Kolejna głupia moda
#motoryzacja
Audi A6 e hybrid – kilka słów o najważniejszych opcjach i polecane wyposażenie [wideo]
Dzisiaj przyjrzymy się nowemu Audi A6 e-hybrid w warunkach, które testują nie tylko możliwości samochodu, ale i cierpliwość kierowcy.
Wybrałem się na mroźną przejażdżkę, by sprawdzić, jak ta imponująca limuzyna radzi sobie z zimową aurą i polskimi, często nieodśnieżonymi drogami. Podzielę się z Wami opinią na temat kilku kluczowych elementów wyposażenia, które mogą znacząco wpłynąć na komfort codziennego użytkowania. Porozmawiamy o zaskakującej przyczepności na śniegu, pewnym niepozornym systemie ułatwiającym manewrowanie w ciasnych uliczkach oraz o zawieszeniu, które sprawia, że podróż staje się niespodziewanie relaksująca. Zwrócę też uwagę na to, co potrafi odizolować nas od hałasu z zewnątrz i o pewnej opcji, której brak boleśnie odczułem podczas mrozów. Nie zabraknie również kilku słów o integracji z systemami multimedialnymi i moich zmaganiach z oficjalnym konfiguratorem marki.
#Audi #AudiA6 #motoryzacja #Testy #WideoWiosenne przebudzenie za kółkiem. Jak dźwięk w Volkswagenie zmienia każdą podróż
Wraz z nadejściem wiosny i dłuższych, słonecznych dni, naturalnie budzi się w nas chęć do częstszych podróży. Wsiadamy do auta z zupełnie inną energią. Współczesna motoryzacja doskonale odpowiada na ten stan, a kabina auta to dziś dla wielu tzw. trzecia przestrzeń życiowa – zaraz po domu i biurze. W tej mobilnej strefie relaksu najważniejszym reżyserem Twoich emocji staje się dźwięk.
Zamiast jednak rzucać wyłącznie suchymi specyfikacjami i marketingowymi hasłami, spójrzmy na to holistycznie. Zobaczmy, co dobrej klasy sprzęt audio robi z Twoim mózgiem podczas jazdy i jak imponująca inżynieria za tym stoi. Ponieważ wyjaśnianie rzeczy trudnych najlepiej przychodzi na konkretnym przykładzie, wykorzystałem opisywanego w tym samym numerze iMagazine elektrycznego Volkswagena ID.7 Tourera, by poznać i zrozumieć lepiej współczesne car audio. To nie będzie opowieść o samochodzie, to będzie opowieść o tym, jak fale akustyczne towarzyszące ci podczas podróży szlifują twoje emocje i stanowią dla ciebie wręcz swoistą terapię behawioralną. Zapewniam, będzie ciekawie.
Dźwięk, który redukuje stres i budzi zmysły
Powszechny mit traktuje muzykę w aucie jedynie jako miłe tło. Tymczasem dźwięk w zamkniętej, wyizolowanej kabinie to jeden z najpotężniejszych modyfikatorów naszego nastroju, motoryki i zachowania na drodze. Wyobraź sobie powrót z pracy w zatłoczonym ruchu miejskim. Dla wielu z nas, zmotoryzowanych, to ponura codzienność. Przebywanie w ciszy sprawia, że irytacja korkiem szybko rośnie, a mózg zaczyna analizować stresujące sytuacje z całego dnia. Tak jesteśmy skonstruowani. W sytuacji stresowej (korek) nasz umysł podświadomie przywołuje dodatkowe stresujące wspomnienia (nieprzyjemne sytuacje w sklepie, w pracy, etc.). To się niebezpiecznie kumuluje… a przecież Ty prowadzisz samochód! Być może
przewozisz swoich najbliższych, którym przecież chcesz zapewnić bezpieczeństwo. Co robić? Przepis jest banalnie prosty.
Włączenie ulubionej muzyki na dobrej klasy sprzęcie ma mierzalny, wręcz kliniczny, fizjologiczny skutek. Dźwięk o odpowiedniej dynamice i pozbawiony zniekształceń stymuluje układ przywspółczulny – obniża tętno, stabilizuje oddech i zauważalnie redukuje poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Korek po prostu przestaje Cię wkurzać. To bezcenne zjawisko, bo realnie podnosi Twoje bezpieczeństwo. Zrelaksowany kierowca to kierowca uważny. Drogi publiczne to zdecydowanie ostatnie miejsce na uwalnianie nagromadzonej irytacji.
