🟥 Będzie limit mieszkańców? Szwajcarzy zagłosują w referendum już w czerwcu 🇨🇭🚶🚶‍♀️Decyzja może mieć wpływ na politykę migracyjną i rynek pracy. Czy to słuszna decyzja? ➡️ https://www.fakt.pl/polityka/bedzie-limit-mieszkancow-szwajcarzy-zaglosuja-w-referendum-juz-w-czerwcu/7pk0xnc?utm_term=autor_3&utm_source=mastodon&utm_medium=social&utm_campaign=fakt-page-post

#Szwajcaria #referendum #migracja #rynekpracy #Mieszkańcy #głosowanie

Pojawiają się nowe trendy w organizacji czasu pracy. Już nie "work-life balance" tylko "work-life blending" czyli elastyczne dopasowanie rytmu pracy do rytmu życia.

#WorkLifeBlending #praca #CzasPracy #GodzinyPracy #PracaAŻycie #RynekPracy #RynekPracownika

https://erecruiter.pl/blog/work-life-blending-czy-granica-miedzy-praca-a-zyciem-prywatnym-wciaz-istnieje/

Work-life blending – czy granica między pracą a życiem prywatnym wciąż istnieje? - eRecruiter

Czym różni się work-life blending od tradycyjnego work-life balance? ➢ Zalety i zagrożenia ➢ Praktyczne wskazówki dla HR i pracowników. Sprawdź!

eRecruiter

AI wystawiło rachunek. Europejskie banki szykują się na zwolnienie 200 tysięcy pracowników

Podczas gdy my cieszymy się z generowania obrazków w Midjourney czy innym Nano banana, sektor finansowy kończy liczyć potencjalne oszczędności. Wnioski są brutalne: algorytmy radzą sobie z Excelem i pewnymi klasami analizy ryzyka lepiej niż ludzie. Do 2030 roku pracę w europejskich bankach może stracić nawet 200 tysięcy osób.

Według najnowszego raportu Morgan Stanley, cytowanego m.in. przez Financial Times, europejski sektor bankowy stoi u progu największej rewolucji kadrowej od lat. Analitycy przewidują, że w ciągu najbliższych 5 lat zniknie około 10% miejsc pracy w 35 największych bankach na starym kontynencie.

Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

Kto jest zagrożony?

Do tej pory automatyzacja kojarzyła się głównie z zamykaniem fizycznych oddziałów i zastępowaniem kasjerów bankomatami. Teraz AI wchodzi głębiej – do tzw. back-office. Zagrożone są działy, które do tej pory uchodziły za bezpieczne przystanie dla „białych kołnierzyków”:

  • Compliance (zgodność z przepisami).
  • Zarządzanie ryzykiem.
  • Analiza danych i raportowanie.

Okazuje się, że modele językowe i algorytmy potrafią „przekopywać się” przez tysiące arkuszy i regulacji o 30% efektywniej niż człowiek. Banki, widząc te cyfry, już ostrzą topory. Holenderski ABN Amro planuje zwolnić jedną piątą załogi do 2028 roku, a CEO Société Générale stwierdził wprost, że w poszukiwaniu oszczędności „nie ma świętości”.

Problem „juniora”, który nic nie umie

W tym technokratycznym pędzie pojawia się jednak głos rozsądku i ostrzeżenie. Przedstawiciele JPMorgan Chase zwracają uwagę na pułapkę, w którą może wpaść branża. Jeśli AI przejmie całą „czarną robotę”, którą tradycyjnie wykonywali młodsi bankierzy (Junior Bankers) – czyli żmudną analizę, wklepywanie danych i proste raporty – to w jaki sposób nauczą się oni podstaw fachu? Istnieje ryzyko, że za 10 lat obudzimy się w świecie, w którym seniorzy odeszli na emeryturę, a nowe pokolenie nie rozumie fundamentów, bo „AI zawsze robiło to za nich”.

Z drugiej strony – to argument, który ma jedną słabość: nikt dziś nie wie, co AI będzie potrafić za 10 lat. W każdym razie obecne trendy to sygnał, że rewolucja AI w korporacjach nie będzie bezkrwawa. Goldman Sachs w USA już ogłosił program „OneGS 3.0”, który zakłada mrożenie zatrudnienia i cięcia w ramach wdrażania sztucznej inteligencji.

