Pragmatyzm zamiast rewolucji. Polacy i Europejczycy ostrożnie podchodzą do sztucznej inteligencji w motoryzacji

Firma XPENG opublikowała obszerne badanie dotyczące adopcji i zaufania do technologii sztucznej inteligencji (AI), obejmujące konsumentów z Chin oraz sześciu państw europejskich, w tym Polski.

Raport obnaża przepaść w podejściu do innowacji między dwoma kontynentami. Podczas gdy azjatyccy kierowcy są gotowi oddać kierownicę maszynom, Europejczycy – w tym polscy konsumenci – widzą w AI przede wszystkim użytecznego asystenta, a nie pełnoprawnego szofera.

Test iMagazine: Xpeng G6 AWD Performance (2026) – poprawiony tam, gdzie najbardziej tego potrzebował [galeria]

Dwa światy zaufania do technologii

Badanie pokazuje fundamentalne różnice w komforcie korzystania z tak zwanego fizycznego AI, czyli oprogramowania sterującego fizycznymi urządzeniami i maszynami. Zdecydowana większość badanych w Chinach (78%) deklaruje, że często korzysta z fizycznych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. W Europie sytuacja wygląda odwrotnie – 62% ankietowanych twierdzi, że używa takich rozwiązań rzadko lub nie używa ich wcale.

Największy kontrast widać w samej motoryzacji. Zaufanie do sztucznej inteligencji zaimplementowanej w samochodach deklaruje aż 86% chińskich respondentów, podczas gdy europejska średnia wynosi zaledwie 47%. Przepaść ta pogłębia się jeszcze bardziej w przypadku pojazdów w pełni autonomicznych. Aż 70% kierowców w Chinach czułoby się komfortowo w samochodzie, który prowadzi się całkowicie sam. W Europie na taki krok gotowych jest jedynie 13% badanych.

Polak woli asystenta od autopilota

Na tle europejskich sąsiadów ankietowani z Polski wyróżniają się dużym pragmatyzmem. Według zebranych danych podchodzą do nowości technologicznych z rezerwą, ale potrafią docenić ich praktyczny wymiar.

Zaufanie polskich respondentów do sztucznej inteligencji w samochodach wynosi 56%, co stanowi wynik zauważalnie wyższy niż średnia dla całego badanego regionu Europy. 44% badanych w Polsce czuje się komfortowo, korzystając z zaawansowanych systemów wspomagających jazdę (średnia europejska to 42%). Z raportu wynika również, że polscy konsumenci są nieznacznie mniej zaniepokojeni kwestiami niezrozumiałości systemów AI oraz ich potencjalnym wpływem na zużycie energii, niż ma to miejsce w innych państwach europejskich.

Wnioski z raportu XPENG wskazują, że dla kierowców w Europie liczą się głównie konkretne, wymierne korzyści. Badani pozytywnie oceniają AI w motoryzacji, o ile służy ona do optymalizacji przepływu ruchu, zmniejszania zatorów drogowych oraz poprawy bezpieczeństwa, wynikającej m.in. z szybszego czasu reakcji maszyn na zagrożenia.

Zdecydowana większość ankietowanych Europejczyków podkreśla jednak, że docelowo chce zachować własną kontrolę nad pojazdem. Funkcje takie jak asystent hamowania, systemy wspomagające parkowanie czy utrzymywanie pasa ruchu są społecznie akceptowane, ale oddanie oprogramowaniu pełnej decyzyjności w sytuacjach krytycznych wciąż budzi silne obawy o bezpieczeństwo.

Ekologia może budować zaufanie

Ciekawym elementem badania jest wpływ aspektów środowiskowych (zrównoważonego rozwoju) na postrzeganie sztucznej inteligencji. Twórcy raportu zauważają, że dostarczenie dowodów na to, iż dana technologia pozytywnie wpływa na środowisko, może znacząco poprawić jej odbiór społeczny. Z danych wynika, że gdyby systemy oparte na fizycznym AI udowodniły swój zrównoważony wpływ na mobilność, 61% ankietowanych w Polsce (oraz 57% w skali całej badanej części Europy) spojrzałoby na nie w bardziej pozytywny sposób.

