TEL-KAB Telewizja Kablowa Młodzież dla środowiska – Sesja Ekologiczna w Brwinowie z tematem Bałtyku

#ekologia #brwinów #szkoła

https://www.youtube.com/watch?v=1qac-lHRMWE
\ #Brwinów

Młodzież dla środowiska – Sesja Ekologiczna w Brwinowie z tematem Bałtyku

YouTube

Czy twój samochód ma nadwagę? Dzień Ziemi i prawda o miejskim transporcie

Tegoroczne hasło Dnia Ziemi, „Our Power, Our Planet”, rzuca wyzwanie naszym najbardziej nieefektywnym nawykom.

Podczas gdy sadzenie drzew jest fotogeniczne, prawdziwa zmiana dzieje się rano, gdy wybieramy, czym dojechać do biura. Transport odpowiada za blisko jedną trzecią zanieczyszczeń w Europie, a my wciąż próbujemy leczyć miasto niewłaściwymi narzędziami.

Według danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) emisje w sektorze transportu w wielu krajach wciąż rosną. Głównym powodem nie jest brak technologii, ale jej skrajna nieefektywność. Codziennie tysiące ludzi porusza się po centrach miast dwutonowymi SUV-ami, by przetransportować jedną osobę po bułki lub do biura. To energetyczny absurd, którego nie rozwiąże sama zamiana silnika spalinowego na elektryczny w tak samo ciężkim, marnującym przestrzeń aucie.

Mikromobilność: lżej, ale czy dla każdego?

Rozwiązaniem, które w 2026 roku staje się realną alternatywą, jest mikromobilność – czyli wykorzystanie lekkich pojazdów elektrycznych (kategorie L6e i L7e). Polskie firmy, jak Electroride, promują ideę „odchudzania” transportu, opierając się na kilku twardych argumentach:

  • Efektywność: lekkie pojazdy zużywają tylko ułamek energii potrzebnej do poruszenia pełnowymiarowego samochodu.
  • Ślad węglowy: według raportów branżowych emisja CO2 w cyklu życia lekkich elektryków może być nawet o kilkadziesiąt procent niższa niż w przypadku aut spalinowych.
  • Przestrzeń: minicar czy skuter elektryczny realnie odciążają parkingi i ulice, które w metropoliach dawno osiągnęły kres przepustowości.

Trzeba jednak zachować realizm: mikromobilność to rozwiązanie skrojone pod gęstą tkankę miejską. Nie zastąpi rodzinnego kombi na wakacyjnej trasie ani nie rozwiąże problemów transportowych w regionach o słabej infrastrukturze ładowania. To narzędzie precyzyjne – idealne na „ostatni kilometr” lub codzienne dojazdy, o ile pogoda i miejskie planowanie na to pozwalają.

„Power” to sprawczość, a nie konie mechaniczne

Hasło „Our Power” należy rozumieć przede wszystkim jako sprawczość każdego użytkownika drogi. Wybór mniejszego, lekkiego pojazdu to nie tylko manifestacja ekologicznej wrażliwości, ale przede wszystkim pragmatyzm.

Ekologia w wydaniu 2026 odchodzi od abstrakcyjnych haseł na rzecz konkretnych mikrowyborów. Przesiadka na minicar czy skuter to realny wkład w zmiany, który czujemy w portfelu i w czasie spędzonym w korkach. Dzień Ziemi przypomina nam, że technologia już tu jest i czeka na półce. Największym wyzwaniem pozostają nasze nawyki, które wciąż nie nadążają za możliwościami, jakie daje nam inżynieria.

Baterie pod nadzorem Unii. Nowe prawo odsłoni tajemnice branży EV

#DzieńZiemi2026 #ekologia #Electroride #mikromobilność #minicarElektryczny #pojazdyElektryczneL6e #skuteryElektryczne #transportMiejski

Zmiany klimatu przyspieszają, a Cypr jest na pierwszej linii. Czy działania ekologiczne nadążają za problemem? #Cypr #Cypr24 #Klimat #DzieńZiemi #Ekologia

https://www.cypr24.eu/cypr-i-dzien-ziemi-2026/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

Cypr i Dzień Ziemi 2026

Cypr obchodzi Dzień Ziemi 2026. Zmiany klimatyczne, susza i ochrona środowiska to kluczowe wyzwania dla wyspy.

