dotykowe przyciski są tańsze o połowę.

Dotykowe przyciski miały być wizytówką nowoczesnej motoryzacji, a okazały się jednym z jej najbardziej irytujących eksperymentów. Teraz nawet szef Ferrari, Benedetto Vigna, otwarcie przyznaje, że to był błąd.

Rzeczpospolita

Dość terroru ekranów dotykowych. Szef Volkswagena przywraca przyciski i nazywa je „niepodlegającymi negocjacjom”

Przez ostatnią dekadę producenci samochodów na siłę wciskali nam ekrany dotykowe do obsługi absolutnie wszystkiego – od głośności radia po klimatyzację.

Klienci tego nienawidzili. Teraz szef Volkswagena, Thomas Schäfer, oficjalnie kończy z tym niebezpiecznym trendem, zapowiadając wielki powrót klasycznych przycisków i pokręteł.

Wielka fascynacja branży motoryzacyjnej pozbywaniem się fizycznych kontrolerów z desek rozdzielczych miała dwa źródła. Z jednej strony była to próba naśladowania designu w stylu „iPhona” i minimalistycznych kokpitów Tesli, a z drugiej – brutalne cięcie kosztów (produkcja jednego wielkiego ekranu jest tańsza niż montaż skomplikowanych przełączników). Efekt? Sfrustrowani kierowcy, którzy musieli odrywać wzrok od drogi, by „przeklikać” się przez trzy warstwy menu, byle tylko zmienić temperaturę nawiewu.

Thomas Schäfer, który przejął stery w Volkswagenie, stawia sprawę jasno. W wywiadzie dla Top Gear bezlitośnie rozprawił się ze współczesnym projektowaniem aut: „Posłuchajcie, dla mnie dwie rzeczy absolutnie nie podlegają negocjacjom: klamki w drzwiach i przyciski. Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek miałby chcieć używać dotykowych suwaków”.

Nowy kokpit w Volkswagenie ID. Polo. Fizyczne przyciski to już standard, ale show kradnie tryb „Retro” [galeria]

Badania bezpieczeństwa potwierdzają to, co kierowcy czuli intuicyjnie. Testy przeprowadzone przez szwedzki magazyn Vi Bilägare w 2023 roku udowodniły, że wykonanie prostych czynności w starym Volvo bez ekranu dotykowego zajmowało kierowcy zaledwie 10 sekund. Zrobienie tego samego w nowoczesnym, „ekranowym” aucie pochłaniało nawet 45 sekund – a to przekłada się na setki metrów przejechanych niemal w ciemno.

Volkswagen nie jest sam. Do marek, które powoli wycofują się z całkowitej „ekranizacji” aut, dołączają m.in. Hyundai czy Subaru. Powrót fizycznych przycisków, łatwych do wyczucia pod palcem bez odrywania oczu od jezdni, to jeden z najlepszych technologicznych trendów, jakie mogły spotkać współczesną motoryzację.

#bezpieczeństwoNaDrodze #ekranyDotykoweWAutach #ergonomia #fizycznePrzyciski #motoryzacja #ThomasSchäfer #trendyMotoryzacyjne #Volkswagen

Jaguar próbuje wrócić do gry. Nowe elektryczne GT ma ponad 1000 KM – i jeszcze więcej do udowodnienia [galeria]

Są takie premiery, które można spokojnie ocenić przez pryzmat danych technicznych, osiągów i kilku dobrze dobranych zdjęć. Są też takie, które od pierwszego zdania niosą ze sobą zupełnie inny ciężar, bo tak naprawdę nie opowiadają o samochodzie, tylko o marce, która próbuje na nowo zdefiniować samą siebie. To właśnie taki przypadek.

Nowy, elektryczny Jaguar GT zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii, bo trudno patrzeć na niego w oderwaniu od tego, co wydarzyło się wokół Jaguara w ostatnich miesiącach.

A wydarzyło się sporo i – nie ma co tego pudrować – w dużej mierze były to rzeczy dla marki bolesne. Jaguar wygasił swoją dotychczasową gamę modelową, de facto znikając z rynku w klasycznym rozumieniu, zostawiając klientów z końcówkami magazynowych stanów i poczuciem, że coś się kończy, zanim jeszcze do końca zrozumieli, co ma się zacząć. Do tego doszła nowa identyfikacja wizualna i kampania wizerunkowa, która miała być odważna, świeża i „inna niż wszystko”, a została odebrana jako oderwana od DNA marki i – co chyba najbardziej zabolało – wtórna. Efekt był taki, że zamiast ekscytacji pojawiła się fala krytyki, a ta bardzo szybko przełożyła się na decyzje personalne na najwyższym szczeblu.

