Fediludki czytający - wśród znajomych słyszę skrajne opinie na temat traktowania książek. Mam takich, od których nie odważyłbym się pożyczyć żadnej, bo mogłaby się okładka lekko przybrudzić. Ja sam akurat bardzo lubię, kiedy książka żyje i to po niej widać 🙂

Jak u Was?

@ksiazki
#ksiazki

@kuba @ksiazki staram się nie brudzić książek. Nie lubię tego i tyle, czysto ludzka preferencja. Z niszczeniem jest różnie, zdarza mi się uszkodzić klejenie przy skanowaniu.

@kuba @ksiazki

Staram się szanować: nie jem podczas lektury, myję ręce przed, zainwestowałem w porządna zakładkę.

Ale jest też druga strona medalu: niektóre wydania w miękkiej okładce bywają słabe jakościowo. I to nie tylko "kieszonkowe" bo te bywają wręcz jednorazowe, ale żałuję że nie dołożyłem parunastu złotych do "Historii politycznej Polski 1989-2023" profesora Antoniego Dudka, bo tam po jednej lekturze niemiłosiernie wygiął się grzbiet a okładka zaczęła się "łuszczyć". Podobnie niektóre ksiazki z Solaris/Stalker Books.

@kuba

Osobiście wolę żeby była zaczytana do stanu tej drugiej niż nietknięta na półce.

@ksiazki

@kravietz @ksiazki @kuba ja wolę stan pomiędzy :) takich mega zaczytanych nie lubię, chyba że jakaś moja najulubieńsza. nie pożyczam już książek z biblioteki, bo nie są "moje" - za to kocham czytnik, a kupuję papierowe tylko kilku autorów (brak miejsca)
@peatheone
Też od pewnego czasu ebooki + biblioteka i - podobnie jak Ty - kupuję papier, gdy mnie ujmie.
@kravietz @ksiazki
@kuba @ksiazki ja uwielbiam wyginać grzbiety :)

@kuba @ksiazki

Szanuję swoje książki, staram się nie łamać grzbietów, nie ubrudzić. Inną kwestią jest czytanie poza domem - wtedy uszkodzenia robią się niejako same i stają się małymi wspomnieniami. Mała rysa na okładce nagle jest pamiątką z jakiegoś wyjazdu, można widzieć jakąś plamę jako owoc jakiejś wyraźnie wspominanej nieostrożności albo nietypowego miejsca w którym książkę czytaliśmy. Słowem, dodaje to charakteru temu konkretnemu egzemplarzowi.

Mam jedną kompletnie przemieloną "Nieznośną lekkość bytu" Kundery i przy ponownej lekturze często się uśmiecham, gdy ją widzę lub wracam do książki, bo niemal wszędzie są wspomnienia z poprzednich lektur i z miejsc. :)

@Voril
W przypadku książek z biblioteki ich zużycie przywołuje myśli o tym, że ktoś czytał te same słowa i jakoś je odbierał.
@ksiazki

@kuba @ksiazki

Taaak, mam dokładnie to samo odczucie. Kocham małe historie życia znajdowane w książkach z biblioteki.

@kuba @ksiazki

Nie dam przesadnie, ale też nie niszczę. Nie brudzę, ale nie uważam na każde zagięcie.

A jak kupuję z drugiej ręki to tylko patrzę żeby wszystkie strony dało się przeczytać. :)

@kuba @ksiazki
1. staram się dbać o książki, ale bez fetyszyzacji. Mnóstwo książek u mnie po przeczytaniu krąży po rodzinie/znajomych - więc siłą rzeczy ślady zużycia są.
2. mam kilka ukochanych książek, które wyglądają jak ofiary ewakuacji z katastrofy naturalnej; były czytane, wertowane, przeglądane, wożone, noszone w kieszeniach... i to po nich widać.
3. wszystkie moje ebooki są w stanie idealnym ☻
@kuba @ksiazki lubię dbać ale też lubię jak czytanie zostawiło coś, niekoniecznie powyginane grzbiety ale lubię to jak strony mają więcej przestrzeni między sobą kiedy były czytane i lubię zaznaczać fragmenty do których chce wrócić.

@kuba @ksiazki Ja myślałem, że to jakaś stara książka, ale to przecież wydawnictwo Kameleon, dopiero co na rynek weszli, jak ona się tak mogła tak szybko zniszczyć

że niby

że niby co? 29 lat temu?

@kuba raczej zaczytana, ale sam nie wiem jak bym zareagował pożyczając nową książkę a dostając tak zaczytaną z powrotem 🤔

A jeśli chodzi o zakreślenia i podkreślenia? Długopis, mazak? Ołówek?

@ksiazki

@kuba @ksiazki Książki powinno się mieć 3 egzemplarzach: jeden do pożyczania, jeden do używania i jeden schowany do posiadania :)
@kazek @kuba @ksiazki
Czy wszystkie trzy egzemplarze razem powinny kosztować góra tyle, co pół litra?
@rmikke @kuba @ksiazki najtrudniej jest wyrzucić pierwszą wypitą butelkę, później już tych kryształów swarovskiego nie szkoda...
@kuba Z książkami i płytami winylowymi mam podobnie: najlepiej mieć dwa egzemplarze:
- jeden do używania
- drugi (w przypadku LP w folii) do oka cieszenia
🫣
@ksiazki
@kuba Na cudze chucham i dmucham, własne używam. A generalnie to i tak od dawna zdecydowana większość tego, co czytam, to ebooki.
@kuba @ksiazki od tego są książki, żeby je czytać ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Generalnie chyba wolę świeże, ale zaczytanymi też nie gardzę i mam ich na półce w opór. Jeśli komuś pożyczę i wróci że zgiętym grzbietem - trudno.
@kuba nie pożyczam nikomu książek, bo moje zaufanie do ludzi wynosi 0%. xD Niektóre mam sfatygowane, inne mniej. Papierowe kupuje głównie z literatury obozowej, a tak to biblioteka lub ebooki.
@kuba widzę "Obłęd", czytałam lata temu, obecnie trzymam się z daleka od jakichkolwiek książek o psychiatrii, bo mi wchodzą wtedy jakieś "flashbacki z Wietnamu", a z ludźmi z którymi dzielę diagnozę naużerałam się dość.