Cypr24 – Na Cyprze po polsku

Królowie oceanów gotują się od środka. Ewolucyjna supermoc staje się przekleństwem żarłaczy białych

Przez miliony lat żarłacz biały ewoluował, by stać się absolutnym, bezbłędnym drapieżnikiem.

Jego największa broń nie kryje się jednak w rzędach ostrych jak brzytwa zębów, ale w sposobie, w jaki jego potężne ciało zarządza temperaturą. Dziś ta sama innowacja staje się jego słabym punktem. Najpotężniejsze rekiny świata dosłownie przegrzewają się od środka, obnażając bezlitosną ironię ewolucji w epoce zmieniającego się klimatu.

Biologiczny silnik na wysokich obrotach

Większość ryb to stworzenia zmiennocieplne – ich temperatura ciała płynnie dopasowuje się do otaczającej je wody. Jednak elita oceanicznych myśliwych, w tym żarłacze białe, rekiny długoszparowe czy tuńczyki błękitnopłetwe, należy do rzadkiej grupy gatunków mezotermicznych, stanowiących zaledwie promil całego życia morskiego. Potrafią one zatrzymywać ciepło metaboliczne, dzięki czemu ich ciała są zawsze cieplejsze niż ocean.

To właśnie wewnętrzny piec czyni z nich władców mórz. Pozwala na błyskawiczne przyspieszenie, niewiarygodną siłę mięśni i długodystansowe migracje. Problem polega na tym, że ten biologiczny silnik spala gigantyczne ilości paliwa – gatunki te zużywają prawie cztery razy więcej energii niż ich zimnokrwiści kuzyni.

Śmiertelna pułapka fizyki

Jak raportują badacze na łamach magazynu „Science”, termodynamika właśnie zaczęła grać przeciwko rekinom. Wraz ze wzrostem średnich temperatur oceanów, potężne ciała tych drapieżników generują ciepło szybciej, niż są w stanie oddać je do coraz cieplejszej wody. To jak próba oddania ciepła w środowisku, które przestaje je odbierać. Te wspaniałe zwierzęta uderzają w swoje fizjologiczne granice.

By uniknąć śmiertelnego przegrzania, rekiny muszą zwalniać, zmieniać przepływ krwi lub ratować się ucieczką w chłodniejsze, głębsze rejony. Naukowcy, wykorzystując miniaturowe czujniki przyczepione do ponad trzytonowych osobników, wyliczyli, że dorosły, ważący tonę ciepłokrwisty rekin zaczyna mieć poważne problemy z termoregulacją już w wodzie o temperaturze przekraczającej 17 stopni Celsjusza.

Podwójny wyrok: upał i brak pożywienia

Gdyby chodziło tylko o migrację do chłodniejszych wód, natura prawdopodobnie znalazłaby wyjście. Żarłacze mierzą się jednak z tym, co badacze nazywają „podwójnym wyrokiem”. Ich podkręcony metabolizm wymaga ogromnych porcji pożywienia, którego w oceanach drastycznie ubywa. Winne są nie tylko uciekające przed ciepłem ławice, ale przede wszystkim przemysłowe przełowienie i tzw. przyłów – czyli przypadkowe zaplątywanie się drapieżników w gigantyczne sieci rybackie.

Gorący ocean zmusza rekiny do spalania większej ilości energii na regulację temperatury, podczas gdy my systematycznie opróżniamy ich naturalną spiżarnię. Jak brutalnie, ale niezwykle celnie ujął to dr Nick Payne z Trinity College Dublin: „Jeśli jesteś rekinem, nie możesz po prostu wyskoczyć do supermarketu po więcej jedzenia”.

Widmo Megalodona

Zderzenie gigantycznych drapieżników ze zmianami temperatur ma już swój mroczny, historyczny precedens. Szczątki słynnego Megalodona – niemal dwudziestometrowego, prehistorycznego rekina – sugerują, że gatunek ten wyginął z bardzo podobnego powodu. Olbrzymie, ciepłokrwiste ciało w obliczu zmian klimatycznych wymagało liczby kalorii, których po prostu nie dało się już upolować.