Czystki w Jaguarze po wizerunkowej katastrofie. Szef designu wyprowadzony z biura

W tym kontekście nowy GT nie jest po prostu kolejnym modelem w portfolio. Jest próbą odzyskania kontroli nad narracją, pokazania, że za tym całym zamieszaniem stoi coś więcej niż tylko marketingowa deklaracja „nowej ery”. I właśnie dlatego warto na chwilę odłożyć na bok emocje i przyjrzeć się temu, co Jaguar faktycznie próbuje tutaj zrobić.

To samochód, może po prostu warto pojeździć?

Zaskakująco dużo zaczyna się od przeszłości. Zamiast budować ten samochód wyłącznie na symulacjach i cyfrowych modelach (a tak wyglądało z zewnątrz projektowanie konceptu), inżynierowie Jaguara wrócili do swoich najważniejszych konstrukcji i zaczęli od bardzo prostego, ale dziś rzadko spotykanego ćwiczenia – po prostu jeździli. XK120, E-Type, XJ Coupé V12, XJS czy XJ Series I nie były dla nich inspiracją w sensie stylistycznym, tylko punktem odniesienia dla tego, jak samochód powinien się zachowywać, jak reagować na gaz, jak budować tempo i – co najtrudniejsze – jak komunikować się z kierowcą. Dopiero na tej bazie zaczęto budować nowego elektryka, co samo w sobie jest dość czytelnym sygnałem, że Jaguar przynajmniej deklaratywnie próbuje wrócić do swoich fundamentów.

Na poziomie czysto technicznym wszystko wygląda dokładnie tak, jak można się spodziewać po aucie, które ma otwierać nowy rozdział. Mówimy o układzie trzech silników elektrycznych, mocy przekraczającej 1000 KM i momencie obrotowym na poziomie ponad 1300 Nm, przy czym całość spięta jest systemem sterowania reagującym w czasie liczonym w milisekundach . Do tego dochodzi zaawansowane wektorowanie momentu obrotowego, adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne i cały zestaw technologii, które mają sprawić, że ten potencjał nie rozleje się na asfalt w sposób przypadkowy, tylko będzie podany kierowcy w kontrolowany i – co ważne – przewidywalny sposób.

Moc dystyngowana

I właśnie tutaj pojawia się najciekawszy wątek całej tej historii, bo w świecie współczesnych elektryków same liczby przestały robić wrażenie. Tysiąc koni mechanicznych nie jest już czymś, co automatycznie ustawia samochód w kategorii „wyjątkowy”. Tesla Model X Plaid, Xiaomi SU7, YangWang U9, nie mówiąc o takich potworach jak Bugatti Chiron, Rimac Nevera, czy Koenigsegg Regera. Co łączy te auta? Każde z nich ma moc powyżej 1000 KM, i przekroczenie tej granicy niekiedy jest znaczne.

Wyjątkowy może być natomiast sposób, w jaki ta moc jest wykorzystywana. Jaguar bardzo wyraźnie podkreśla, że nie chce budować auta, które będzie po prostu szybkie, tylko takie, które będzie szybkie w sposób charakterystyczny dla tej marki – z wyraźnym zapasem, bez nerwowości, bez poczucia, że samochód pracuje na granicy swoich możliwości. To jest bardzo świadome nawiązanie do epoki silników V12, gdzie osiągi były ważne, ale jeszcze ważniejsze było to, jak łatwo i naturalnie można było z nich korzystać.

Duch V12 w epoce elektromobilności

Tyle że dziś ten efekt trzeba osiągnąć nie mechaniką, tylko oprogramowaniem, a to zasadniczo zmienia reguły gry. Łatwo jest zaprojektować system, który będzie imponował w tabelce. Znacznie trudniej stworzyć taki, który będzie spójny, przewidywalny i – paradoksalnie – „niewidzialny” w codziennym użytkowaniu. Jaguar twierdzi, że właśnie to udało mu się osiągnąć, ale to jest dokładnie ten element, który zweryfikuje dopiero rzeczywistość.

Podobnie jest ze stylistyką. Z zapowiedzi wynika, że nowy GT ma wracać do klasycznych proporcji – długiej maski, niskiej linii dachu i sylwetki, która bardziej przypomina klasyczne gran turismo niż typowego, „wyczyszczonego” aerodynamicznie elektryka . To brzmi jak ruch w dobrą stronę, zwłaszcza po ostatnich kontrowersjach wokół kierunku wizualnego marki, ale jednocześnie oznacza, że każdy detal będzie analizowany znacznie dokładniej niż w przypadku producenta, który nie ma za sobą świeżego kryzysu wizerunkowego.

