Stanowisko w sprawie napaści USA na Wenezuelę

„Nie będziemy oceniać ruchów naszego sojusznika” – tymi słowami rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych skomentował imperialistyczną napaść USA na terytorium Wenezueli, skutkującą kilkudziesięcioma ofiarami (również cywilnymi) i porwaniem prezydenta Nicolasa Maduro wraz z Cilią Flores. Tym samym władze naszego kraju po raz kolejny okazują wsparcie dla zachodniego imperializmu.

Nikt chyba nie wierzy tępej propagandzie, tłumaczącej bezprawną agresję USA „zaangażowaniem Maduro w handel narkotykami”. Największe złoża złota w Ameryce Południowej i największe złoża ropy naftowej na świecie – oto prawdziwy powód amerykańskiej „interwencji”. Każdy wie, że amerykańscy imperialiści zwyczajnie postawili krzyżyk w miejscu surowców, które chcą zagarnąć od lat. Imperialistyczna zachłanność Stanów to fakt: dlatego w sobotę 3 stycznia Trump posłał amerykańskie jednostki specjalne, które pojmały prezydenta Nicolasa Maduro. Ta sama jednostka, Delta Force, wcześniej działała w Iranie, Iraku i Panamie; dzisiaj prezentuje te same metody.

Według szacunków koszty, które USA poniosło w Iraku to ok. 2−3 bln USD (głównie straty, w tym długoterminowe), niemal tyle samo w Afganistanie. Wenezuelskie rezerwy ropy to 303 mld baryłek, potencjalna produkcja 2 mln baryłek osiągalne dziennie po inwestycjach (15−20 mld USD) mogłaby dać w przybliżeniu 50−60 mld USD rocznie, licząc 80 USD za baryłkę. Zyski mogłyby przewyższyć straty poniesione w każdej wcześniejszej wojnie Stanów z XX i XXI wieku. Wszystko to są obliczenia hipotetyczne, zależne od kosztów interwencji i odpowiedzi rynku, ale dają jasny obraz: kontrola Amerykanów nad Wenezuelą to potencjalny motor napędowy amerykańskiej machiny zbrojeniowej.

Wspierana przez zachodnich imperialistów, marionetkowa opozycja już ostrzy sobie zęby, by przypuścić atak na interes pracowników – María Corina Machado (laureatka Pokojowej Nagrody Nobla) wyraziła chęć masowej prywatyzacji po przejęciu władzy. Trump zadeklarował natomiast, że Stany Zjednoczone będą rządzić krajem do czasu transformacji.

Maska opadła. Ameryka, która atakowała, podbija, odbiera, zabija i finalnie stwarzała pozory, walcząc cudzymi dłońmi, pokazała światu krew, którą ma na rękach, o której teraz nie możemy zapomnieć. Już koniec tej maski imperializmu, która odeszła wraz z latami agresji na Bliskim Wschodzie, zbrojeniem Izraela i dziś, wraz z porwaniem Nicolasa Maduro i mordami cywilów w imię dostępu do ropy naftowej.

Nie damy się wciągnąć w cudze wojny, prowadzone w imię cudzych zysków budowanych na cudzym cierpieniu. Nasza lojalność jest przy tych, którzy płacą za cudzą władzę. Solidarność z Wenezuelą, precz z imperializmem USA! Antyimperializm, antykapitalizm, antyfaszyzm – na zawsze.

#Imperializm #Trump #Usa #antykapitalizm #socjalizm #wojna

czy brytyjczycy mogliby być nazwani największymi złodziejami w historii?
zasoby naturalne oraz dzieła sztuki mam na myśli. oraz pare innych rzeczy naturalnie.
#imperializm

Marek Chołoniewski nie służy imperializmowi — relacja z wczorajszego koncertu "20-lecie PSeME" z politycznym komentarzem na blogu kaustyk polski.

https://kaustyk.neocities.org/#post-17

#blog #muzyka #koncert #polityka #imperializm #hegemonia #kultura #gramsci #cardew #choloniewski

kaustyk polski

Trzeci rok inwazji na Ukrainę

1. Mija właśnie trzeci rok od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Każdego dnia, wśród coraz większej obojętności, wciąż giną setki zmarzniętych w okopach, kryjących się przed bombardowaniami i pracujących we wsiach i miastach, obywateli i obywatelek – po obu stronach frontu.

Ta wojna nie tylko obaliła mit “końca historii” po zimnej wojnie, ale ukazała ponownie kruchość imperialistycznego pokoju. Przyszło nam obserwować jak ten światowy system spycha nas coraz głębiej w wir destrukcji. Rosnąca militaryzacja i rywalizacja wrogich bloków imperialnych zaostrza się. Stawiają one swoje karty na różne strony konfliktów, m.in. w Sudanie, Demokratycznej Republlice Konga czy Syrii – wszystko kosztem niezliczonych mas ludności.

Gdy imperialiści – w szczególności amerykańscy – napotykają opór wobec narzuconego przez siebie ucisku i eksploatacji, odpowiadają największym barbarzyństwem i okrucieństwem. Najlepiej widać to na Bliskim Wschodzie, gdzie pozwolili sobie za pomocą swojej syjonistycznej kolonii na kolejne ludobójcze kampanie przeciw Palestynie, Libanowi i Jemenowi.

W centrach imperialnych wszelki sprzeciw wobec tych zbrodni, w szczególności tych dokonywanych na Bliskim Wschodzie napotyka coraz ostrzejsze represje – prawa do wolności słowa czy wolności zgromadzeń rozmontowywane są wśród postępującej faszyzacji, co widać szczególnie w Europie Zachodniej.

W ostatnim czasie bębnom wojny bijącym w Europie i na całym świecie, towarzyszą też echa rozmów pokojowych – rozmów pokazujących prawdziwą twarz burżuazji, bezlitośnie strzegącej swoich interesów. Widać to w negocjacjach o ponowny podział rynków i stref wpływów – jak w Ukrainie – ale też w parszywej intrydze Trumpa, szykującego czystkę etniczną milionom Palestyńczyków na potrzeby swojego “projektu deweloperskiego”. Jednak w tych właśnie interesach i handlowych negocjacjach objawia się kruchość porządku, któremu ten “pokój” ma służyć.

