- Zostaw ją - to moja kobieta - powiedziałem
- Spieprzaj dziadu
Nie byłem pewien czy powiedziała to ona czy on, ale ponieważ nie uderzyłbym kobiety nawet kwiatkiem moja stopa błyskawicznym półobrotem ścięła jego - muskularnego przystojniaka.
Leżał teraz w żałosnej kałuży jakiegoś energetyka którego popijał jeszcze ułamek sekundy temu
- Żegnam - powiedziałem - mam nadzieję, że znajdziesz lepszą pracę bo zasługujesz Halina...
Wychodząc z osiedlowej Żabki zaciągnąłem się papierosem z przemytu i westchnąłem.
Ona też. Wszystkie takie miłe, karta klienta, zdrapki, druga sztuka gratis... Czułem się oszukany.
Odchodziłem w blasku zachodzącego słońca. Samotny. Lecz nadal pełen nadziei że gdzieś, może na kasie w innej Żabce, czeka ona. A ja ją znajdę.
Koniec.
#mikroopowiadanie #fedipisze #harlekin #kryzysmenskosci