To chyba było ostatnie dłuższe jeżdżenie tych wakacji - tam i z powrotem na Wrzosy nad jeziorem Krąpsko-Radlino. To pole biwakowe niedaleko wsi Czechyń w województwie zachodniopomorskim to moje ulubione miejsce na Ziemi.
Miałem farta i nie tylko pogoda była idealna (ciepło, ale nie gorąco, z lekkim wiatrem w plecy przez sporą część powrotu), ale na Wrzosach już prawie nikogo nie było i prawie cały czas siedziałem nad jeziorem sam.
Posiedziałem, przeczytałem „Nic się nie działo” Tomasza Markiewki, zjadłem przywiezioną ze sobą focaccię z pomidorkami z ogrodu, pobrodziłem trochę w wodzie i trzeba było wracać.
#rower #WidzianeZRoweru #Wrzosy #jezioro #KrąpskoRadlino #zachodniopomorskie #Czechyń #książka #Markiewka #wakacje