🟥 Jeffrey Epstein miał osobę, którą chciał poślubić? Celina Dubin, dziś ceniona lekarka, dorastała w cieniu wielkich nazwisk i jeszcze większych kontrowersji. Przez lata utrzymywała bliską relację ze skazany za przestępstwa seksualne finansista ➡️ https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/utrzymywala-bliski-kontakt-z-epsteinem-jedyna-ktora-chcial-poslubic/zjkk0ye?utm_term=autor_3&utm_source=mastodon&utm_medium=social&utm_campaign=fakt-page-post

#Epstein #kontrowersje #relacje

Instagram traci duszę? Nowe funkcje rozwścieczyły użytkowników. Sprawdź, jak je wyłączyć

Instagram po raz kolejny wywołał falę krytyki, wprowadzając w sierpniu br. zmiany, które zdaniem wielu użytkowników oddalają aplikację od jej korzeni i naruszają poczucie prywatności.

W sieci zawrzało po odkryciu dwóch nowych, kontrowersyjnych funkcji: mapy udostępniającej lokalizację znajomym oraz zakładki, która upublicznia polubione przez nas Rolki. Rosnąca frustracja podsyca znaną od lat dyskusję o tym, czy w pogoni za trendami Instagram nie zatracił swojej tożsamości.

Nowa mapa może zdradzać Twoją lokalizację

Największe kontrowersje budzi nowa funkcja mapy, zintegrowana z systemem wiadomości. Po jej aktywacji, nasi znajomi (osoby, które obserwujemy i które obserwują nas) mogą zobaczyć naszą ostatnią znaną lokalizację za każdym razem, gdy otwieramy aplikację. Choć funkcja jest domyślnie wyłączona i wymaga świadomej zgody (opt-in), wielu użytkowników w mediach społecznościowych donosi, że aktywowało ją przypadkowo lub nie zdawało sobie sprawy ze skali udostępnianych danych. Perspektywa, że nasza dokładna lokalizacja może być widoczna dla dziesiątek, a czasem setek znajomych, przez wielu została określona jako „przerażająca”.

Twoje polubienia na widoku publicznym

Drugą nowością, która wywołała poruszenie, jest zakładka „Znajomi” w sekcji Rolek. Pokazuje ona nie tylko Rolki opublikowane lub udostępnione przez naszych znajomych, ale także te, które polubili lub skomentowali.

W praktyce oznacza to, że nasze interakcje, które do tej pory uważaliśmy za względnie prywatne, stają się formą publicznej rekomendacji dla innych. Granica między tym, co oglądamy dla siebie, a tym, co świadomie polecamy, została zatarta, co może prowadzić do niezręcznych sytuacji. Na szczęście, jeżeli faktycznie korzystacie z Instagrama, można zapobiec nadmiernemu udostępnianiu własnych danych.

Jak chronić swoją prywatność?

Nad obiema nowościami można zapanować. Oto, jak krok po kroku wyłączyć kontrowersyjne funkcje i odzyskać kontrolę nad swoimi danymi:

1. Wyłączanie mapy lokalizacji:

  • Otwórz Instagram i przejdź do sekcji Wiadomości (ikona w prawym górnym rogu).
  • Na górze listy konwersacji powinna pojawić się opcja Mapa. Stuknij w nią (jeżeli nie widzisz tej opcji, zmiany w Instagramie nie zostały jeszcze wdrożone na twoim koncie).
  • W prawym górnym rogu mapy znajdziesz ikonę Ustawień (koło zębate).
  • W sekcji „Kto może zobaczyć Twoją lokalizację” zaznacz opcję Nikt. Możesz zostać poproszony o potwierdzenie wyboru do momentu ponownego włączenia.
  • Dodatkowo warto sprawdzić ogólne uprawnienia aplikacji w ustawieniach telefonu (Ustawienia -> Instagram -> Lokalizacja) i wybrać opcję „Nigdy” lub „Pytaj następnym razem”.

2. Wyłączanie udostępniania polubień w Rolkach:

  • Przejdź do swojego Profilu i stuknij w ikonę menu (trzy poziome kreski) w prawym górnym rogu.
  • Przewiń w dół do sekcji „Kto może zobaczyć Twoje materiały” i wybierz Aktywność w karcie Znajomi.
  • Zaznacz opcję Nikt, aby Twoje polubienia i komentarze pod Rolkami nie były pokazywane Twoim znajomym w tej sekcji.

