Kolejna porcja bardzo złych okładek fantastyki z lat 90.
Doktor Strangelove - okładka z dupy i bez związku z tematem, ale gołe cycki są. Nie wiadomo tylko, czemu pani lata na tęczowych jajach, a z nóg wyrastają jej szczękoczułki.
Blade Runner, wydanie rosyjskie - nie wiem od czego zacząć. Duke, mordo, synthol jest niedobry dla Ciebie... Znasz słowo "ginekomastia"?
Rambo - ok, kolega (lekko) upośledzony. To raczej nie PTSD, a nadużywanie tych substancji, które nielegalnie krążyły między żołnierzami amerykańskimi w Wietnamie.
Wiedźmin - no, to wydanie historyczne, bo pierwsze. Wygląd Geralta nie był wtedy ustalony... ale jest w nim coś fundamentalnie złego. Na szczęście strzyga nie szczuje cycem.









