Macie tak czasem, że kawałek który wam się podoba za szybko się kończy i czujecie niedosyt? 😀 (Oczywiście można zapętlić, ale to nie to samo). Mnie to dopadło przy soundtracku do Oppenheimera.
Wiadomo, to nie są piosenki, tylko solidne kompozycje, ale szalenie mi się spodobał główny motyw, który po raz pierwszy pojawia się w utworze "Can you hear music?". Po spokojnym wstępie muzyka rozpędza się do niesamowitej emocjonalnej kulminacji, a potem ciach, KONIEC. Na początku stwierdziłem, że no kurde, za krótko, nawet jak na motyw który ma z założenia powracać, bo taka jest przecież natura "motywu".
Ale potem do mnie dotarło, że tak ma właśnie być, że całe piękno tego utworu polega na tym nagłym ucięciu. Że nie jest on przeciągnięty tak jak np. niektóre kompozycje Zimmera. Tam gdzie Zimmer lubi się rozpędzić w epickości, co ma niewątpliwie swoje piękno, Göransson decyduje się na jej emocjonalne skondensowanie i detonację do wnętrza.
Dlatego metoda pierwszego to bardziej eksplozja, a drugiego implozja. Szacuneczek. 👌 #muzyka #film #soundtrack #slucham #kultura