Trzy szybkie oceny wegańskiego żarcia kupionego ostatnio w Lidlu:
Roślinny smalczyk z fasoli z cebulką i jabłkiem, Vemondo:
Nieapetycznie wyglądająca maź, która smakuje jak wygląda. Trochę czuć cebulę, ale jest zbyt rozdrobniona, żeby się przebić. Jabłka nie czuć wcale, nie wspominając o majeranku czy lubczyku, które znacznie poprawiłyby smak. Samo posypanie kanapki solą nie pomaga, trzeba kiszonych ogórków, żeby zrobiło się zjadliwe.
Lepiej zrobić smalec samemu, np. z przepisu z Jadłonomii.
Roślinny paprykarz z kaszą jaglaną i warzywami, Vemonto:
Dużo lepiej. Nie pamiętam już za bardzo, jak smakuje rybny paprykarz, więc nie ocenię wierności, ale ma fajny smak konserwowych warzyw i nieźle wchodzi na kanapce.
Będę co jakiś czas kupował.
Burger à la wołowy, Dobra Kaloria
Rozczarowanie. Liczyłem, że będzie tańszą alternatywą dla pysznych, ale drogich burgerów z Beyond Meat i się zawiodłem. Przede wszystkim nie ma żadnej tekstury, to po prostu jednolita gęsta masa. Próbuje bardziej przypominać mięso, niż produkt z warzyw, ale udaje się to głównie kolorem, a nie smakiem. Jadłem gorsze roślinne burgery, ale do Beyonda się to nie umywa.
Gdy kogoś naprawdę przyciśnie na burgera, to może oblecieć, ale trzeba podkręcić go porządnymi dodatkami.
#ŁukaszTestujeWege #takJakSTFN #wegańskieŻarcie #wegańskieJedzenie #DobraKaloria #Vemondo