Muzyka to także Twój cichy, elektroniczny asystent na długich, monotonnych trasach. Kiedy po kilkudziesięciu minutach jazdy ciągłe analizowanie tego, co dzieje się na drodze, zaczyna męczyć mózg, odpowiedni utwór działa jak podwójne, akustyczne espresso. Psychologia transportu nazywa to efektem „wybudzenia ze zmęczenia”. Odpowiednia fala dźwiękowa dosłownie wyciąga układ nerwowy z letargu, przywracając pełną koncentrację i skracając czas reakcji. Jednak uwaga! Tak jak z kawą nie należy przesadzać, tak w przypadku doboru dźwięków warto uważać na tempo. Badania pokazują, że muzyka powyżej 120 uderzeń na minutę (BPM) sprawia, że podświadomie jedziemy szybciej i agresywniej operujemy pedałami. Dlatego w dobrym nagłośnieniu nie chodzi o to, by grało jak najgłośniej, ale by grało czysto, selektywnie i potrafiło nadać podróży odpowiedni, kontrolowany rytm.
Harman Kardon, czyli zapomnij o „czterech głośnikach”
Aby te wszystkie psychologiczne i fizjologiczne korzyści mogły w ogóle zaistnieć, źródło dźwięku musi być dobrej jakości. Dziś głośniki ma praktycznie każdy nowy model auta, jednak tani, charczący przy wyższej głośności system audio w jakimś skrajnie budżetowym modelu wywołuje efekt odwrotny do zamierzonego – tzw. zmęczenie akustyczne, które tylko potęguje stres. Inżynierowie niemieckiej marki, której auto miałem okazję testować również pod kątem systemów audio, doskonale to rozumieją. Wielu kierowców wciąż żyje w przekonaniu, że ich samochód ma cztery, no, może w porywach do sześciu głośników w drzwiach i na tym kończy się magia. Nic bardziej mylnego. Zobaczmy jak to wygląda w przypadku lubianej w Polsce marki z Wolfsburga.
Aby przekuć teorię w czystą przyjemność, Volkswagen we współpracy z Harman Kardon stworzył mocne systemy dedykowane dla modeli takich jak nowy Passat, Tiguan czy właśnie wspomniany ID.7 i ID.7 Tourer. Mówimy tu o zestawie, który potrafi zawstydzić niejedno drogie, domowe stereo. W topowych konfiguracjach kabina zamienia się w salę koncertową wyposażoną w aż 12 precyzyjnie rozmieszczonych głośników (w tym potężny subwoofer ukryty tak, by nie zabierać przestrzeni bagażowej). Całość napędzana jest wielokanałowym wzmacniaczem o imponującej mocy 700 W.
Tutaj ważne wyjaśnienie. Po co aż tyle watów w samochodzie? Bynajmniej nie po to, by robić dyskotekę na światłach. W świecie audio duża moc oznacza tzw. „headroom”, czyli zapas dynamiki. 700-watowy system potrafi odtworzyć najdelikatniejsze szarpnięcie struny gitary akustycznej równie precyzyjnie, co monumentalne uderzenie w kotły w orkiestrze symfonicznej – i robi to z absolutną lekkością, bez ułamka procenta zniekształceń. Właśnie po to jest ta moc. Ale ona sama nie wystarczy.
Prawdziwa magia tkwi w oprogramowaniu i inżynierii dźwięku przestrzennego. Wnętrze auta, pełne szyb, plastików i zróżnicowanych, chłonnych materiałów, to akustyczny koszmar. Harman Kardon radzi sobie z tym za pomocą inteligentnych algorytmów (m.in. technologii Fraunhofer Sonamic Panorama). Oprogramowanie to precyzyjnie analizuje utwór i cyfrowo rozmieszcza źródła dźwięku w kabinie, budując przed tobą trójwymiarową, wirtualną scenę muzyczną. Efekt? Masz wrażenie, że wokalista stoi na środku deski rozdzielczej, a nie śpiewa z okolic Twojej lewej kostki.
System oddaje również pełną kontrolę użytkownikowi nad charakterem brzmienia. Tryb „Relax” celowo łagodzi ostre dźwięki i delikatnie rozmywa scenę, dając bezwysiłkowe doświadczenie idealne do uspokojenia nerwów po ciężkim dniu. Jeśli jednak potrzebujesz porannego, wiosennego zastrzyku energii przed ważnym spotkaniem, tryb „Vibrant” natychmiast wyciągnie na wierzch dynamikę i pobudzi Cię do działania. Ważne, by zrozumieć, że predefiniowane w pokładowym systemie inforozrywki tryby akustyczne to coś więcej niż soniczna kosmetyka. One realnie zmieniają to, jak nasz umysł reaguje na muzykę.
Harman Kardon sound system tweeter integrated in the A-pillar.
