Fediludki czytający - wśród znajomych słyszę skrajne opinie na temat traktowania książek. Mam takich, od których nie odważyłbym się pożyczyć żadnej, bo mogłaby się okładka lekko przybrudzić. Ja sam akurat bardzo lubię, kiedy książka żyje i to po niej widać 🙂
@kuba widzę "Obłęd", czytałam lata temu, obecnie trzymam się z daleka od jakichkolwiek książek o psychiatrii, bo mi wchodzą wtedy jakieś "flashbacki z Wietnamu", a z ludźmi z którymi dzielę diagnozę naużerałam się dość.