Miliardy na infrastrukturę. Google zainwestuje do 40 miliardów dolarów w Anthropic

Zapotrzebowanie na sztuczną inteligencję rośnie w takim tempie, że twórcom zaczyna brakować mocy obliczeniowej.

Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu wielomiliardowego wsparcia od Amazona, do gry wchodzi Google. Według najnowszych doniesień gigant z Mountain View zainwestuje w twórców modelu Claude od 10 do nawet 40 miliardów dolarów. Cel jest prosty – uratować startup przed technologicznym paraliżem.

Raport agencji Bloomberg nie pozostawia złudzeń co do skali transakcji. Początkowa wartość inwestycji ze strony Google wynosi 10 miliardów dolarów, jednak umowa przewiduje możliwość zwiększenia tej puli aż czterokrotnie, jeśli Anthropic zrealizuje ustalone z góry cele wydajnościowe. Porozumienie to następuje bezpośrednio po analogicznym ruchu ze strony Amazona, który kilka dni temu wyłożył na start 5 miliardów dolarów. Obie te umowy windują wycenę rynkową Anthropic do astronomicznego poziomu 350 miliardów dolarów.

Sukces, który dławi serwery

Gwałtowna potrzeba poszukiwania kapitału to efekt tego, że twórcy modelu Claude padli ofiarą własnego sukcesu. Nowe produkty firmy, takie jak wspomagający programistów Claude Code czy biurowy asystent Claude Cowork, zdobyły ogromne uznanie na rynku. Część użytkowników i firm zwróciła się w stronę rozwiązań Anthropic, szukając alternatywy po kontrowersjach związanych z OpenAI oraz poszukując stabilniejszych środowisk agentowych.

Efektem był lawinowy wzrost zapotrzebowania na usługi Anthropic, co ostatecznie doprowadziło do przeciążeń infrastruktury i przerw w działaniu. Zmagając się z niedoborem mocy obliczeniowej, firma musiała wręcz testować rozwiązania ograniczające dostęp, wprowadzając limity użycia w godzinach szczytu oraz rozważając usunięcie najbardziej zasobożernych narzędzi z najtańszych planów abonamentowych.

Zamknięty obieg pieniądza w branży AI

Z perspektywy biznesowej najciekawszy jest jednak sam mechanizm tej operacji. Transakcje tego typu stały się rynkowym standardem w Dolinie Krzemowej. Zarówno Google, jak i Amazon dostarczają autorskie układy scalone do trenowania AI oraz dysponują rozbudowaną infrastrukturą chmurową. Środki przekazywane w formie inwestycji niemal natychmiast wrócą do budżetów tych korporacji jako opłaty za wynajem serwerów niezbędnych do szybkiego skalowania modeli Claude.

Warto przy tym odnotować rynkowy paradoks całej sytuacji. Google decyduje się na transfer dziesiątek miliardów dolarów do firmy Anthropic, finansując w ten sposób rozwój bezpośredniego rywala dla swoich własnych algorytmów z rodziny Gemini.

Google rzuca wyzwanie opasce Whoop. Fitbit Air z datą premiery i zaskakującą ceną

#AI #Amazon #Anthropic #biznes #chmuraObliczeniowa #Claude #ClaudeCode #Google #inwestycje #sztucznaInteligencja

Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

Zderzenie marek i tajemnice handlowe

Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

Chłodna logika sądu

W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

#AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe

Nowe otwarcie w świecie hipersamochodów. Porsche sprzedaje udziały w Bugatti i Rimac Group

To bez wątpienia jedna z najistotniejszych biznesowych transakcji w świecie motoryzacji w tym roku.

Porsche oficjalnie ogłosiło całkowite zbycie swoich udziałów w spółkach Bugatti Rimac oraz Rimac Group. Kontrolę nad producentem najbardziej ekskluzywnych aut na świecie przejmuje międzynarodowe konsorcjum inwestorów, na którego czele staje amerykański fundusz HOF Capital.