Żarłacz biały dawno przestał być wyłącznie bezdusznym potworem z hollywoodzkich dreszczowców. Stał się gatunkiem wskaźnikowym dla zdrowia całych ekosystemów morskich. Gdy znikają drapieżniki szczytowe, rozpada się cała struktura łańcucha pokarmowego. Wymuszone migracje tych zwierząt to nie tylko problem jednego gatunku – to ostateczny dowód na to, że w starciu z bezwzględną fizyką i ludzką ekspansją, nawet miliony lat ewolucyjnej perfekcji nie dają gwarancji na przetrwanie. Zmieniamy naszą planetę wszystkim, nie tylko sobie. Tymczasem przeprowadzka gdzie indziej jest mało realna.

Naukowcy ostrzegają: kosmos to nie miejsce dla ludzi

#biologiaMorza #ekologia #InsideClimateNews #Megalodon #Nauka #ocieplenieOceanów #przetrwanieGatunków #rekiny #żarłaczBiały #zmianyKlimatyczne

Pocztówka z Rożawy

Zaczynamy nową serię filmików, w których będziemy pokazywać od środka rewolucję w Północno-Wschodniej Syrii.

https://kurdystan.fediblog.pl/ogolne/pocztowka-z-rozawy/

Zielone płuca Zagłębia Miedziowego. Wolontariusze KGHM posadzili tysiące drzew - Legnica.NET

Wolontariusze KGHM posadzili 4 tys. drzew pod Hutą Miedzi Głogów! To część planu nasadzeń 100 tys. sadzonek tej wiosny.

Legnica.NET

Już dawno temu słyszałem od niemieckich rolników, że termin "rolnictwo regeneratywne" zaczyna być tam przejmowane przez wielkie #korporacje. No i widać teraz, że tak samo dzieje się w Polsce. Orędownikiem #RolnictwoRegeneratywne stał się koncern Nestle: https://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/rolnictwo-regeneratywne-jako-narzedzie-adaptacji-do-zmian-klimatu-i-stabilizacji-produkcji,175669.html
Nie mam więcej pytań.

#rolnictwo #ekologia #greenwashing #agrobiznes #ściema

Rolnictwo regeneratywne jako narzędzie adaptacji do zmian klimatu i stabilizacji produkcji - Produkcja roślinna

Rolnictwo regeneratywne coraz częściej uznaje się za odpowiedź na dwa ważne wyzwania: zmiany klimatu i potrzebę zapewnienia stabilnych dostaw żywności. Żeby jednak stało się powszechne, musi opierać się nie tylko na deklaracjach, ale na konkretnych efektach, współpracy różnych stron i rozwiązaniach, które są opłacalne dla rolników.

www.farmer.pl

Spotkanie z Daisy, czyli jak Apple rozbiera przyszłość

Są takie momenty w tej pracy, kiedy człowiek ma wrażenie, że zagląda za kulisy świata, do którego większość z nas nigdy nie będzie miała dostępu. Nie chodzi o premiery nowych iPhone’ów, nawet nie o zamknięte briefingi czy prototypy, które ogląda się w rękawiczkach. Chodzi o miejsca i projekty, które Apple pokazuje naprawdę nielicznym.

Jednym z takich momentów było spotkanie z Daisy.

Tak, tą Daisy.

Robotem, który rozbiera iPhone’y.

Tajemnica pod Bredą

Gdzieś pod Breda w Holandii, w miejscu, którego adresu się nie podaje, a wejścia pilnuje więcej niż tylko recepcjonistka z iPadem, znajduje się jedna z dwóch działających na świecie instalacji Daisy. Druga pracuje w Stanach Zjednoczonych, ale to właśnie ta europejska jest sercem całego procesu odzysku urządzeń z naszego kontynentu.

Nie trafia się tam przypadkiem. Apple zaprasza tylko wybrane osoby – partnerów, dziennikarzy, ludzi, którzy mają zobaczyć coś więcej niż marketingowe slajdy o ekologii.

Bo Daisy nie jest slajdem.

Daisy działa.

Fabryka działająca „wstecz”

Pierwsze wrażenie? To nie wygląda jak futurystyczne laboratorium z filmów science fiction. Bardziej jak linia produkcyjna. Tyle że… odwrócona.

Tam, gdzie zwykle coś się składa, tutaj się rozkłada.

Na taśmie pojawia się iPhone. Zużyty, często martwy, czasem po przejściach, których lepiej nie zgadywać. I wtedy zaczyna się spektakl.

