Starych komód rzęzi próchno
Stare baby śmiercią cuchną
Kaca ma garbaty anioł
Że się sprzedał był za tanio
Obszczywają ruń pod murem
Ludzie różne szarobure
Nie tłumaczą się przed nikim
Smarczą w chustkę Weroniki
No bo co im ma zależeć
Pili wódkę w dobrej wierze
W dobrej wierze pili wódkę
Bo to życie takie krótkie
Ciężko żyć na ziemi matce
Kiedy w podrobowej jatce
Przy wołowej siwej nerce
Leży Jezusowe serce
Leży sobie, leży, leży
Towar tani bo nieświeży
Znowu Duda nas ubędzie
Upodlonych w miłosierdzie
Ja tam robię za poetę
Ty szpagatem łatasz sweter
Nieboszmatę z mokrej wełny
Całun ślepy
Byt zupełny

Kofta

#dzieńzwierszem
#Kofta

Ziemio, do której nie wrócę
Ziemio pierwszej miłości
Pewnie cię bardzo zasmucę
Swoją nieobecnością

Będziesz samotny ogrodzie
Bez niej, beze mnie
Oślepły o wieczornym chłodzie
Bo w moich oknach ciemno, ciemniej

Wesoły, złotooki chwast
Zatańczy sam na twoich ścieżkach
Ogrodzie, zapamiętaj nas
Już w moim domu nikt nie mieszka

Tyle to lat, tyle to lat
Gałąź pamięci szarpie wiatr

Kto spłoszył te zielone ptaki
Uderzył skrzydła mokrym liściem
Twarz, gdy przedzieram się przez krzaki
Agresty wiszą uroczyście

Kto wolność dał dzikiemu winu
By oszalało w gestów gęstwę
Dzieciństwa namiot porozpinał
By przypomniał za czym tęsknię

Tu zostaniemy już na zawsze
Zamiast Ikara spadnie jabłko
I do wieczności się potoczy

Będziemy sobie patrzeć w oczy
Jesieni przysłonięte grzywą
A kiedy nam ta chwila umknie
Wtedy oparzę cię pokrzywą
W usta, chłopięcym pocałunkiem

W tym mieście ja się zwę – przechodzień
Ona odeszła dawno temu
Będziesz samotny mój ogrodzie
Bo tam nie wraca się samemu

Ziemio, do której nie -wrócę
Pozostań ziemią niczyją
Ogrodzie moich zasmuceń
Niech obcy gdzie indziej żyją
Niech drzewa twoje dziczeją
Niech cierpną twoje owoce
Trawa zarasta nadzieje
Świty, wieczory i noce

Kofta

#dzieńzwierszem
#Kofta

Jestem człowiek, de domo homo
Jaki ja właściwie jestem, nie wiadomo
Naprzód mały, potem duży
Potem siwy albo łysy
Bo przyroda także swoje
Ma kaprysy

Jeden problem mamy z głowy
I ad acta go odłóżmy
Wniosek z tego prawidłowy:
Jestem różny

Jestem człowiek, de domo homo
Co najbardziej sobie cenię, nie wiadomo
Urodzenie, powodzenie
Czy też czyjeś zawodzenie
Czy najbardziej sobie cenię
Przyrodzenie

Może ranię czyjąś duszę
Po co jasny obraz mazać
Jestem przecież i jako taki
Przecież muszę się rozmnażać

Jestem człowiek, de domo homo
Czego mi do szczęścia trzeba, nie wiadomo
Chwileczkę, wiadomo, wiadomo, wiadomo

Jestem człowiek, de domo homo
Powiem państwu, o czym marzę po kryjomu
Nie opuszcza mnie marzenie
Płynie czas, mijają lata:
Chciałbym powyrywać nóżki
Wszystkim muszkom świata

Obraz sprawy nieco krzywy
Ale po co bić na alarm
Bardzo chciałbym być szczęśliwy
I się staram

Kofta

#dzieńzwierszem

#Kofta

Czy świat się wiele zmieni,
gdy z młodych gniewnych
wyrosną starzy wkurwieni?