Czekamy na wrzesień, to będzie chwila prawdy dla marki

Oficjalna premiera zaplanowana jest na wrzesień i dopiero wtedy zobaczymy, ile z tej opowieści ma realne pokrycie w gotowym produkcie. Na razie Jaguar bardzo konsekwentnie buduje narrację o powrocie do korzeni, technologicznej rewolucji i nowym otwarciu, ale trudno nie odnieść wrażenia, że równolegle jest to również próba odzyskania zaufania – zarówno klientów, jak i obserwatorów marki.

I w tym sensie to nie jest tekst o kolejnym elektryku z imponującą specyfikacją. To jest historia o producencie, który znalazł się w trudnym momencie i próbuje udowodnić, że za odważnymi deklaracjami stoi coś więcej niż tylko zmiana logo i hasła reklamowego. Jeśli ten samochód faktycznie dowiezie to, co obiecuje, Jaguar może wrócić do gry w bardzo mocnym stylu. Jeśli nie, cały ten projekt zostanie zapamiętany nie jako nowy początek, tylko jako moment, w którym marka ostatecznie zgubiła własny charakter. Szczerze? Trzymam za markę kciuki, bo wierzę że prawdziwa siłą nie tkwi w unikaniu błędów, ale w umiejętności ich naprawienia.






#1000KM #autaLuksusowe #elektromobilność #elektryczneGT #EVPerformance #EVPremium #granTurismo #Jaguar #Jaguar2026 #JaguarDesign #JaguarElektryczny #JaguarGT #JaguarPrzyszłość #luksusoweAuta #motoryzacja #nowyJaguar #rynekMotoryzacyjny #samochodyElektryczne #samochodyPremium #technologieWMotoryzacji

Kodowanie na lodzie. Volkswagen i Rivian z sukcesem kończą ekstremalne testy nowej architektury

Kiedy myślimy o oprogramowaniu samochodowym, rzadko wyobrażamy sobie zaśnieżone trasy na dalekiej Północy.

Tymczasem to właśnie tam ważą się losy nowej generacji elektryków. Spółka joint venture RV Tech (powołana przez Volkswagen Group Technologies oraz markę Rivian) właśnie domknęła kluczowy etap prac – mordercze zimowe testy elektroniki dla pierwszej generacji pojazdów zdefiniowanych przez oprogramowanie (SDV).

W praktyce to ważny moment, ponieważ to właśnie oprogramowanie coraz częściej decyduje dziś o rynkowej wartości samochodu – od systemów jazdy po tempo wprowadzania nowych funkcji.

Z gorącej Arizony prosto w szwedzkie zaspy

Współpraca obu marek nie ogranicza się do biurowych narad – przez kilka ostatnich miesięcy połączony zespół inżynierów z Volkswagena, Audi, Scout i samego RV Tech weryfikował „mózg” nowej platformy w skrajnych warunkach.

Program testowy podzielono na dwa mocno kontrastujące ze sobą etapy:

  • W amerykańskim Phoenix (stan Arizona) zespoły dopinały ostateczne wersje kluczowych funkcji i przygotowywały pojazdy referencyjne do transportu.
  • W Szwecji (w okolicach Arjeplog) samochody trafiły na śnieg i lód, gdzie ich systemy poddano wymagającym próbom obciążeniowym.

Całość zwieńczyły indywidualne jazdy homologacyjne w Niemczech i Szwecji, w których brało udział bezpośrednio kierownictwo działów rozwoju poszczególnych marek.

Co ciekawe, na poligon doświadczalny wysłano zmodyfikowane pojazdy referencyjne reprezentujące marki Audi i Scout, a także model Volkswagen ID.EVERY1 wyposażony w architekturę SDV i specjalne, tymczasowe nadwozie (które nie zdradza ostatecznego wyglądu modelu seryjnego).

Co dokładnie sprawdzano pod maską (i w chmurze)?

Architektura SDV ma docelowo napędzać pojazdy elektryczne Grupy Volkswagen oferowane na rynkach półkuli zachodniej. Zamiast polegać na dziesiątkach oddzielnych, rozproszonych modułów, system stawia na zcentralizowane, „strefowe” zarządzanie autem. W skrajnych zimowych warunkach analizowano przede wszystkim:

  • Płynność współdziałania sprzętu i kodu dla zaawansowanego napędu na wszystkie koła.
  • Reakcje systemów kontroli trakcji i ich wpływ na ogólną stabilność jazdy po śliskiej nawierzchni.
  • Stabilność zdalnych aktualizacji over-the-air (OTA). To właśnie one mają w przyszłości zapewniać stały dostęp do najnowszych funkcji zautomatyzowanej jazdy.