W 2021 roku fuzja historycznego Bugatti i technologicznego startupu Rimac – przeprowadzona pod nadzorem i przy finansowym udziale Porsche – zelektryzowała branżę. Niemiecki producent objął wówczas 45% udziałów w spółce joint venture Bugatti Rimac, zachowując jednocześnie 20,6% akcji w nadrzędnej strukturze Rimac Group. Po zaledwie pięciu latach Niemcy wycofują się z tego układu.

Pakiet należący do Porsche trafia w ręce międzynarodowego konsorcjum. Liderem przedsięwzięcia jest nowojorska firma inwestycyjna HOF Capital, a największym podmiotem wchodzącym w skład grupy nabywców zostało BlueFive Capital (wspierane przez inwestorów instytucjonalnych z USA i UE). Transakcja, która czeka jeszcze na akceptację organów regulacyjnych, ma zostać sfinalizowana przed końcem 2026 roku.

Pełna niezależność Bugatti

Z perspektywy struktury biznesowej zmiana ta oznacza pełną niezależność od grupy Volkswagen. Po domknięciu formalności Rimac Group przejmie bezpośrednią kontrolę nad Bugatti Rimac. Jednocześnie fundusz HOF Capital wejdzie do zarządu Rimac Group jako największy udziałowiec, stając ramię w ramię z założycielem i prezesem firmy, Mate’em Rimacem.

Dlaczego Porsche decyduje się na taki krok właśnie teraz? Jak wyjaśnia Lutz Meschke, wiceprezes zarządu Porsche, jest to chłodna kalkulacja strategiczna. Firma z Zuffenhausen zamierza skupić się na swojej podstawowej działalności. Niemcy podkreślają, że ich cel został osiągnięty – pomogli przekształcić dział Rimac Technology z technologicznej ciekawostki w uznanego, globalnego dostawcę rozwiązań motoryzacyjnych pierwszego rzędu (Tier 1).

Dla Mate’a Rimaca napływ amerykańskiego kapitału to początek kolejnego etapu. Firma, która zaczynała w chorwackim garażu, zyskuje właśnie niezależne i stabilne fundamenty finansowe, by dalej rozwijać najbardziej zaawansowane technicznie samochody na naszej planecie.

583: Kupiłem 24-letnie Porsche 911 z 9800 km przebiegu | Nadgryzieni

#biznes #Bugatti #fuzjeIPrzejęcia #hipersamochody #HOFCapital #inwestycje #MateRimac #motoryzacja #Porsche #Rimac

Koniec prostych decyzji inwestycyjnych. Rynek nieruchomości na Cyprze zmienia zasady gry – kto zyska, a kto straci? #Cypr #Cypr24 #inwestowanie #nieruchomości #biznes

https://www.cypr24.eu/rynek-selekcji-nowa-era-nieruchomosci-na-cyprze/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

Rynek selekcji. Nowa era nieruchomości na Cyprze

Rynek nieruchomości na Cyprze wchodzi w nową fazę. Koniec łatwych zysków i początek selekcji. Sprawdź, które inwestycje mają przyszłość.

Cypr24 – Na Cyprze po polsku

Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

Mike Rockwell, główny inżynier stojący za projektem gogli Vision Pro oraz obecny szef zespołu przebudowującego asystentkę Siri, rozważa opuszczenie struktur Apple.

Według najnowszych doniesień menedżer może odejść z firmy lub przejść do roli doradczej już w przyszłym roku. To kolejny sygnał świadczący o głębokich roszadach w Cupertino w przededniu zapowiadanej zmiany na stanowisku dyrektora generalnego.

Tim Cook oddaje stery, twórca iPhone’a Air nowym CEO Apple

Jak wynika z informacji opublikowanych przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, Rockwell nie jest do końca zadowolony ze swojej obecnej pozycji. Według nieoficjalnych źródeł menedżer ma zastrzeżenia co do faktu, że po zmianach strukturalnych musi raportować bezpośrednio do Craiga Federighiego (szefa oprogramowania). Jego ambicje sięgały znacznie wyżej – w kuluarach mówiło się, że był on szykowany do roli decyzyjnej, przypominającej stanowisko głównego dyrektora technologicznego (CTO). Miałby w niej wyznaczać strategiczny kierunek rozwoju sprzętu i sztucznej inteligencji.

