Wi-Fi 7 z portu USB? TP-Link Archer TBE400U to najprostszy sposób na upgrade bez śrubokręta

Modernizacja komputera do najnowszego standardu Wi-Fi 7 zazwyczaj kojarzy się z rozkręcaniem obudowy, walką z miniaturowymi kabelkami antenowymi i ryzykiem utraty gwarancji. TP-Link postanowił rozwiązać ten problem w najbardziej klasyczny sposób – za pomocą portu USB.

Archer TBE400U to trzypasmowa, bezprzewodowa mini karta sieciowa BE6500, która obiecuje przyszłość „plug & play”.

Mały i szybki

Archer TBE400U to nie jest zwykły „gwizdek” do internetu. Urządzenie obsługuje trzy pasma transmisji, oferując parametry, które jeszcze niedawno wymagały profesjonalnych kart wewnętrznych:

  • Pasmo 6 GHz: do 2882 Mb/s – to tutaj dzieje się prawdziwa magia Wi-Fi 7, wolna od zakłóceń starszych urządzeń.
  • Pasmo 5 GHz: do 2882 Mb/s.
  • Pasmo 2,4 GHz: do 688 Mb/s.

Pod spodem pracują technologie znane z flagowych routerów Wi-Fi 7: MLO (Multi-Link Operation), 4K-QAM oraz Multi-RU.

W praktyce oznacza to, że karta potrafi łączyć się z routerem w kilku pasmach jednocześnie, co drastycznie redukuje opóźnienia – kluczowe dla graczy i osób pracujących na streamach w wysokiej jakości.

Uniwersalność 2-w-1

Inżynierowie TP-Link wykazali się rzadko spotykanym rozsądkiem przy projektowaniu złącza. Karta posiada adapter typu „2-w-1”, co pozwala na błyskawiczne przełączanie się między nowoczesnym USB-C a klasycznym USB-A. Dzięki temu ten sam adapter obsłuży zarówno najnowszego MacBooka (lub ultrabooka z Windowsem), jak i kilkuletnią stacjonarkę, która kurzy się pod biurkiem.

Jak przyspieszyć stary komputer za 70 zł? TP-Link pokazuje prosty trik

Całość komunikuje się z komputerem przez interfejs USB 3.0, co zapewnia odpowiednią przepustowość dla standardu BE6500. To produkt typu „problem solved”. Jeśli zainwestowałeś w nowoczesny router Wi-Fi 7 (jak choćby seria Deco od tego samego producenta), a Twój komputer wciąż „mieli” dane na paśmie 5 GHz, ten adapter jest najtańszą drogą do udrożnienia wąskiego gardła.

Cena na poziomie 280 zł jest uczciwa, biorąc pod uwagę, że dostajemy dostęp do pasma 6 GHz i najnowszych protokołów bezpieczeństwa WPA3 bez konieczności serwisu komputera. Archer TBE400U to ciekawy towarzysz dla każdego, kto chce wycisnąć maksimum z domowej sieci bez zabawy w technika-amatora.

#ArcherTBE400U #gaming #iMagazineTech #kartaSieciowa #technologia #TPLINK #USBC #WiFi7

The Android Show 2026: Chrome z „agentem”, 3D emoji i koniec z bezmyślnym scrollowaniem

Wkraczamy w erę „agentycznego Gemini”, w której Android przekształca się z systemu operacyjnego w zaawansowany system inteligencji, potrafiący zamieniać nasze intencje w konkretne działania.

Podczas dzisiejszego wydarzenia Google pokazało, że ta transformacja dotknie niemal każdego aspektu naszej cyfrowej codzienności.

Chrome z modelem Gemini 3.1: przeglądarka zaczyna działać za ciebie

Mobilny Chrome na Androida przechodzi największą metamorfozę w swojej historii dzięki integracji modelu Gemini 3.1. Przeglądarka przestaje być tylko oknem na świat, a staje się osobistym asystentem, który rozumie treść przeglądanych stron.

Największą nowością jest funkcja auto browse, czyli agentyczne przeglądanie sieci. Chrome potrafi teraz samodzielnie wykonywać żmudne zadania:

  • Automatyczne rezerwacje: na podstawie szczegółów wydarzenia z twojego biletu, Chrome może samodzielnie znaleźć i zarezerwować miejsce parkingowe przez SpotHero (niestety, dla nas to ciekawostka, SpotHero nie funkcjonuje w Polsce).
  • Zarządzanie zamówieniami: przeglądarka może na twoją prośbę zaktualizować cykliczne zamówienie w sklepie (np. na karmę dla psa), oszczędzając użytkownikowi ręcznego klikania przez formularze.
  • Nano Banana: pozwala błyskawicznie tworzyć personalizowane grafiki bezpośrednio w przeglądarce. Możesz poprosić o zamianę ściany tekstu na czytelną infografikę lub poprosić AI o „umeblowanie” pustego pokoju na zdjęciu z ogłoszenia o wynajmie mieszkania.

