Od dłuższego czasu staram się ograniczać korzystanie ze Spotify i innych serwisów streamingowych. Zaczęło się od tego że kupiłem ścieżkę dźwiękową do Hadesa. A potem powoli szło z górki. Obecnie mam 37* albumów z gier, cyfrowo, ale w wersji offline na telefonie i komputerze. Z jakiegoś powodu napawa mnie to ogromną satysfakcją i czuję się nieco bardziej niezależny.
Steam, GOG czy wreszcie Bandcamp pozwoliły mi rozpocząć budowę swojej biblioteki. Nie dość, że ta będzie wciąż rosła, to zainspirowała mnie też to znalezienia sposobu, by wygodnie ją udostępniać między swoimi urządzeniami. Ale na to potrzebuję czasu. ;)
*Byłoby ich o 5 więcej, ale niestety cyfrowe wersje gier konsolowe, przynajmniej na Xboxie, pozwalają na odtwarzanie muzyki tylko i wyłącznie w aplikacjach na konsoli, co uważam za cholerny absurd.
