Pół miliona złotych za chińskiego grand tourera. DENZA Z9GT uderza z mocą 1156 KM i ładowaniem w 9 minut

Chińska ofensywa w Europie wchodzi na zupełnie nowy etap. Należąca do Grupy BYD marka premium DENZA zadebiutowała właśnie w Paryżu, prezentując dwa modele, które w czerwcu pojawią się również w Polsce.

Oprócz luksusowego minivana na drogi wyjedzie shooting brake, którego specyfikacja i technologia ładowania to jasny sygnał ostrzegawczy dla europejskiej konkurencji.

Model ekspansji chińskich producentów zaczyna nabierać bardzo konkretnych kształtów. Zamiast walczyć wyłącznie ceną w najniższych segmentach, wkraczają na terytorium zarezerwowane dotąd dla najbardziej prestiżowych marek. DENZA, będąca technologiczną wizytówką koncernu BYD, przywozi do Europy flagowy model Z9GT oraz minivana D9 DM-i.

Ponad 1000 koni mechanicznych i jazda „krabem”

DENZA Z9GT to ponad pięciometrowy shooting brake. Wersja w pełni elektryczna (EV) napędzana jest przez trzy niezależne silniki (jeden z przodu, dwa z tyłu), które generują 1156 KM (850 kW). Taka moc pozwala na osiągnięcie pierwszej setki w zaledwie 2,7 sekundy. Zasięg na jednym ładowaniu ma wynosić do 600 km w cyklu mieszanym WLTP.

To jednak nie moc jest tu największą innowacją, a sposób prowadzenia. Niezależne sterowanie tylnymi kołami sprawia, że Z9GT potrafi zawracać niemal w miejscu lub poruszać się bokiem – ruchem „kraba”. Oprócz wariantu elektrycznego w ofercie znajdzie się też wersja hybrydowa (DM) o łącznej mocy 776 KM, oferująca zasięg całkowity na poziomie 805 km. Cennik modelu Z9GT w wersji hybrydowej otwiera kwota 447 200 zł, natomiast za wariant w pełni elektryczny przyjdzie nam zapłacić 511 700 zł.

Ładowanie, które zmienia zasady gry

Największym rynkowym echem może odbić się jednak nowa technologia FLASH Charging, oparta na baterii Blade 2. generacji. System ten ma oferować moc ładowania na poziomie do 1500 kW. W praktyce oznacza to uzupełnienie energii od 10% do 70% w zaledwie 5 minut. Naładowanie akumulatora od 10% do 97% potrwa raptem 9 minut, a nawet w temperaturze -30°C proces ten zajmie 12 minut. Oczywiście są to najwyższe wartości deklarowane przez producenta, a w rzeczywistości tak rewolucyjne tempo będzie zależało od tego, czy europejska infrastruktura zdąży za tymi parametrami nadążyć.

BYD zdaje sobie z tego sprawę, dlatego zapowiedziało, że zamierza w ciągu najbliższych 12 miesięcy wybudować w Europie 3000 własnych stacji obsługujących ten standard. Klienci decydujący się na model Z9GT otrzymają w standardzie roczny pakiet darmowego ładowania w tej sieci.

Luksusowy salon dla siedmiu osób

Obok Z9GT zaprezentowano również model D9 DM-i. To duży minivan mogący pomieścić siedmiu dorosłych pasażerów. W drugim rzędzie zamontowano fotele typu „zero gravity” oferujące 16-punktowy masaż i możliwość odchylenia oparcia do 152 stopni. Podobnie jak w drugim modelu, o jakość dźwięku dba tu system audio stworzony we współpracy z francuską firmą Devialet. D9 wykorzystuje napęd hybrydowy typu plug-in z zasięgiem całkowitym do 950 km.

Oba modele trafią do regularnej sprzedaży w Polsce już w czerwcu 2026 roku.

Agent 007 przesiada się do elektryka. Daniel Craig globalnym ambasadorem marki DENZA

#BYD #Denza #DENZAD9DMI #DenzaZ9GT #FlashCharging #premieryMotoryzacyjne #rynekMotoryzacyjny #samochodyElektryczne #samochodyHybrydowe #ShootingBrake

Mazda obniża ceny flagowych SUV-ów. Hybrydy z wtyczką tańsze od diesla i konkretne rabaty w salonach

Mazda obniża ceny swoich największych SUV-ów CX-60 i CX-80. W nowym cenniku pojawia się ciekawa anomalia rynkowa: hybrydy plug-in są dziś tańsze od porównywalnych diesli, a dodatkowe rabaty i vouchery od producenta potrafią mocno obniżyć finalną cenę na fakturze.

Podjęcie decyzji o wyborze odpowiedniego napędu często sprowadza się do prostej matematyki. Wraz z wejściem w życie nowych cenników, Mazda sprawiła klientom sporą niespodziankę. Od teraz obie flagowe konstrukcje w wersji hybrydowej typu plug-in (PHEV o mocy 327 KM) są o 3000 zł tańsze od porównywalnych odmian wyposażonych w silnik wysokoprężny (e-Skyactiv D 254 KM) z napędem na wszystkie koła. To bardzo rzadki przypadek na rynku, gdzie bardziej zaawansowany technologicznie układ okazuje się po prostu tańszy w zakupie.

Sześciocylindrowy SUV za mniej niż 200 tysięcy złotych

Prawdziwym hitem tej aktualizacji jest jednak oferta na podstawowego, aczkolwiek bogato wyposażonego diesla. Mazda celuje tu w bardzo konkretny i pożądany przez klientów próg cenowy w okolicach 200 tysięcy złotych. Dzięki nowym rabatom, Mazdę CX-60 z tylnym napędem i rzędowym, sześciocylindrowym silnikiem e-Skyactiv D (200 KM) w wersji Exclusive-Line można kupić już za 196 700 zł.