Ambicje zderzone z rynkową rzeczywistością

Plan ten opierał się jednak na założeniu, że urządzenia ubieralne (na czele z komputerem przestrzennym) staną się fundamentem nowej ery w historii Apple, docelowo zastępując iPhone’a. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Vision Pro nie zdobyło szerokiej popularności, a barierą nie do przejścia dla większości konsumentów okazała się bardzo wysoka cena (3499 dolarów) oraz fizyczny ciężar samego urządzenia.

W obliczu tych rynkowych trudności trajektoria kariery Rockwella uległa zmianie. W marcu 2025 roku powierzono mu projekt gruntownej przebudowy Siri. Był to efekt utraty zaufania Tima Cooka do dotychczasowych postępów w dziedzinie AI, nad którymi wcześniej czuwał John Giannandrea.

Raport Bloomberga sugeruje jednak, że Rockwell nie zamierza porzucać statku w połowie rejsu. Najprawdopodobniej dokończy on prace nad nową generacją asystenta głosowego, która według doniesień ma zadebiutować wraz z systemem iOS 27, i dopiero wtedy podejmie ostateczne decyzje zawodowe.

Jesienna zmiana warty

Ewentualne odejście Rockwella to tylko jeden z elementów znacznie większej układanki. Raport zwraca uwagę na fakt, że cała kadra kierownicza wyższego szczebla rozważa obecnie swoje kolejne kroki w związku ze zbliżającą się, historyczną zmianą. Przypomnijmy, że we wrześniu stery w Apple ma przejąć John Ternus, zastępując na stanowisku dyrektora generalnego Tima Cooka.

Według przecieków, odejście na emeryturę sonduje już szefowa działu HR i sprzedaży detalicznej Deirdre O’Brien, a szefowa spraw rządowych Kate Adams ma ustąpić ze stanowiska jeszcze w tym roku. Jeśli dodamy do tego weteranów, którzy zbliżają się do czterech dekad pracy w firmie – takich jak Greg Joswiak, Phil Schiller czy Eddy Cue – staje się jasne, że nowa administracja Ternusa będzie musiała w niedalekiej przyszłości zbudować zarząd Apple praktycznie od zera.

#Apple #biznes #iOS27 #JohnTernus #MarkGurman #MikeRockwell #przecieki #Siri #TimCook #VisionPro #zmianyKadrowe

Ignorantia iuris nocet – Anatomia „biznesowej wydmuszki” (Casus prawdziwy)


Kwiecień obfituje u mnie w wiele zaskakujących wydarzeń i zawodowych wyzwań. Ostatnio otrzymałam od mojego szefa bardzo nietypowe zadanie: sporządzić ankietę satysfakcji pracowników działu produkcyjnego. Chociaż pracuję w przemyśle meblarskim, nigdy nie byłam na hali. Była to dla mnie nowa i naprawdę fascynująca przygoda, choć przyznam szczerze – odrobinę stresująca. Zadawałam sobie pytanie, czy dam radę sprostać tak odpowiedzialnemu projektowi. Dziś jednak mogę z dumą powiedzieć, że dowiozłam ten projekt na naprawdę wysokim poziomie, a moja satysfakcja z dobrze wykonanej pracy jest ogromna. Na co dzień pracuję w obszarze administracji i wsparcia HR. Od pewnego czasu moją zawodową pasją stało się wgłębianie w raporty konkurencji. Przeszukuję różne bilanse, sprawdzam kondycję finansową spółek i analizuję dane, które dla większości są tylko nudnymi tabelkami. Jednak to właśnie tam kryje się prawdziwa prawda o tym, jak zarządzane są polskie firmy. Ostatnio, przeklikując się przez szczegółowy raport jednej z marek, natrafiłam na dane i wykresy, które dosłownie wbiły mnie w fotel (jestem po ekonomiku, rozumiem te dane). Z racji przepisów, w tym RODO, nie mogę podać nazwy tej firmy ani linków do źródeł. Potraktujcie to jako kazus fikcyjnej firmy X, która jednak istnieje realnie, jakimś cudem działa, ma dokładnie takie dane, jakie Wam przytoczę. To, co odkryłam, poruszyło mnie nie tylko jako pracownika, ale i jako człowieka. Właśnie dlatego postanowiłam o tym napisać.