Imperializm jako system dążący do akumulacji jak największego bogactwa w najwęższym możliwym gronie, może funkcjonować jedynie przez coraz większą eksploatację ludzi pracujących lub stałe poszerzanie swoich stref wpływów. Cykliczność wojen o podziały rynków, których intensywność wzrosła przez ostatnie lata, jest jedną stroną imperialistycznego medalu. Drugą jest nieuchronna cykliczność kryzysów koniukturalnych oraz wojen grabieżczych.

Wszelki pokój, a w szczególności tak sztuczny i interesowny, jak ten szykowany w Ukrainie, jest z natury tymczasowy, dając jedynie obu stronom szansę na przeładowanie broni. Kupuje to tylko czas uczestnikom konfliktu, dla których ludzie pracujący pozostają zasobem i narzędziem, mięsem armatnim.

Co najważniejsze, jak widzimy przez te ostatnie lata, w całej starej Europie i zachodnim świecie państwa odczuły, że wojna za naszą wschodnią granicą jest sygnałem do szykowania się do boju. Machina propagandowa szykuje nas wszystkich do roli mięsa armatniego, potrzebnego burżuazji tym bardziej w momencie, w którym bezpośrednie starcie bloków imperialnych staje się coraz bliższą perspektywą.

2. Wojna w Ukrainie, którą rosyjski imperializm rozpętał już w 2014 r. na tle ukraińskiego Euromajdanu wykorzystując konflikt między nowym obozem władzy w Kijowie, a jej wschodnimi obwodami, próbując odbić swoje wpływy w utraconej półkolonii, nie stanowi już niestety wyjątku.

Samo wygasanie konfliktu pomiędzy Kijowem, a tzw. Ługańską i Doniecką Republiką Ludową między 2015-2022r., miało charakter czysto epizodyczny, a Rosja  od samego początku nastawiona była na wykorzystanie tego konfliktu –  nawet do ponownej wasalizacji Ukrainy. Wszelkie usprawiedliwienia tej grabieżczej wojny ze strony rosyjskiej są czystą farsą na tle żądzy całkowitej dominacji nad państwem ukraińskim i jego zasobami.

Co warto wspomnieć, usprawiedliwienia takie, jak chęć ‘denazyfikacji’ Ukrainy, stanowią szczególnie perfidne chwyty propagandowe. Federacja Rosyjska sama w sobie w żadnym stopniu nie stanowi zaprzeczenia, ani siły działającej przeciwko rodzimym i zagranicznym ruchom faszystowskim, sama negując demokratyczne prawa w polu wolności słowa czy zgromadzeń i dopuszczając do dyskursu publicznego najbardziej szowinistyczne z narracji.

Jednocześnie uważamy ten zabieg za instrumentalne wykorzystanie spuścizny antyfaszystowskiego oporu Armii Czerwonej i Związku Radzieckiego w II wojnie światowej, którego estetyka jest ogołacona z treści i targana przez ideologiczny śmietnik kapitalistycznej Rosji.

Natomiast państwo ukraińskie przez dopuszczenie funkcjonowania skrajnie prawicowych, wręcz faszystowskich organizacji jak choćby  ‘Azow’  czy  ‘Prawy Sektor’ w roli pełnoprawnych sił paramilitarnych już od 2014 r., dopuszczenie do masakry w Domu Związków Zawodowych w Odessie w 2014 r. i pozostawienie tej zbrodni bez właściwego i niezależnego śledztwa, agresywną kampanię ‘dekomunizacji’ oraz dopuszczanie eksponowania nazistowskich symboli przez członków ukraińskich sił zbrojnych gra do jednej bramki z Federacją Rosyjską. demonizując w ten sposób opór narodu ukraińskiego wobec inwazji oraz próbując wymazać jego bogatą historię antyfaszystowskiego oporu.

3. Pomimo wstępnego sukcesu klasy pracującej Ukrainy, która w 2014 r. przepędziła rosyjskich lokajów, nowi rządzący potrafili zaoferować jej, przez ten czas jedynie zmianę posiadaczy: przedsiębiorstw, infrastruktury krytycznej, ziemi i rynków – na tych zza Bugu, ale przede wszystkim zza Odry i Atlantyku. Niepodległość ekonomiczną i socjalną Ukrainy zbywano jako wartość niekompatybilną ze współpracą ze światem zachodu, chcącego poprzez dziką prywatyzację obrócić oligarchiczną, skorupowaną gospodarkę w mniej skorupowaną, ale równie oligarchiczną, której bogactwo, a być może i unijne fundusze spłynąć miały na ukraińską klasę pracującą. Wraz z poddaniem rynków i bogactwa swojego kraju w zamian za współpracę z zachodnim blokiem imperialistycznym, ukraińskie klasy rządzące od początku konfliktu w Donbasie, a w szczególności od początku pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w rzeczywistości niestrudzenie pracują, by za zasłoną obrony przed grabieżczą napaścią Federacji Rosyjskiej ukryć imperialistyczną rywalizacją o wpływy i rynki.

Ta ‘społeczność międzynarodowa’ w swoim zachodnim, wypaczonym rozumieniu, która stanowić miała gwarant bezpieczeństwa militarnego i ekonomicznego Ukrainy po Euromajdanie, ucieka dziś od wspierania jej. Wystarczyło, by zyski z grabieży jej przedsiębiorstw państwowych oraz wpędzanie jej w spiralę zadłużenia, nie mogły zwrócić kosztów dalszej pomocy wojskowej, a zachód już ogranicza swoją pomoc.

Tym bardziej tragicznym jest, więc że rządzący Ukrainą, opierając całą infrastrukturę bezpieczeństwa i wysiłek militarny o tą właśnie pomoc ze strony nowych monopolistów, pozwolili sobie przez trzy lata pełnoskalowej wojny doprowadzić do sytuacji, w której bohaterskie poświęcenie setek tysięcy obywateli Ukrainy w jej obronie idzie podwójnie na marne.

Z jednej strony, stosując na poziomie strategicznym jedynie metody walki konwencjonalnej i rezygnując z taktyk takich jak choćby dozbrajanie masowych mobilizacji obywatelskich (jak z początku inwazji w 2022 r.), dowódcy wojsk i rządzący Ukrainy praktycznie gwarantują trwałość zdobyczy dla najeźdzcy rosyjskiego, wraz z postępującą powolną dezintegracją konwencjonalnych sił zbrojnych.