Najpierw identyfikacja. System wizyjny rozpoznaje model – od starszych konstrukcji pokroju iPhone’a 5 aż po relatywnie nowe generacje. Jeśli telefon leży źle, zostaje poprawiony albo zawrócony. Tu nie ma miejsca na przypadek.

Potem nagle – szybki ruch. Ekran znika. Dosłownie. Jeden precyzyjny gest mechanicznego ramienia i urządzenie otwiera się jak książka.

I wtedy robi się naprawdę ciekawie.

-80 stopni i najtrudniejszy przeciwnik

Największym wyzwaniem nie są śruby. Nie są nim nawet miniaturowe komponenty, które Apple upycha w swoich urządzeniach z chirurgiczną precyzją.

Najtrudniejsza jest… bateria.

Przyklejona, zabezpieczona, potencjalnie niebezpieczna.

Daisy radzi sobie z tym w sposób, który na żywo robi ogromne wrażenie. Strumień ekstremalnie zimnego powietrza – około -80°C – błyskawicznie zmienia właściwości kleju. Ten staje się kruchy, podatny na oddzielenie.

I wtedy bateria wychodzi.

Bezpiecznie. Powtarzalnie. Bez ryzyka.

To moment, który najbardziej zapada w pamięć, bo pokazuje, że to nie jest zwykłe „rozbijanie elektroniki”, tylko proces zaprojektowany z myślą o odzysku.

Precyzja zamiast brutalności

Dalej Daisy idzie już jak burza. Śruby znikają, komponenty są rozdzielane, płyta główna trafia na swoją ścieżkę, kamery na swoją, głośniki jeszcze gdzie indziej.

To wszystko dzieje się w mniej niż 20 sekund.

Jeden telefon.

I kolejny.

I kolejny.

W praktyce daje to około 200–230 iPhone’ów na godzinę, a rocznie nawet 1,2 miliona urządzeń na jedną instalację. Patrząc na to na żywo, trudno nie mieć wrażenia, że ogląda się coś pomiędzy perfekcyjnie zaprogramowanym spektaklem a przemysłową symfonią.

Od Liama do Daisy – zmiana filozofii

Daisy nie pojawiła się znikąd. Jej poprzednikiem był Liam – pierwszy eksperymentalny robot Apple, który próbował rozbierać iPhone’y… niemal jak serwisant.

Tyle że świat nie potrzebował serwisanta.

Świat potrzebował efektywności.

I tutaj Apple wykonało bardzo ciekawy zwrot. Zamiast próbować „uratować” każdy komponent w idealnym stanie, Daisy traktuje iPhone’a jak źródło materiałów. Liczy się odzysk – czysty, powtarzalny, możliwy do wykorzystania na skalę przemysłową.

To subtelna, ale fundamentalna różnica.

2000 ton rudy w jednej tonie elektroniki

Najbardziej uderzające są liczby.

Apple podaje, że z jednej tony komponentów iPhone’a można odzyskać tyle złota i miedzi, ile z około 2000 ton wydobytej rudy.

Dwa tysiące ton.

Nagle okazuje się, że „śmieci” mają większą wartość niż kopalnia.

I w tym momencie Daisy przestaje być ciekawostką technologiczną. Staje się elementem większej układanki.

Apple 2030 – ambicja czy konieczność?

Spotkanie z Daisy nie było przypadkowe. To część większej narracji, którą Apple buduje od lat – i która dziś zaczyna mieć bardzo konkretne liczby.

Program Apple 2030 zakłada neutralność węglową w całym łańcuchu wartości. Nie tylko w biurach czy sklepach, ale też w produkcji, transporcie i… życiu urządzenia u użytkownika.


Redukcja emisji o 75% względem 2015 roku. Już dziś firma zeszła o ponad 60%, mimo że biznes urósł o ponad 75%.

To robi wrażenie.

Podobnie jak fakt, że:

  • 100% kobaltu w bateriach pochodzi z recyklingu
  • 100% magnesów wykorzystuje odzyskane pierwiastki ziem rzadkich
  • 100% złota w wybranych komponentach jest z odzysku
  • a opakowania Apple są już w 100% pozbawione plastiku

Daisy jest jednym z narzędzi, które mają to umożliwić.

Ale nie jedynym.

Ekosystem odzysku

Obok Daisy działają też inne maszyny – Dave, Taz, a teraz również Cora. Każda z nich specjalizuje się w innym fragmencie procesu: od rozbierania Taptic Engine, przez odzysk magnesów, aż po zaawansowane sortowanie materiałów.