Puls miasta
Dla kierowców o bardziej miejskim, dynamicznym stylu życia, wybierających nieco mniejsze, ale równie stylowe modele takie jak Golf czy T-Roc, Volkswagen przygotował rozwiązanie o nieco niższej mocy, ale nie mniej imponujące pod względem brzmienia. Wybierając najnowszego T-Roca możemy doposażyć go również w system audio Harman Kardon zawierający 8 głośników + subwoofer, a całość napędzana jest wzmacniaczem o mocy 480 W.
I tu znów trzeba obalić mit – to, że auto jest stworzone do miasta (T-Roc jest oficjalnie pozycjonowany jako segment B-SUV), nie oznacza, że musisz godzić się na kompromisy w jakości dźwięku. Prawdziwym atutem jest tu znowu surowa technologia. Ten „miejski” system jest nieco uboższy niż w wyżej pozycjonowanych modelach, ale nie ma tylko czterech głośników (co kiedyś było nawet ponadstandardowe w miejskich pojazdach). Dzięki dedykowanemu subwooferowi, zestaw ten potrafi wprawić w ruch spore masy powietrza. Słuchając elektroniki, hip-hopu czy nowoczesnego popu, dosłownie fizycznie czujesz wibracje na ciele. To potężna dawka czystej energii, która w izolacji od szumu ulicy idealnie rezonuje z wiosennym optymizmem i nadaje tempo miejskiej wędrówce.
Synergia zmysłów, czyli akustyczne płótno
Na koniec rzecz najważniejsza. Nawet najlepszy i najdroższy system audio nie zabrzmi dobrze, jeśli jego tłem będzie ryk silnika, szum toczących się opon i świst wiatru. Cisza to płótno, na którym maluje się dźwięk. Dlatego inżynierowie Volkswagena, starannie wygłuszają kabiny tworzonych przez nich aut, a komunikacja dotycząca każdego nowego modelu marki niemal zawsze zawiera informację o poprawionym wygłuszeniu kabiny pasażerskiej w stosunku do wcześniejszego modelu. Teraz rozumiecie, że nie chodzi tylko o ciszę. Chodzi o doświadczenie. Zastosowanie akustycznych
szyb i zaawansowanych materiałów tłumiących odcina kierowcę od męczącego środowiska zewnętrznego i pozwala w pełniejszy sposób, efektywniej wykorzystywać dźwięk jako mentalną pieszczotę dla umysłu w podróży.
W pełni zintegrowane, holistyczne podejście do komfortu widać chociażby w testowanym przeze mnie modelu ID.7 Tourer. Bezemisyjny, niemal bezszelestny napęd elektryczny stanowi absolutnie perfekcyjną bazę dla systemu Harman Kardon. Kiedy ten krystalicznie czysty dźwięk współpracuje z nastrojowym, personalizowanym oświetleniem ambientowym i nowej generacji fotelami ergoActive (wyposażonymi w zaawansowane programy masażu i wentylacji), auto przestaje być maszyną. Staje się kapsułą relaksu.
Ta harmonia zmysłów sprawia, że nawet po wielogodzinnej, kilkusetkilometrowej trasie wysiadasz z auta wypoczęty, a Twój układ nerwowy nie jest przebodźcowany. Ostatecznie projektowanie audio dobrej klasy sprowadza się do sztuki wywoływania autentycznych emocji. To ten bezcenny moment, kiedy siadasz za kierownicą, zamykasz drzwi i instynktownie wiesz, że przy tej muzyce i w tych warunkach mógłbyś po prostu jechać przed siebie, bez celu, godzinami. W iMagazine tę zależność jakości życia od doświadczania dobrego brzmienia rozumiemy od lat. Tego właśnie życzymy Wam na pierwsze, wiosenne trasy.
Materiał powstał przy współpracy z marką Volkswagen
#CarAudio #ergoActive #HarmanKardon #jakośćDźwięku #komfortJazdy #motoryzacja #muzykaWAucie #nagłośnienieWSamochodzie #relaksZaKierownicą #Volkswagen #VolkswagenID7 #VWPassat #VWTRocMercedes podgrzewa atmosferę. Elektryczna Klasa C z wnętrzem jak luksusowy apartament
Światowa premiera pierwszej w pełni elektrycznej Klasy C odbędzie się już w najbliższy poniedziałek, ale Mercedes postanowił nie trzymać nas w całkowitej niepewności.
Niemiecki producent pochwalił się właśnie pierwszymi detalami oraz wnętrzem nadchodzącego modelu. Zamiast surowej motoryzacji dostajemy zaawansowane cyfrowo środowisko i obietnicę komfortu z najwyższej półki, która ma przygotować klientów na nadejście nowej ery w tym segmencie.