Google podkreśla, że system zachowuje przy tym pełne bezpieczeństwo, chroniąc przed atakami typu „prompt injection” i każdorazowo prosząc o potwierdzenie przed wykonaniem wrażliwej operacji, takiej jak zakup czy publikacja w social mediach.


Pause Point: 10 sekund na walkę z cyfrowym autopilotem

Google wypowiada wojnę bezmyślnemu przewijaniu mediów społecznościowych. Funkcja Pause Point to rozwiązanie dla tych, którym nie wystarczają zwykłe liczniki czasu aplikacji, bo zbyt łatwo je zignorować. Gdy spróbujesz otworzyć aplikację, którą system uzna za „rozpraszającą”, Pause Point wymusi 10-sekundową przerwę. W tym czasie możesz wykonać krótkie ćwiczenie oddechowe lub zobaczyć zdjęcia swoich bliskich, co ma na celu wyrwanie Cię z trybu „autopilota”.

Najciekawszy jest jednak mechanizm obronny: aby całkowicie wyłączyć tę funkcję w chwili słabości, system będzie wymagał od użytkownika… restartu telefonu. To celowa bariera, która ma zachęcać do bardziej świadomego korzystania z urządzenia.

Noto 3D: emoji, które w końcu mają wagę

Ostatnim elementem nowej układanki jest kolekcja Noto 3D. Google zauważyło, że nasze cyfrowe emocje często wydają się „płaskie”. Nowe, trójwymiarowe emoji mają nadać komunikacji nutę fizyczności, sprawiając, że zamiast tylko „odebrać wiadomość”, poczujemy czyjąś obecność (tak to przynajmniej tłumaczą przedstawiciele Google). Kolekcja pojawi się najpierw na telefonach Pixel jeszcze w tym roku.

Czekamy na okulary

Kończąc dzisiejszy pokaz, Sameer Samat zapowiedział, że to nie koniec nowości na ten rok. Już w przyszłym tygodniu podczas głównej konferencji I/O zobaczymy jeszcze więcej aktualizacji, w tym długo wyczekiwany „sneak peek” nadchodzących inteligentnych okularów Google, które mają zadebiutować pod koniec 2026 roku.

Fitbit Air: zapomnij, że go nosisz. Google stawia na minimalizm i AI bez ekranu

#AndroidShow2026 #autoBrowse #cyfrowyDobrostan #emoji #GeminiWChrome #GoogleIO2026 #iMagazineTech #NanoBanana #Noto3D #PausePoint

The Android Show 2026: Android 17 – oto co Google przygotowało dla twórców

Dla wielu twórców smartfon to główne narzędzie pracy – od uchwycenia momentu, przez montaż, aż po interakcję z fanami. Teraz Google obiecuje, że ma być łatwiej.

Android 17 wprowadza pakiet aktualizacji, które mają sprawić, że zamiast walczyć z ograniczeniami technologicznymi, będziemy mogli skupić się na samej kreatywności.

Screen Reactions: reakcje bez zielonego ekranu

Tworzenie popularnych „reakcji” na trendy czy komentarze staje się banalnie proste. Dzięki funkcji Screen Reactions wystarczy kilka tapnięć, aby jednocześnie nagrywać siebie i to, co dzieje się na ekranie telefonu. Twoja twarz zostanie automatycznie nałożona na wyświetlaną treść, eliminując potrzebę korzystania z zewnętrznych aplikacji czy ustawiania green screena.

Funkcja zadebiutuje na urządzeniach Pixel już tego lata.


Instagram Pro: koniec z „gorszą jakością” na Androidzie

Google połączyło siły z Meta, aby raz na zawsze rozwiązać problem jakości wideo w mediach społecznościowych. Na najbardziej zaawansowanych flagowcach z Androidem zadebiutuje w pełni zoptymalizowany Instagram:

  • Ultra HDR: rejestracja i odtwarzanie treści z niespotykaną dotąd dynamiką kolorów.
  • Wbudowana stabilizacja: płynne ujęcia nawet podczas tańca czy dynamicznego spaceru.
  • Integracja Night Sight: doskonała jakość relacji nawet w najciemniejszych klubach czy przy nocnym oświetleniu miasta.

Co więcej, Google twierdzi, że dzięki całkowitej optymalizacji procesu od nagrania do publikacji, wideo z flagowych Androidów wypada w testach jakości UVQ (Universal Video Quality) tak samo lub lepiej niż u „głównego konkurenta”.

