Ukraina 5 rok walczy z kacapami o przetrwanie.
Politycy, jak zwykle, nie pomagają, dzielą, szczują przeszkadzają.
Mam w nosie doktryny Giedroycia i inne geopolityczne teorie.
To nasi sąsiedzi, ludzie jak my, trzeba pomagać.
Żołnierzom wysyłać co się da, na zbiórki wpłacać kto może. Wszystkiego oligarchy nie rozkradną. Wspierać tych, co zawożą na miejsce, do jednostek.
Kobiety i dzieci zaopiekować. Jak państwo nie dowozi, to bez pomocy państwa. Kto może, kto ma warunki. Nie przeszkadzać.
Nie dawać sobie wciskać kitów przeciwko ludziom. Widzę co się dzieje i mózg mi się lasuje jakie szczucie w mediach. Osoby z Ukrainy to nie jest nasz wróg. Kacap jest. "Lepszych" uchodźców wojennych trudno byłoby do zaopiekowania znaleźć.
Pamiętam 2022. Byłem w Przemyślu. To cierpienie widziałem na oczy, nie w mediach. Pewnie dlatego jestem odporny na szczujnie medialne i polityczne. I kacapską propagandę.
Pamiętam też koniec PRL. Uchodźców z Polski nikt z Austrii czy Niemiec nie wyrzucał. My też nie powinniśmy. Tam jest wojna, choć może niektórym się znudziła lub są nią "zmęczeni".
Nasz rząd nie jest zbyt popularny u nas. Ich rząd nie jest zbyt popularny u nich. A ludzie pamiętają pomoc. Zachowujmy się tak, jakbyśmy chcieli by zachowywano się wobec nas.
Mieszkam 35km od Ukrainy. To tutaj latały ruskie drony, spadały we wsiach obok. To we Włodawie alarmy przeciwlotnicze ludzie traktowali serio. Ta wojna nadal trwa i pomoc jest nadal potrzebna. Ukraina tej wojny jeszcze nie wygrała, choć bombarduje Moskwę i komuś może się wydawać że wygrywa. To jeszcze może potrwać. Damy radę, myślę 💪