Hyperscreen i cyfrowa dominacja
Głównym punktem kabiny nowej Klasy C jest potężny system multimedialny. Na desce rozdzielczej znajdzie się rozbudowany MBUX Hyperscreen (lub Superscreen), płynnie rozciągający się od słupka do słupka. To rozwiązanie znane już z flagowych, elektrycznych modeli marki, które niemal całkowicie eliminuje fizyczne przyciski. Innowacyjna technologia matrycowego podświetlenia, operująca na prawie dziesięciu milionach pikseli, zapewni nie tylko doskonałą czytelność wskaźników dla kierowcy, ale i niezależną strefę rozrywki dla pasażera.
O wrażenia akustyczne zadba opcjonalny system nagłośnienia przestrzennego Burmester 3D, którego maskownice wykonano z precyzyjnie obrabianej stali nierdzewnej, co przełamuje dominację cyfrowych ekranów klasycznym, metalowym akcentem.
Wegańskie wnętrze i nowa pompa ciepła
Mercedes kontynuuje kierunek wyznaczony przez najnowszą generację modelu GLC. Nowa, elektryczna Klasa C będzie drugim samochodem marki, który na życzenie klienta zaoferuje całkowicie wegańskie wnętrze, certyfikowane przez niezależne towarzystwo The Vegan Society. Oznacza to brak materiałów pochodzenia zwierzęcego na każdym elemencie wykończenia – od foteli, przez kierownicę, po boczki drzwi i podsufitkę.
Inżynierowie ze Stuttgartu skupili się również na efektywności zarządzania energią. Samochód wyposażono standardowo w innowacyjną, wieloźródłową pompę ciepła. Efekty jej pracy robią wrażenie – przy temperaturze -7 stopni Celsjusza kabina nowej Klasy C ma nagrzewać się dwukrotnie szybciej niż w odpowiednikach spalinowych, zużywając przy tym o połowę mniej energii z akumulatora.
Kiedy oficjalna premiera?
Wszystkie techniczne karty zostaną odkryte w poniedziałek, 20 kwietnia 2026 roku o godzinie 12:30 naszego czasu, podczas transmisji z Korei Południowej. To wtedy poznamy kluczowe informacje, na które czekają kierowcy: dokładne parametry napędu, pojemność akumulatorów oraz realny zasięg nowej, elektrycznej Klasy C. Oczywiście te informacje znajdziecie również u nas.
#autaWegańskie #KlasaC #MBUXHyperscreen #mercedesBenz #motoryzacja #premiera #samochodyElektryczne #TheVeganSocietyToyota Yaris Cross po liftingu. Bestseller w nowej odsłonie
Yaris Cross pozostaje zdecydowanym liderem sprzedaży Toyoty w Europie. W 2025 roku nabywców znalazło przeszło 200 000 egzemplarzy tego miejskiego auta.
Producent odświeża ten pojazd, wprowadzając zmiany obejmujące stylistykę, napędy oraz wyposażenie. Segment miejskich crossoverów to dziś jeden z najbardziej rywalizujących rynków na Starym Kontynencie, dlatego szybka modernizacja lidera ma realne znaczenie dla pozycji marki.
Dotychczasowe atuty modelu, takie jak funkcjonalność i niskie zużycie paliwa, zostały uzupełnione o zrewidowaną estetykę (możecie ją ocenić na zdjęciach prasowych) oraz wyższą moc. Japońska marka stawia na ewolucję sprawdzonych rozwiązań, aby sprostać wymaganiom osób szukających wyższej dynamiki przy zachowaniu oszczędności.
Zmieniony przód i dwa rodzaje napędu
Najwięcej nowości widać w przedniej części pojazdu. Nowa osłona chłodnicy ma strukturę plastra miodu, co nadaje autu wyraźniejszy rys. Zmieniono również przednie reflektory. W ofercie pojawiają się nowe felgi oraz lakiery, w tym głęboki odcień Precious Bronze, łączony z czarnym dachem.
Pod maską pracują sprawdzone układy hybrydowe o pojemności 1.5. Nabywcy mają teraz wybór między wariantem 116 KM oraz mocniejszym, osiągającym 130 KM (ten drugi występuje również z opcją inteligentnego napędu na wszystkie koła AWD-i). Niezależnie od wybranej wersji, średnie zużycie paliwa pozostaje na niskim poziomie, mieszcząc się – według specyfikacji – w przedziale od 4,4 do 5,1 litra na sto kilometrów.
Ekologiczne materiały i sportowy styl
Wersja Executive otrzymała zupełnie nową tapicerkę SakuraTouch. Powstaje ona z materiałów z recyklingu oraz komponentów roślinnych. Zastosowanie takiego rozwiązania ma ograniczać emisję CO2 o 95% względem zastosowania skóry naturalnej.