Co ważne, producent dokłada do tej konfiguracji przydatne pakiety za symboliczną złotówkę:

  • pakiet Comfort (skórzana tapicerka, wentylacja i elektryczna regulacja foteli),
  • elektryczna klapa bagażnika,
  • przyciemniane tylne szyby.

Powyższa oferta dotyczy również aut zamawianych prosto do produkcji, co oznacza, że klient ma pełną swobodę w wyborze wymarzonego lakieru.

Kilkanaście procent w dół i drobne zmiany na nowy rok

Mazda mocno schodzi z cen również w kwestii starszych roczników. Klienci decydujący się na model CX-60 z rocznika 2025 otrzymają voucher o wartości 35 000 zł brutto (na akcesoria, usługi lub obniżenie ceny transakcyjnej). W przypadku większego modelu CX-80 (rocznik 2025) jest to aż 40 000 zł. W praktyce oznacza to możliwość zejścia z ceny katalogowej o kilkanaście procent. Auta z bieżącego, 2026 roku produkcji również objęto promocją – w obu przypadkach voucher opiewa na równe 25 000 zł brutto.

Na tym nie koniec oszczędności, ponieważ do każdego samochodu marka dorzuca pełne ubezpieczenie OC/AC/NW za 1 zł, a nabywcy wersji PHEV mogą liczyć na domową stację ładowania (wallbox) również za złotówkę. Wyjściowe ceny podstawowych modeli rozpoczynają się od 226 700 zł za Mazdę CX-60 (Prime-Line, e-Skyactiv D 200 KM) oraz od 277 800 zł za Mazdę CX-80 (Exclusive-Line, PHEV).

Przy okazji Mazda wprowadza też drobne zmiany na rok modelowy 2026 – m.in. nową tapicerkę ze skóry Nappa w kolorze Tan i lepsze wyciszenie kabiny dzięki podwójnym, akustycznym szybom w przednich drzwiach.

Mazda 6e – cisza w cieniu Alhambry

#Mazda #MazdaCX60 #MazdaCX80 #obniżkiCen #PHEV #rynekMotoryzacyjny #samochodyHybrydowe #silnikiDiesla

Mroczny hit z Tychów. Jeep Avenger Black Edition wjeżdża do Polski ze sporym rabatem [galeria]

Marka Jeep wprowadziła właśnie na polski rynek nową serię specjalną swojego najpopularniejszego modelu.

Avenger Black Edition to propozycja dla osób szukających miejskiego crossovera z wyrazistym, monochromatycznym wykończeniem. Co ważne, polski debiut nowej wersji łączy się z mocnym pakietem korzyści finansowych.

Wypuszczanie przyciemnionych wersji to na rynku motoryzacyjnym klasyczny zabieg producentów – czarna edycja, która po prostu ma podbić sprzedaż. Jeep Avenger, który na co dzień kojarzy się raczej z jaskrawym, żółtym lakierem z kampanii reklamowych, debiutuje właśnie w swoim mroczniejszym wydaniu. To kosmetyczna zmiana, ale w tym segmencie często właśnie takie detale decydują o wyborze klienta. To propozycja głównie dla osób poruszających się po aglomeracjach, które chcą wyróżnić się stylistyką, ale nie potrzebują pełnoprawnego napędu 4×4.

Monochromatyczny styl zamiast katalogowych wyliczanek

Nowa odmiana bazuje na popularnej wersji wyposażenia Altitude. Zamiast jednak punktować każdą zaślepkę, warto zaznaczyć jedno: całość utrzymano w konsekwentnej, czarnej stylistyce – od emblematów, przez 17-calowe felgi, aż po przyciemniane detale wnętrza.

Wewnątrz kabiny znalazły się fotele pokryte połączeniem materiału premium oraz winylu, a przed kierowcą umieszczono 10,25-calowy, cyfrowy zestaw wskaźników. Choć Avenger to przedstawiciel segmentu B-SUV, zachował odrobinę genów kultowej marki. Na pokładzie znalazł się asystent zjazdu ze wzniesienia (Hill Descent Control) oraz system zarządzania trakcją Selec-Terrain, który oferuje sześć różnych trybów jazdy.

Konkretne rabaty i polski rodowód

Jeep zagrał w przypadku tej edycji bardzo mocną kartą cenową. Model Black Edition z napędem e-Hybrid (deklarowane przez producenta zużycie paliwa w cyklu mieszanym to 4,9 l/100 km) oferowany jest na start z pakietem korzyści sięgającym 25 300 zł.

Nie jest to jednak wyłącznie „wirtualny” rabat. Na tę kwotę składa się bezpośrednia obniżka ceny o 19 800 zł oraz darmowe dodatki: pakiet Infotainment & Convenience (o wartości 4 300 zł) i opony całoroczne (wyceniane na 1 200 zł). Dzięki temu promocyjna cena wyjściowa samochodu wynosi obecnie 112 300 zł brutto.

Warto przypomnieć, dlaczego ten model jest tak istotny dla naszego rynku. Jeep Avenger to samochód produkowany w polskiej fabryce w Tychach. Od momentu premiery na drogi wyjechało już ponad 235 tysięcy egzemplarzy, co daje mu miejsce w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się aut w tej klasie na Starym Kontynencie. Wprowadzenie wariantu Black Edition ma po prostu podtrzymać zainteresowanie modelem, który już teraz sprzedaje się w Europie bardzo dobrze.






Nowy Jeep Compass po pierwszych jazdach. Europejski sznyt, powrót fizycznych przycisków i bolesna weryfikacja zasięgu

#BSUV #BlackEdition #eHybrid #Jeep #JeepAvenger #rynekMotoryzacyjny #samochodyHybrydowe #Tychy