Z jednej strony cieszę się że mam pracę, bo w dzisiejszych realiach IT nie jest to wcale takie oczywiste żeby ją mieć. I nie powinienem chyba narzekać, bo wielu chciałoby chociaż tyle co ja mam.
Z drugiej, tak bardzo tej pracy nienawidzę że co rano wstaje z bólem głowy i nerwami naciągniętymi na maksa. Kazda niedziela wieczór to już myśli co mnie chujowego spotka w poniedziałek, a niejednokrotnie i tak jest gorzej niż bym sobie wymyślił.
Może jakbym się nie przejmował, po prostu robił swoje i wychodził to byłoby inaczej. Ale ja tak chyba nie potrafię. Nie umiem przyjść i odjebac swoje 8 godzin (z czego ze 4 w kuchni na kawie), muszę mieć jakiś większy cel i satysfakcję w tym wszystkim. A obecna firma nie daje mi tego ani w 1%.
Takie tam smuty i refleksje w poniedziałkowe przedpołudnie. Można scrollowac dalej.
#praca #polska