Podróż bez zmęczenia. Travel Assist Volkswagena w praktyce

Początek maja to dla wielu z nas symboliczny start sezonu podróżniczego. Pakujemy walizki, wrzucamy sprzęt do bagażnika i ruszamy przed siebie, by naładować baterie. A może dałoby się podróżować i nie zmęczyć? Tak. Skąd wiem? Sprawdziłem to.

Sama podróż potrafi być wyczerpująca – kilkaset kilometrów za kółkiem, monotonne autostrady, niespodziewane korki czy zmienne warunki drogowe potrafią skutecznie wyssać z nas energię jeszcze przed dotarciem do celu. Właśnie dlatego w tegoroczną trasę jeszcze przed majówką wyruszyłem w towarzystwie systemu IQ.Drive Travel Assist od Volkswagena. Zamiast walczyć ze zmęczeniem, postanowiłem sprawdzić, czy nowoczesna technologia potrafi realnie odciążyć nas w podróży.

W praktyce – w dużej mierze tak. Travel Assist w wydaniu na 2026 rok to coś znacznie więcej niż rozbudowany tempomat adaptacyjny. To zaawansowane narzędzie, które sprawnie asystuje kierowcy i daje konkretny przedsmak jazdy półautonomicznej.

Koniec z odbijaniem się od linii

Zapewne kojarzycie starsze systemy utrzymania pasa ruchu, które reagowały dopiero wtedy, gdy auto najeżdżało na linię, co owocowało nerwowym „ping-pongiem” od lewej do prawej krawędzi. Volkswagen rozwiązał ten problem w sposób bardzo skuteczny, wprowadzając do najnowszych modeli (jak ID.7, ID. Buzz czy nowe generacje Golfa i T-Roca) system Travel Assist z funkcją inteligencji zbiorowej (Swarm Data). To nie tylko skok jakościowy w stosunku do asystentów pasa ruchu pierwszej generacji, ale też rozwiązanie lepsze od adaptacyjnego utrzymania auta na środku
pasa ruchu (notabene ta funkcja również znajduje się w gamie rozwiązań dostępnych na pokładzie nowych Volkswagenów z Travel Assist).

W praktyce oznacza to, że auto analizuje dane w chmurze przesyłane z innych pojazdów marki. Efekt? System nie potrzebuje już idealnie wymalowanych dwóch linii na jezdni. Potrafi płynnie utrzymać samochód na pasie ruchu, mając do dyspozycji zaledwie jedną linię lub wręcz samą krawędź drogi. Co więcej, Travel Assist uczy się Twojego stylu jazdy. Jeśli wolisz trzymać się nieco bliżej prawej krawędzi (co jest naturalne dla wielu kierowców), samochód zaadaptuje się do Twoich preferencji, zamiast sztucznie i na siłę trzymać auto idealnie na środku. Wiedzieliście o tym? Obstawiam, że niewielu.

Autostradowy relaks i manewry na życzenie

Kolejnym atutem na długich, majówkowych dystansach jest automatyczna zmiana pasa ruchu. Działa to w sposób zaskakująco płynny i naturalny, choć oparty na twardej inżynierii. Wyobraź sobie, że jedziesz autostradą z prędkością powyżej 90 km/h. Zbliżasz się do wolniejszego pojazdu. Wszystko, co musisz zrobić, to wrzucić lewy kierunkowskaz. Resztą zajmuje się samochód – system za pomocą kamer i radarów sprawdza, czy lewy pas jest wolny, a także czy nie znajduje się na nim auto w tzw. martwym polu, po czym samochód samodzielnie wykonuje manewr wyprzedzania.