Edits: sztuczna inteligencja w służbie montażu

Ekskluzywnie na Androida trafi nowa wersja aplikacji Edits, która wykorzystuje AI do błyskawicznego „szlifowania” surowych nagrań.

  • Smart enhance: jedno dotknięcie wystarczy, aby systemowo podnieść rozdzielczość i jakość zdjęć oraz filmów przy użyciu zaawansowanych algorytmów on-device.
  • Sound separation: to koniec problemów z szumem wiatru czy przejeżdżającym autem w tle. Aplikacja automatycznie zidentyfikuje i odseparuje ścieżki audio, pozwalając Ci wyciszyć hałas i wzmocnić czystość głosu.

APV i Adobe Premiere: mobilna stacja robocza

Android staje się prawdziwą alternatywą dla komputera w pracy filmowca. Adobe Premiere trafi na Androida latem tego roku, oferując ekskluzywne szablony i efekty stworzone specjalnie pod format YouTube Shorts.

Wdrażany jest też standard APV (Advanced Professional Video). To nowy, najbardziej wydajny pod kątem zajmowanego miejsca format wideo dla profesjonalistów. Opracowany wspólnie z Samsungiem, jest już dostępny na Galaxy S26 Ultra oraz vivo X300 Ultra.

Na koniec podkreślono optymalizację Instagrama dla tabletów. Instagram otrzymał w końcu pełną optymalizację pod duże ekrany tabletów z Androidem, ułatwiając precyzyjną edycję treści i zarządzanie komentarzami.

Meta wycofuje szyfrowane czaty na Instagramie. Opcjonalna funkcja zniknie w maju

#AdobePremiereAndroid #Android17 #formatAPV #GoogleIO2026 #iMagazineTech #InstagramPro #mobilneWideo #SamsungGalaxyS26Ultra #ScreenReactions

The Android Show 2026: twój samochód zyskuje „nowy mózg”. Android Auto z największą aktualizacją od lat

Z ponad 250 milionami kompatybilnych aut na drogach, Android Auto stał się fundamentem nowoczesnego podróżowania. Teraz doczekał się wreszcie dużych zmian.

Podczas tegorocznej edycji The Android Show, Google zaprezentowało całkowicie odświeżone doświadczenie użytkownika, które wprowadza osobisty styl Material 3 Expressive prosto na kokpit Twojego pojazdu.

Interfejs skrojony na miarę (dosłownie)

Nowa generacja Android Auto została zaprojektowana tak, aby wyglądać świetnie na każdym ekranie – niezależnie od tego, czy jest to ultrapanoramiczny prostokąt, koło czy inny unikalny kształt.

  • Material 3 Expressive: znane z telefonów ekspresyjne fonty, płynne animacje i personalizowane tapety trafiają do samochodu.
  • Personalizowane widgety: możesz dostosować swój widok główny, dodając skróty do ulubionych kontaktów, pogodę czy przycisk otwierania bramy garażowej jednym tapnięciem.
  • Immersive Navigation: Mapy Google przeszły największą metamorfozę od dekady. Widok 3D ożywia otoczenie, pokazując budynki, wiadukty i ukształtowanie terenu.

System wyróżnia teraz kluczowe detale: pasy ruchu, światła oraz znaki „stop”, co ułatwia poruszanie się na trudnych skrzyżowaniach.

Kino i sala konferencyjna na parkingu

Samochód coraz częściej staje się miejscem relaksu, na przykład podczas ładowania. Google wprowadza więc do Android Auto rozrywkę.

  • Wideo w Full HD: po raz pierwszy użytkownicy będą mogli oglądać YouTube w jakości 1080p i 60 klatkach na sekundę (podczas postoju).
  • Płynne przejścia: po zmianie biegu z parkowania na jazdę, wideo nie wyłącza się gwałtownie – aplikacje wspierające dźwięk w tle automatycznie przełączą się na tryb audio.
  • Dźwięk przestrzenny: dzięki wsparciu dla Dolby Atmos (w wybranych autach, fizycznie dysponujących odpowiednim systemem audio; m.in. BMW, Mercedes-Benz, Volvo), muzyka w aplikacjach takich jak Tidal czy Spotify zyska zupełnie nową głębię.
  • Praca zdalna: do samochodów z wbudowanym systemem Google (Google built-in) trafią w tym roku aplikacje konferencyjne, w tym Zoom.

Gemini jako proaktywny pilot

Największą nowością jest jednak integracja Gemini Intelligence, która sprawia, że system rozumie kontekst Twojej podróży.

