[3/3]
Monkey3 - grali "Echoes" na zmianę z "Comfortably Numb", o takie Pink Floyd w domu nic nie robiłem - piękny psychodeliczny koncert przy zachodzącym słońcu na wypchanej małej scenie
Mastodon - jedząc pyszny bowl od Dobrej Kalorii widziałem na telebimie, że Dailor ma fajną koszulkę Black Abbath; a poza tym festiwal wymaga czasem trudnych wyborów ;)
Hulder - może trochę za mało "zimne", ale fajne blackowe granie, wokalistka - choć bardziej statyczna niż Sara z YC - trzymała poziom ekstremalnych wokali na scenie Void
Gaahls Wyrd - Wydrę widziałem w Progresji na większej scenie, z bardziej spektakularną oprawą - wrażenie było bardziej "estradowe" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu); w B90 koncert bardziej duszny, ale i bardziej "true". Gaahl snuł się w oparach dymu, przeciskając się między instrumentalistami to z jednej, to z drugiej strony, wokalnie super (może z wyjątkiem niepodociąganych falsetów, ale widać było, że trochę walczy z odsłuchem dousznym), kto w połowie poszedł na Behemotha ten trąba
Frog Leap - nadal unikając Behemotha - w konwencji internetowego żartu jest spoko, w konwencji koncertowej na chwilę może być (królik zdecydowanie ubogacał show), całość to pewnie byłoby dla mnie zbyt wiele, więc udałem sie na:
The Gathering - głównie w repertuarze z Mandylion - piękna sprawa, Anneke wyciągała górki bez większych trudności, muzycy zasadniczo dawali radę ze swoimi starymi partiami super, klimat 100% a wizualizacje ładne i nietandetne. W konwencji "granie zarobkowe dla sentymentalnych metali" wypadają znacznie lepiej niż Tiamat. Godne zamknięcie festiwalu (i stoczniowej jego epoki).
Sporo sympatycznych spotkań z dobrymi ludźmi - dłuższych, krótszych i w przelocie, tylko ze zbiciem piątki. Skandaliczny brak Warzywiny (ale na szczęście były inne roślinne opcje, a i sąsiednia 100cznia zapewniała godne wyżywienie). Frekwencja trochę za duża jak na dotychczasowe miejsce, więc rozumiem decyzję o przenosinach, ale tego klimatu raczej przenieść się nie da.
#mysticfestival #muzykametalowa #mysticfestival2026