To rozwiązanie, które pokochają osoby preferujące jak najbardziej płynną jazdę. Po kilkudziesięciu użyciach rozwiązanie staje się tak oczywiste, że trudno wyobrazić sobie powrót do aut pozbawionych tej funkcji. Tu jednak pojawia się jedna uwaga: jeżeli preferujesz bardziej dynamiczną jazdę, automatyczna zmiana pasa ruchu na autostradzie może wydawać ci się zbyt zachowawcza. To nie jest wada, tylko kwestia podejścia projektantów. Oni mieli jedno podstawowe założenie: bezpieczeństwo przede wszystkim.

Z drugiej strony kierowca wciąż ma swobodę wyboru. Na pokładzie testowanego przeze mnie T-Roca wystarczyło za pośrednictwem centralnego ekranu wyłączyć funkcję Zmiana pasa ruchu z asystą. Chcesz wyprzedzać sam? Voila!

Jeszcze ciekawszym rozwiązaniem jest predykcyjna regulacja prędkości. Adaptacyjny tempomat w klasycznym wydaniu to system dostosowujący prędkość do ustawień kierowcy, a także dbający o utrzymanie odpowiedniej odległości od poprzedzających pojazdów, gdy te jadą wolniej od naszych nastawów. Travel Assist idzie znacznie dalej.

System ten współpracuje z danymi z nawigacji satelitarnej, mapami o wysokiej rozdzielczości i systemem rozpoznawania znaków. Efekt? Auto zwalnia przed ostrym zakrętem, rondem czy zbliżającym się terenem zabudowanym, jeszcze zanim Ty zdążysz o tym pomyśleć. Co ważniejsze, dostosowanie prędkości odbywa się bardzo płynnie, bez gwałtownego hamowania w ostatniej chwili. Decydując się na podróż z aktywnym Travel Assist, system pomaga ci utrzymać zgodność z obowiązującymi ograniczeniami prędkości.

Fizyka i mapy, czyli gdzie kończy się autonomia

Warto jednak zachować zdrowy rozsądek i pamiętać o ograniczeniach, bo nawet najdoskonalszy system czasem musi ustąpić fizyce. Przedni radar zalepiony gęstą warstwą rozbitych owadów po kilkuset kilometrach letniej trasy (lub warstwą śnieżnego błota w zimie) może po prostu stracić „wzrok” i zakomunikować chwilową niedostępność funkcji asystujących. Podobnie sytuacja wygląda z predykcją prędkości – jeśli jedziesz nowo oddaną do użytku trasą, której nie ma jeszcze w danych nawigacyjnych, system może nieprawidłowo odczytać topografię drogi i lokalne ograniczenia.

To nie tyle wada, co specyfika obecnych rozwiązań. Na szczęście tu z pomocą przychodzi bezprzewodowa łączność. Współczesne modele Volkswagena z najnowszym Travel Assist na pokładzie są aktualizowane zdalnie (OTA – Over-the-Air). Oznacza to, że pozycje nowych dróg czy ewentualne poprawki oprogramowania trafiają do auta na bieżąco, a system doskonali się długo po tym, jak wyjedziesz swoim egzemplarzem z salonu. Mało tego, zaobserwowałem, że Volkswagen podchodzi do kwestii aktualizacji map z pewnym wyprzedzeniem. Na przykład testowany przeze mnie VW T-Roc (recenzję tego auta znajdziecie w aktualnym wydaniu iMagazine), w swoich pokładowych mapach miał już zakodowaną całą nitkę autostrady A2 na wschód od Siedlec, choć ten odcinek kierowcy pokonają w pełni dopiero pod koniec czerwca (zgodnie z najnowszymi deklaracjami przedstawicieli GDDKiA).

