Lata mijają, a ja dalej jestem pod wrażeniem, jak funkcjonuje ta szara masa w mojej czaszce. Gdy trzeba wyjść do ludzi to paraliż, lęk i flight response. Ale wystarczy, że się przemogę i znajdę się w towarzystwie - nagle pstryk i działa niemal odwrotnie.
Fajnie było sobie postać w namiocie i porozmawiać z przypadkowymi ludźmi, którzy często nie zgadzali się z czymś lub mieli jakieś wątpliwości (właściwie to częściej pretensje). Jeszcze trochę takich wydarzeń i może zacznę wierzyć w swoje możliwości.
Zdjęcie zrobił Bieniamin Gorgon, za co serdecznie dziękuję!



