Nie było zasięgu, ale były przygody.
Gdy planowałem trasę znalazłem na mapie przeprawę przez zalew - alternatywę dla promu. Na zdjęciach lotniczych wyglądało jak most, dało się tam narysować szlak, więc niewiele myśląc postanowiłem się tamtędy przejechać. Na miejscu okazało się, że to stary most kolejowy, zagrodzony, ale z dziurami w płocie. Przeszedłem, ale cieszyłem się, że mam pampersa.
Chwilę później miałem podobne atrakcje, tym razem na mniejszą skalę.