Anatomia „biznesowej wydmuszki”

Kiedy zaczynałam naukę w moim „Ekonomiku”, charyzmatyczna pani prawnik powtarzała nam: Ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi. Wtedy to była teoria. Dzisiaj, patrząc na bilans firmy X za rok 2024, widzę, jak ta maksyma materializuje się w najgorszy możliwy sposób. To, co zobaczyłam w zakładkach finansowych, to po prostu miazga: Przychody netto: blisko 14 milionów złotych. Brzmi dumnie? Pozornie. Zysk netto: minus 935 000 zł. Firma przepala prawie milion złotych rocznie więcej, niż zarabia. Kredyt kupiecki: na poziomie 26%. Firma de facto żyje na koszt swoich dostawców. Koszty operacyjne: 14 milionów, z czego aż 57% to kwoty, które „wyparowują” poza wynagrodzeniami i bezpośrednimi inwestycjami. Podczas gdy „Góra” korzysta z luksusów, finansując sobie co roku egzotyczne wyjazdy (np. na Fidżi), firma dryfuje w stronę finansowej przepaści. Najbardziej uderzyło mnie jednak to, jak ta konkretna firma traktuje ludzi. Najcenniejszy skarb normalnie prosperującego przedsiębiorcy. Młodzi, zdolni specjaliści słyszą tam sakramentalne: „Bardzo nam przykro, mamy limit etatów na ten rok, możemy zaproponować tylko umowę zlecenie”. Jako osoba, która właśnie dowiozła projekt ankiet satysfakcji i siedzi w prawie pracy, muszę to nazwać wprost – bez owijania w bawełnę: to nie jest polityka firmy. To świadome przekroczenie prawa pracownika.

Nadużycie Art. 22¹ KP: Firma zbiera dane o wykształceniu i karierze jak do etatu, ale odmawia ochrony kodeksowej.

Ignorowanie Art. 22 § 1¹ KP: Jeśli praca odbywa się pod nadzorem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez szefa – to JEST to stosunek pracy. Wewnętrzny „limit” budżetowy nie ma żadnej mocy prawnej przed sądem czy Inspekcją Pracy.

DLACZEGO O TYM PISZĘ?

Bo korporacja Layerfall (nazwa fikcyjna) uprawia prawniczy hazard. Za zastępowanie umów o pracę „śmieciówkami” grozi kara do 30 000 PLN za każdy ujawniony i udokumentowany przypadek (Art. 281 KP). Przy stracie rzędu miliona złotych, jedna rzetelna kontrola PIP to dla nich koniec. Piszę to, bo wychowano mnie w etosie pracy oraz poszanowaniu prawa (które chroni tych, którzy je znają). Moja pani prawnik z ekonomika byłaby dumna, wiedząc, że te lekcje pomogły mi dziś przejrzeć mechanizm wyzysku w tejże spółce. Praca powinna być budowana na etyce oraz twardych danych, a nie na długu u pracowników i mydleniu im oczu rzekomymi „limitami”.Layerfall obraca dużymi kwotami, ale jej zarządzanie jest po prostu fatalne. Pokazałam nawet te dane mężowi mówiąc: ,,tylko zobacz, kochanie: trafiłam na firmę, która ma świetny PR, ale uprawia technologiczny feudalizm”. Ślubny popatrzył, pokiwał głową i rzekł: ,,to mnie wcale nie dziwi – polscy pracodawcy zawsze traktowali pracownika jak tanią siłę roboczą”. Przytaknęłam. To smutne, że polskie firmy postrzegają swoich pracowników jako koszt. Wiem, w bilansie tak to wygląda. Ale to właśnie dzięki tym ,,kosztom o wysokich kompetencjach” biznes się kręci.

A Wy? Sprawdzacie czasem bilanse swoich pracodawców?
Czy wierzycie na słowo, gdy słyszycie, że „nie ma budżetu na etaty (lub premie)?

