Dziś rocznica urodzin Corneille’a (ur. 3.07.1922) – belgijskiego malarza i rzeźbiarza, pioniera grupy CoBrA, mistrza koloru, fantazji i zwierzęcych motywów. Jego twórczość łączyła ekspresję z poetycką wizją natury. Zmarł w 2010 roku. Jego obrazy wciąż inspirują.
#Corneille #CoBrA #malarstwo #ekspresjonizm #sztuka
(fot. Wikipedia)
Niedawno na moim facebookowym peju jeden ze śledzących go zapytał mnie, co można polecić z niemieckiego ekspresjonizmu.
Pytanie Marka jest fajne, ale trudne, bo wiele zależy od tego, jak szeroko rozumiemy niemiecki ekspresjonizm i na ile komfortowo osobom, które sięgnęłyby po tę polecankę, wchodzi kino nieme w ogóle.
Generalnie rzecz biorąc, sądzę, że na początek lepiej mogą podejść (zwłaszcza osobom, które wcześniej nie miały wiele lub w ogóle do czynienia z kinem niemym) filmy bardziej "teatralne", ze scenografią nie pretendującą do realizmu.
Na początek polecałbym "Gabinet doktora Caligari", jako początek niemieckiego ekspresjonizmu na pełnej, a do tego film, który, przynajmniej z mojej perspektywy, ogląda się dobrze do tej pory ze względu na to, jak bardzo jest odrealniony – "Studenta z Pragi" na start nie polecam, choć sam lubię, bo dla osób nieprzyzwyczajonych do wczesnego kina niemego może być nie tylko powolny, ale i komiczny.
Jeśli "Gabinet doktora Caligari" podejdzie, to dalej ruszyłbym z "Golemem", bo jest fajny wizualnie (bardzo caligaryczne dekoracje), do tego jest ciekawy tematycznie. No i jeśli lubi się filmowe horrory Universalu, to można go oglądać przez pryzmat "Frankensteina" z Karloffem. W dalszej kolejności, idąc tropem caligarycznej scenografii, można sprawdzić "Genuine", ale już niekonieczne.
Po początku z nurtem fantastycznym zrobiłbym drobny skręt w kierunku realizmu społecznego Kammerspiel. Tu polecałbym przede wszystkim wybitnego "Portiera z hotelu Atlantic", żeby przekonać się, jak może wyglądać pełnometrażowy film fabularny z okresu kina niemego pozbawiony plansz tekstowych (co należy podkreślić: już na poziomie konceptu, a nie dlatego, że zaginęły) i czy to działa. Jeśli ekspresjonizm realizmu społecznego podejdzie, to następnie polecałbym sprawdzić "Schody kuchenne".
Po Kammerspiel można ponownie zwrócić się w kierunku kina fantastycznego. Na tym etapie podróży proponowałbym jednak sięgnięcie nie po grozę, lecz po protoplastów kina science-fiction i fantasy. Czyli po dwa widowiskowe filmy Fritza Langa.
Radziłbym zacząć od "Metropolis", bo choć ze współczesnej perspektywy nie jest to kino zbyt dynamiczne, to bardzo fajnie zapowiada późniejszą filmową fantastykę, a tropy, które się tam pojawiają, będą wracać w licznych filmach. I nie chodzi mi tylko o bezpośrednie inspiracje w "Łowcy androidów", ale samą formułę dystopijnej fantastyki oraz motywy, z którymi kino sci-fi się kojarzy (przede wszystkim roboty).
W dalszej kolejności polecałbym dwuczęściowe "Nibelungi", ale oglądanie nie w kluczu adaptacji legendy, lecz prekursora fantasy oraz – a sądzę, że nie jest to przesada – blockbusterów. To również jest rzecz ze współczesnej perspektywy dość niemrawa, ale piękna wizualnie, a i niemrawość można sobie całkiem dobrze wytłumaczyć kontekstem operowym.
Taki mini-przegląd niemieckiego ekspresjonizmu domknąłbym filmem "Nosferatu: Symfonia grozy". Z kilku względów – raz, że zbliża się remake w reżyserii Eggersa, dwa, że to ciekawe doświadczenie w zakresie tego, jak straszyło naprawdę stare kino, a trzy, że odcisnął spory wpływ tego filmu na późniejsze kino grozy, a nawet wampiryczną pop-mitologię (przede wszystkim: Nosferatu jako jedna z odmian wampirów w późniejszych tekstach kultury).