Bezpieczeństwo zakodowane w tle

Volkswagen nie zapomina o fundamentalnej zasadzie: to kierowca wciąż ponosi pełną odpowiedzialność za jazdę. Półautonomiczność bezwzględnie wymaga naszej obecności, koncentracji i uwagi. Jednak ta koncentracja i uwaga w połączeniu z asystą oznacza dużo mniejszy wysiłek poznawczy, niż w przypadku wielusetkilometrowej trasy pokonanej autem w ogóle pozbawionym asysty. Jest jeszcze jeden istotny detal, o którym często się zapomina, a zdecydowanie jest on wart zapamiętania: mam na myśli udogodnienie w postaci kierownicy pojemnościowej. W starszych autach (zresztą nie tylko, bo i wiele współczesnych pojazdów tego wymaga) trzeba było co jakiś czas wywołać mikroruch wieńcem kierownicy, by dowieść swojej czujności. Na długich, prostych odcinkach bywało to irytujące. W najnowszym Travel Assist wystarczy lekki dotyk – sensory same wyczuwają, że Twoje dłonie spoczywają na kierownicy. I to muszą być dłonie kierowcy, żadne triki z owocami czy innymi przedmiotami mającymi symulować dotyk dłoni kierowcy nie zadziałają.

Gdyby jednak doszło do zasłabnięcia kierowcy lub innej sytuacji krytycznej, do gry wchodzi Emergency Assist, któremu to rozwiązaniu poświęciłem w całości odrębny materiał (zachęcam do przeczytania w iMagazine 01/2026. Zignorowanie alertów dźwiękowych i wizualnych spowoduje, że system przejmie kontrolę, bezpiecznie wyhamuje auto do zera na dotychczasowym pasie, włączy światła awaryjne i zainicjuje wezwanie pomocy. Ponadto dzięki systemowi Car2X samochód zbiera sygnały z innych aut i infrastruktury w promieniu 800 metrów. Ostrzeżenie o nagłym korku za niewidocznym zakrętem pojawia się na wyświetlaczu w ułamku sekundy, dając kierowcy więcej czasu na reakcję. Jeżeli zbliżasz się do wzgórza z dużą prędkością a Travel Assist zaczyna delikatnie hamować… zaufaj systemowi. Najprawdopodobniej dojeżdżasz do korka, którego nie miałeś szans dostrzec.

Praktyczne porady. Jak optymalnie korzystać z Travel Assist w trasie?

Aby w pełni wyciągnąć z systemu maksimum wygody podczas długich wyjazdów, warto zastosować się do kilku sprawdzonych zasad:

  • Zaufaj predykcji, ale zachowaj czujność. Pozwól, by to system zwalniał przed wjazdem w teren zabudowany czy ostrymi łukami. Szybko zauważysz, jak bardzo odciąża to Twoją prawą nogę. Pamiętaj jednak, że elektronika to tylko wsparcie – zawsze patrz daleko przed siebie.
  • Wykorzystaj kierownicę pojemnościową prawidłowo. Nie siłuj się z układem kierowniczym. Wystarczy, że Twoja dłoń swobodnie i pewnie spoczywa na wieńcu. Lekki dotyk to wszystko, czego system potrzebuje, a samochód będzie bardzo pewnie trzymał się pasa ruchu bez tzw. wężykowania.
  • Oddaj kontrolę w korkach. Asystent jazdy w korku to absolutne wybawienie podczas powrotów z majówki. Pozwól autu samodzielnie hamować i ruszać za poprzedzającym pojazdem. Godziny spędzone w zatorze stają się wtedy znacznie mniej frustrujące.
  • Dbaj o sensory. Podczas przerwy na kawę w długiej trasie warto przetrzeć znacznik na grillu (kryjący radar) oraz szybę w okolicach przedniej kamery. Czyste czujniki to podstawa płynnego działania systemu.
  • Planuj manewry z wyprzedzeniem. Korzystając z asystenta zmiany pasa, upewnij się, że jedziesz powyżej 90 km/h, i wrzuć kierunkowskaz odpowiednio wcześnie. Im stabilniejsze warunki, tym manewr zostanie wykonany płynniej.