Nano Banana. Krótki poradnik dla niecierpliwych

#AIWFinansach #bankowość #GoldmanSachs #morganStanley #rynekPracy #sztucznaInteligencja #zwolnienia
Czy zmiany w prawie doprowadzą więc do jeszcze większego chaosu? wyborcza.biz/biznes/7,147... #wyborcza #biznes #B2B #rynekpracy

Chaos prawny przy zamianie B2B...

Europa w tyle za Indiami i Brazylią. Cisco i OECD punktują przepaść w adopcji AI

Mit o technologicznej dominacji Zachodu chwieje się w posadach, przynajmniej w obszarze sztucznej inteligencji.

Najnowsze badania przeprowadzone wspólnie przez Cisco oraz OECD wykazują, że to gospodarki wschodzące, a nie bogate kraje europejskie, są globalnymi liderami w wykorzystaniu generatywnej AI. Raport ujawnia również głębokie pęknięcie pokoleniowe w podejściu do nowych technologii.

Dane zebrane na początku 2025 roku w 14 krajach pokazują zaskakujące odwrócenie trendów. Użytkownicy z Indii, Brazylii, Meksyku i RPA wykazują największą aktywność, zaufanie i chęć szkolenia się w zakresie sztucznej inteligencji. Tymczasem Europa pozostaje w tyle – respondenci ze Starego Kontynentu deklarują znacznie większą ostrożność i niepewność wobec narzędzi opartych na AI. Jest to wyraźna zmiana w stosunku do historycznych schematów, w których to gospodarki rozwinięte były pionierami cyfrowych wdrożeń.

„Generacja AI” kontra cyfrowi sceptycy

Raport definiuje nową linię podziału demograficznego. Osoby poniżej 35. roku życia nie tylko intensywnie korzystają z AI (robi to ponad połowa badanych w tej grupie), ale także postrzegają ją jako narzędzie użyteczne. W przedziale wiekowym 26–35 lat niemal 50 proc. osób ukończyło już szkolenia z tego zakresu. Dla kontrastu, wśród osób po 45. roku życia dominującą postawą jest sceptycyzm lub całkowity brak korzystania z tych rozwiązań, co często wynika z braku wiedzy, a nie świadomego wyboru.

Ciemna strona bycia online

Wysoka adopcja technologii w krajach rozwijających się ma jednak swoją cenę. Badanie wykazało korelację między czasem spędzanym przed ekranem a dobrostanem psychicznym. Spędzanie ponad pięciu godzin dziennie na cyfrowej rozrywce wiąże się z niższym poczuciem satysfakcji z życia. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w Indiach czy Meksyku, gdzie odnotowano większe uzależnienie od relacji online oraz gwałtowniejsze wahania emocjonalne związane z technologią.

Guy Diedrich z Cisco podkreśla, że kluczem do wyrównania tych szans nie jest samo wdrażanie technologii, lecz edukacja. „Różnice pokoleniowe w korzystaniu z technologii nie są nieuchronne” – zauważa, wskazując na konieczność podnoszenia kompetencji cyfrowych niezależnie od wieku.

#adopcjaSztucznejInteligencji #Cisco #DigitalWellBeingHub #generatywnaAI #news #OECD #raportAI #rynekPracy #wykluczenieCyfrowe

Szef Nvidii: „AI nie zabierze ci pracy. Sprawi, że będziesz pracował jeszcze ciężej”

Boisz się, że sztuczna inteligencja zabierze ci etat i zostawi na lodzie? Jensen Huang, CEO Nvidii, ma inną teorię, która dla wielu może brzmieć jeszcze gorzej.

Według niego AI nie wyśle nas na bezrobocie, ale wkręci w tryby jeszcze intensywniejszej pracy, bo nasza produktywność przestanie mieć granice.

Podczas forum inwestycyjnego US-Saudi Investment Forum w Waszyngtonie doszło do ciekawego zderzenia dwóch wizji przyszłości. Z jednej strony Elon Musk, w swoim stylu, roztaczał wizję świata, w którym praca stanie się opcjonalna – czymś w rodzaju hobby, jak „uprawianie warzyw w ogródku”, bo AI i roboty zajmą się resztą.

Z drugiej strony Jensen Huang, człowiek, który sprzedaje łopaty w tej gorączce złota (czyli czipy AI), wylał kubeł zimnej wody na te utopijne marzenia.

