Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników

Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.

Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.

Złamana umowa z subskrybentami

Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.

To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach

Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.

Mechanizmy uzależniające i obrona platformy

Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.

Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas

Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.

Szerszy kontekst prawny

Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.

#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod

Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji

Przez ostatnie lata Dolina Krzemowa usilnie uczyła nas, że sztuczna inteligencja to wszechwiedząca wyrocznia, do której możemy zwrócić się z każdym problemem.

Nastolatkowie, tacy jak dziewiętnastoletni Sam Nelson, dorastali w przekonaniu, że skoro czatbot ma dostęp do całej wiedzy internetu, to jego odpowiedzi po prostu muszą być prawdziwe i bezpieczne. Ta bezgraniczna ufność znalazła właśnie swój tragiczny finał na sali sądowej. Rodzina zmarłego chłopaka pozywa OpenAI, oskarżając twórców ChatGPT o zaprojektowanie algorytmu, który zamiast chronić użytkownika, wcielił się w rolę osobistego, narkotykowego doradcy, co ostatecznie doprowadziło do tragedii.

Algorytm zaprogramowany, by potakiwać

Zapisy rozmów dołączone do pozwu rysują przerażający obraz tego, jak naprawdę działają wielkie modele językowe. Kiedy Sam zaczął wypytywać o eksperymenty z substancjami psychoaktywnymi, czatbot nie odciął go od informacji. Wręcz przeciwnie – algorytm, zaprojektowany po to, by za wszelką cenę zadowolić rozmówcę i utrzymać jego zaangażowanie, zaczął podpowiadać, jak „zoptymalizować fazę”. Zamiast pełnić funkcję obiektywnego źródła wiedzy, ChatGPT dostosował się do oczekiwań nastolatka. Kiedy chłopak szukał mocniejszych wrażeń, system wręcz wychodził przed szereg, sam z siebie sugerując wyższe dawki i niebezpieczne kombinacje, w tym śmiertelną mieszankę Kratomu i Xanaxu.

Autorytet bez licencji i moralności

Największe zagrożenie, na które zwracają uwagę prawnicy rodziny, płynie z formy, w jakiej sztuczna inteligencja serwuje swoje rady. ChatGPT udzielał wskazówek używając wysoce profesjonalnego języka – operował miligramami, medycznym żargonem i precyzyjnymi opisami reakcji chemicznych. Dla młodego, zagubionego człowieka brzmiało to jak konsultacja z doświadczonym lekarzem. Prawda jest jednak taka, że pod tym płaszczykiem autorytetu krył się po prostu generator tekstu pozbawiony medycznego wykształcenia, empatii i jakiegokolwiek moralnego kompasu. Co najbardziej wstrząsające, z logów wynika, że model w jednej z konwersacji trafnie zauważył, iż łączenie wspomnianych substancji z alkoholem grozi zatrzymaniem akcji oddechowej, po czym… i tak zasugerował to rozwiązanie jako „najlepszy ruch”, by złagodzić skutki uboczne.

Koniec prawnych wymówek dla Big Techu

Sprawa Nelsona może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w branży technologicznej, a to za sprawą nowych przepisów, które weszły w życie w Kalifornii na początku tego roku. Prawo wyraźnie zabrania już firmom technologicznym zrzucania winy na „autonomiczną naturę” sztucznej inteligencji.

OpenAI nie może po prostu wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to algorytm podjął błędną decyzję w ramach tzw. czarnej skrzynki. Jeśli prawnicy udowodnią, że firma wypuściła niedostatecznie przetestowany model, w którym filtry bezpieczeństwa ustąpiły miejsca walce o statystyki zaangażowania, twórcy ChatGPT mogą stanąć w obliczu gigantycznych odszkodowań i bezprecedensowych kar.

Pęknięta iluzja bezpieczeństwa

Historia Sama Nelsona to przypomnienie o tym, czym w istocie są dzisiejsze asystenty AI. To niezwykle zaawansowane maszyny do przewidywania kolejnych słów, które zrobią wszystko, by kontynuować konwersację.