Z drugiej strony, padając w spiralę zadłużenia ekonomicznego, a tym samym i politycznego lokajstwa, rząd Zełeńskiego sprawił, że przy zmianie obozów władzy burżuazji w Ameryce ta mogła ona na swoich warunkach decydować za Ukrainę warunki pokoju, jednocześnie licząc sobie za to wysokie wynagrodzenie – nawet do połowy jej bogactwa naturalnego w postaci rud metali rzadkich. Cena wystawiona przez Amerykę wobec swojego “sojusznika” jest więc większa, niż ta, którą wystawiono Niemcom po II wojnie światowej.

Jak ostrzegał były amerykański sekretarz stanu i rzeźnik Indochin, zbrodniarz Henry Kissinger : “Bycie wrogiem Ameryki jest niebezpieczne, a bycie sojusznikiem zabójcze”.

Nic więc dziwnego, że masy pracujące Ukrainy zarówno na froncie, jak i z dala od niego z coraz większą niechęcią podchodzą do narracji, jakoby umieranie w okopach tej bratobójczej wojny było metodą dla zachowania suwerenności narodowej. Od okopów Donbasu, przez wsie Zakarpacia, aż do poligonów treningowych w Europie widzimy falę dezercji z Ukraińskich Sił Zbrojnych w skali przekraczającej 100 tysięcy żołnierzy nawet według najbardziej ostrożnych szacunków. To samo tyczy się oporu wobec przymusowej służby, która od dłuższego czasu opiera się o uliczne porwania. Te taktyki mobilizacji komisji uzupełnień wojskowych niewątpliwie spadają na najbiedniejsze masy społeczeństwa ukraińskiego, których w przeciwieństwie do bogaczy, nie stać na przekupienie urzędników komisji lub pograniczników celem ucieczki od wysłania na rzeź.

Sama Federacja Rosyjska, pomimo swojej coraz bardziej chwiejnej pozycji w Afryce, utraty wpływów w Syrii, osiąga z czasem coraz większe sukcesy w wojnie w Ukrainie. Jej siła wojskowa zasilana przez zagranicznych kontraktorów, ochotników, więźniów i nowe fale zmobilizowanych żołnierzy – głównie z regionów zamieszkałych przez mniejszości etniczne – zdaje się nie wywoływać takiego oporu w domu, jak choćby wywołują łapanki TCK w Ukrainie. Jednocześnie Putin po wyeliminowaniu Prigożyna i jego grupy Wagnera jako siły politycznej i tym samym ujednoliceniu dowództwa sił zbrojnych, zdaje się nie posiadać większych zagrożeń wewnątrz obozów rosyjskiej burżuazji. Przede wszystkim jednak, wraz z utratą zainteresowania przez imperialistów, którzy mieli stać solidarnie po stronie Ukrainy – Federacja Rosyjska, osiąga coraz większe sukcesy w zrzuceniu z siebie ograniczeń izolacji międzynarodowej. Tak też i ofensywa ukraińska w obwodzie kurskim nie wzruszyła w żadnym stopniu stabilności i polepszającej się pozycji Rosji w tym konflikcie. Nie osiągnąwszy żadnych celów strategicznych utknęła ona w miejscu i nie stanowi istotnej karty przetargowej w propozycjach rozejmu wysuwanych przez Rosję i USA za plecami Ukrainy.

W obliczu coraz bardziej tragicznej sytuacji Ukrainy zagubieni imperialiści w Berlinie, Paryżu jak i rządzący w Polsce potrafią jedynie oburzać się, że przy stole negocjacyjnym USA i Federacji Rosyjskiej, przy którym Ukraina ma być rozdzielona pomiędzy jej zdobywców i mocodawców w Kijowie – ma nie być miejsca dla polskich elit finansowych. Poza oburzeniem nad dominacją USA przy negocjacjach tego kruchego pokoju mogą oni jedynie oferować nam jedno – ogromną militaryzację w zgodzie z najnowszymi dyktatami Waszyngtonu.

4. Wojna w Ukrainie jest wykorzystywana przez wszystkie kraje starej Europy, które pod jej pretekstem prowadzą forsowną i intensywną militaryzację. Wojenna i ksenofobiczna nagonka wykorzystywana jest, żeby pchnąć kolejne narody do wojny i eskalować konflikt do jego naturalnej konkluzji – otwartej konfrontacji dwóch bloków imperialistycznych. Najbardziej widoczne jest to w krajach granicznych NATO, w tym w Polsce, gdzie wojenna propaganda i rewanżystowskie hasła rozbrzmiewają na ulicach i w budynkach parlamentów. Militaryzowana i zaminowana jest granica, powiększana jest armia, słychać postulaty przywrócenia obowiązkowego poboru wojskowego. Nadchodzący konflikt oraz potrzeba przygotowania do niego są na ustach każdego polityka. Wszędzie, gdziekolwiek się nie przysłuchać, słychać dźwięk bębnów wojennych.

Rozsiewana panika i wojenna gorączka służy jak zwykle tylko jednemu – interesom kapitału i tym, którzy panują w jego imieniu. Konflikty o strefy wpływów i rynki zbytu toczone są zawsze kosztem pracujących – opłacających cenę wciąż postępującej militaryzacji, umierających w okopach wojen, prowadzonych przez elity. W rosnącej atmosferze strachu i niepokoju przepychane zostają kolejne kontrakty zbrojeniowe. Miliardy publicznych pieniędzy trafiają do kieszeni zagranicznych potentatów przemysłowych – amerykańskich, francuskich, niemieckich i koreańskich koncernów zbrojeniowych. Kolejne trafią do rodzimych wytwórców machin masowego mordu, których, także w Polsce, mamy pod dostatkiem. Po drodze kolejne miliony wylądują w kieszeniach urzędników i polityków, traktujących te kontrakty i przetargi jako szansę na łatwy zysk i wejście do świata bogaczy.

Cały świat zbroi się w przygotowaniu na kolejną odsłonę tego samego konfliktu – ciągłej walki o nowe rynki, tanią siłę roboczą i surowce naturalne, w której całe narody posłane zostaną na śmierć pod państwowymi flagami, w imię zysku kilku kapitalistów i ich przedsiębiorstw. Koszty trwającej i eskalującej wojny poniesiemy wszyscy.