Zwolennicy bardziej zadziornych rozwiązań mogą z kolei sięgnąć po odmianę GR SPORT. Wyróżnia się ona sztywniejszym zestrojeniem zawieszenia oraz wnętrzem wykończonym materiałem Ultrasuede. Charakterystyczne logotypy GR na fotelach oraz kierownicy nawiązują do wyścigowego oddziału japońskiej marki.
Start w maju
Polska przedsprzedaż odświeżonego modelu rusza w maju, wówczas też zobaczymy zmiany w cenniku. Natomiast pierwsze egzemplarze pojawią się w salonach po wakacjach. Biorąc pod uwagę stabilną popularność poprzednika, nowa wersja ma solidne podstawy, by obronić tytuł najchętniej wybieranej Toyoty w regionie.
Toyota buduje oprogramowanie w Polsce. Wrocław otrzymał centrum IT na całą Europę
#AWDI #crossover #GRSport #hybryda #lifting #motoryzacja #nowości #toyota #YarisCrossXpeng P7+ nad Wisłą. Ponad pięć metrów, AI oraz mądre uderzenie w pozycję Tesli [galeria]
Odwiedziliśmy warszawskie Studio Tęcza, gdzie oficjalnie zadebiutował nowy gracz na rynku elektromobilności – Xpeng P7+.
To potężny fastback, który ambitnie wchodzi do segmentu wyższego, rzucając wyzwanie rynkowym potęgom. Sprawdziliśmy auto na żywo, analizujemy sprytną strategię cenową i rozszyfrowujemy, co faktycznie kryje się za hasłem „generycznej” sztucznej inteligencji na pokładzie.
Podczas polskiej premiery przedstawiciele marki zaprezentowali wizję mobilności całkowicie opartej na technologii cyfrowej. Janusz Ellert, zarządzający marką Xpeng w Polsce, pozycjonuje P7+ jako platformę, która dzięki mocy obliczeniowej ma stać się asystentem europejskiego kierowcy. Siedząc wewnątrz, czuć, że ta wizja nie sprawia wrażenia pustej deklaracji – spasowanie elementów oraz jakość użytej skóry Nappa budują obraz solidnego, europejskiego poziomu premium. Materiały są przyjemne, estetyczne, zaprojektowane ze smakiem, bez taniego efekciarstwa i nadmiernych błyskotek, a montaż nie budzi zastrzeżeń, co przy tej cenie (o niej za chwilę) jest rzadkością.
Mózg operacyjny: 750 TOPS w służbie asysty
To, co producent nazywa sztuczną inteligencją, to w rzeczywistości zaawansowana architektura oparta na autorskich chipach Turing AI. System ten oferuje wydajność na poziomie 750 TOPS (tera operacji na sekundę). Warto jednak zachować dystans: na obecnym etapie ta ogromna moc służy przede wszystkim stabilnemu działaniu systemów wsparcia (ADAS), a nie pełnej autonomii. Pytanie, jak zaawansowane systemy poradzą sobie w europejskich realiach drogowych i gąszczu lokalnych przepisów, pozostaje na razie otwarte.
XPENG aktualizuje oprogramowanie. Modele G6 i G9 otrzymują nową paczkę poprawek
Zastosowanie 26 czujników pozwala maszynie analizować otoczenie w czasie rzeczywistym, a oprogramowanie ma być bezustannie rozwijane poprzez aktualizacje OTA (over-the-air). To sygnał, że kupujemy produkt, który z czasem może zyskiwać nową użyteczność bez wizyty w serwisie.
Gabaryty limuzyny w cenie kompaktu premium
Nowy Xpeng to samochód o słusznych rozmiarach. Mierzy 5071 mm długości przy rozstawie osi wynoszącym równe 3000 mm. Takie parametry sprawiają, że pod względem przestrzeni na tylnej kanapie auto oferuje jej wyraźnie więcej niż większość bezpośrednich rywali (czy to w cenniku, czy też w segmencie rynkowym). Bagażnik o pojemności 573 litrów (rosnący do 1931 litrów po złożeniu foteli) czyni z tego fastbacka praktyczny wybór do codziennych zadań.
Wyciszenie kabiny oparto na 62 punktach redukcji hałasu, co w połączeniu z systemem audio premium ma zapewniać wysoki poziom komfortu. W centrum kokpitu znajduje się 15,6-calowy wyświetlacz, a przed oczami kierowcy umieszczono system head-up, jest też niewielki wyświetlacz kierowcy. Całość konstrukcji oparto na sztywnej klatce (2000 MPa) i nowoczesnym zawieszeniu wielowahaczowym.