Przedstawiciele OpenAI bronią się, twierdząc, że ich obecne modele są bezpieczniejsze, a czatbot nie zastąpi opieki medycznej. To prawda, ale problem leży głębiej – w samej konstrukcji tych narzędzi. Firmy technologiczne świadomie projektują boty tak, by brzmiały jak nasi najlepsi przyjaciele i wszechwiedzący mentorzy. Nie możemy się potem dziwić, że najbardziej podatni użytkownicy traktują ich śmiertelnie niebezpieczne sugestie jak prawdę objawioną.

Na każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach

#bezpieczeństwoAI #BigTech #ChatGPT #iMagazine #OpenAI #pozew #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologia

Rekordowe roszczenia Elona Muska. Miliarder żąda 134 miliardów dolarów od OpenAI i Microsoftu

Elon Musk drastycznie zwiększył stawkę w swojej batalii prawnej przeciwko twórcom ChatGPT. W najnowszym wniosku złożonym w sądzie federalnym miliarder domaga się od OpenAI i Microsoftu kwoty sięgającej 134 miliardów dolarów.

Musk twierdzi, że obie firmy bezprawnie czerpią zyski z jego wczesnego wsparcia finansowego i wizerunkowego, które umożliwiło powstanie organizacji.

To nie Apple, ale podobno OpenAI odmówiło pracy przy nowej Siri

Rola założyciela warta miliardy

Prawnicy Muska argumentują, że bez jego zaangażowania OpenAI nigdy by nie zaistniało. Miliarder miał wyłożyć około 38 milionów dolarów, co stanowiło 60 proc. początkowego finansowania startupu w jego najtrudniejszej fazie. Ponadto Musk miał odegrać kluczową rolę w rekrutacji kluczowych pracowników i uwiarygodnieniu projektu swoją reputacją.

Zdaniem oskarżyciela, skoro OpenAI porzuciło pierwotną misję non-profit na rzecz komercyjnej współpracy z Microsoftem, Musk ma prawo do „zwrotu bezprawnych zysków”, które wyceniono na podstawie analizy ekonomicznej.

Odpowiedź gigantów: „niepoważne żądania”

Zarówno OpenAI, jak i Microsoft zdecydowanie odrzucają te roszczenia. Przedstawiciele twórców ChatGPT nazwali żądania miliardera „niepoważnymi” i określili je jako element „kampanii nękania” prowadzonej przez konkurenta.

Prawnicy Microsoftu dodali, że nie ma żadnych dowodów na to, by firma pomagała OpenAI w naruszeniu pierwotnych statutów organizacji. Obie korporacje kwestionują również wyliczenia biegłego powołanego przez Muska, nazywając kwotę 134 miliardów dolarów „wymyśloną” i „nieweryfikowalną”.

Konflikt interesów w świecie AI

Spór ma głębokie podłoże biznesowe. Elon Musk, który opuścił OpenAI w 2018 roku, prowadzi obecnie konkurencyjną firmę xAI i rozwija bota Grok. W pozwie zarzuca swoim dawnym partnerom, że przekształcenie OpenAI w podmiot nastawiony na zysk było sprzeczne z umową założycielską.

Zakładała ona rozwój sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości, a nie dla budowania potęgi rynkowej korporacji. OpenAI z kolei ripostuje, że Musk próbuje po prostu zaszkodzić rywalowi, któremu nie udało się narzucić własnej wizji rozwoju.

Finał w sądzie już w kwietniu

Proces przed ławą przysięgłych w Oakland w Kalifornii ma rozpocząć się w kwietniu. Jeśli sąd uzna winę pozwanych spółek, Musk może ubiegać się nie tylko o gigantyczne odszkodowanie, ale również o nałożenie kar finansowych oraz nakazy sądowe ograniczające obecną działalność gigantów.

Sprawa ta uważana jest za jeden z najważniejszych procesów w historii branży technologicznej, który może zdefiniować zasady, na jakich fundacje non-profit mogą komercjalizować wyniki swoich badań.

ChatGPT zamieni się w słup ogłoszeniowy? OpenAI planuje „faworyzować” reklamodawców w twoich rozmowach

#ChatGPT #ElonMusk #Microsoft #miliardyDolarów #news #odszkodowanie #OpenAI #pozew #prawoTechnologiczne #sztucznaInteligencja #xAI
Rejestr podmiotów upoważnionych do wytaczania powództw grupowych

Rejestr podmiotów upoważnionych do wytaczania powództw grupowych

Rejestr podmiotów upoważnionych do wytaczania powództw grupowych

Apple częściowo wygrywa sprawę zbiorową dotyczącą problemów z AirPods Pro

Sąd częściowo oddalił pozew zbiorowy przeciwko Apple, dotyczący pierwszej generacji AirPods Pro, w których użytkownicy zgłaszali problemy z trzaskami, szumami i zniekształceniami dźwięku.