Pułapka produktywności

Zdaniem Huanga, AI sprawi, że trudne zadania staną się proste. Ale zamiast skończyć pracę wcześniej i iść do domu, wykorzystamy zaoszczędzony czas na realizację kolejnych pomysłów, których wcześniej nie byliśmy w stanie wdrożyć.

„Jeśli twoje życie stanie się bardziej produktywne […], to bardzo prawdopodobne, że będziesz mieć tak wiele pomysłów, że będziesz potrzebować więcej czasu na ich realizację” – argumentował szef Nvidii.

Jako przykład podał radiologów. Dzięki AI są oni dziś bardziej wydajni niż kiedykolwiek. Czy to oznacza, że pracują krócej? Nie. Po prostu analizują znacznie więcej skanów w tym samym czasie, bo zapotrzebowanie na usługi medyczne jest nieskończone.

Wyścig szczurów na sterydach

Wizja Huanga zakłada, że AI zmieni charakter pracy („jobs will be different”), ale nie jej ilość. Zamiast ery relaksu, czeka nas era hiper-produktywności, w której bariera wejścia dla nowych pomysłów biznesowych spadnie do zera, co tylko nakręci konkurencję i tempo życia.

„Zgadywałbym, że Elon będzie bardziej zajęty z powodu AI. Ja też będę bardziej zajęty” – skwitował Huang, odnosząc się do słów szefa Tesli.

Pytanie, która wizja jest bliższa prawdy: ta o pracy jako hobby dla chętnych, czy ta o niekończącej się liście zadań generowanych przez nasze własne, wspomagane przez AI ambicje? A może przyszłość szykuje dla nas zupełnie odmienny scenariusz?

Pierwszy bilioner Ziemi i armia robotów pilnująca więźniów. Akcjonariusze Tesli dali Muskowi wolną rękę

#AI #ElonMusk #JensenHuang #news #nvidia #produktywność #przyszłośćPracy #rynekPracy #sztucznaInteligencja

Amazon rezygnuje z ludzi? Wyciekły tajne plany giganta: 160 tysięcy mniej pracowników do 2027 roku

Kiedy Jeff Bezos ustępował ze stanowiska prezesa, obiecywał, że Amazon stanie się „najbezpieczniejszym miejscem pracy na Ziemi”. Nie mógł się bardziej mylić.

Cztery lata później wizja ta ewoluowała w kierunku, który może zaniepokoić miliony pracowników fizycznych na całym świecie. Według wewnętrznych dokumentów, do których dotarł The New York Times, największy sklep świata realizuje strategię, która ma jeden główny cel: uniezależnienie się od czynnika ludzkiego.

Najbardziej uderzająca w ujawnionych planach jest skala przedsięwzięcia. Amazon nie mówi o drobnych usprawnieniach, lecz o fundamentalnej zmianie modelu operacyjnego. Strategia zakłada, że dzięki forsownej robotyzacji firma uniknie zatrudnienia aż 160 tysięcy osób do 2027 roku. W dłuższej perspektywie, sięgającej roku 2033, gigant chce, aby maszyny przejęły realizację 75 proc. wszystkich operacji magazynowych. W korporacyjnej nowomowie proces ten nazywany jest „wypłaszczaniem krzywej zatrudnienia” (flattening the hiring curve). W praktyce oznacza to, że firma chce rosnąć i zwiększać sprzedaż, jednocześnie zamrażając lub redukując liczbę etatów.

Motywacją są oczywiście pieniądze, ale nie tylko. Wyliczenia Amazona wskazują, że zastąpienie człowieka maszyną pozwala zaoszczędzić średnio 30 centów na każdej wysłanej paczce. Przy miliardach przesyłek rocznie daje to astronomiczne oszczędności. Jednak równie istotnym czynnikiem jest problem rotacji kadr. Amazon od lat zmaga się ze zjawiskiem „wypalania” zasobów ludzkich – wskaźnik rotacji w magazynach sięgał w niektórych okresach 150 proc. rocznie. Roboty rozwiązują ten problem definitywnie: nie męczą się, nie żądają podwyżek i nie odchodzą do konkurencji.