Głosy krytyki i utracona tożsamość

Nowe funkcje to tylko kolejny dowód na kryzys tożsamości Instagrama. Jak pisze Andy Meek z BGR.com, aplikacja stała się „przeładowaną, frankensteinową wersją samej siebie”. Trudno nie zgodzić się z tą opinią, pamiętając, że już w 2023 roku współzałożyciel Instagrama, Kevin Systrom, publicznie ubolewał, że jego dzieło „straciło duszę” na rzecz reklam i niekończącego się kopiowania funkcji od konkurencji. Wygląda na to, że pogoń za zaangażowaniem po trupach prywatności i prostoty trwa w najlepsze. A przypomnę tylko, że niedawno za przeładowanie oberwało się Mozilli za jej nowego Firefoksa.

Nowe AI w Firefoksie pożera procesor i baterię. Użytkownicy są wściekli na „rozdętą” przeglądarkę

#Instagram #jakWyłączyć #kontrowersje #lokalizacja #mapa #news #nowaFunkcja #poradnik #prywatność #Reels #socialMedia

WeTransfer wycofuje się z kontrowersyjnych zapisów. Chodziło o AI

Popularna platforma do przesyłania plików, WeTransfer, znalazła się w ogniu krytyki po aktualizacji swojego regulaminu. Nowe zapisy, które miały wejść w życie 8 sierpnia 2025 roku, przyznawały firmie bardzo szeroką, nieodpłatną i wieczystą licencję na wykorzystywanie treści przesyłanych przez użytkowników. Wzbudziło to ogromne oburzenie, zwłaszcza w środowisku artystów i twórców, którzy masowo korzystają z usług serwisu. Właśnie otrzymaliśmy najnowsze brzmienie regulaminu oraz Polityki Prywatności WeTransfer.

Burza wokół punktu 6.3

Kontrowersje wzbudził przede wszystkim jeden z punktów nowego regulaminu. Zgodnie z jego pierwotnym brzmieniem, użytkownik, wgrywając pliki, przyznawał WeTransfer licencję na „używanie, powielanie, modyfikowanie, dystrybuowanie i publiczne wyświetlanie” jego treści. Co więcej, licencja ta miała obejmować cele związane z „obsługą, rozwojem, komercjalizacją i ulepszaniem usługi lub nowych technologii, w tym w celu poprawy wydajności modeli uczenia maszynowego (machine learning)”.

Taki zapis oznaczał w praktyce, że WeTransfer rościł sobie prawo do niemal dowolnego dysponowania pracami swoich użytkowników, w tym do trenowania na nich modeli sztucznej inteligencji, a wszystko to bez żadnej rekompensaty finansowej dla autorów. W sieci zawrzało, a wielu użytkowników zadeklarowało rezygnację z usług platformy i poszukiwanie bezpieczniejszych alternatyw.

Burza wokół WeTransfer. Firma zaprzecza, że trenuje AI na plikach użytkowników

Szybka reakcja i zmiana stanowiska

W obliczu potężnej fali krytyki, WeTransfer szybko zareagował. Firma opublikowała na swoim blogu oświadczenie, w którym przeprosiła za zamieszanie i przyznała, że kontrowersyjny zapis był „źle sformułowany”. Przedstawiciele platformy zapewnili, że nigdy nie mieli zamiaru wykorzystywać plików użytkowników do trenowania modeli AI, a ich celem miało być jedynie potencjalne użycie AI do ulepszenia procesów moderacji treści, na przykład w celu zwalczania nielegalnych materiałów.

WeTransfer poinformował, że w odpowiedzi na głosy użytkowników, po raz kolejny zaktualizował swój regulamin. Z kontrowersyjnego punktu usunięto wszelkie odniesienia do uczenia maszynowego i komercjalizacji. Obecnie zapis ten jest znacznie krótszy i stanowi, że użytkownik udziela firmie licencji na wykorzystanie treści wyłącznie w celach „obsługi, rozwoju i ulepszania usługi”, zgodnie z polityką prywatności.

Firma podkreśliła również, że zgodnie z punktem 6.2 regulaminu, nie rości sobie żadnych praw własności do przesyłanych plików. „Twoja treść zawsze jest Twoją treścią” – czytamy w oficjalnym komunikacie. Mimo szybkiej reakcji i zmiany niekorzystnych zapisów, incydent ten nadszarpnął zaufanie do platformy, a w sieci wciąż trwa dyskusja na temat bezpieczeństwa i praw autorskich w usługach chmurowych.

My natomiast podpowiadamy, że bez względu na zmiany regulaminu zawsze pozostaje nam stare, dobre szyfrowanie lokalne i wysyłanie za pośrednictwem WeTransfer zaszyfrowanych danych.

#AI #bezpieczeństwoDanych #kontrowersje #news #politykaPrywatności #prawaAutorskie #prywatność #regulamin #sztucznaInteligencja #uczenieMaszynowe #WeTransfer