Najgorzej zaprojektowany dworzec kolejowy, który miałam okazję odwiedzić? Rzeszowski. W środkowej części peronu stoją szklano-betonowe bryły, które wypełniają peron tak, że po jego zewnętrznych częściach pozostaje jakieś 1,5 m wolnej przestrzeni. Przestrzeni tak małej, że próbując ominąć tłum, wystarczy potrącenie, by spaść z peronu na tory. Trudno mi sobie wyobrazić pośpiech na tym dworcu, zbyt ryzykowne.