Eksperci biją na alarm, ostrzegając przed efektem domina. Amazon, jako lider innowacji w logistyce, wyznacza standardy dla całej branży. Jeśli strategia pełnej automatyzacji okaże się sukcesem finansowym, konkurenci – od Walmartu po lokalnych operatorów logistycznych – będą zmuszeni podążyć tą samą ścieżką, by utrzymać rentowność. To może trwale zmienić strukturę zatrudnienia w sektorze, który przez ostatnie dekady był bezpieczną przystanią dla pracowników o niższych kwalifikacjach. Wewnętrzne instrukcje Amazona sugerują, by menedżerowie unikali słowa „roboty”, zastępując je łagodniejszymi terminami jak „zaawansowana technologia”, jednak semantyka nie zmieni faktu, że globalny rynek pracy stoi u progu największej rewolucji od czasów taśmy produkcyjnej Forda.

Rekordowe zyski i 14 000 zwolnień w Amazon. CEO: „To nie wina AI, to nasza kultura”

#aiWBiznesie #amazon #automatyzacja #jeffBezos #logistyka #news #roboty #rynekPracy #zwolnieniaGrupowe

Wielka rewolucja w Amazonie. Wewnętrzne plany zakładają zastąpienie 600 tys. etatów robotami

Amazon przygotowuje się do największej transformacji działalności w swojej historii, planując zautomatyzowanie 75% swoich operacji.

Jak wynika z wewnętrznych dokumentów i rozmów ujawnionych przez dziennik „The New York Times”, może to oznaczać, że w perspektywie dekady około 600 tys. miejsc pracy nie zostanie utworzonych, ponieważ zadania te przejmą roboty.

Celem planu jest podwojenie liczby sprzedawanych towarów w ciągu najbliższych 10 lat bez jednoczesnego zwiększania liczby pracowników magazynowych. Zespół ds. automatyki firmy szacuje, że sama robotyzacja pozwoli uniknąć zatrudnienia 160 tys. osób już do 2027 roku. Ma to przynieść oszczędności rzędu 30 centów na każdym produkcie obsługiwanym przez firmę.

Wzorem dla transformacji ma być najnowocześniejszy magazyn firmy w Shreveport w Luizjanie. Już teraz przypada tam o 25% mniej pracowników na tysiąc robotów niż w tradycyjnych placówkach, a po rozszerzeniu automatyzacji liczba ta ma spaść o połowę. Jak donosi „NYT”, Amazon planuje powielić ten model w 40 kolejnych magazynach do końca 2027 roku. Obecnie firma dysponuje ponad milionem robotów na całym świecie.

Amazon zdaje sobie sprawę z potencjalnego kryzysu wizerunkowego. Z ujawnionych dokumentów wynika, że zalecano unikanie w komunikacji słów „automatyzacja” i „sztuczna inteligencja”, zastępując je terminami „zaawansowana technologia” lub „cobot” (robot współpracujący). Plany miały też obejmować „łagodzenie skutków” w społecznościach, które mogą stracić miejsca pracy, m.in. poprzez wzmożony udział w lokalnych akcjach charytatywnych.

Rzeczniczka Amazona, Kelly Nantel, w oświadczeniu dla „NYT” zdystansowała się od tych doniesień, twierdząc, że materiały „są niepełne i nie odzwierciedlają całości strategii zatrudnienia”. Firma podkreśla, że automatyzacja tworzy nowe, lepiej płatne miejsca pracy, np. dla techników robotyki. Eksperci są jednak zaniepokojeni. Prof. Daron Acemoglu z MIT, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, stwierdził, że jeśli plan się powiedzie, Amazon „może stać się niszczycielem miejsc pracy, a nie ich twórcą”.

Niespodziewany sojusz w świecie AI. Modele OpenAI po raz pierwszy trafią na Amazon Web Services (AWS)

#AI #Amazon #automatyzacja #logistyka #news #roboty #rynekPracy #theNewYorkTimes #zwolnienia

Do udziału w pilotażu zgłosiło się aż 1994 przedsiębiorstw i instytucji. wyborcza.biz/biznes/7,159... #wyborcza #biznes #praca #rynekpracy

Administracja, edukacja, zdrow...

Koniec rekrutacji, jaką znamy? Startup Sorce automatycznie wysyła CV na miliony ofert pracy

Jeżeli nowy startup rozpędzi się ze swoją ofertą, będzie to oznaczać koniec klasycznych procesów rekrutacyjnych jakie znamy. Rynek pracy, już i tak nadszarpnięty przez masowe użycie sztucznej inteligencji do generowania CV i wstępnej selekcji, stoi przed nowym, potencjalnie paraliżującym zagrożeniem.

