No i obiecałem sobie, że nie będę wracał do tematu, ale opiekun paczki #PyNose, w swoim "pełnym zajęć życiu", znalazł trochę czasu, by zaszczycić nas "post-mortemem" dla "licencyjnego nieporozumienia".
Dowiadujemy się stamtąd paru ciekawych rzeczy:
• "przyszliśmy głównie z Reddita i 4Chana."
• "Wygląda to legalnie, skoro Microsoft mógł to zrobić."
• a może jednak nie… "nawet wielkie korporacje mogą czasem się pomylić w kwestii licencji."
• …i ogólnie rzecz biorąc, wszystko można uzasadnić, jeśli znajdzie się przykład, że Microsoft zrobił coś podobnego.
• on jest bohaterem, który "naprawia porzucone paczki Pythona, od których firmy nadal są zależne", a my jesteśmy złoczyńcami.
Koniec końców, największy problem pozostaje nierozwiązany. Koleś jest tak nadęty, że wciąż do niego nie dociera, że to nie licencja była sednem problemem. Problemem jest to, że przez cały czas zachowywał się jak totalny zasraniec, a ten "post-mortem" jedynie potwierdza, że wciąż nie jest w stanie zrozumieć swoich błędów.
• […] "pynose dalej będzie dostarczany przez dystrybucje Linuksa na całym świecie."
Ciekawe, dlaczego mielibyśmy chcieć to robić, biorąc pod uwagę, że ludzi z oryginalnego wątku już zbanował, pozbawiając ich możliwości zgłaszania błędów.