To było najlepsze CD-Action Expo, na którym byłem.
Ale nie dlatego, że ograłem kilka fajnych retro gier czy indyków (bo w nic nie zagrałem). Nie dlatego, że kupiłem tonę zarąbistego merchu (choć te modowane GBA kusiły, ale ich cena... Skończyło się tylko na zakupie remasteru SS#03). Ani też dlatego, że było mnóstwo świetnych paneli i prelekcji, z których ciężko było wybrać na który pójść (byłem tylko na jednym).
Dla mnie były to dwa prozaiczne, ale bardzo osobiste powody:
• Jestem mega zadowolony z panelu, jaki poprowadziłem. Format publicznej rozmowy/debaty to coś, w czym ewidentnie czuję się lepiej i bardziej komfortowo. A z moim rozmówcą, Filipem Szelągiem, złapaliśmy fajne flow i gdyby nie sztywne ramy czasowe, to pewnie jeszcze z godzinę byśmy sobie tak rozmawiali o różnicach w tworzeniu gier AAA i indyków. No i pomimo późnej pory dopisała frekwencja.
• W tym roku pojechałem na imprezę z nastawieniem, że jadę tam po to, by spotkać się z ludźmi, których do tej pory znam tylko z internetu, zbić z nimi piątkę i zamienić chociaż ze dwa słowa. Ba, poszedłem nawet o krok dalej - wyszedlem ze swojej strefy komfortu i nastukałem tyle selfiaków z ludźmi, jak nigdy (czego dowodem jest załączone zdjęcie). W tym miejscu dziękuję wszystkim, którzy znaleźli dla mnie chwilę na rozmowę.
Fun fact: pierwszy raz ktoś do mnie podszedł, poprosił o autograf i wspólne zdjęcie 😁