Pudełka, pudełka,
W pudełkach ludzkie pchełki
Grzechoczą jak muszelki
Nim gdzieś przycupną do snu.
Kubiki, kubiki, w kubikach są wyniki,
Wskazują to wskaźniki,
że nam wyniki rosną.

Arcytektura,
Arcytektura, arcytektura
rosną nam domy, szkoły, biura
klubokawiarnie, sale narad
wszystkie stylowe - wczesny barak.

Arcytektura, arcytektura
urbanizuje się struktura
korki do zlewu, płytki PCVu
dwa kioski RUCH-u,
jedno drzewo.

Wszystko jak żywe w tym papier-mâché
wszystko prawdziwe, wszystko nasze.

Klocuszki, klocuszki
a w środku klocuszków dróżki
od świtu do poduszki tup, tup, tup, tup, tup
Skrzyneczki, skrzyneczki
w skrzyneczkach tych łóżeczka
łóżeczka dla człowieczka,
co nie wyciąga stóp.

Arcytektura, arcytektura
Urbanizuje się kultura
łączą nas osie, nowe centra
parki kawowe, piętra, półpiętra

Arcytektura, arcytektura
dla jasnych wizji stwarza entourage
nie zagęszczono jeszcze metrażu
wszyscy się zmieszczą, więcej kurażu
Spójrz na latarni perłowa kaszę
wzrokiem ogarnij, to wszystko nasze.

Pudełka, pudełka,
W pudełkach ludzka pchełka
któregoś dnia rozełka swój utajony ból
zawyje najgłośniej
pod niebo skowyt rośnie
Ty praprzodku, praidioto, prafrajerze
twego potomka krew nagła zalewa
mogłeś żyć jak przyzwoite zwierzę
czemu palancie złaziłeś z drzewa,
teraz rury po nocach wyją
twój metraż jest ziemią niczyją
czemuś złaził - źle ci było?

Kofta
#dzieńzwierszem
#Kofta

Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istotka niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
lecz nikt nie popiera wróbelka.
Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!

Kochajcie wróbelka dziewczęta,
Kochajcie do jasnej cholery!

#dzieńzwierszem

#Kofta

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast chuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wiecznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Kofta

#dzieńzwierszem
#Kofta

Well, let’s try cooking some Malai Kofta! #cooking #indian #kofta
Food adventures continue!

Egypt is represented by Kofta (meat patties) with rice and Zabadi (cucumber, mint, garlic, yogurt dip). I cannot begin to tell you the volume of fresh herbs that went into these. Very delicious! Perfect summer food when all the herbs are flourishing and fresh! Now that we are 52 countries deep into this adventure, we can start to compare – who uses more garlic, who uses more mint, who puts garlic in the patties but not the sauce, who puts garlic in the sauce but not the patties.

Up next, El Salvador!

#Food #AroundTheWorld #CulinaryAdventures #Egypt #Kofta

Gdy muszę odejść wiem to wprzódy
Nim myśl ta w głowie się skrysztali
Na głowę sypię popiół nudy
A łąki kwietne szumią w dali
Żywione słońca gęstym słodem
Przychodzę po to żeby odejść

Gdy muszę odejść wiem to prędzej
Nim serca dzwon uderzy w trwogę
Cicho skowyczą moje nędze
Szepcą mi abym ruszał w drogę
Żywią się przecież moim głodem
Przychodzę po to żeby odejść

Książę, łaskawość twa jak morze
Lecz nie zamieszkam na twym dworze
Pewnie do życia mi potrzebna
Mała codzienna śmierć z pożegnań

Kofta

#dzieńzwierszem #kofta

Skogsro koftan 🌲 stickad i alpackagarn. Knapparna gjorde jag av avokadokärnor😊
Ville ha en ganska basic kofta så jag har klurat, räknat och testat mig fram. Jag piffade till den med fickorna, ett träd och en blomma.
Den dubbelstickade knäppkanten var superkul och jag är väldigt nöjd över det valet!
Väldigt skön är den✌️

#sticka #stickat #stickadkofta #kofta #avokadoknappar #avocado #alpacka #alpackagarn #knitting #cardigan #knittedcardigan