To już nie jest pojedynczy projekt.

To jest cały system.

A do tego dochodzi jeszcze coś, o czym często zapominamy – ponowne użycie. W 2025 roku Apple przekazało 15,6 miliona urządzeń do dalszego użytkowania, zanim trafiły do recyklingu.

Bo najlepszy recykling to ten, którego nie trzeba robić.

Technologia z ludzką twarzą

Patrząc na Daisy w akcji, łatwo zachwycić się technologią. Precyzją, szybkością, pomysłem.

Ale najciekawsze jest coś innego.

To, że gdzieś na końcu tego procesu chodzi o bardzo ludzką decyzję: co zrobić z rzeczami, które przestają być nam potrzebne?

Apple próbuje odpowiedzieć na to pytanie na swój sposób. Budując roboty, inwestując w energię odnawialną, zmieniając materiały, optymalizując transport.

Czy robi to idealnie? Nie.

Czy robi więcej niż większość branży? Zdecydowanie tak.

Daisy jako symbol

Kiedy wychodzisz z tej ukrytej instalacji pod Bredą, Daisy zostaje w głowie nie jako robot.

Tylko jako symbol.

Symbol tego, że technologia może być nie tylko coraz szybsza i bardziej wydajna, ale też – przynajmniej w założeniu – bardziej odpowiedzialna.

I że czasem przyszłość nie polega na tym, co budujemy.

Tylko na tym, jak potrafimy to rozebrać.


Apple przyspiesza zieloną rewolucję. 30% materiałów z recyklingu i koniec plastiku w opakowaniach

#Daisy #eko #ekologia #ekologiaApple #iPhone #Recycling #RecyclingRobots

Apple przyspiesza zieloną rewolucję. 30% materiałów z recyklingu i koniec plastiku w opakowaniach

Apple przyspiesza swoją zieloną transformację. Firma ogłosiła właśnie najnowsze wyniki środowiskowe, które pokazują, że ambitne cele z zakresu ekologii zaczynają przekładać się na bardzo konkretne liczby. Co więcej — Apple nie tylko mówi o zmianach, ale realnie zmienia sposób projektowania produktów, ich produkcji i całego łańcucha dostaw.

Już na pierwszy rzut oka widać skalę postępu. W 2025 roku aż 30 procent materiałów użytych we wszystkich urządzeniach Apple pochodziło z recyklingu. To rekordowy wynik w historii firmy i jednocześnie sygnał, że transformacja w kierunku gospodarki obiegu zamkniętego nabiera tempa.

Jak podkreśla Tim Cook, działania te są czymś więcej niż tylko strategią biznesową:

„W Apple głęboko wierzymy w pozostawienie świata lepszym, niż go zastaliśmy, i to zobowiązanie przenika wszystko, co robimy. Te kamienie milowe w naszej pracy na rzecz ochrony planety pokazują, że ambitne cele mogą być również potężnym motorem innowacji. Jak zawsze będziemy kontynuować nasze wysiłki, by osiągnąć jeszcze więcej.”

Coraz więcej recyklingu w produktach

Apple osiągnęło nie tylko ogólny poziom 30 procent materiałów z recyklingu, ale także konkretne cele w kluczowych komponentach. Wszystkie baterie projektowane przez firmę wykorzystują dziś w 100 procentach przetworzony kobalt, a magnesy powstają wyłącznie z odzyskanych pierwiastków ziem rzadkich. Co więcej, płytki drukowane Apple wykorzystują w pełni recyklingowane złoto i cynę.

To nie są kosmetyczne zmiany — to fundamentalna przebudowa sposobu, w jaki powstaje elektronika użytkowa.

Koniec plastiku w opakowaniach

Apple zamknęło również jeden z ważniejszych rozdziałów swojej strategii środowiskowej — całkowicie wyeliminowało plastik z opakowań. Obecnie wszystkie produkty trafiają do klientów w opakowaniach opartych na włóknach, które można łatwo poddać recyklingowi w domu.

To efekt ponad dekady pracy nad alternatywami dla plastiku. Firma zastąpiła folie ochronne i plastikowe tacki rozwiązaniami papierowymi, a także przeprojektowała opakowania tak, aby były łatwiejsze do przetwarzania. W ciągu ostatnich pięciu lat pozwoliło to uniknąć zużycia ponad 15 tysięcy ton plastiku.