Podsumowanie

W czasach, gdy oczekujemy od technologii, by ułatwiała nam życie, IQ.Drive Travel Assist od Volkswagena okazuje się bardzo kompetentnym asystentem. To nie jest gadżet, który po jednym użyciu wyłączymy i o nim zapomnimy. To realne odciążenie naszego układu nerwowego na długich dystansach. Po kilkuset kilometrach pokonanych z jego wsparciem wysiadasz z auta zauważalnie mniej zmęczony, zachowując więcej sił na to, co najważniejsze – sam wypoczynek. Choć system wymaga odpowiednich warunków i czystych sensorów, to na autostradach i drogach szybkiego ruchu pozostaje jednym z najbardziej sensownych rozwiązań wspierających współczesnego kierowcę.

Materiał powstał przy współpracy z marką Volkswagen.

#asystentKierowcy #Bezpieczeństwo #iMagazine #IQDRIVE #jazdaPółautonomiczna #motoryzacja #technologieWMotoryzacji #TravelAssist #Volkswagen #VWTRoc

Wiosenne przebudzenie za kółkiem. Jak dźwięk w Volkswagenie zmienia każdą podróż

Wraz z nadejściem wiosny i dłuższych, słonecznych dni, naturalnie budzi się w nas chęć do częstszych podróży. Wsiadamy do auta z zupełnie inną energią. Współczesna motoryzacja doskonale odpowiada na ten stan, a kabina auta to dziś dla wielu tzw. trzecia przestrzeń życiowa – zaraz po domu i biurze. W tej mobilnej strefie relaksu najważniejszym reżyserem Twoich emocji staje się dźwięk.

Zamiast jednak rzucać wyłącznie suchymi specyfikacjami i marketingowymi hasłami, spójrzmy na to holistycznie. Zobaczmy, co dobrej klasy sprzęt audio robi z Twoim mózgiem podczas jazdy i jak imponująca inżynieria za tym stoi. Ponieważ wyjaśnianie rzeczy trudnych najlepiej przychodzi na konkretnym przykładzie, wykorzystałem opisywanego w tym samym numerze iMagazine elektrycznego Volkswagena ID.7 Tourera, by poznać i zrozumieć lepiej współczesne car audio. To nie będzie opowieść o samochodzie, to będzie opowieść o tym, jak fale akustyczne towarzyszące ci podczas podróży szlifują twoje emocje i stanowią dla ciebie wręcz swoistą terapię behawioralną. Zapewniam, będzie ciekawie.

Dźwięk, który redukuje stres i budzi zmysły

Powszechny mit traktuje muzykę w aucie jedynie jako miłe tło. Tymczasem dźwięk w zamkniętej, wyizolowanej kabinie to jeden z najpotężniejszych modyfikatorów naszego nastroju, motoryki i zachowania na drodze. Wyobraź sobie powrót z pracy w zatłoczonym ruchu miejskim. Dla wielu z nas, zmotoryzowanych, to ponura codzienność. Przebywanie w ciszy sprawia, że irytacja korkiem szybko rośnie, a mózg zaczyna analizować stresujące sytuacje z całego dnia. Tak jesteśmy skonstruowani. W sytuacji stresowej (korek) nasz umysł podświadomie przywołuje dodatkowe stresujące wspomnienia (nieprzyjemne sytuacje w sklepie, w pracy, etc.). To się niebezpiecznie kumuluje… a przecież Ty prowadzisz samochód! Być może
przewozisz swoich najbliższych, którym przecież chcesz zapewnić bezpieczeństwo. Co robić? Przepis jest banalnie prosty.

Włączenie ulubionej muzyki na dobrej klasy sprzęcie ma mierzalny, wręcz kliniczny, fizjologiczny skutek. Dźwięk o odpowiedniej dynamice i pozbawiony zniekształceń stymuluje układ przywspółczulny – obniża tętno, stabilizuje oddech i zauważalnie redukuje poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Korek po prostu przestaje Cię wkurzać. To bezcenne zjawisko, bo realnie podnosi Twoje bezpieczeństwo. Zrelaksowany kierowca to kierowca uważny. Drogi publiczne to zdecydowanie ostatnie miejsce na uwalnianie nagromadzonej irytacji.

