Czasem mnie przeraża, a czasem smuci fakt, że wielu (w moim odczuciu bardzo wielu) ludzi nie ma dystansu do treści swoich myśli i w ogóle do swojego myślenia jako takiego. Zamartwiają się katastrofami, które nie nadeszły lub są mało prawdopodobne, czują się winni w oparciu o niepełne wnioski z sytuacji, gniewają się niepotrzebnie, gdy sytuacja nie odpowiada ich sposobowi myślenia - nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Zdarza się, że pogarszają tylko sytuację próbując kontrolować niekontrolowalne myśli (jeśli nie wierzycie, spróbujcie NIE myśleć).
Niestety elastyczność myślenia to umiejętność, którą trzeba w sobie aktywnie wykształcać i ćwiczyć. Trzeba zadawać sobie pytania o pochodzenie tych treści, o to czy można spojrzeć na daną rzecz z innej perspektywy, spróbować wyciągnąć inne, może bardziej realistyczne (i niekoniecznie pozytywne!) wnioski. Próbujmy obserwować myśli z dystansu, „odklejać się” od nich i nie wierzyć im od razu na słowo. Być może z czasem uda się odkryć pewne nawykowe sposoby myślenia i typowe dla nas błędy.