Na horyzoncie pojawił się startup o nazwie Sorce, który automatyzuje proces aplikowania na oferty pracy, wysyłając zgłoszenia za użytkownika. Konsekwencje dla tradycyjnych metod rekrutacji mogą być katastrofalne.

Koniec teoretyzowania. AI stała się potężną bronią w rękach cyberprzestępców, ale i obrońców

W obliczu spowolnienia na rynku pracy i rosnącej roli algorytmów AI w odsiewaniu kandydatów, poszukiwanie zatrudnienia stało się dla wielu wyczerpującym procesem. Firma Sorce wychodzi naprzeciw tej frustracji, oferując rozwiązanie, które zautomatyzuje wysyłkę aplikacji na niespotykaną skalę. Jej twórcy otwarcie nazywają swój produkt „Tinderem dla pracy” i posługują się hasłem „Co, jeśli wszyscy aplikowaliby na każdą ofertę?”. Tyle, że to absurdalne podejście i to na wielu poziomach.

Jak działa „Tinder dla pracy”?

Idea Sorce jest prosta: użytkownik przesyła swoje CV i dane osobowe. Następnie przegląda oferty pracy w interfejsie przypominającym aplikację randkową – przesuwa palcem w lewo, aby odrzucić, lub w prawo, aby zaaplikować. Po „przesunięciu w prawo”, agent AI Sorce automatycznie nawiguje na stronę firmy i składa aplikację w imieniu kandydata. Proste? Tak. Skuteczne? Tu już zdania są podzielone. Delikatnie mówiąc.

Obecnie platforma chwali się posiadaniem bazy 1,6 miliona wolnych stanowisk i około 400 000 użytkowników poszukujących pracy. Choć twórcy przekonują, że to rozwiązanie ułatwia aplikowanie i zarządzanie wieloma hasłami, reakcje w mediach społecznościowych są niemal jednogłośnie negatywne. Użytkownicy zarzucają Sorce, że zamiast rozwiązać problem, jedynie go pogłębia, eskalując „wyścig zbrojeń” AI w rekrutacji.

Nowa wojna gigantów technologicznych. Aplikacje wideo AI zalewają rynek, ale ich koszt jest ogromny

Wojna AI na rynku pracy

Powszechne zastosowanie AI w firmach doprowadziło do tego, że rekruterzy coraz częściej używają algorytmów do wstępnego przeglądania zgłoszeń. W odpowiedzi, część kandydatów zaczęła również używać AI do masowego generowania i wysyłania CV. Sorce przenosi ten trend na zupełnie nowy poziom, automatyzując cały proces.

Eksperci ostrzegają, że takie podejście prowadzi do błędnego koła. Im więcej aplikacji wysyłanych jest przez AI, tym bardziej firmy będą musiały polegać na AI do ich filtrowania. W efekcie, zarówno doświadczeni profesjonaliści, jak i nowi na rynku, mogą wpaść w pułapkę wysyłania setek aplikacji bez żadnej odpowiedzi, zasypując systemy rekrutacyjne bezwartościowym „spamem”. W efekcie startup Sorce, zamiast być rewolucyjnym rozwiązaniem, wydaje się raczej absurdalnym sposobem na czerpanie zysków z coraz bardziej napiętej i problematycznej sytuacji na rynku pracy, której końca nie widać. Tyle że kandydaci, to nie boty, to ludzie, którzy chcą normalnie żyć i normalnie pracować. Gdzie jest dla nich miejsce w przepychance pomiędzy kolejnymi instancjami AI?

Na koniec tylko przypomnę, że każdy bit informacji można przeliczyć na konkretne waty zużytej energii i litry wody do chłodzenia serwerowni. Marnotrawstwo zasobów? To najlżejszy epitet, jaki ciśnie mi się na usta…

Microsoft: sztuczna inteligencja potrafi ominąć zabezpieczenia i stworzyć biologiczne zagrożenia „zero-day”

#AI #aplikowanieNaPracę #automatyzacja #CV #HR #news #rekrutacja #rynekPracy #Sorce #startup #sztucznaInteligencja #technologia