Platforma 800 V i ładowanie w 12 minut
Pod względem technologii zasilania Xpeng stawia na instalację o napięciu 800 V. To rozwiązanie wciąż rzadko spotykane w tej klasie cenowej, a pozwala na ładowanie z mocą sięgającą 446 kW (zależnie od baterii). W optymalnych warunkach uzupełnienie energii od 10 do 80 procent zajmuje zaledwie 12 minut. To parametr, który wyraźnie skraca postoje na ładowanie w trasie.
Oczywiście w polskich realiach wciąż wyzwaniem pozostaje namierzenie odpowiednio szybkich ładowarek, ale i tutaj sytuacja powoli się poprawia. Jadąc np. z Warszawy na Zachód mamy Ionity (350 kW) pod Łodzią, trasa na Kraków lub Katowice może zahaczyć o Radomsko (400 kW), kierunek Trójmiasto również daje pewne możliwości, jedynie ściana wschodnia wypada słabo. Wróćmy jednak do szczególnie ciekawego atutu debiutującego liftbacka.
Polskie ceny: spójna i bardzo przemyślana strategia
Cennik modelu P7+ to mistrzostwo rynkowego pozycjonowania. Teoretycznie próg wejścia jest wyższy niż u głównego rywala – kwota 197 900 zł za bazowy wariant oznacza, że musimy zapłacić więcej niż za najtańszą Teslę Model 3 (174 990 zł) czy Model Y (184 990 zł). Jednak za tę dopłatę otrzymujemy auto fizycznie o klasę większe i znacznie bardziej luksusowo wykończone.
Prawdziwa przewaga ujawnia się jednak, gdy spojrzymy na szczyt oferty. Topowa, potężna wersja AWD Performance Pro została wyceniona na 239 900 zł. Na tym poziomie Xpeng wychodzi znacznie korzystniej niż amerykańskie warianty Performance, może i nieco szybciej osiągające 100 km/h (co w codziennym użytkowaniu jest nonsensem), za to gorzej wyposażone od debiutującego w Polsce modelu P7+. Chińska marka oddaje w nasze ręce przeszło pięciometrową limuzynę o mocy 503 KM w cenie, za którą u konkurencji musimy zadowolić się odczuwalnie mniejszymi gabarytami i gorszym wyposażeniem.
Samochód będzie zjeżdżał z taśm zakładów Magna Steyr w Austrii i trafi do nabywców jeszcze przed wakacjami. Zestawienie wersji prezentuje się następująco:
Maszyny są już fizycznie obecne w salonach w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Gdańsku oraz Bydgoszczy. Największym wyzwaniem pozostaje jednak rozpoznawalność marki i budowa zaufania klientów na nasyconym, europejskim rynku. Technologiczny fundament jest wyjątkowo solidny, a mądre podejście do cenników udowadnia, że ten gracz dokładnie wie, co robi.
Nowe otwarcie dla elektrycznego Volkswagena. ID.3 Neo ma zmazać grzechy poprzednika [galeria]
Niemiecki producent odświeża swój najważniejszy model na prąd.
Zaprezentowany właśnie ID.3 Neo to z punktu widzenia inżynierii obszerny lifting, mający na celu wyeliminowanie największych bolączek pierwszej generacji. Wyrzucamy folderowe obietnice i sprawdzamy, czy nowa nazwa faktycznie idzie w parze z realną poprawą jakości, jakiej oczekują dzisiejsi nabywcy.
Z zewnątrz mamy do czynienia z bardzo ostrożną ewolucją. Przemodelowano front, wprowadzono charakterystyczny pas świetlny oraz podświetlane logo. Jednolite lakierowanie nadwozia sprawia, że auto wydaje się optycznie niższe. To jednak tylko wizualny retusz – to, co najistotniejsze dla tego liftingu, ukryto pod blachą oraz w samym oprogramowaniu.
Baterie, realny zasięg i gonienie czołówki
W kwestii napędu otrzymujemy system, który ma zużywać znacznie mniej energii. Na papierze największy akumulator obiecuje zasięg do 630 kilometrów (według normy WLTP), co w realnym, codziennym użytkowaniu drogowym powinno przełożyć się na solidne, bezpieczne 450 kilometrów bez konieczności poszukiwania ładowarki.
Nabywcy otrzymają wybór pomiędzy trzema wariantami mocy: 170 KM (125 kW), 190 KM (140 kW) oraz najmocniejszym 231 KM (170 kW). Pojemności ogniw (netto) to z kolei 50 kWh (w bazowej linii Trend), 58 kWh (Life i Style) oraz 79 kWh (w wyższych wariantach).