Badanie firmy XPENG udowadnia, że producenci samochodów chcący skutecznie wprowadzać autonomiczne innowacje na europejski rynek, muszą najpierw skupić się na budowaniu zaufania, oferując rozwiązania wysoce przetestowane, niezawodne, przejrzyste i działające pod ludzkim nadzorem. Europejski klient szuka w technologii inteligentnego asystenta podnoszącego komfort, ale póki co nie wykazuje masowej gotowości, by na stałe przesiąść się na fotel pasażera.

Xpeng P7+ nad Wisłą. Ponad pięć metrów, AI oraz mądre uderzenie w pozycję Tesli [galeria]

#AIWSamochodach #asystentKierowcy #autonomicznaJazda #badanieRynku #elektromobilność #innowacjeMotoryzacyjne #systemyBezpieczeństwa #sztucznaInteligencja #Xpeng

Google chce przejąć kontrolę nad samochodem. Android Automotive wykracza poza infotainment

Google wykonuje kolejny, bardzo istotny krok w kierunku pełnej integracji oprogramowania z samochodem.

Firma ogłosiła nową wersję swojego systemu Android Automotive OS, która przestaje być wyłącznie platformą do obsługi multimediów i nawigacji, a zaczyna obejmować znacznie szerszy zakres funkcji pojazdu. To ruch, który wpisuje się w rosnący trend tzw. samochodów definiowanych przez oprogramowanie (Software Defined Vehicles).

Do tej pory Android Automotive OS (AAOS) był kojarzony głównie z systemem infotainment – odpowiadał za ekran w samochodzie, aplikacje do streamingu muzyki, nawigację czy gry. Producenci mogli dostosowywać interfejs do własnych potrzeb, jednocześnie skracając czas wdrożenia i ograniczając koszty rozwoju. Teraz Google chce pójść znacznie dalej.

Oprogramowanie dla aut, które są na oprogramowanie gotowe

Nowa wersja systemu, określana jako Android Automotive OS for Software Defined Vehicles (AAOS SDV), ma wyjść poza ekran i stać się fundamentem dla obsługi kluczowych funkcji pojazdu – przynajmniej tych, które nie są bezpośrednio związane z bezpieczeństwem jazdy. W praktyce oznacza to, że system może odpowiadać za znacznie więcej niż multimedia: od zaawansowanych asystentów głosowych sterujących funkcjami auta, po inteligentne przypomnienia serwisowe i diagnostykę w czasie rzeczywistym.

Google jasno komunikuje, że chce uprościć jeden z największych problemów współczesnej motoryzacji – fragmentację oprogramowania. Dziś wielu producentów buduje swoje systemy z dziesiątek modułów dostarczanych przez różnych partnerów, co znacząco wydłuża proces wdrożenia nowych funkcji i utrudnia ich rozwój. W efekcie firmy skupiają się na integracji technologii, zamiast na tworzeniu realnej przewagi konkurencyjnej.

Otwarta platforma

AAOS SDV ma być alternatywą dla tego podejścia. Google proponuje otwartą platformę, która może stanowić wspólny fundament dla wielu producentów, pozwalając im szybciej wdrażać nowe funkcje i aktualizacje. Kluczową rolę odegrają tutaj aktualizacje OTA (over-the-air), które umożliwią rozwijanie możliwości samochodu już po jego zakupie – podobnie jak ma to miejsce w przypadku smartfonów.

W projekt zaangażowani są już duzi gracze branży, w tym Qualcomm oraz Renault Group, co sugeruje, że rozwiązanie nie pozostanie jedynie koncepcją. Co istotne, Google zapowiada udostępnienie platformy w modelu open source jeszcze w tym roku, co może znacząco przyspieszyć jej adopcję.

Całość pokazuje jasno, w jakim kierunku zmierza motoryzacja. Samochód przestaje być zamkniętym produktem, a staje się rozwijającą się platformą cyfrową. Jeśli Google dopnie ten plan, Android Automotive może z czasem odegrać w autach rolę podobną do tej, jaką Android pełni dziś w smartfonach – jako uniwersalny system, na którym budowane są całe ekosystemy.

Volvo z najwyższą notą za oprogramowanie. Szwedzi wyznaczają standard SDV, a kluczowy kod powstaje w Krakowie

#AIWSamochodach #AndroidAutomotive #automotive #Google #infotainment #motoryzacja #OTA #qualcomm #Renault #samochody #SoftwareDefinedVehicles #technologie