Z fajnych neologizmów SF, których nie dodaję do słowniczka, bo nikt ich nie użył poza jednym autorem a szkoda: „samopas” jako automatyczny pojazd samobieżny.
„Drugi samopas wystartował w kierunku pierwszego. Pędziły teraz naprzeciw siebie i wydawało się, że za chwilę roztrzaskają się nawzajem. Gdy jednak odległość zmalała do kilkudziesięciu metrów, oba pojazdy prawie równocześnie zastopowały (...).”
– Janusz A. Zajdel, Lalande 21185