Na uwagę zasługuje tempo uzupełniania prądu. O ile mniejsze pakiety ładują się z mocą do 105 kW, o tyle największa bateria przyjmuje już 183 kW. To wreszcie wynik, który pozwala niemieckiej marce nawiązać równą walkę z rynkową czołówką. Ciekawym i praktycznym bonusem jest obsługa standardu V2L (vehicle-to-load) – samochód odda prąd o mocy do 3,6 kW, by bez problemu zasilić zewnętrzne urządzenia elektryczne na biwaku.
Nowy SUV na prąd z Niemiec. ID. Cross zmierza na drogi [galeria]
Naprawa wnętrza i użyteczności
To właśnie środek auta budził w przeszłości najwięcej uzasadnionych narzekań kierowców. Producent najwyraźniej odrobił bolesną lekcję, bo zmodernizowane wnętrze stawia przede wszystkim na lepszą ergonomię oraz zniwelowanie tanich plastików. Na spłaszczonej kierownicy uporządkowano panele przycisków, a centrum zarządzania stanowi usprawniony system multimedialny (Innovision) z ekranem o przekątnej 12,9 cala. Zintegrowano w nim sklep z aplikacjami, a samo oprogramowanie ma działać szybciej i bez irytujących zawieszeń znanych z przeszłości.
Wprowadzono również bardzo pożądaną funkcję jazdy przy użyciu jednego pedału (one-pedal driving), pozwalającą na całkowite zatrzymanie pojazdu przy maksymalnym odzyskiwaniu energii, co w mieście zmienia zasady gry.
Przedsprzedaż ruszy w Polsce jeszcze w tym miesiącu. To będzie ostateczny sprawdzian – zobaczymy, czy te rozsądne i bardzo potrzebne poprawki wystarczą, by przyciągnąć kierowców do elektrycznego Volkswagena z drugiej ręki.
Poniżej znajdziecie galerię oficjalnych materiałów udostępnionych przez markę.
Nie widze jeszcze oficjalnych newsow na ten temat, ale wg. informacji #AldonaMarciniak, #GIOŚ wstrzymal wykonanie decyzji odnosnie zamkniecia #TorPoznań.
Jesli to prawda - a nie ma powodu nie wierzyc Marciniak - to ufffff... przynajmniej jednego absurdu w tym kraju udalo sie uniknac.
W pełni elektryczny Juke nadjeżdża. Japoński producent ujawnia trzecią generację bestsellera
Japońska marka oficjalnie pokazała trzecią odsłonę swojego miejskiego przeboju.
Zupełnie nowy Nissan Juke staje się pojazdem w stu procentach elektrycznym. Auto powstanie na platformie CMF-EV aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, a jego rynkowa premiera zaplanowana jest na wiosnę 2027 roku. Dla kontekstu, na tej samej platformie powstały takie modele jak: Nissan Ariya, Renault Megane E-Tech Electric, czy Renault Scenic E-Tech Electric. W przyszłości platforma stanowić będzie fundament nie tylko nowego Juke’a, ale też elektrycznych modeli marki Alpine.
Światowa prezentacja japońskiego crossovera odbyła się podczas wydarzenia Vision w głównej siedzibie firmy w Japonii. Nowy Juke nadal wpisuje się w uwielbiany przez kierowców segment miejskich crossoverów, ale elektryczna architektura oznacza w praktyce zupełnie inne proporcje i nowy charakter jazdy w porównaniu do dotychczasowych spalinowych wariantów.
Produkcja tego auta zostanie zlokalizowana w zakładach w brytyjskim Sunderland. Właśnie tam w najbliższych tygodniach wystartuje faza testowego montażu. Fabryka ta to dziś kluczowy ośrodek dla europejskiej produkcji pojazdów bezemisyjnych japońskiej marki.
Oddawanie prądu do sieci i rynkowy pragmatyzm
Trzecia generacja popularnego modelu (który od 2010 roku znalazł w Europie 1,5 miliona nabywców) zaoferuje rozwiązanie Vehicle-to-Grid. Technologia ta pozwoli na dwukierunkowy przepływ prądu – w razie potrzeby samochód będzie mógł oddawać zmagazynowaną energię z powrotem do sieci.
Warto jednak wyraźnie zaznaczyć: pełna elektryfikacja Juke’a nie oznacza, że marka zmusza wszystkich do natychmiastowego przejścia na prąd. Przedstawiciele firmy potwierdzili, że w szerszym portfolio modelowym wciąż dostępne będą układy hybrydowe e-POWER. To pragmatyczny ruch, by zagwarantować bezpieczną alternatywę klientom, którzy nie mają jeszcze dostępu do odpowiedniej infrastruktury.
