@rst
@mgorny
Ciekawe opinie i doświadczenia.
IMO ludzie chcą "dobrego google" rozdającego wszystko za darmo. Większość "free software" czyta jak "darmowe oprogramowanie". Partycypacja jest mizerna lub żadna. Chyba, że chodzi o narzędzia "do pracy". A tym IMO #fedi nie będzie.
#Fediwers nie jest dla "typowych" ludzi. Powstał jako alternatywa, by pokryć zapotrzebowanie określonych grup. I zrobił to. I nadal robi. I dobrze, i to chyba wystarczy.
Czy chce i może przyjść tutaj więcej "normalnych" osób?
Nie, nie chce i nie może.
Dlaczego?
Bo tutaj z założenia ma nie być tyle dopaminy, ile w korposocialach. Fedi jest dla ludzi, którzy nie chcą od rana czuć złości, oburzu, wqrwu, czytać "deklaracji cnoty", piętnowania, linczów.
Więc dla mniejszości.
Fedi nie chce magii wielkich liczb. Nie jest nawet na nie gotowe. Stoi na serwerach prowadzonych przez bardzo słabo (lub wcale) opłacane osoby admińskie. Na najtańszych hostingach. Motywacją są inne wartości, niż pieniądze.
I tutaj chyba dochodzimy do clue. Fedi z dużymi pieniędzmi przestałoby być fediwersem, jaki znamy. Jakiego chcemy (mówię za siebie).
Jest Bluesky, jako alternatywa z emocjami i złaścią, linczami, jakich tutaj nie chcemy. Jest Twitter z jego nienawiścią i ciągłą wojną. I niech może tak zostanie?
Marzy mi się podniesienie świadomości osób w fedi, że przez ciągłe niedofinansowanie, brak partycypacji, wciąż tracimy coraz to kolejne usługi. Albo są "odratowywane" w ostatniej chwili.
Sam już nie pakuję się w projekty źle zarządzane przez pojedynczych dyktatorów (nawet przyjaznych). Jedynie w projekty społecznościowe. Te społeczności nie muszą być duże, byle wspierające. I stabilne, przeżywalne, odżywalne. I to jest chyba strona, w którą to pójdzie. Czasy "wszystko za darmo" muszą odejść, bo jak widać np. po "drogich" w utrzymaniu usługach jak wideo (PeerTube), nie przeskoczymy powyżej pewnego amatorskiego poziomu.
Długie wyszło, sorki 😉