5. Wybuch konfliktu w Ukrainie i postępująca eskalacja działań wojennych doprowadziły do przemieszczeń ludności w skali, której Stary Kontynent dawno już nie widział. Według oficjalnych szacunków ponad 7 milionów obywateli Ukrainy opuściło swój kraj. Niektóre raporty donoszą nawet o 10 milionach uchodźców i imigrantów ukraińskich. Prawie milion z nich zdecydował się na pobyt w Polsce – jesteśmy dla diaspory ukraińskiej trzecim najpopularniejszym krajem docelowym, zaraz po Rosji i Niemczech.

Pomimo wielu zapewnień, głośno wygłaszanych przez prawie wszystkie partie polityczne, szukający schronienia w Polsce Ukraińcy nie odnaleźli nad Wisłą spokoju ani tak potrzebnej opieki. Uciekając przed wojną znaleźli się oni w kraju, który nie był i nie jest w stanie zapewnić im społecznego minimum, przysługującego obywatelom Polski. Wciąż obserwujemy problemy uchodźców i imigrantów z dostępem do edukcji, służby zdrowia i świadczeń socjalnych.

Nie pomaga przy tym rosnąca w Polsce ksenofobia. Wiele ugrupowań zaczęło budować swoje poparcie na sianiu nieufności, nienawiści i paranoji wobec ludzi zza naszej wschodniej granicy. Towarzyszy temu typowa nacjonalistyczna polityka, postrzegająca ludzi z zewnątrz jako ‘zagrożenie’ czy konkurencję wobec ‘prawdziwych polskich obywateli’, których podatki mają iść na utrzymanie i opiekę nad uchodźcami. Antyukraińska nagonka opiera się także na od dawna obecnej w Polsce rusofobii, łącząc negatywne stereotypy o dwóch narodach, dając Polakom wygodną opcję antypatii do obu narodowości i obu stron konfliktu. Pojawiają się w debacie publicznej postulaty deportacji Ukraińców, czasem podparte chęcią wysłania ich na front z niechybnym życzeniem śmierci – takie hasła  niczym nie różnią się od wezwań do mordu i godne są potępienia.

Jako marksiści i marksistki nie uważamy, żeby obowiązkiem człowieka było ryzykowanie życiem by bronić burżuazyjnych i nacjonalistycznych interesów elit własnego kraju.  Popieramy ukraińskie i rosyjskie ugrupowania robotnicze, które sprzeciwiają się rządom swoich krajów i potępiają wojnę, nie dając się złapać na fałszywe hasła szowinistycznego patriotyzmu. Popieramy i będziemy wspierać imigrantów, którzy pragną żyć w pokoju w naszym kraju, z dala od wybuchów bomb, działań służb poborowych i nalotów dronów. Uważamy, że zasługują oni na ten pokój. Uważamy też, że Polska powinna zapewnić im należytą ochronę, nie oczekując w zamian korzyści, nie podejmując też działań mających na celu ich przymusową asymilację, jakie to działania podejmowane są aktualnie.

6. Najtrafniej pozycję ruchu antywojennego określił represjonowany przez władze kijowskie Pracowniczy Front Ukrainy w swojej publikacji “Walka ideologiczna jest najważniejszym polem bitwy”. W swobodnym tłumaczeniu ich stanowisko brzmi:

“Stoimy przeciwko rosyjskiej inwazji Ukrainy, przeciwko ukraińskiej inwazji Rosji i przeciwko rosyjskim prowokacjom, których celem jest eskalacja konfliktu. Tak, my i nasi internacjonlistyczni towarzysze z Rosji wspieramy pozycję rewolucyjnego defetyzmu, sprzeciwiamy się naszym własnym rządom w czasie wojny. Jednak w żaden sposób nie wspieramy przegranej naszego kraju z obcych rąk, naszej kapitulacji wobec nich.”

Co istotne dla ukraińskich i rosyjskich marskistów nie są to gołosłowne stanowiska, PFU za rzekome publiczne agitowanie swojej klasowej postawy wobec tego konfliktu doświadcza represji w postaci aresztowań i szykującego się upolitycznionego procesu ze strony kijowskich elit i ich służb. Natomiast w Rosji liczne ataki sabotażowe na centra poborowe, komisje uzupełnień wojskowych i logistykę wojenną przeprowadzane są przez rodzime organizacje marksistowskie.

Nie wiemy, czy istniałoby trafniejsze określenie naszej pozycji wobec wojny na wschodzie, niż pozycja Robotniczego Frontu Ukrainy. Podobnie jak internacjonalistyczne organizacje marksistowkie na miejscu – stoimy przeciwko wojnie, jej sprawcom i próbom jej eskalacji. Stoimy po stronie ludzi pracujących, niezależnie od dzielących ich granic i lini frontu. Popieramy trwały pokój, emancypację ludu pracującego w ramach powrotu demokratycznych struktur i wspólną walkę przeciwko spracom tej wojny – elitom Moskwy, Waszyngtonu i Brukseli.

7. W trzecią rocznicę rozpoczęcia konfliktu zostaje nam ponownie powtórzyć to wezwanie. Świat szykuje się na kolejne stacie imperialistycznych bloków, szwy aktualnego systemu trzeszczą, starając się sprostać oporowi wobec wojennego podżegactwa, propagandy i zbrojeń, towarzyszącym kolejnym eskalacjom. Tym bardziej musimy wzmocnić nasz sprzeciw wobec politycznego oportunizmu z obu stron sceny politycznej, który pod pretekstem wysiłku obronnego dążyć będzie do dalszego utrzymania przy życiu i rozwoju imperialistycznej wojny i sił zbrojnych krajów burżuazyjnych. Trwająca na Ukrainie wojna odsłania karty; pokazuje kto jest po stronie pokoju, a kto sprzyja wojennym podżegaczom imperializmu. My, wraz z naszymi towarzyszami zza wschodniej granicy, stać będziemy zawsze po stronie pokoju i emancypacji klasy pracującej.

 Niech żyje lud pracujący wolnej Ukrainy i Rosji, sprzeciwiający się każdego dnie wojennym zapędom!

Precz z podżegaczami wojennymi na usługach imperialistów!

Niech żyje pokój!

#antypimperializm #imperializm #kapitalizm #polska #socjalizm #ukraina #wojna

„To był zimny prysznic. Przedtem, ciężko było brać to na poważnie. Ale myślę, że to jest poważne i potencjalnie bardzo niebezpieczne” – powiedział jeden z rozmówców dziennika. Dodał, że Duńczycy są „w trybie kryzysowym”, bo Trump groził nałożeniem ceł na ich kraj.