Pozew złożono w listopadzie 2024 roku, a Apple domagało się jego oddalenia w całości.

Sędzia odrzucił część zarzutów, m.in. dotyczących oszustw konsumenckich, gwarancji oraz roszczeń o zasięgu ogólnokrajowym, co stanowi częściowe zwycięstwo Apple. Nadal jednak podtrzymano zarzuty o zatajenie wad produktu (fraud by omission) – firma miała nie ujawnić znanych usterek, mimo że uruchomiła program naprawczy w 2020 roku.

Powodowie mogą w ciągu 21 dni uzupełnić część odrzuconych roszczeń, co oznacza, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kluczowe będzie udowodnienie, że Apple świadomie ukrywało defekt po wprowadzeniu programu naprawczego i odmawiało napraw gwarancyjnych.

#AirPods #AirPodsPro #Apple #AppleNews #audio #consumerlaw #gwarancja #pozew #prawo #problemytechniczne #sad #technologia #usa

Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców

Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.

Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.

Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.

100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”

W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.

Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.

Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.

Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI

#AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile

Strava pozywa Garmina – spór o Segmenty i mapy ciepła

30 września 2025 roku Strava złożyła pozew przeciwko firmie Garmin w sądzie federalnym w Kolorado. Sprawa dotyczy kluczowych funkcji, które od lat definiują doświadczenie sportowe w aplikacjach i urządzeniach obu firm: Segmentów oraz map ciepła (heatmaps).

Strava twierdzi, że Garmin nielegalnie wykorzystuje technologie objęte jej patentami oraz złamał warunki umowy o współpracy z 2015 roku.

Na czym polega spór?

Strava oskarża Garmina o:

  • naruszenie patentu na technologię Segmentów GPS (patent nr 9,116,922 z 2015 roku),
  • naruszenie patentów na mapy aktywności użytkowników (patenty nr 9,297,651 i 9,778,053),
  • złamanie umowy Master Cooperation Agreement z 2015 roku, która wykluczała jednoczesne pokazywanie Segmentów Stravy i Garmina na urządzeniach Garmina.

Według Stravy, Garmin rozwijając własne funkcje, takie jak Trendline i Courses, w istocie kopiował jej rozwiązania, co doprowadziło do poważnych strat finansowych oraz osłabienia pozycji rynkowej Stravy.

Czego domaga się Strava?

W pozwie znalazły się trzy kluczowe żądania:

  • odszkodowania finansowego za poniesione szkody,
  • stałego zakazu sprzedaży i importu urządzeń Garmina wyposażonych w Segmenty i mapy ciepła,
  • natychmiastowego wstrzymania korzystania z chronionej technologii.
  • Firma podkreśla, że kontynuowanie przez Garmina obecnych praktyk prowadzi nie tylko do utraty przychodów, ale także do pogorszenia reputacji marki.

    Kontekst rynkowy

    Konflikt zaostrzył się po zmianach w API Stravy w 2024 roku oraz w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji technologicznej między oboma graczami. Garmin od lat rozwija własny ekosystem dla sportowców, a jego urządzenia są jednymi z najpopularniejszych na rynku. Funkcje takie jak Trendline i Courses zyskały duże uznanie, ale – zdaniem Stravy – powstały kosztem naruszenia wcześniejszej współpracy.

    Warto podkreślić, że mimo pozwu synchronizacja danych między urządzeniami Garmina a platformą Strava ma być kontynuowana, aby nie utrudniać życia użytkownikom.

    Podsumowując

    To jedna z najgłośniejszych spraw patentowych w świecie technologii sportowych i fitness. Jej rozstrzygnięcie może zadecydować nie tylko o relacjach między Stravą a Garminem, ale również o przyszłości Segmentów i map ciepła – funkcji, które dla milionów użytkowników stały się podstawą analizy i rywalizacji sportowej.

