Nie chciało mi się tak szybko wracać do domu, więc odbiłem do kolejnego lasu, pojeździć po szuterkach. Szkoda tylko, że się słońce gdzieś schowało.
No to kończymy pierwsze wydanie #livezroweru w 2026, dziękuję wszystkim osobom klikającym <3
Już siedzę domu, odświeżony i regeneruję się przy pomocy dużej porcji chilli sin carne z ryżem xD
Update – zapomniałem o najważniejszych statystykach:
Garść boćków, chmara gęsi (chyba gęgawych), para żurawi, sarna, stado jeleni (8-10 sztuk) i ŁOŚ, który przeskoczył mi przez leśną drogę tak blisko, że się prawie skichałem z wrażenia..