#ankietaSatysfakcjiPracownika #bilansFirmyPrawdęCiPowie #biznes #czytanieBiznesuDlaPracowników #etykaPracy #HRLaw #kredytKupiecki #okiemHROwca #polishCrimeStory #praca #przemysłMeblarski #samodoskonalenie #technologicznyFeudalizm #trochęPrywaty #Wordpress #zawodowePrzełomy

Firmowe Wi-Fi przestaje nadążać za AI. Bez automatyzacji infrastruktura stanie się wąskim gardłem

Rozwój agentowej sztucznej inteligencji to dla biznesu ogromna szansa, ale zarazem krytyczny test dla infrastruktury.

Jak zauważa Enrico Mercadante z Cisco, łączność bezprzewodowa, na której opiera się współczesna praca, szybko osiąga granice skalowalności. Sieci coraz gorzej radzą sobie ze skokowym wzrostem obciążeń i wymagają gruntownej modernizacji, by ostatecznie nie zablokować cyfrowej transformacji.

Nowoczesne środowiska korporacyjne to już nie tylko ludzie z laptopami i smartfonami, ale też autonomiczne systemy, które nieustannie wymieniają między sobą gigabajty danych. Z najnowszych badań wynika, że aż 93% liderów IT w Polsce dostrzega rosnącą złożoność firmowych sieci bezprzewodowych. Złożyły się na to: lawinowe zapotrzebowanie na przepustowość (43%), obciążenia ze strony krytycznych systemów IT, IoT oraz OT (37%), a także skomplikowane wymogi regulacyjne (32%).

Aż 87% firm w naszym kraju boryka się z ograniczoną widocznością tego, co realnie dzieje się w ich infrastrukturze komunikacyjnej, co wymusza powolne, reaktywne diagnozowanie błędów. W efekcie ponad jedna piąta (22%) zespołów IT utknęła w gąszczu zgłoszeń awaryjnych, rozwiązując co najmniej 50 „ticketów” tygodniowo dotyczących wyłącznie łączności Wi-Fi.

Technologiczny paradoks sztucznej inteligencji

W obszarze łączności obserwujemy obecnie unikalny paradoks. Z jednej strony wdrożenie AI do automatyzacji zarządzania siecią potrafi zaoszczędzić jednemu specjaliście IT ponad 850 godzin pracy rocznie. Z drugiej – cyberataki napędzane przez algorytmy stają się jednym z największych zagrożeń. Obecnie już ponad jedna trzecia naruszeń bezpieczeństwa to bezpośrednie pokłosie przejętych, słabo zabezpieczonych urządzeń IoT.

Aby systemy AI mogły bezpiecznie napędzać biznes, działy IT muszą przestać polegać na ręcznym łataniu dziur.

Zautomatyzowane magazyny i przewaga Wi-Fi 7

Kierunkiem ucieczki do przodu jest przejście na sieci autonomiczne, w których człowiek nadzoruje procesy wyliczane przez maszyny. Doskonałym przykładem są zrobotyzowane centra logistyczne. Roje autonomicznych wózków widłowych bezbłędnie mijają się w alejkach, ale wymagają do tego stałej wymiany danych w czasie rzeczywistym. Nawet ułamek sekundy opóźnienia lub chwilowy brak zasięgu oznacza tam paraliż sektora wysyłkowego i realne straty finansowe.

Odpowiedzią na tak wyśrubowane wymagania jest sprzętowy skok na standard Wi-Fi 7. To nie jest tylko nowa nazwa w materiałach marketingowych – to fizyczna zdolność do obsługi wielokrotnie większej liczby urządzeń jednocześnie, przy drastycznie niższych opóźnieniach. Eksperci Cisco wskazują, że wdrożenia tego standardu ratują sytuację na przykład w nowoczesnych szpitalach, gdzie sprzęt monitorujący funkcje życiowe pacjentów nie może walczyć o pasmo komunikacyjne z tabletami personelu i telefonami odwiedzających.

Cisco rozwija własne rozwiązania ułatwiające tę transformację, ale wniosek płynący z rynku jest bezwzględny dla każdej firmy. Modernizacja warstwy komunikacyjnej to dziś nie jest opcjonalny dodatek, lecz absolutny warunek działania biznesu. Organizacje, które prześpią ten moment, szybko przekonają się, że ich wielkie plany wdrożenia sztucznej inteligencji zatrzymają się na zawsze na poziomie slajdów w PowerPoincie.

