no i stało się tak, że po raz kolejny muszę zastanowić się, na które zajęcia tańca chcę chodzić. musze wybrać spośród dwóch środowych. albo raczej będę musiał wybrać. to nie powinien być trudny wybór, a jednak taki właśnie jest. gdybym patrzył tylko przez pryzmat moich celów, moich największych celów, wtedy wybór byłby bardzo łatwy, ale oczywiście muszę to skomplikować. tak, muszę? mam zajęcia z
@Kamila Rastawicka trzy razy w tygodniu, z czego wiele rzeczy się powtarza. więc nie powinienem czuć żadnego dyskomfortu z powodu tego, że z jednych zajęć rezygnuję. ale zrezygnować muszę z tych najbardziej „innych”, tych poza moją regularną szkoła tańca. jako zastępstwo mam zajęcia z całkiem nową osoba – mega atrakcyjne, ponieważ nowa osoba to nowe podejście, nowe choreografie, nowy styl. wybór praktycznie sam się dokonuje, prawda? jedyny plus środowych zajęć z
@Kamila Rastawicka jest taki, że to inne miejsce – a tego też potrzebuję, chociażby po to, by robić coś więcej z tańcem, niż tylko „być” w szkole tańca. no i społeczność – u
@Kamila Rastawicka coś się tam stworzyło. coś, do czego może i totalnie nie pasuje, ale czego bliskość sprawia mi jakaś radość, wypełnia jakiegoś rodzaju pustkę. nawet w tak małym zakresie w jakim w tym uczestniczę. hmm. decyzja chyba nie jest trudna do podjęcia, a ten wpis jest jakiegoś rodzaju mentalnym pożegnaniem z tą społecznością.