#Dania #USA #Grenlandia #Imperializm #Trump
Premierka Danii kontra Donald Trump. Ostra rozmowa o Grenlandii

Premierka Danii kontra Donald Trump. Ostra rozmowa o Grenlandii

Według źródeł „Financial Times” ubiegłotygodniowa rozmowa między Mette Frederiksen a Donaldem Trumpem pozbawiła premierkę Danii złudzeń, że roszczenia USA do Grenlandii to polityczny blef

OKO.press

Audycja o gotyku i imperium jest już dostępna w archiwum RK:

https://radiokapital.pl/shows/dancing-in-dystopia/42-gotyk-i-imperium-1-2/

traklista
🕸️ Zeal & Ardor - Zeal & Ardor
🕸️ Rik Schaffer - Downtown Theme
🕸️ The Sisters of Mercy - Lucretia My Reflection (Long Version)
🕸️ Joy Division - She's Lost Control
🕸️ Grace Jones - She's Lost Control (Long Version)
🕸️ Grace Jones - Devil In My Life
🕸️ The Soft Moon - Circles

Bibliografia:
🕸️ Brontë, Charlotte. Jane Eyre: An Autbiography. Project Gutenberg: https://www.gutenberg.org/ebooks/1260.
🕸️ Empire and the Gothic: The Politics of Genre. London: Palgrave Macmillan, 2003.
🕸️ Ilot, Sarah. „Chapter 1 Postcolonial Gothic.” Twenty-First-Century Gothic, edited by Maisha Wester and Xavier Aldana Reyes. Edinburgh: Edinburgh University Press, 2019.
🕸️ Rhys, Jean. Wide Sargasso Sea. New York: W. W. Norton Company, 2016.
🕸️ Stoker, Bram. Dracula. Project Gutenberg: https://www.gutenberg.org/ebooks/345.

@radiokapital #gotyk #imperializm #kolonializm #gothic

dancing in dystopia: #42 gotyk i imperium (1/2) | Radio Kapitał

Druga część miniserii gotyckiej – lecimy z tematem gotyku i imperializmu/postkolonializmu.

Radio Kapitał

Właśnie wgrałam na serwer Radia Kapitał drugi odcinek z miniserii gotyckiej. Tym razem lecimy z tematem gotyku i imperializmu, na przykładzie Drakuli i gotyku karaibskiego. Miał być też gotyk amerykański, ale lojalnie uprzedzam, że się nie zmieścił – będzie w listopadzie.
Wtorek, 29 października, 21, Radio Kapitał. Zachęcam do słuchania na żywo, ale jak coś, będzie potem dostępne jako podcast ^_^"
Zdjęcie moje: cmentarz angielski na Maderze.

#gotyk #imperializm #postkolonializm @radiokapital #radiokapital

Linki zwykłem zamieszczać na karabinie (gdy działa), ale tym razem robię to na Masto:

Mikołaj Gliński: Białoruska prawda kontra russkij mir. Czyli jak przegapiliśmy białoruską myśl postkolonialną (Kastuś Kalinouski, Franciszak Bahuszewicz, Wacław Łastouski - wszyscy z XIX i początku XX wieku)
https://kulturaliberalna.pl/2024/03/18/mikolaj-glinski-kalinouski-bahuszewicz-lastouski-bialorus-literatura-rosja-imperializm/

#Białoruś #imperializm #literatura #Rosja

GLIŃSKI: Białoruska prawda kontra russkij mir. Czyli jak przegapiliśmy białoruską myśl postkolonialną

160 lat temu na szubienicy zawisł przywódca powstania styczniowego Kastuś Kalinoŭski. Dwa lata temu zaczęła się pełnoskalowa wojna w Ukrainie. Co te dwie daty mają ze sobą wspólnego? I co jakie wnioski możemy wyciągnąć z lektury białoruskich klasycznych tekstów w 2024?

Kultura Liberalna

Dokładnie 100 lat temu urodził się Henry Alfred Kissinger — amerykański polityk, dyplomata, laureat pokojowej nagrody Nobla, były Sekretarz Stanu i Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego w administracjach Richarda Nixona oraz Geralda Forda. W trakcie swojej kariery zasłynął jako jedna z najbardziej skutecznych i wpływowych postaci w amerykańskiej polityce zagranicznej. Jego działalność ma jednak mroczną stronę — wielokrotnie brał on aktywny udział w zbrodniczych praktykach imperialistycznych Stanów Zjednoczonych.

Wydawać by się mogło, że Kissinger, jako człowiek, który doświadczył już w swoim dzieciństwie antysemickich prześladowań i jako 15-latek był zmuszony ze swoją rodziną do ucieczki z Niemiec do Stanów Zjednoczonych w 1938 r., a kilka lat później jako żołnierz armii amerykańskiej uczestniczył w walkach z nazistami oraz denazyfikacji, powinien czuć odrazę do autorytarnych reżimów oraz być wyczulonym na łamanie praw człowieka. Tak się jednak nie stało.

W 1969 r. Kissinger został mianowany przez prezydenta Nixona Doradcą ds. Bezpieczeństwa Narodowego, a w 1973 r. został też Sekretarzem Stanu. W trakcie prezydentury Nixona centrum decyzyjne amerykańskiej polityki zagranicznej zostało przesunięte z Departamentu Stanu do Białego Domu oraz zdominowanej przez Kissingera Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyniąc tę dwójkę dominującymi postaciami w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Choć Kissinger kojarzony jest z polityką détente z ZSRR i Chinami oraz wynegocjowaniem zakończenia wojny w Wietnamie (za co dostał pokojową nagrodę Nobla), to odegrał on również jednoznacznie negatywną rolę. Jako żarliwy wyznawca Realpolitik, bez skrupułów działał na rzecz interesów amerykańskiego imperializmu. 