  • Magic Cue: jeśli otrzymasz SMS z pytaniem o adres, Gemini zrozumie kontekst, sprawdzi informacje w twoim e-mailu lub kalendarzu i zaproponuje wysłanie odpowiedzi jednym kliknięciem.
  • Zamawianie jedzenia w drodze: będziesz mógł zamówić obiad bezpośrednio z trasy. Komenda: „Zamów moje standardowe tacos z rybą na DoorDash, ale podwój zamówienie” wystarczy, by jedzenie czekało na Ciebie po przyjeździe.
  • Ekspert od twojego auta: w autach z Google built-in Gemini odpowie na pytania specyficzne dla danego modelu – rozpozna kontrolkę na desce rozdzielczej lub podpowie, czy telewizor, który chcesz kupić, zmieści się w Twoim bagażniku.
  • Precyzyjne prowadzenie kamerą: dzięki współpracy z producentami, mapy będą korzystać z przedniej kamery pojazdu, by analizować pasy ruchu w czasie rzeczywistym i podpowiadać manewry z centymetrową dokładnością.

Aktualizacje będą trafiać do wspieranych modeli samochodów etapami w ciągu całego roku. Google podczas prezentacji pokazało z jakimi markami możemy spodziewać się nowości, patrz slajd powyżej.

JBL prezentuje nowy soundbar Bar 500 MK II z Dolby Atmos

#AndroidAuto #AndroidShow2026 #DolbyAtmosWAucie #GeminiIntelligence #GoogleBuiltIn #iMagazineTech #MapyGoogle3D #YouTubeWSamochodzie

The Android Show 2026: Android 17 i Gemini Intelligence

Najnowsza odsłona systemu operacyjnego Google przynosi fundament, który firma nazywa Gemini Intelligence.

To głęboka integracja warstwy sprzętowej z innowacyjnym oprogramowaniem, której celem jest proaktywne działanie i wyprzedzanie potrzeb użytkownika przy zachowaniu pełnej prywatności danych (tak przynajmniej deklaruje Google).

Według zapowiedzi, nowe funkcje trafią najpierw na flagowe smartfony Samsung Galaxy oraz Google Pixel już tego lata.

Automatyzacja, która rozumie kontekst

Największą nowością w Androidzie 17 jest zdolność systemu do wykonywania wieloetapowych zadań wewnątrz różnych aplikacji. Google spędziło miesiące na optymalizacji procesów w najpopularniejszych aplikacjach do zamawiania jedzenia i przejazdów.

  • Proaktywni agenci: Gemini potrafi samodzielnie zarezerwować rower na zajęcia spinningu lub znaleźć sylabus w Gmailu, a następnie automatycznie dodać potrzebne podręczniki do koszyka w sklepie.
  • Inteligencja wizualna: system potrafi przekuć to, co widzisz na ekranie, w natychmiastowe działanie. Jeśli masz w notatniku listę zakupów, wystarczy przytrzymać przycisk zasilania, a Gemini samo zbuduje koszyk w aplikacji dostawcy.
  • Zdjęcie zamiast wyszukiwania: widząc broszurę turystyczną w hotelu, możesz po prostu zrobić jej zdjęcie i poprosić o znalezienie podobnej wycieczki dla grupy sześciu osób w aplikacji Expedia. Postępy pracy agenta można śledzić na żywo w powiadomieniach.

Gboard i Rambler: koniec z „yyyy” w wiadomościach

Kolejnym filarem nowej aktualizacji jest funkcja Rambler w klawiaturze Gboard. Google zauważyło, że sposób, w jaki mówimy, rzadko pokrywa się z tym, jak chcemy pisać – często się poprawiamy, zacinamy lub używamy wypełniaczy typu „eee” czy „yyy”.

Rambler pozwala mówić naturalnie i chaotycznie, a następnie wyciąga najważniejsze informacje i składa je w zwięzły, spójny komunikat. Co istotne dla użytkowników dwujęzycznych, funkcja ta wspiera płynne przełączanie się między językami w ramach jednej wiadomości. Przetwarzanie odbywa się w czasie rzeczywistym, a nagrania audio nie są przechowywane na serwerach.

Generatywny interfejs: Create My Widget

Android od zawsze słynął z widgetów, ale Android 17 wprowadza je w erę generatywną dzięki Create My Widget. Funkcja ta pozwala budować w pełni spersonalizowane panele za pomocą języka naturalnego.

Zamiast szukać idealnego widgetu w sklepie, możesz po prostu opisać swoje potrzeby: „Sugeruj trzy wysokobiałkowe przepisy co tydzień” lub „Stwórz widget pogodowy pokazujący tylko prędkość wiatru i opady”. System wygeneruje gotowy, inteligentny panel, który możesz umieścić na ekranie głównym telefonu lub zegarka Wear OS.