Po przeprowadzeniu setek cykli walidacyjnych inżynierowie potwierdzili, że system działa stabilnie w trudnych scenariuszach drogowych. Pomyślne domknięcie testów pozwala spółce RV Tech utrzymać założony harmonogram prac nad nową platformą.

Inżynierowie z Wolfsburga jadą do Palo Alto

Nawet najlepsza technologia potrzebuje ludzi, którzy potrafią z nią pracować. Dlatego Grupa Volkswagen mocno inwestuje w kompetencje swojego zespołu. Już w maju rusza obszerny program, w ramach którego inżynierowie Volkswagena spędzą kilka miesięcy w amerykańskich lokalizacjach RV Tech (w tym m.in. w Palo Alto), by na miejscu zgłębiać tajniki architektury tworzonej przez joint venture.

Po powrocie do Wolfsburga wcielą się w role wewnętrznych ekspertów, co ma pozwolić na szybszą integrację oprogramowania z rozwiązaniami charakterystycznymi dla konkretnych marek z Grupy.

Wszystko wskazuje na to, że partnerstwo z Rivianem to dla Volkswagena nie tylko zastrzyk nowej technologii, ale też całkowita transformacja kultury pracy nad kodem. Dla samych kierowców oznacza to w przyszłości jedno: samochody, które po wyjeździe z salonu nie zaczną się technologicznie starzeć, lecz będą ewoluować i rozwijać się jeszcze przez długie lata.

Pół wieku legendy. Volkswagen świętuje 50. urodziny Golfa GTI i zapowiada wyjątkowy projekt w Polsce

#aktualizacjeOTA #motoryzacja #pojazdyZdefiniowaneOprogramowaniem #Rivian #RVTech #samochodyElektryczne #SDV #technologia #testyZimowe #Volkswagen

Lecimy na Luft Tokyo z Galaxy S26 Ultra [wideo]

Dziś przygotowałem dla Was coś zupełnie nietypowego. Zamiast siedzieć w zaciszu mojego biurka i opowiadać o kolejnym, produkcie z krzemem w środku, zabieram Was w podróż. I to nie byle jaką, bo aż do Tokio. Wyposażyłem się w nowego Samsunga Galaxy S26 Ultra i postanowiłem sprawdzić, jak ten cud koreańskiej inżynierii poradzi sobie w bojowych warunkach miejskiej dżungli i podczas pewnego bardzo, ale to bardzo specjalnego wydarzenia. Zobaczcie na własne oczy, jak działa mityczna „nightografia” oraz tryb blokady horyzontu – funkcja tak inteligentna, że mogłaby uratować niejeden amatorski film z wakacji (i może nawet uspokoić moją żonę, która ma bardzo awangardowe podejście do trzymania pionu).

Ale to nie wszystko. Głównym daniem tego odcinka jest Luft Tokyo – absolutnie unikalne zloty klasycznych Porsche chłodzonych powietrzem. Wyobraźcie sobie setki pięknych, ryczących maszyn zaparkowanych na nieczynnej estakadzie w samym sercu Ginzy. Od idealnie zachowanych modeli z lat 40. po bestie wyścigowe – wszystko to podziwiane w blasku tokijskich neonów. Tego wydarzenia nie da się opisać, to po prostu trzeba zobaczyć, a ja mam dla Was surowe, nieupiększane materiały prosto z aparatu, abyście mogli poczuć ten klimat.

Zapnijcie pasy i cieszcie się widokami!

#hardware #LuftTokyo #Luftgekühlt #motoryzacja #recenzja #Samsung #SamsungGalaxyS26Ultra #Sprzęt #Testy #Wideo

#Nawrocki przynajmniej raz zrobil cos szybko i porzadnie - znaczy sie, podpisal ustawe o cenach paliw.

#ceny #paliwa #motoryzacja #polityka #plpol

Premier: Jest decyzja w sprawie cen paliw. Będzie specjalne posiedzenie rządu

W czwartek o godzinie 18:00 odbędzie się specjalne posiedzenie rządu. Ministrowie zajmą się łagodzeniem skutków gospodarczych wojny w Iranie - zapowiedział premier Donald Tusk. Głównym celem jest ograniczenie drastycznego wzrostu cen paliw na stacjach.

nextgazetapl

Ja p... Myślałem ze ta moda na te wielkie grille juz mija ale nie. Co za brzydactwo. Dobrze że mnie nie stać ;)
#samochody #motoryzacja

https://moto.rp.pl/tu-i-teraz/art44007811-nowe-elektryczne-mercedesy-beda-bardziej-chinskie-niz-nam-sie-wydaje