Element większego planu
„Europa odgrywa kluczową rolę w naszej strategii i pozostajemy w pełni zaangażowani w budowę przyszłości opartej na pojazdach elektrycznych” – podkreśla Massimiliano Messina, prezes marki w regionie AMIEO.
Nowy, elektryczny Nissan Micra debiutuje w Polsce. Znamy cenę i specyfikację techniczną [galeria]
Nowy model to po prostu element większego planu elektryfikacji. W ramach obranej ścieżki w europejskich salonach nowy Juke uzupełni takie modele jak: nowa elektryczna Micra, zupełnie nowe wcielenie modelu Nissan Leaf, o których już pisaliśmy oraz mniejszy, miejski pojazd z segmentu A. Więcej szczegółów na temat nowego modelu poznamy w późniejszym terminie, tymczasem przynajmniej możemy zobaczyć jak nowy Juke będzie się prezentować.
Nissan zaprezentował trzecią generację modelu Nissan Leaf [galeria]
#CMFEV #crossover #ePOWER #EV #Juke #motoryzacja #Nissan #premiera #samochodyElektryczne #SunderlandOtwarta legenda Porsche 911 GT3 S/C. Wolnossący motor, manual i wiatr we włosach [galeria]
Niemiecki producent przygotował prawdziwe święto dla motoryzacyjnych purystów.
Nowe Porsche 911 GT3 S/C to przełomowy moment w dziejach marki – pierwszy w historii model z tej linii wyposażony w w pełni automatyczny, składany dach. W dobie wszechobecnej elektryfikacji, Stuttgart oddaje w ręce kierowców maszynę, która stawia na emocje, wolnossącą moc i konsekwentne odchudzanie konstrukcji.
Ten samochód to hołd dla tradycji, który łączy najlepsze cechy limitowanych edycji Speedster oraz S/T. Pozwala cieszyć się unikalnym brzmieniem wysokoobrotowego boksera bez żadnych barier, stając się jednym z ostatnich bastionów analogowej motoryzacji.
Serce maszyny: 9000 obrotów i manualna przekładnia
Za plecami pasażerów pracuje znany z modelu GT3 sześciocylindrowy motor o pojemności 4,0 litrów. Generuje on moc 375 kW (510 KM). To klasyczna jednostka wolnossąca, której wskazówka obrotomierza zatrzymuje się dopiero na wartości 9000 obr./min.
Inżynierowie nie poszli na ustępstwa w kwestii zaangażowania kierowcy. Nowy wariant występuje wyłącznie z lekką, sześciobiegową skrzynią manualną o skróconych przełożeniach. W efekcie sprint od 0 do 100 km/h zajmuje 3,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 313 km/h.
Każdy gram na wagę złota
Choć kabriolety z natury są cięższe od wersji zamkniętych, w Stuttgarcie zadbano o utrzymanie masy na poziomie zaledwie 1497 kilogramów. Osiągnięto to dzięki zapożyczeniu komponentów z ekstremalnej wersji S/T. Z włókna węglowego wykonano przednią pokrywę, błotniki oraz drzwi.
W standardzie zastosowano układ ceramiczno-węglowy (PCCB), który jest lżejszy o ponad 20 kg od tradycyjnych rozwiązań. Dodatkowo zamontowano felgi ze stopów magnezu oraz lekki akumulator, co dodatkowo redukuje masę nieresorowaną i poprawia zwinność auta.
Przyjemność z jazdy pod gołym niebem
Największą nowością jest magnezowy stelaż dachu, który składa się w 12 sekund, nawet podczas jazdy z prędkością do 50 km/h. Kabina została urządzona tak, by nic nie rozpraszało podczas podróży.
Zamiast nowoczesnych przycisków, motor uruchamia się tradycyjnym przełącznikiem zapłonu. Cyfrowe wskaźniki posiadają tryb ograniczający liczbę informacji do minimum, pozwalając skupić się wyłącznie na drodze i obrotach silnika.
Oferta dla wybranych
Dla osób szukających jeszcze większej indywidualizacji przygotowano pakiet Street Style. Wprowadza on unikalne grafiki, akcenty w odcieniu Pyro Red i luksusowe wykończenie wnętrza skórą oraz materiałem Race-Tex.
Cennik w Polsce startuje od kwoty 1 433 000 złotych. Pakiet Street Style wymaga dopłaty w wysokości 151 000 złotych. Biorąc pod uwagę, że to prawdopodobnie jedna z ostatnich okazji na zakup wolnossącego Porsche z ręczną skrzynią, chętnych zapewne nie zabraknie.
845 koni i dziury w kluczyku. Porsche świętuje 50 lat modelu 935 [galeria]
Pełną galerię zdjęć z nowym Porsche 911 GT3 S/C znajdziecie poniżej.