
Boty są złe
Od pewnego czasu obserwuję social media i dochodzę do wniosku, że boty są złe. Przynajmnie
https://zakr.es/blog/2026/01/boty-sa-zle/
#bot #mastodon #minimalizm #serwis
Od pewnego czasu obserwuję social media i dochodzę do wniosku, że boty są złe. Przynajmniej w social mediach. Przynajmniej niektóre. Pisząc o botach mam na myśli rozwiązania, które cyklicznie biorą aktualny stan, zamieszczają go w formie wpisu w social mediach. Klasycznym przykładem jest aktualna pogoda czy też jej prognoza w danym mieście. Ale może to być też zużycie energii … Czytaj dalej „Boty są złe”
Prezenty są czymś, co mnie przerasta.
Jestem w stanie zrozumieć dawanie prezentów dzieciom, które nie mają własnego budżetu. Okazyjnie, a nie co drugi tydzień, bo "nie możemy być gorsi od drugich dziadków". Ale dorosłym ludziom?
Kiedyś słyszałem, że w prezencie daje się to, czego dana osoba sama by sobie nie kupiła. Przykro mi, jestem minimalistą — jeżeli czegoś nie potrzebuję, to nie chcę tego mieć. Niepotrzebne graty stanowią dla mnie obciążenie emocjonalne.
Jestem w stanie zrozumieć prezenty wykonane własnoręcznie. Ale kupne? Kupić mogę sobie sam, wtedy kiedy potrzebuję. Nie potrzebuję, żeby ktoś mi znów pokazywał, jak bardzo mnie nie zna, i kupował według własnego gustu albo "mody", które z reguły są odwrotne w stosunku do moich preferencji (minimalistycznych!). Albo jeszcze gorzej — próbował mną manipulować.
Słodycze? Cukrzycę pomijając, nie lubię większości drogich pierdół, które "wypada" kupować, bo są reklamowane. Za te pieniądze kupiłbym sobie pewnie trzy razy tyle słodyczy, takich, które lubię.
Bony? Przypadek myślenia "pieniędzy nie wypada, więc dam mniej wartościowy równoważnik pieniądza". Pieniądze? W końcu docieramy do sedna bezsensu — dajemy sobie tyle samo pieniędzy, czyli nic. Chyba że ktoś da mniej.
Co chciałbym dostać w prezencie? Może to absolutne minimum zrozumienia, kim jestem. Tego absolutnego minimum, żeby nie napędzać tego obrzydliwego konsumpcjonizmu w moim imieniu.