Nowy język wizualny i prywatność

Gemini Intelligence wprowadza odświeżony język projektowania oparty na Material 3 Expressive. Animacje mają teraz konkretny cel – redukują rozproszenie uwagi i pomagają skupić się na aktualnym zadaniu. W kwestii bezpieczeństwa, ewolucję przeszedł system Autofill. Dzięki Gemini system potrafi automatycznie wypełniać skomplikowane formularze, korzystając z informacji rozproszonych w połączonych aplikacjach. Funkcja ta jest całkowicie opcjonalna i wymaga wyraźnej zgody użytkownika (opt-in).

#AIAgenci #Android17 #automatyzacjaZadań #CreateMyWidget #GeminiIntelligence #GoogleIO2026 #iMagazineTech #Material3Expressive #RamblerGboard

The Android Show 2026: Googlebook. Zapomnijcie o Chromebookach, nadchodzi era „systemów inteligencji”

Ponad 15 lat temu Google zaryzykowało, wprowadzając Chromebooka – laptopa, który miał żyć wyłącznie w chmurze. To już przeszłość.

Dziś, podczas The Android Show 2026, firma ogłosiła kolejny radykalny zwrot. Ponieważ komputery ewoluują z systemów operacyjnych w stronę „systemów inteligencji”, Google prezentuje Googlebooka. To zupełnie nowa kategoria laptopów, gdzie hardware klasy premium spotyka się z głęboką integracją Gemini.

Magic Pointer: największa zmiana od czasów prawego kliknięcia

W Googlebooku kursor przestaje być tylko pasywnym wskaźnikiem. Funkcja Magic Pointer sprawia, że „strzałka” na ekranie staje się proaktywnym agentem. Dzięki Gemini, kursor „rozumie” kontekst tego, na co najeżdżasz.

Jeśli wskażesz datę w e-mailu, system od razu zaproponuje utworzenie wydarzenia w kalendarzu. Jeśli najeżdżasz na zdjęcie produktu, możesz błyskawicznie sprawdzić jego cenę lub – co brzmi wręcz futurystycznie – „wkleić” go do zdjęcia własnego mieszkania, by zobaczyć, jak np. dany mebel będzie się prezentował w twojej przestrzeni. Wszystko to bez otwierania dodatkowych aplikacji.

Telefon i laptop jako jeden organizm

Dla użytkowników ekosystemu Androida, Googlebook ma być tym, czym MacBook dla fanów iPhone’a – tylko „bardziej” (według Google’a).

  • Quick Access: zapomnij o przesyłaniu plików. Przeglądarka plików w Googlebooku pozwala przeszukiwać i otwierać dokumenty z twojego telefonu tak, jakby znajdowały się na dysku laptopa.
  • App Streaming: potrzebujesz zamówić jedzenie przez aplikację, której nie masz na komputerze? Możesz uruchomić mobilną apkę z telefonu bezpośrednio na ekranie laptopa. Bez pobierania, bez emulatorów – po prostu klikasz i działasz.

Glowbar: znak rozpoznawczy nowej ery

Googlebook nie chce być nudnym, szarym laptopem. Urządzenia te, produkowane przez partnerów takich jak Acer, ASUS, Dell, HP i Lenovo, będą wyróżniać się unikalnym elementem – Glowbarem.

To charakterystyczny pasek świetlny, który pełni funkcję wizualnego interfejsu Gemini. Glowbar pulsuje i zmienia kolory, informując użytkownika, że AI właśnie przetwarza zadanie w tle lub ma dla nas gotową sugestię. Całość ma być wykonana z materiałów premium, co jasno wskazuje, że Google celuje teraz w najwyższą półkę rynku.

Kiedy w sklepach?

Pełna specyfikacja, konkretne modele i ich ceny zostaną ujawnione jesienią 2026 roku. Na razie wiemy jedno: Google przestało udawać, że laptop to tylko przeglądarka. Teraz to osobiste centrum dowodzenia naszą sztuczną inteligencją.

Koniec aplikacji Fitbit. Google Health wchodzi do gry z osobistym trenerem AI od Gemini

#Android17 #GeminiIntelligence #Glowbar #GoogleIO2026 #Googlebook #iMagazineTech #laptopyAI #MagicPointer

Xiaomi REDMI Pad 2 9.7 wchodzi do Polski. Ekran 2K i 120 Hz w budżecie, który nie boli

Firma Xiaomi właśnie zaprezentowała swoje najnowsze portfolio tabletów, wprowadzając na polski rynek serię REDMI Pad 2 9.7.

To mniejsza, bardziej mobilna wersja dobrze znanego modelu, która ma szansę stać się hitem w plecakach uczniów i torbach podróżnych.