Gdy stało się jasne, że wojny w Wietnamie nie da się wygrać, nowa administracja prezydenta Nixona rozpoczęła w 1969 r. politykę wietnamizacji — zastępowania sił amerykańskich siłami południowowietnamskimi, przeszkolonymi i dozbrojonymi przez USA. Po wycofaniu się Amerykanów, Wietnam Południowy miał przetrwać samodzielnie przynajmniej kilka lat, by jego upadek stał się mniejszym obciążeniem wizerunkowym dla USA. By tego dokonać, niezbędne było zlikwidowanie szlaków zaopatrzeniowych i baz Wietkongu i Wietnamskiej Armii Ludowej na terytorium graniczącej z Wietnamem Południowym Kambodży. Nie ułatwiał tego formalnie neutralny status Kambodży oraz niechęć amerykańskiej opinii publicznej i Kongresu wobec eskalacji konfliktu i bombardowanie baz Wietkongu poza obszarem pogranicza. Problem neutralności zniknął, gdy, w wyniku zamachu stanu, władzę w tym kraju przejął proamerykański generał Lon Nol. Rozwiązaniem było rozpoczęcie intensywnych bombardowań na terytorium Kambodży, które starannie zatajano przed Kongresem i społeczeństwem. Kissinger osobiście wydawał rozkazy w imieniu prezydenta oraz brał aktywny udział w zatajaniu operacji, m.in. na jego prośbę FBI założyło nielegalne podsłuchy dziennikarzom i urzędnikom celem wykrycia sprawcy przecieków do mediów. Według konserwatywnych szacunków w wyniku bombardowań zginęło między 50 a 150 tys. mieszkańców Kambodży. Kraj uległ destabilizacji, siły północno-wietnamskie przetrwały, zepchnięte w głąb Kambodży, a sterroryzowana ludność masowo poparła partyzantkę Czerwonych Khmerów, których ludobójcze, ultranacjonalistyczne rządy w latach 1975-1979 doprowadziły do śmierci między 1,5 a 2 milionów ludzi.

W 1970 r. na prezydenta Chile został wybrany socjalista Salvador Allende. Wraz ze swoją koalicją Unidad Popular (Zjednoczony Lud) przystąpił on do realizacji ambitnego planu gospodarczego i politycznego uniezależnienia swojego kraju od USA, nacjonalizacji zasobów naturalnych i wprowadzenia socjalizmu drogą reform. Tak jak wiele innych państw Ameryki Łacińskiej, Chile znajdowało się wtedy pod neokolonialną dominacją USA, które dbały o to, by nikt nie naruszył statusu quo i tzw. „Pax Americana”. USA wspierały i do dziś wspierają sprzyjające sobie siły polityczne, a gdy do władzy dojdzie rząd naruszający amerykańskie interesy, jest on obalany poprzez zamach stanu. Tak też stało się w Chile. Miliony dolarów, wydawane w latach 60-tych na kampanie wyborcze przeciwników Allende, nie powstrzymały go jednak od ostatecznego zwycięstwa w wyborach. Gdy próba wpłynięcia na członków Kongresu, by nie zatwierdzili wyboru Allende nie powiodła się, w Waszyngtonie zaczęto planować pogrążenie Chile w chaosie i odsunięcie go od władzy na drodze zamachu stanu. Jednym z głównych architektów tego spisku był Henry Kissinger.

Chile zostało odcięte od amerykańskich kredytów, od których było zależne. USA zaczęły również wetować kredyty dla tego kraju w międzynarodowych instytucjach kredytowych, wywierać naciski na amerykańskie banki i przedsiębiorstwa, by bojkotowały Chile. Tymczasem za kulisami, CIA prowadziła intensywną kampanię propagandową wymierzoną w Unidad Popular i osobę Allendego. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem również do partii opozycyjnych, organizacji biznesowych, mediów, ale też neofaszystowskiej organizacji Frente Nacionalista Patria y Libertad, odpowiedzialnej za liczne akty sabotażu i zamachy terrorystyczne. Strajk kierowców ciężarówek w 1973 r., który sparaliżował Chile, był również finansowany z kieszeni amerykańskich podatników. Wsparcie otrzymali również przyszli puczyści w wojsku. Chilijska gospodarka została “doprowadzona do krzyku”, a kraj pogrążył się w chaosie. W wyniku zamachu stanu w 1973 r. władzę przejęła junta wojskowa. Podczas jej siedemnastoletnich rządów zostało zamordowanych, bądź zaginęło ok. 3,2 tys. ludzi, ponad 38 tys. więziono i/lub torturowano, a 200 tys. musiało uciekać z kraju. Społeczeństwo chilijskie zostało pogrążone w nędzy oraz pozbawione praw politycznych i pracowniczych.

Druga połowa lat 70-tych i początek 80-tych w Ameryce Południowej to niemal wszechobecne prawicowe dyktatury. W 1975 r. służby Argentyny, Chile, Boliwii, Urugwaju i Paragwaju (później dołączyły do nich Brazylia i Peru) zawiązały współpracę na rzecz zwalczania “działalności wywrotowej” – rozpoczęły operację Condor. W praktyce oznaczało to zwalczanie wszelkiej opozycji wobec brutalnych, neoliberalnych rządów. Powstał wielki, transgraniczny system terroru-inwigilacji, wymiany informacji, ścigania, torturowania i mordowania przeciwników politycznych. Choć nie była to inicjatywa Stanów Zjednoczonych, szybko włączyły się one w tę operację, dostarczając za pomocą CIA informacji wywiadowczych, sprzęt, organizując szkolenia i przerzut środków. Kissinger osobiście dał zielone światło dla terroru. Szacuje się, że do końca trwania operacji Condor w 1989 r. zamordowano co najmniej 50 tys. ludzi, 30 tys. zaginęło (czyli najprawdopodobniej zostało uprowadzonych i zamordowanych, a których ciał nie odnaleziono), zaś więziono 400 tys. Wśród uczestników operacji przodowała Argentyna z 30 tys. zabitych, bądź zaginionych.