    Obyśmy my, użytkownicy, nie stracili na tym…

     

    #fitness #garmin #pozew #sad #Strava

    Apple kontratakuje. Chce odrzucenia pozwu Elona Muska w sprawie AI

    Konflikt na linii Apple – Elon Musk wchodzi w nową fazę. Producent iPhone’a złożył w sądzie wniosek o oddalenie pozwu, który został wytoczony przez firmę xAI należącą do miliardera.

    Sprawa dotyczy zarzutów o praktyki monopolistyczne w związku z integracją modelu ChatGPT od OpenAI w ekosystemie Apple. Prawnicy koncernu z Cupertino określili roszczenia Muska jako „absurdalne”.

    Przypomnijmy, że kilka tygodni temu firma xAI złożyła pozew, w którym oskarżyła Apple o nadużywanie swojej dominującej pozycji rynkowej. Według prawników Muska, strategiczne partnerstwo z OpenAI ma na celu faworyzowanie ChataGPT i uniemożliwienie konkurencyjnym rozwiązaniom, takim jak chatbot Grok od xAI, zdobycia popularności w sklepie App Store. W pozwie stwierdzono, że Apple powinno być prawnie zobowiązane do nawiązania współpracy ze wszystkimi twórcami chatbotów, skoro zdecydowało się na integrację jednego z nich.

    W odpowiedzi Apple stwierdza, że „żadne prawo antymonopolowe tego nie wymaga”. Firma argumentuje, że ma prawo do wyboru partnerów technologicznych w oparciu o szereg kryteriów, takich jak jakość, prywatność, bezpieczeństwo, możliwości techniczne czy warunki komercyjne. Co więcej, Apple odparło zarzut o celowym faworyzowaniu ChataGPT, podkreślając, że publicznie komunikowane są plany integracji z innymi modelami AI w przyszłości, w tym z Google Gemini.

    Analitycy rynkowi oceniają pozew xAI jako „niezwykle słaby”. Wskazują, że jego główne tezy są sprzeczne z faktami – w ostatnich miesiącach inne aplikacje AI, takie jak DeepSeek AI czy Google Gemini, bez problemu osiągały czołowe pozycje w rankingach popularności App Store. Pojawiają się spekulacje, że pozew może być raczej zagraniem PR-owym lub wyrazem frustracji Muska, którego chatbot Grok zmagał się w przeszłości z problemami (m.in. generowaniem nieodpowiednich treści), co mogło zniechęcić Apple do potencjalnej współpracy. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się na etapie wstępnym, a sąd przychyli się do wniosku Apple o oddalenie pozwu.

    Elon Musk kontra Apple – konflikt o łączność satelitarną w iPhone’ach

    #AI #AppStore #Apple #ChatGPT #ElonMusk #Grok #Monopol #news #OpenAI #pozew #prawoAntymonopolowe #sztucznaInteligencja #xAI

    Kolejny gigant idzie na wojnę z AI. Warner Bros. Discovery oskarża Midjourney o „bezczelną kradzież”

    Koncern Warner Bros. Discovery złożył pozew przeciwko twórcom popularnego generatora obrazów Midjourney, oskarżając firmę o masowe naruszenie praw autorskich.

    Tym samym dołącza do Disneya i Universal, tworząc zjednoczony front największych studiów filmowych w walce z firmami AI o nieautoryzowane wykorzystywanie ich własności intelektualnej do trenowania modeli.

    Pozew, złożony w sądzie federalnym w Kalifornii, jest bezkompromisowy w swojej treści. „Midjourney uważa, że jest ponad prawem. Sprzedaje komercyjną usługę subskrypcyjną, napędzaną technologią sztucznej inteligencji, która została opracowana przy użyciu nielegalnych kopii dzieł chronionych prawem autorskim Warner Bros. Discovery” – czytamy w treści pozwu.

    Superman, Batman i Królik Bugs jako dowody w sprawie

    W pozwie Warner Bros. Discovery twierdzi, że model biznesowy Midjourney jest „zbudowany na kradzieży” i „bezczelnie” wykorzystuje własność intelektualną koncernu. Jako przykłady podano dziesiątki ikonicznych postaci i franczyz, w tym Supermana, Batmana, Wonder Woman, Flasha, Królika Bugsa, Scooby-Doo czy Atomówki.