Do wyboru mamy wariant standardowy oraz wersję 4G, dla tych, którzy nie chcą polegać wyłącznie na kawiarnianym Wi-Fi.

Ekran, który chce być flagowcem

W tej półce cenowej rzadko spotyka się taką kombinację parametrów wyświetlacza. Panel o przekątnej 9,7 cala oferuje rozdzielczość 2K (2048 x 1280), co przy tym rozmiarze gwarantuje ostrość obrazu.

Co jeszcze warto odnotować?

  • Płynność: odświeżanie na poziomie 120 Hz sprawia, że interfejs „płynie” pod palcami.
  • Jasność: w trybie Outdoor ekran osiąga do 600 nitów, więc czytanie w pełnym słońcu nie powinno być wyzwaniem.
  • Ochrona: potrójny certyfikat TÜV Rheinland dba o to, by długie sesje z serialem nie skończyły się pieczeniem oczu.

Wydajność z „agentowym” wsparciem

Sercem tabletu jest ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 6s 4G Gen 2. W testach AnTuTu przekracza on barierę 400 000 punktów, co według Xiaomi oznacza ponad 30-procentowy wzrost wydajności względem poprzedniej generacji. Urządzenie debiutuje z systemem Xiaomi HyperOS 3.

Dzięki funkcji Xiaomi Interconnectivity użytkownicy smartfonów tej marki mogą korzystać ze wspólnego schowka (kopiuj-wklej między urządzeniami) oraz funkcji Circle to Search od Google, ułatwiającej wyszukiwanie obrazów.

Design, bateria i… gniazdo słuchawkowe

Xiaomi postawiło na smukłą konstrukcję o grubości zaledwie 7,4 mm. Standardowy model posiada w pełni metalową obudowę typu unibody, natomiast wariant 4G wyróżnia się charakterystycznym pasem „kropli wody” na pleckach. Z technicznego punktu widzenia cieszą dwa detale: bateria 7600 mAh (ma zapewnić do dwóch dni intensywnego użytkowania) oraz powrót klasyki. Tablet zachował gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz slot na karty SD, co w 2026 roku staje się powoli luksusem.

Ceny w Polsce

Seria REDMI Pad 2 9.7 jest już dostępna w sprzedaży w dwóch kolorach: Graphite Gray oraz Silver.

  • Wariant 4/64 GB wyceniono na 749 PLN.
  • Zestaw z dedykowanym etui (coverem) kosztuje 799 PLN.

Xiaomi znowu to zrobiło – wypuściło sprzęt, który na papierze wygląda na znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości. Ekran 2K i 120 Hz w tablecie za 750 zł to „killer feature”, który może mocno namieszać na rynku tanich urządzeń do wygodnej konsumpcji treści. Jeśli szukasz tabletu do czytania, Netflixa w podróży czy prostych zadań biurowych i nie chcesz wydawać fortuny na iPada, to może być ciekawy kandydat.

Ma ekran jak tablet i baterię na dwa dni. Xiaomi mocno miesza w najtańszej półce modelem REDMI A7 Pro

#Android #HyperOS3 #iMagazineTech #REDMIPad297 #tablet #technologia #xiaomi

Instagram zrobi za Ciebie zakupy? Meta testuje agenta zakupowego „Hatch”

Jeśli wydawało Wam się, że Instagram już teraz zbyt skutecznie kusi Was reklamami, to najnowsze ruchy Mety pokazują, że to był dopiero początek.

Z raportów serwisu The Information wynika, że gigant pod wodzą Marka Zuckerberga pracuje nad projektem o kryptonimie „Hatch”. To nie jest kolejny czatbot do pisania wierszy – to „agentyczny” asystent, którego zadaniem będzie odciążenie nas w procesie zakupowym i… finalizowanie transakcji w naszym imieniu.

Hatch: kiedy AI przestaje gadać, a zaczyna działać

Koncepcja „agentów AI” to wielki temat roku 2026. O ile dotychczasowe boty potrafiły głównie analizować tekst, o tyle Hatch ma mieć zdolność do realnego działania wewnątrz aplikacji. Zamiast przekopywać się przez dziesiątki ofert, powiemy asystentowi, czego szukamy (np. „znajdź mi lnianą koszulę w kolorze błękitnym do 300 zł, która ma dobre opinie”), a AI zajmie się resztą – od wyszukania produktu, po przygotowanie koszyka.

Hatch ma bazować na nowym modelu językowym Meta – Muse Spark. W odróżnieniu od prostych asystentów, ten system ma zdolność do „analizy, myślenia i działania”. Według Financial Times, Meta testuje już te rozwiązania wewnętrznie, przygotowując grunt pod rewolucję w e-commerce.