Nowe technologie odzysku surowców

Równolegle Apple rozwija własne technologie recyklingu. Najnowszym przykładem jest system Cora — zaawansowana linia przetwarzania elektroniki, która pozwala odzyskiwać więcej materiałów niż standardowe rozwiązania w branży.

Firma stworzyła również A.R.I.S., system oparty na uczeniu maszynowym, który pomaga w automatycznym sortowaniu odpadów elektronicznych. Co ciekawe, działa on na komputerach Mac mini i już teraz jest testowany u partnerów zajmujących się recyklingiem.

Energia odnawialna na ogromną skalę

Transformacja Apple obejmuje także energetykę. Dostawcy firmy wygenerowali w ubiegłym roku ponad 20 gigawatów energii odnawialnej, co przełożyło się na ponad 38 milionów megawatogodzin energii — ilość wystarczającą do zasilenia milionów gospodarstw domowych.

Jednocześnie Apple zasila swoje biura, sklepy i centra danych w 100 procentach energią odnawialną, a kolejne inwestycje mają pomóc zrównoważyć także energię zużywaną przez użytkowników urządzeń.

Woda też ma znaczenie

Mniej spektakularne, ale równie istotne są działania związane z wodą. W 2025 roku Apple i jego dostawcy zaoszczędzili 17 miliardów galonów słodkiej wody. Firma idzie jednak dalej — chce do 2030 roku uzupełniać całość zużywanej przez siebie wody.

Już teraz ponad połowa wody wykorzystywanej przez Apple wraca do środowiska dzięki specjalnym projektom odtworzeniowym.

Najbardziej „zielony” MacBook w historii

Nowe podejście widać także w produktach. MacBook Neo to obecnie najbardziej ekologiczny laptop w historii Apple. Aż 60 procent jego materiałów pochodzi z recyklingu, a sama konstrukcja została zaprojektowana tak, by zużywać mniej surowców i wody w procesie produkcji.

Apple wprowadziło również nowy proces anodowania, który pozwala odzyskiwać aż 70 procent wody wykorzystywanej przy produkcji obudowy.

Droga do zero waste

Firma systematycznie ogranicza również ilość odpadów. Obecnie 75 procent odpadów z jej działalności trafia do ponownego wykorzystania zamiast na wysypiska. Co więcej, coraz więcej obiektów Apple osiąga standardy „zero waste”.

Skala działań robi wrażenie — w samym 2025 roku Apple i jego partnerzy przekierowali ponad 600 tysięcy ton odpadów z wysypisk.

Jak podsumowuje Sabih Khan:

„W każdej części naszej działalności pokazujemy, jak innowacja i współpraca mogą zamieniać wielkie idee i ambitne cele w mierzalne rezultaty. Od zwiększania udziału materiałów z recyklingu po eliminację plastiku z opakowań — wyznaczamy nowe standardy, które motywują nas do dalszego działania na rzecz ludzi i planety.”

Apple 2030 coraz bliżej

Wszystkie te działania wpisują się w jeden nadrzędny cel: Apple 2030. Firma chce do końca dekady osiągnąć neutralność węglową w całym swoim śladzie działalności. Już dziś emisje są o ponad 60 procent niższe niż w 2015 roku — i to mimo rosnącej skali biznesu.

Patrząc na tempo zmian, można odnieść wrażenie, że Apple traktuje ekologię nie jako obowiązek, ale jako jeden z głównych filarów swojej przyszłości. I jeśli kolejne lata będą wyglądały podobnie, konkurencja będzie musiała naprawdę się postarać, żeby dotrzymać mu kroku.

Spotkanie z Daisy, czyli jak Apple rozbiera przyszłość

#Apple #ekologia

To już drugi taki przypadek w krótkim czasie. Martwy delfin wciąż leży na plaży w Pafos, a odpowiedzialne instytucje milczą. Co się dzieje? #Cypr #Cypr24 #Pafos #morze #ekologia

https://www.cypr24.eu/martwy-delfin-od-10-dni-na-plazy-w-pafos/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

Martwy delfin od 10 dni na plaży w Pafos

Martwy delfin w Pafos od 10 dni leży na plaży. Brak reakcji służb wywołuje oburzenie mieszkańców i pytania o działania władz.

Cypr24 – Na Cyprze po polsku