Trudno się medytuje, gdy ma się #ADHD
Oczywiście każda osoba ma różne przeszkody i swoje trudności. Jednak śmiem twierdzić, że statystycznie mam ich trochę więcej, niż reszta śmiertelników.
1. Mój mózg zalewa mnie falami myśli. To z jednej strony cenny obszar uważnej obserwacji, a z drugiej - totalny chaos, często bez końca.
2. Ciężko o uważność, gdy ma się zdiagnozowany dosłownie deficyt uwagi. Muszę na uwagę zwracać większą uwagę.
3. Fizyczny bezruch potrzebny w praktyce jest jednocześnie źródłem niepokoju. Próbuję obserwować ten stan, acz jest różnie.
4. Systematyczność, rutyna i dyscyplina to zdecydowanie nie są zalety ADHD, a z kolei rzeczy w medytacji ważne. Praktyka upada, potem wraca. Dla mojego perfekcjonizmu jest to ujma na honorze.
Mimo to się staram. Czuję, że warto. Otoczony hałasem, światłami, pracą, mediami mam szansę się zatrzymać i zobaczyć, co się ze mną dzieje. Próbuję się odkleić od swoich myśli, interpretacji, tłoczących historii na temat wszystkiego i poglądów na każdy temat. Może też osiągam nieco większą lekkość w podejściu do siebie i życia.