Miliardy dolarów na „zakupowego bota”

Wszystko to brzmi jak futurystyczna wizja, ale ma swoje twarde uzasadnienie w tabelkach Excela. Wyniki finansowe Meta za pierwszy kwartał 2026 roku pokazały, że Zuckerberg wydał na rozwój AI astronomiczne 33 miliardy dolarów w zaledwie trzy miesiące. Inwestorzy, patrząc na te kwoty, oczekują konkretnych narzędzi, które zaczną zarabiać. Hatch, zintegrowany z zakupową infrastrukturą Instagrama, ma być odpowiedzią na pytanie, jak zmonetyzować „agentowe” AI na masową skalę.

Naszym zdaniem

Na ten moment projekt Hatch jest w fazie wczesnych testów i nie powinniśmy się spodziewać jego debiutu w naszych telefonach z dnia na dzień. Niemniej, kierunek jest jasny: Meta chce, aby zakupy w social mediach stały się całkowicie bezwysiłkowe.

Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi dać algorytmom Instagrama „wolną rękę” w finalizowaniu naszych transakcji? Sieć już teraz zna nasze gusta i słabości lepiej niż my sami. Wyposażenie jej w narzędzia do samodzielnego realizowania zakupów to odważny krok, który może wymazać resztki naszej asertywności finansowej na rzecz „magicznego” przycisku „kup za mnie”. I to nie musi być wcale dobra wiadomość. Dla nas. Nie dla Zuckerberga.

Meta blokuje prawników. Niewygodne reklamy znikają z platform giganta

#AIAgent #eCommerce #Hatch #iMagazineTech #Instagram #MarkZuckerberg #Meta #MuseSpark #zakupyOnline

Gmail zmienia reguły gry. AI Inbox wchodzi na dolny pasek, a poczta zacznie Cię naśladować

Gigant z Mountain View właśnie uznał, że tradycyjna lista wiadomości to przeżytek (choć w dalszym ciągu będzie ona dostępna).

Nadchodzi AI Inbox, który ma być Twoim nowym domem, a funkcja „Help me write” w końcu przestanie pisać jak uprzejmy robot, a zacznie… jak ty.

AI Inbox: zadania ważniejsze niż maile

Największa zmiana wizualna to nowy, czwarty tab na dolnym pasku nawigacyjnym (pomiędzy Gmailem a Czatem). Google tak bardzo wierzy w tę funkcję, że dało jej najbardziej eksponowane miejsce w aplikacji.

Co tam znajdziemy? AI Inbox to w skrócie inteligentne podsumowanie Twojego dnia. Zamiast przebijać się przez dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości, na górze zobaczysz sekcję „Sugerowane to-do”, a poniżej „Tematy do nadrobienia” (nazwy prawdopodobne, tłumaczymy je z anglojęzycznego źródła). System analizuje treść przychodzącej poczty i sam wyciąga z niej zadania, które musisz wykonać. To jasny sygnał: przyszłość Gmaila to nie komunikacja, a proaktywne zarządzanie czasem.

„Help me write” w końcu zyskało osobowość

Pisanie maili przez AI dotychczas często kończyło się generycznymi, drętwymi formułkami. To się właśnie zmienia dzięki dwóm kluczowym usprawnieniom:

  • Kontekstualizacja z Google Drive: funkcja „Help me write” zyskała dostęp do plików użytkownika na Dysku i poprzednich wątków w Gmailu. Jeśli poprosisz o „odpowiedź na ofertę od klienta”, AI nie będzie już zmyślać – sprawdzi szczegóły w dokumentach i automatycznie wstawi konkretne dane, daty czy kwoty.
  • Personalizacja stylu: to jest przełom, na który czekaliśmy. AI przeanalizuje Twoje dotychczasowe maile, by nauczyć się twojego tonu, stylu i specyficznego słownictwa. Efekt? Drafty przygotowane przez system mają być niemal nieodróżnialne od tych napisanych przez Ciebie.

Tyle, że to wszystko na razie debiutuje w ojczyźnie Google’a i mają status beta. Jednak Google to nie Apple, zatem powstaje pytanie…

A co z Polską i planami subskrypcyjnymi?

Tutaj sprawa robi się ciekawa. Nowości są wdrażane etapami i zależą od zasobności Twojego portfela:

Masz pakiet Google AI Pro? Masz dostęp do inteligentnego pisania maili i kontekstu z Dysku, ale nie zobaczysz AI Inboxa. Google zarezerwowało nową kartę na dolnym pasku wyłącznie dla najdroższego planu Ultra.