W 1971 r. wybuchła wojna o niepodległość Bangladeszu. Gdy w 1947 r. zakończyło się brytyjskie panowanie na Subkontynencie Indyjskim, powstały dwa państwa — Indie i Pakistan, do którego włączono też Bengal Wschodni (dzisiejszy Bangladesz). Pomimo, że leżą po przeciwległych stronach Indii, dzieli je ok. 1600 kilometrów, różnice kulturowe, językowe i gospodarcze, Brytyjczycy arbitralnie połączyli je w jedno państwo, na podstawie samego faktu, że w obu tych częściach większość ludności stanowią muzułmanie. Od samego początku Bengal Wschodni (potem przemianowany na Pakistan Wschodni) traktowany był przez władze Zachodniego Pakistanu jak kolonia, a jego mieszkańcy, jak obywatele drugiej kategorii. Stąd zrodził się szeroki ruch domagający się autonomii. Kiedy w 1970 r. w wyborach parlamentarnych wygrała bengalska Liga Awami, rząd wojskowy Pakistanu uniemożliwił objęcie funkcji przez jej kandydatów, zakazał jej działalności i wprowadził stan wyjątkowy. W 1971 r. pakistański rząd zainicjował operację Searchlight, mającą na celu eliminację działaczy separatystycznych oraz rozbrojenie wschodnio-pakistańskich jednostek wojskowych i służb. Szybko przerodziła się ona w ludobójstwo i otwartą wojnę. Pomimo świadomości rozgrywającego się dramatu i protestów amerykańskich dyplomatów i urzędników Departamentu Stanu, a później też zawieszenia wsparcia militarnego i ekonomicznego przez Kongres, rząd Stanów Zjednoczonych nie odstąpił od wspierania Zachodniego Pakistanu. 

Rządzony przez pro-amerykańską i zaciekle antykomunistyczną juntę, Pakistan był wówczas bliskim sojusznikiem USA w regionie. Na jego terytorium znajdowały się bazy CIA i stanowił częściową przeciwwagę dla sprzymierzonych z ZSRR Indii oraz odgrywał kluczową rolę w dążeniach USA do nawiązania przyjaznych relacji dyplomatycznych z Chinami. Ze względu na tę relację Nixon i Kissinger gotowi byli przymknąć oko na poczynania pakistańskiej junty. Gdy w konflikt zaangażowały się Indie, opowiadając się po stronie Bengalczyków, USA zaczęły wywierać naciski, by wycofały się z wojny. Ostatecznie konflikt zakończył się pokonaniem Zachodniego Pakistanu przez Indie oraz powstaniem niepodległego Bangladeszu. Według szacunków w tym konflikcie zginęło między 300 tys. a nawet 3 mln osób. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku inwazji na Timor Wschodni przez Indonezję w 1975 r., gdzie indonezyjski dyktator Suharto osobiście otrzymał od Kissingera amerykańskie przyzwolenie na napaść. W trwającym sześć lat ludobójstwie podczas indonezyjskiej okupacji zginęło między 100 a 300 tys. ludzi.

Henry Kissinger nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. W 1975 r. został usunięty ze stanowiska Doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego. Zaś po przegranej w wyborach prezydenckich następcy Richarda Nixona — Geralda Forda, Kissinger opuścił stanowisko Sekretarza Stanu na początku 1977 r. Nie porzucił on jednak polityki międzynarodowej, pełniąc funkcje w komisjach, jako doradca oraz wykładowca na różnych uczelniach, jak również zajął się biznesem. Do dziś, mimo kontrowersji, pozostaje wielkim autorytetem. Procesy wytaczane mu w indywidualnych sprawach, m.in. ws. próby porwania i śmierci Rene Schneidera — chilijskiego generała, którego eliminacja była konieczna dla umożliwienia zamachu stanu w Chile, kończyły się bez wyroku skazującego, ze względu na ograniczenia prawne, jak i opór amerykańskiego rządu, powołującego się na „suwerenność narodową”. Także postawienie go przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze jest praktycznie niemożliwe — Stany Zjednoczone nie ratyfikowały Statutu Rzymskiego, a w 2002 r. wycofały się z jurysdykcji trybunału w Hadze. Przy czym i tak w tym wypadku możliwe byłoby ściganie Kissingera jedynie za bombardowanie Kambodży i Laosu. Idealnie pokazuje to, jak rządy Stanów Zjednoczonych instrumentalnie traktują prawo międzynarodowe i prawa człowieka, wykorzystując je jako pretekst do interwencji w sprawy innych krajów, a samemu uciekając od odpowiedzialności za ich łamanie. 

Henry Kissinger — żywy symbol bezkarnego amerykańskiego imperializmu kończy dzisiaj 100 lat.

Źródła

#bangladesz #chile #cia #imperializm #kambodza #kapitalizm #operacja-condor #prawa-czlowieka #prawo-miedzynarodowe #usa #wietnam

https://www.czerwoni.org/henry-kissinger-pol-wieku-bezkarnosci/

The International Setting of the Cambodia Crisis, 1969-1970 on JSTOR

R. B. Smith, The International Setting of the Cambodia Crisis, 1969-1970, The International History Review, Vol. 18, No. 2 (May, 1996), pp. 303-335

Równo rok temu rozpoczęła się brutalna inwazja wojsk rosyjskich na Ukrainę. Pod płaszczykiem “denazyfikacji”, siły zbrojne Rosji podjęły się próby siłowego przyłączenia terenów wschodniej Ukrainy do Federacji Rosyjskiej oraz obalenia rządu ukraińskiego. Klasowe analizy tego konfliktu były od początku wojny zbywane – przy pomocy absurdalnych zarzutów o “upolitycznianie” tragedii. Czy istnieje jednak coś bardziej politycznego od wojny? Socjaliści doskonale rozumieją, że poprawna analiza wojny imperialistycznej jako elementu kapitalizmu jest potrzebna, by skutecznie jej przeciwdziałać i budować jedność ludzi pracy wszystkich narodów.

Zacznijmy od samego początku. Analizując ten konflikt, prawicowe media – zarówno rosyjskie, jak i zachodnie – sprowadzają jego genezę do walki “denazyfikatorów”/”sił wolności” z “faszystami”/”raszystami”. Skupiają się więc na konflikcie ideałów, rzekomo leżącym u podłoża wojny. My, jako marksiści, wiemy jednak, że w przypadku wojen imperialistycznych ideały są co najwyżej wygodnym usprawiedliwieniem – ich przyczyny są bowiem znacznie bardziej materialne. Tereny Ukrainy, bogate w surowce naturalne (w samym regionie Donbasu znajduje się prawie 250 kopalń) pod wieloma względami pełnią kluczową rolę w imperialistycznych ambicjach Rosji. Odkąd w wyniku upadku ZSRR powstała Federacja Rosyjska, opierała ona bowiem swoją potęgę właśnie na ogromnym bogactwie surowców naturalnych.