Koniec ślepej wiary w chmurę. Cisco buduje cyfrowe twierdze w Europie

#AI #biznes #Cisco #cyberbezpieczeństwo #infrastrukturaIT #IoT #logistyka #SieciBezprzewodowe #sztucznaInteligencja #WiFi7

Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

Zakładanie własnego biznesu staje się procesem w pełni mobilnym.

Najnowsza aktualizacja najpopularniejszej rządowej aplikacji w Polsce – mObywatel w wersji 4.80.1 – wprowadza możliwość pełnej rejestracji jednoosobowej działalności gospodarczej. To bardzo pragmatyczny ruch, który eliminuje papierologię i potrzebę fizycznych wizyt w urzędzie.

Do tej pory sekcja „Firma” w aplikacji pozwalała głównie na podgląd statusu obecnej działalności czy pobranie zaświadczenia z CEIDG. Teraz twórcy dodali narzędzie, na które wielu czekało. Użytkownicy planujący przejście na „swoje” mogą wypełnić i podpisać wniosek o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wprost na ekranie smartfona. Aby to zrobić, wystarczy wejść w zakładkę Usługi, następnie Przedsiębiorca i wybrać opcję dotyczącą firmy.

Cyfrowe usługi w pakiecie: od razu z e-Doręczeniami

Wdrożenie nowej funkcji to nie tylko cyfrowe wypełnienie formularza. Proces został zaprojektowany tak, by przy okazji rejestracji firmy użytkownik mógł od razu podłączyć swoje konto do systemu e-Doręczeń. Z perspektywy przyszłego przedsiębiorcy to duże ułatwienie. Oznacza natychmiastowe przejście na oficjalną, elektroniczną komunikację z urzędami państwowymi, bez konieczności biegania na pocztę i odbierania tradycyjnych, papierowych awizo.

Aktualizacja jest wynikiem zapowiadanej wcześniej cyfryzacji usług publicznych, realizowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Cyfryzacji oraz Centralny Ośrodek Informatyki. Twórcy zaznaczają, że wdrażanie nowej wersji (4.80.1) odbywa się falami. Jeśli nowa opcja nie jest jeszcze widoczna w systemach iOS czy Android, wystarczy poczekać na pobranie paczki z nowościami w App Store lub Google Play.

Rozbudowa mObywatela o twarde narzędzia dla biznesu pokazuje świetny trend. Smartfon z zaufanym profilem staje się jedynym narzędziem, którego początkujący przedsiębiorca potrzebuje, by formalnie wystartować na rynku.

mObywatel z ważnymi nowościami. Szybsza reakcja na kradzież tożsamości i śledzenie paszportu

#aplikacjeMobilne #aplikacjeRządowe #biznes #CEIDG #cyfryzacja #eDoręczenia #mObywatel #usługiPubliczne #zakładanieFirmy

Długi powyżej 20 tys. euro mogą oznaczać zamknięcie firmy. Czy przedsiębiorcy są na to gotowi? #Cypr #Biznes #Podatki #Prawo #Cypr24

https://www.cypr24.eu/skarbowka-zamknie-firmy-nowe-przepisy-juz-dzialaja/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

Skarbówka zamknie firmy. Nowe przepisy już działają

Cypr zaostrza przepisy podatkowe. Firmy z długami mogą zostać zamknięte, a udziały zamrożone.Zajawka Facebook:

Cypr24 – Na Cyprze po polsku

Drapieżne ceny i walka z konkurencją. Sąd potwierdził decyzję przeciwko CYTA. Czy takie działania powinny być surowiej karane? #Cypr #Cypr24 #prawo #biznes #telekomunikacja

https://www.cypr24.eu/cyta-przegrywa-w-sadzie-kara-ponad-milion-euro/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

CYTA przegrywa w sądzie. Kara ponad milion euro

CYTA przegrała w sądzie. Kara 1,16 mln euro za naruszenie zasad konkurencji została utrzymana w mocy.

Cypr24 – Na Cyprze po polsku