Dostępność w Polsce: pakiety Google AI są u nas oczywiście dostępne, ale funkcje Beta (jak AI Inbox) często wymagają ustawienia języka urządzenia na English (US), by w ogóle się pojawiły. Dodatkowo, personalizacja stylu najlepiej radzi sobie obecnie z językiem angielskim – polszczyzna z jej odmianą przez przypadki wciąż jest dla algorytmów sporym wyzwaniem.

Podczas gdy użytkownicy Apple wciąż czekają na pełne wdrożenie Apple Intelligence, Google pokazuje, że ich ekosystem jest już gotowy na „agentyczną” przyszłość. Przyszłość, w której poczta nie służy do czytania, a do załatwiania spraw.

Koniec aplikacji Fitbit. Google Health wchodzi do gry z osobistym trenerem AI od Gemini

#Gmail #GoogleAI #GoogleWorkspace #HelpMeWrite #iMagazineTech #iOS #produktywność #sztucznaInteligencja

Cyfrowa żelazna kurtyna. USA uderza w chińskie laboratoria, a my liczymy koszty

Wojna handlowa na linii Waszyngton-Pekin wchodzi w nową, bardzo kosztowną fazę.

Amerykańska komisja FCC (Federalna Komisja Łączności) ogłosiła właśnie projekt regulacji, który może wyeliminować chińskie laboratoria z procesu certyfikacji urządzeń elektronicznych. Choć decyzja zapadła za oceanem, jej skutki mogą być odczuwalne również w polskich salonach z elektroniką. Dlaczego? Bo giganci technologii (Apple, Samsung, Google, etc) mają globalne marże i łańcuchy dostaw.

Spokój w obliczu burzy. TP-Link odpowiada na nowe regulacje FCC i planuje produkcję w USA

Koniec zaufania do chińskich mierników

Problem jest prosty, ale jego skala ogromna. Obecnie około 75% urządzeń przeznaczonych na rynek USA przechodzi kluczowe testy emisji fal radiowych czy bezpieczeństwa baterii w laboratoriach zlokalizowanych w Chinach. FCC twierdzi jednak, że w 2026 roku nie można już ufać wynikom z kraju, który USA uznają za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Przyjęty właśnie projekt regulacji otwiera 60-dniowy okres konsultacji społecznych. Jeśli zakaz wejdzie w życie, producenci tacy jak Apple czy Samsung będą musieli przenieść testy do „zaufanych” krajów – np. do Japonii, Wietnamu czy bezpośrednio do USA.

Dlaczego to nas dotyczy?

Choć FCC to organ amerykański, elektronika użytkowa to system naczyń połączonych. Nieoficjalne szacunki branżowe są bezlitosne: certyfikacja urządzenia w Chinach jest nawet kilkukrotnie tańsza niż w USA czy Europie. Niektórzy analitycy wskazują na różnice rzędu kilku tysięcy dolarów na każdym testowanym wariancie urządzenia.

Ponieważ giganci tacy jak Apple czy Google operują na ujednoliconych marżach globalnych, istnieje realne ryzyko, że koszty „bezpiecznej certyfikacji” zostaną rozłożone na cenę końcową urządzeń na każdym rynku – również w Polsce.

Bruksela idzie w ślady Waszyngtonu?

Warto trzymać rękę na pulsie, bo podobne nastroje panują w Unii Europejskiej. Trwające właśnie (maj 2026) prace nad rewizją Cybersecurity Act (tzw. CSA2) zakładają wzmocnienie odporności łańcucha dostaw.

Choć na razie Bruksela nie planuje tak radykalnych kroków jak całkowity ban na chińskie laboratoria, widać wyraźny trend ograniczania roli dostawców z krajów o „wysokim ryzyku”. Jeśli UE zdecyduje się choćby na częściowe zaostrzenie norm, polski rynek znajdzie się w samym centrum nowej, cyfrowej żelaznej kurtyny. Dla nas może to oznaczać nie tylko droższy sprzęt, ale i ryzyko zatorów w certyfikacji, a co za tym idzie – opóźnień w lokalnych premierach.

Co dalej?

Na razie mamy do czynienia z projektem i zbieraniem opinii od branży. Praktycznie oznacza to około dwuletni okres przejściowy wynikający z naturalnego cyklu życia produktów – iPhone’y czy Pixele już obecne na półkach nie muszą być certyfikowane ponownie. Prawdziwym sprawdzianem będą jednak jesienne premiery 2026 roku. Jeśli producenci nie zdążą z przebudową swoich systemów testowych, tegoroczne zakupy mogą być nie tylko trudniejsze, ale i wyraźnie droższe.

#Apple #Bezpieczeństwo #certyfikacja #chiny #CybersecurityAct #FCC #iMagazineTech #iPhone18 #smartfony #wojnaHandlowa