Jeśli taka przebieżka podejdzie, to można szukać dalej.
Wówczas poleciłbym sprawdzić któryś z filmów nowelowych – najlepiej "Zmęczoną śmierć", może "Gabinet figur woskowych" , ale to po "Zmęczonej śmierci", ewentualnie, ze względu na to, że jest to rzecz starsza, "Opowieści niesamowite" z 1919 roku
Później można obejrzeć dwuczęściowego "Doktora Mabuse" w kluczu pierwocin filmu fabularnego – trzeba jednak do tej produkcji podejść ze świadomością, że jest długaśna. A na koniec – jeśli uznamy ten film za przedstawiciela niemieckiego ekspresjonizmu, no ale podobny dylemat można mieć już w odniesieniu do "Doktora Mabuse", który czasem czytany jest jako film zrealizowany w kontrze do formuły ekspresjonistycznej poprzed jego realizm psychologiczny – "M - Morderca", który jest rewelacyjny sam w sobie, a dodatkowo działa dobrze jako protoplasta bardziej współczesnych filmów o seryjnych mordercach. Na koniec – żeby dopełnić przegląd najważniejszych tytułów – dorzuciłbym jeszcze "Fausta".
Tak prezentowałby się pełny plan mojej propozycji podróży przez niemiecki ekspresjonizm filmowy. Ale, jak wiadomo, ile ludzi, tyle opinii. Jeśli macie własne propozycje, co warto sprawdzić i w jakiej kolejności, to podzielcie się opiniami.
Na boku ważniejszych projektów i nieśpiesznie zgłębiam sobie temat odbioru filmu "Gabinet doktora Caligari" ("Das Cabinet des Dr. Caligari", 1920, Robert Wiene) w polskiej prasie okresu międzywojennego.
No i niedawno odkryłem inspirowany tym filmem wiersz, opublikowany w 1922 roku na łamach warszawskiego "Naszego Kurjera". Autorem wiersza był, wówczas siedemnastoletni, Adam Ważyk, a zadedykowany został jego bratu – Leonowi Trystanowi, aktorowi i późniejszemu reżyserowi filmowemu.
====================
Do mistrza Caligari
Przynosisz ze sobą tchnienie tajemnych światów.
Zatruty oddech, obcy narkotyczny zapach...
Zawrotne głębie kryją szpitale warjatów:
mury gniotące niebo w swoich czarnych łapach.
Jakiż to uśmiech kryje na spieczonych wargach,
które własnym oddechem, niby trądem, przeżarł, —
lunatyk obwożony po wszystkich jarmarkach,
zamknięty w czarnym pudla somnambulik — Cesar?
Wodziłeś go na pokaz — z kiermaszu na kiermasz —
nocą słałeś na żer z zbrodniczem rozkazaniem.
A dziś oto z obłąkanych snów naszych żer masz
z rojeń, którym nie oprzem się już, nie ostatniem.
Legendarny doktorze, mistrzu Caligari,
któryś dwudziestym wiekom za kuglarza przystał —
w pryzmacie swym krzywym twe ciemne okulary
cały świat załamały, jak stuścienny kryształ.
Gdy przez ciszę nocy przesuniesz groźne ramię,
by latarnią przyświecić drogę czarnoksięstwu,
mroczny promień na tafli twych szkieł się załamie
i wirujący przestwór zagarnie pod cień swój.
Obłąkańcy, więzieni przez głuche szpitale,
będą majaczyć dzieła, któreś ty poczynał,
i będą śnić bezkształtnie i roić zuchwale
złowróżbne stąpanie czarnego manekina;
nocne dziwy: ciosy zadane niespodzianie:
miasta — gdzie twa krzywa jarmarczna buda gości...
wijącym się w męczarni w dławiącym kaftanie
objawisz się — upiorna legendo przyszłości.
====================
Dane bibliograficzne: Adam Waż., Do mistrza Caligari, "Nowy Kurjer", 28.04.1922, s. 4.
#film #ekspresjonizm #expressionism #EkspresjonizmNiemiecki #GermanExpressionism
#HistoriaMediów #HistoriaKina
#HistoriaFilmu #FilmHistory #Caligari #poezja #wiersz