Zajęło mi to rok (prawie!), ale co się odwlecze...
Od lat mamy problem z wilgotnością w łazience. Jakiś czas temu zainstalowali nam „turbowent" (czy jakoś tak) na "kominie", bo pomimo napowietrzaczy w oknach to ciągle jest problem z cugiem. Więc panowie kominiarzowie uznali, że taki turbowent załatwi temat. No i załatwia, ale tylko jak zostawiamy drzwi od łazienki otwarte. A ja chcę móc tam nagrzać nieco bardziej niż gdzie indziej w domu, i przy zawsze owtartych drzwiach nieco ciężko.
Rok temu, jak robiłem remont, zainstalowałem wiatrak "wyciągający" (a nawet dwa - drugi bezpośrednio nad prysznicem), ale także wiatrak "zasysający" powietrze z przedpokoju do łazienki. Żeby ten wyciągający miał co wyciągać. Instalacja była, ale nie spiąłem tego, a chciałem mieć spięte z HA, żeby ten mierzył wilgotność, i na czas jaki trzeba, załączał wiatraki.
Dziś w końcu to ogarnąłem. Podłączyłem wszystko, schowałem wystające przez rok kable, zrobiłem w HA automatyki żeby to wszystko działało. Wieczorem się wszyscy myli, więc się testowało. Jak wilgotność podskoczyła >70% to się ładnie załączyło, jak spadło poniżej 50% to się ładnie wyłączyło. Do tego czujnik otwarcia drzwi, jak drzwi otwarte to wiatrak nawiewowy się wyłącza, jak drzwi się zamkną to wiatrak się włącza (o ile wiatrak wyciągający działa).
Teraz kilka tygodni zerkania na to i sprawdzania wilgotności w łazience.
Testuję też BetterThermostat, i wygląda na to że fajnie to działa. Jak to wszystko się poogarnia, to pozostanie mi jeszcze scheduler do ogrzewania (bo od przejścia na HA z Z-Way schedulera takowego nie mam). Później jeszcze silniczki do rolet. I siłownik na zawór odcinający wodę, spięty z czujnikami zalania. I... jeszcze kilka :D