W 2014, w wyniku zmian politycznych na Ukrainie i obalenia rządów pro-wschodniego Wiktora Janukowycza, rosyjscy oligarchowie utracili dostęp do wcześniej eksploatowanych zasobów. Desperacko broniąc swoich zysków, kapitaliści, razem z reprezentującym ich państwem kapitalistycznym, podjęli decyzję o aneksji Krymu (ważnego dla dominacji na Morzu Czarnym) oraz zaczęli wspierać ruchy separatystyczne we wschodnich obwodach Ukrainy. De facto już w tamtym momencie rozpoczęła się imperialistyczna wojna – inwazja sił rosyjskich na zachodnie tereny była jedynie jej kolejnym etapem.

Jak na taki rozwój sytuacji zareagowały zachodnie państwa imperialistyczne i jaka jest ich rola w tym konflikcie? Społeczne niezadowolenie ludu ukraińskiego i wynikające z niego przemiany polityczne potraktowały one jako szansę do rozbudowy własnych wpływów. Bogactwa wcześniej eksploatowane przez Rosję, nagle znalazły się w zasięgu rąk kapitalistów z USA oraz Unii Europejskiej. Nie czekając, przy pomocy inwestycji, szantaży i manipulacji politycznych, podjęli oni próbę jak najdalej idącego uzależnienia od siebie nowo powstającego rządu ukraińskiego.

Imperialiści zachodni, choć dzięki swojej pozycji nie muszą uciekać się do zbrojnych rozwiązań, próbują osiągnąć ten sam cel co imperialiści rosyjscy – całkowicie podporządkować sobie lud ukraiński. Twierdząc, że chcą po prostu pomóc Ukrainie, rozkradają jej majątek i zarabiają miliardy na stale rosnącym długu tego kraju. Oczywistym powinno więc być, że nie chodzi tu o bezinteresowną pomoc, tylko o zarobek.

W samych państwach zachodu wojna na Ukrainie służy też jako paliwo dla propagandy. Siły kapitalistyczne – od socjaldemokracji po skrajną prawicę – usprawiedliwiają nią wzrosty cen, ograniczanie praw pracowniczych, militaryzację (pomimo tego, że inwazja była zupełną kompromitacją wojsk rosyjskich) oraz rozszerzanie wpływów aparatów imperialistycznych, takich jak UE i NATO. Jest to bardzo wygodna dla kapitalistów oraz ich sojuszników taktyka – przeciwników swoich działań, niezależnie od ich rzeczywistych stanowisk, mogą oni przedstawiać jako zwolenników imperializmu rosyjskiego.

Kluczowe dla analizy jest przede wszystkim jednak zrozumienie sytuacji samych Ukraińców, których rywalizujące imperializmy chcą uczynić swoimi poddanymi. Pomimo dominującej retoryki o narodowym zjednoczeniu w walce z najeźdźcą, antagonizmy klasowe w społeczeństwie ukraińskim wcale nie zanikły podczas wojny, a wręcz przeciwnie – zaostrzyły się. Gdy proletariusze ukraińscy z narażeniem życia bronią swych domów i rodzin, kapitaliści i sprzymierzony z nimi burżuazyjny aparat państwowy korzystają z okazji by odebrać im najbardziej podstawowe prawa.

Prawo pracy praktycznie przestało obowiązywać. Robotnicy są nierzadko zmuszani do pracy po 12 godzin, 6 dni w tygodniu i często nie otrzymują pensji. W parlamencie Ukrainy odebrano obywatelom wiele gwarancji socjalnych, a rząd Zełenskiego konsekwentnie prywatyzuje gospodarkę. Opór wobec tego zamachu na prawa pracowników jest w warunkach wojny znacznie trudniejszy, szczególnie ze zdelegalizowanych zostało wiele form walki. Chciwość rodzimej i zachodniej burżuazji odbiera ludowi Ukrainy coraz więcej z tego, co udało się obronić przed rosyjskimi imperialistami. W coraz gorszej sytuacji znajdują się też mniejszości narodowe. Zamieszkują one w większości tereny najsilniej dotknięte wojną, a szowinistyczne prawodawstwo i rozwój ultranacjonalistycznej retoryki stanowią coraz większe zagrożenie dla ich swobód obywatelskich.

Na zakończenie każdej analizy warto zadać sobie pytanie – co możemy zrobić my? Nie kapitalistyczne państwo polskie, nie imperialistyczny blok, którego jest ono częścią – ale my, pracownicy i pracownice. Siły kapitalistów zawsze zadziałają tak, jak będzie im się najbardziej opłacało – nie pytając nas o zdanie. Błędem ze strony człowieka pracującego byłoby się więc z nimi utożsamiać.

Możemy ufać tylko sobie nawzajem, powinniśmy więc postawić na sprawczość proletariatu – pracowników wszystkich narodowości – którzy są prawdziwą siłą, o wspólnym interesie klasowym. To właśnie jedność na tej płaszczyźnie należy akcentować. Tylko skuteczna współpraca międzynarodowego ruchu robotniczego ma szansę stanąć na drodze chciwości imperialistów i powstrzymać toczone dla zysku wojny. Musimy wyzbyć się nacjonalistycznych uprzedzeń i działać wspólnie w ramach związków zawodowych, socjalistycznych organizacji i partii lewicowych – po to, aby nikt, nigdy więcej, nie umierał dla zysków burżuazji.

Zachęcając rosyjskich robotników do wsparcia walki ludu ukraińskiego, pamiętajmy o tym, by też zawsze służyć pomocą tym, którzy walczą przeciwko imperialistom – także “naszym”. W kontekście rosyjskiej inwazji szczególnie ważna jest współpraca w skali naszego kraju – ukraińscy uchodźcy są traktowani przez polskich przedsiębiorców jako tania siła robocza, a ich prawa są notorycznie łamane. Nie możemy o nich zapominać, organizując się w walce o lepsze warunki pracy dla nas wszystkich. Ukraińskie kobiety, uciekające przed wojną, padają w Europie ofiarami sutenerów i handlarzy ludźmi. Kluczowa jest więc również walka z tym procederem i tworzenie warunków umożliwiających bezpieczne przeżycie imigranckim rodzinom.

A więc co możemy robić? Edukujmy, agitujmy, zwalczajmy szowinizm, rozwijajmy ruch robotniczy i nie pozwólmy nikomu odebrać naszych praw!

W skrócie – proletariusze wszystkich krajów, łączmy się!

#antykapitalizm #imperializm #rocznica #rosja #socjalizm #ukraina #wojna

https://www.czerwoni.org/konflikt-w-ukrainie-rok-po-inwazji/