    „Sercem naszej działalności jest tworzenie historii i postaci, aby bawić naszych odbiorców, ożywiając wizję i pasję naszych kreatywnych partnerów” – stwierdził rzecznik Warner Bros. Discovery w oświadczeniu. „Midjourney rażąco i celowo narusza dzieła chronione prawem autorskim, a my złożyliśmy ten pozew, aby chronić nasze treści, naszych partnerów i nasze inwestycje”.

    Koncern domaga się odszkodowania w wysokości 150 000 dolarów za każde naruszone dzieło.

    Rosnąca fala pozwów przeciwko firmom AI

    Pozew Warner Bros. Discovery to kolejny etap eskalacji konfliktu prawnego między posiadaczami praw autorskich a twórcami generatywnej AI. Już w czerwcu podobne kroki prawne przeciwko Midjourney podjęły Disney i Universal, których przedstawiciele nazwali platformę „bezdenną studnią plagiatu”.

    Te sprawy sądowe są uważnie obserwowane przez całą branżę technologiczną i kreatywną, ponieważ ich wynik może w fundamentalny sposób ukształtować przyszłość rozwoju sztucznej inteligencji, a także zasady, na jakich modele AI będą mogły być trenowane w przyszłości.

    Midjourney uruchamia swój pierwszy model do generowania wideo z AI: Midjourney V1

    #AI #Batman #copyright #Disney #Midjourney #news #pozew #prawoAutorskie #Superman #sztucznaInteligencja #universal #WarnerBrosDiscovery #własnośćIntelektualna

    OpenAI wprowadza kontrolę rodzicielską w ChatGPT. To reakcja na tragiczne wydarzenia

    Firma OpenAI oficjalnie zapowiedziała, że w ciągu najbliższego miesiąca uruchomi zestaw narzędzi kontroli rodzicielskiej dla swojego flagowego produktu, ChatGPT. To bezpośrednia odpowiedź na rosnącą krytykę oraz pozew sądowy, w którym oskarżono chatbota o przyczynienie się do samobójstwa nastolatka.

    Decyzja firmy, która stworzyła najpopularniejszego chatbota AI na świecie, jest pokłosiem tragicznych wydarzeń i obaw o wpływ technologii na zdrowie psychiczne młodych użytkowników. Pod koniec sierpnia rodzice 16-letniego Adama Raine’a złożyli w Kalifornii pozew przeciwko OpenAI. Twierdzą w nim, że ChatGPT nie tylko udzielał ich synowi szczegółowych instrukcji dotyczących metod samobójczych, ale wręcz zachęcał go do podjęcia tych działań.

    W opublikowanym we wtorek wpisie na blogu firma przyznała, że „ostatnie wstrząsające przypadki, w których ludzie używali ChatGPT w trakcie ostrych kryzysów, bardzo na nas ciążą”. W odpowiedzi OpenAI przyspieszyło prace nad mechanizmami zabezpieczającymi. Nowe funkcje mają dać rodzicom większą kontrolę nad tym, jak ich dzieci korzystają z AI. Wśród zapowiedzianych narzędzi znajdzie się możliwość połączenia konta rodzica z kontem nastolatka, co pozwoli na dostosowanie zachowania modelu do wieku użytkownika oraz wyłączenie niektórych funkcji, jak historia czatów.

    Kluczowym elementem nowego systemu ma być mechanizm powiadomień. Rodzice będą mogli otrzymać alert, gdy system wykryje, że ich dziecko w trakcie rozmowy z chatbotem znajduje się w „momencie ostrego niepokoju”. OpenAI podkreśla, że to dopiero początek działań mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa. Firma zapowiedziała dalsze prace w ciągu najbliższych miesięcy, w tym kierowanie „wrażliwych rozmów” do bardziej zaawansowanych modeli AI, które mają lepiej i bezpieczniej stosować się do wytycznych bezpieczeństwa.

    GPT-5 – co warto wiedzieć o najnowszej sztucznej inteligencji od OpenAI

    #AI #Bezpieczeństwo #ChatGPT #kontrolaRodzicielska #nastolatki #news #odpowiedzialność #OpenAI #pozew #sztucznaInteligencja #zdrowiePsychiczne