Muzyka to także Twój cichy, elektroniczny asystent na długich, monotonnych trasach. Kiedy po kilkudziesięciu minutach jazdy ciągłe analizowanie tego, co dzieje się na drodze, zaczyna męczyć mózg, odpowiedni utwór działa jak podwójne, akustyczne espresso. Psychologia transportu nazywa to efektem „wybudzenia ze zmęczenia”. Odpowiednia fala dźwiękowa dosłownie wyciąga układ nerwowy z letargu, przywracając pełną koncentrację i skracając czas reakcji. Jednak uwaga! Tak jak z kawą nie należy przesadzać, tak w przypadku doboru dźwięków warto uważać na tempo. Badania pokazują, że muzyka powyżej 120 uderzeń na minutę (BPM) sprawia, że podświadomie jedziemy szybciej i agresywniej operujemy pedałami. Dlatego w dobrym nagłośnieniu nie chodzi o to, by grało jak najgłośniej, ale by grało czysto, selektywnie i potrafiło nadać podróży odpowiedni, kontrolowany rytm.

Harman Kardon, czyli zapomnij o „czterech głośnikach”

Aby te wszystkie psychologiczne i fizjologiczne korzyści mogły w ogóle zaistnieć, źródło dźwięku musi być dobrej jakości. Dziś głośniki ma praktycznie każdy nowy model auta, jednak tani, charczący przy wyższej głośności system audio w jakimś skrajnie budżetowym modelu wywołuje efekt odwrotny do zamierzonego – tzw. zmęczenie akustyczne, które tylko potęguje stres. Inżynierowie niemieckiej marki, której auto miałem okazję testować również pod kątem systemów audio, doskonale to rozumieją. Wielu kierowców wciąż żyje w przekonaniu, że ich samochód ma cztery, no, może w porywach do sześciu głośników w drzwiach i na tym kończy się magia. Nic bardziej mylnego. Zobaczmy jak to wygląda w przypadku lubianej w Polsce marki z Wolfsburga.

Aby przekuć teorię w czystą przyjemność, Volkswagen we współpracy z Harman Kardon stworzył mocne systemy dedykowane dla modeli takich jak nowy Passat, Tiguan czy właśnie wspomniany ID.7 i ID.7 Tourer. Mówimy tu o zestawie, który potrafi zawstydzić niejedno drogie, domowe stereo. W topowych konfiguracjach kabina zamienia się w salę koncertową wyposażoną w aż 12 precyzyjnie rozmieszczonych głośników (w tym potężny subwoofer ukryty tak, by nie zabierać przestrzeni bagażowej). Całość napędzana jest wielokanałowym wzmacniaczem o imponującej mocy 700 W.

Tutaj ważne wyjaśnienie. Po co aż tyle watów w samochodzie? Bynajmniej nie po to, by robić dyskotekę na światłach. W świecie audio duża moc oznacza tzw. „headroom”, czyli zapas dynamiki. 700-watowy system potrafi odtworzyć najdelikatniejsze szarpnięcie struny gitary akustycznej równie precyzyjnie, co monumentalne uderzenie w kotły w orkiestrze symfonicznej – i robi to z absolutną lekkością, bez ułamka procenta zniekształceń. Właśnie po to jest ta moc. Ale ona sama nie wystarczy.

Prawdziwa magia tkwi w oprogramowaniu i inżynierii dźwięku przestrzennego. Wnętrze auta, pełne szyb, plastików i zróżnicowanych, chłonnych materiałów, to akustyczny koszmar. Harman Kardon radzi sobie z tym za pomocą inteligentnych algorytmów (m.in. technologii Fraunhofer Sonamic Panorama). Oprogramowanie to precyzyjnie analizuje utwór i cyfrowo rozmieszcza źródła dźwięku w kabinie, budując przed tobą trójwymiarową, wirtualną scenę muzyczną. Efekt? Masz wrażenie, że wokalista stoi na środku deski rozdzielczej, a nie śpiewa z okolic Twojej lewej kostki.

System oddaje również pełną kontrolę użytkownikowi nad charakterem brzmienia. Tryb „Relax” celowo łagodzi ostre dźwięki i delikatnie rozmywa scenę, dając bezwysiłkowe doświadczenie idealne do uspokojenia nerwów po ciężkim dniu. Jeśli jednak potrzebujesz porannego, wiosennego zastrzyku energii przed ważnym spotkaniem, tryb „Vibrant” natychmiast wyciągnie na wierzch dynamikę i pobudzi Cię do działania. Ważne, by zrozumieć, że predefiniowane w pokładowym systemie inforozrywki tryby akustyczne to coś więcej niż soniczna kosmetyka. One realnie zmieniają to, jak nasz umysł reaguje na muzykę.

Harman Kardon sound system tweeter integrated in the A-pillar.

Puls miasta

Dla kierowców o bardziej miejskim, dynamicznym stylu życia, wybierających nieco mniejsze, ale równie stylowe modele takie jak Golf czy T-Roc, Volkswagen przygotował rozwiązanie o nieco niższej mocy, ale nie mniej imponujące pod względem brzmienia. Wybierając najnowszego T-Roca możemy doposażyć go również w system audio Harman Kardon zawierający 8 głośników + subwoofer, a całość napędzana jest wzmacniaczem o mocy 480 W.

I tu znów trzeba obalić mit – to, że auto jest stworzone do miasta (T-Roc jest oficjalnie pozycjonowany jako segment B-SUV), nie oznacza, że musisz godzić się na kompromisy w jakości dźwięku. Prawdziwym atutem jest tu znowu surowa technologia. Ten „miejski” system jest nieco uboższy niż w wyżej pozycjonowanych modelach, ale nie ma tylko czterech głośników (co kiedyś było nawet ponadstandardowe w miejskich pojazdach). Dzięki dedykowanemu subwooferowi, zestaw ten potrafi wprawić w ruch spore masy powietrza. Słuchając elektroniki, hip-hopu czy nowoczesnego popu, dosłownie fizycznie czujesz wibracje na ciele. To potężna dawka czystej energii, która w izolacji od szumu ulicy idealnie rezonuje z wiosennym optymizmem i nadaje tempo miejskiej wędrówce.

Synergia zmysłów, czyli akustyczne płótno

Na koniec rzecz najważniejsza. Nawet najlepszy i najdroższy system audio nie zabrzmi dobrze, jeśli jego tłem będzie ryk silnika, szum toczących się opon i świst wiatru. Cisza to płótno, na którym maluje się dźwięk. Dlatego inżynierowie Volkswagena, starannie wygłuszają kabiny tworzonych przez nich aut, a komunikacja dotycząca każdego nowego modelu marki niemal zawsze zawiera informację o poprawionym wygłuszeniu kabiny pasażerskiej w stosunku do wcześniejszego modelu. Teraz rozumiecie, że nie chodzi tylko o ciszę. Chodzi o doświadczenie. Zastosowanie akustycznych
szyb i zaawansowanych materiałów tłumiących odcina kierowcę od męczącego środowiska zewnętrznego i pozwala w pełniejszy sposób, efektywniej wykorzystywać dźwięk jako mentalną pieszczotę dla umysłu w podróży.

W pełni zintegrowane, holistyczne podejście do komfortu widać chociażby w testowanym przeze mnie modelu ID.7 Tourer. Bezemisyjny, niemal bezszelestny napęd elektryczny stanowi absolutnie perfekcyjną bazę dla systemu Harman Kardon. Kiedy ten krystalicznie czysty dźwięk współpracuje z nastrojowym, personalizowanym oświetleniem ambientowym i nowej generacji fotelami ergoActive (wyposażonymi w zaawansowane programy masażu i wentylacji), auto przestaje być maszyną. Staje się kapsułą relaksu.

Ta harmonia zmysłów sprawia, że nawet po wielogodzinnej, kilkusetkilometrowej trasie wysiadasz z auta wypoczęty, a Twój układ nerwowy nie jest przebodźcowany. Ostatecznie projektowanie audio dobrej klasy sprowadza się do sztuki wywoływania autentycznych emocji. To ten bezcenny moment, kiedy siadasz za kierownicą, zamykasz drzwi i instynktownie wiesz, że przy tej muzyce i w tych warunkach mógłbyś po prostu jechać przed siebie, bez celu, godzinami. W iMagazine tę zależność jakości życia od doświadczania dobrego brzmienia rozumiemy od lat. Tego właśnie życzymy Wam na pierwsze, wiosenne trasy.

Materiał powstał przy współpracy z marką Volkswagen

#CarAudio #ergoActive #HarmanKardon #jakośćDźwięku #komfortJazdy #motoryzacja #muzykaWAucie #nagłośnienieWSamochodzie #relaksZaKierownicą #Volkswagen #VolkswagenID7 #VWPassat #VWTRoc

all-new VW T-Roc driving REVIEW (2026) - how much SUV do we get?

https://tube.blueben.net/w/q3xGWWcaCBmrnPDCRvcPtn

all-new VW T-Roc driving REVIEW (2026) - how much SUV do we get?

PeerTube

Way to go or not? Unique door handle in the all-new VW T-Roc 2026

https://tube.blueben.net/w/mys4UWHNutmWCjoD1vFHJF

Way to go or not? Unique door handle in the all-new VW T-Roc 2026

PeerTube

💡What do you think?👇 Unique (and natural?) door handle logic of the all-new VW T-Roc

https://tube.blueben.net/w/pz3JdMNgCtgTJFVbeCXe5A

💡What do you think?👇 Unique (and natural?) door handle logic of the all-new VW T-Roc

PeerTube

💡Trunk / boot features of the all-new 2026 VW T-Roc!

https://tube.blueben.net/w/agLXhy6wUzLVbwKQPDH3Ez

💡Trunk / boot features of the all-new 2026 VW T-Roc!

PeerTube

💡Good idea or nonsense? New door handle of the all-new 2026 VW T-Roc!

https://tube.blueben.net/w/p5DQ5iMoFRmcRzHXHsqyJ6

💡Good idea or nonsense? New door handle of the all-new 2026 VW T-Roc!

PeerTube

All-new VW T-Roc PREMIERE (2026) - now a small Tiguan?

https://tube.blueben.net/w/u5LPjfd3Ss4Rc9iZkLcN9R

All-new VW T-Roc PREMIERE (2026) - now a small Tiguan?

PeerTube

💡PREMIERE for the all-new 2026 VW T-Roc!

https://tube.blueben.net/w/wvPpiHeGU1hHBDDfLDj8bi

💡PREMIERE for the all-new 2026 VW T-Roc!

PeerTube

#Coches | Volkswagen acelera con el T-Roc 2026, así será su esperado lanzamiento<br />
<br />
@vw_es_prensa #VW #Volkswagen #VWTRoc #SUV #CochesNuevos #FuturosCoches

https://www.motor.es/noticias/volkswagen-t-roc-2026-detalles-lanzamiento-2024105383.html

Volkswagen acelera con el T-Roc 2026, así será su esperado lanzamiento

Es uno de los modelos más esperados y no tardará mucho tiempo en debutar. Volkswagen sabe de su importancia para seguir conquistando a muchos más clientes del millón que ha conseguido en menos de siete años, un T-Roc de nueva generación que llegará a los concesionarios en poco menos de un año.

Motor.es