@AubreyDeLosDestinos
Nie będę lajkował tych odpowiedzi xd ale dziękuje! ;)
(i awansem wszystkim pozostałym odpowiadaczom)
O tak, ostatnio sobie uświadomiłem, że do Łodzi jadę tyle samo, co do moich rodziców mieszkających po drugiej stronie stolicy. :)
Kiedyś pracowałem z człowiekiem, któremu wygodniej było jechać do pracy jakieś 40 km z obrzeży Wrocławia do Brzegu niż przebijać się przez sam Wrocław :)
Za co lubię:
a) tu się naprawdę dużo dzieje i jeśli ktoś się czymś interesuje, to nie będzie się nudził. Od czasu pandemii zaliczamy średnio 2-4 koncerty klasyki miesięcznie. Ostatnio chodzimy na ciekawe warsztaty Lasów Miejskich. Nie wyrabiam się z muzeami, które mnie interesują. No i mam porównanie z Olsztynem, gdzie parę lat mieszkałem, no i tam ciekawy koncert zdarzał się raz na dwa miesiące. Choć akurat Olsztyn miał też zaletę - duży amfiteatr w centrum miasta, gdzie występował i Abradab i Riverside i Vader.
b) świetna komunikacja miejska. Jasne, nieidealna, no i cały czas nawet przy dobrym połączeniu z miejsca x do y jedzie się godzinę, ale brak konkurencji w PL.
c) mimo wszystko dużo zieleni i dobry dostęp do parków/lasów. Może nie jest to najlepsze miasto pod tym względem (tu Olsztyn z lasem miejskim rządzi), ale w porównaniu do małych miast, gdzie jeszcze nie odkryli nawet, że można sadzić drzewa, to jest sztos. No i może zaśmiecony, ale wciąż dziki prawy brzeg Wisły.
Za co nie lubię:
a) że jest to pieprzony wielki wsysacz, który wsysa ludzi nie dlatego, że chcą korzystać z atrakcji kulturalnych, parków czy komunikacji, tylko że jest tu po prostu jakaś praca
b) za przeładowanie usług publicznych. Kto raz czekał na SOR czy wezwanie policji ten wie.
c) korki spowodowane w dużej części przez tych, którzy w Warszawie nie chcą mieszkać (lub raczej nie stać ich), no ale przyjeżdżają tu do pracy.
@boon @szczurtorebkowy @kalisz79 czemu akurat Gliwic? ja akurat pije do odległości i możliwości.
Pod wieloma wzgledami Łódź jest naprawdę biedna, dziwnym trafem wszystkie spoko osoby sa w Wawie lol.
@sysek
Przypuszczam, że definicje ładnych się będą rozjeżdżać. Ja tak dużo ładnych rzeczy w Warszawie widziałem - żona ma tam rodzinę więc bywam. Taki most z trakcja tramwajową co go tam teraz odnawiali, np. zajebisty. Te socreale-brutale co ludzie psiocza też zajebiste. Jakby jeszcze więcej z głową zieleni dołożyli to już w ogóle w pytkę kompozycja by była. A bolączki ma jak każde duże, średnio nowe miasto.
Owszem, bywa daleko, ale z tym przystankami gdzieś tam wspominanym to się nie zgodzę. Tyle że znowu, w mojej Metropolii dystanse bywają podobne.
@szkodnix @kalisz79
@kalisz79 Warszawa kojarzy mi się z miejscem, w którym mieszkają jaśnie paniska. Stamtąd zawsze przychodzą złe wieści (polityka). Jaśnie paniska zdecydowali o moim losie.
Jakoś tak zawsze Kraków był dla mnie miastem, które jest miastem królów, ma polską duszę. Chyba głównie dlatego, że zabytki przetrwały wojnę, a Warszawa jest dla mnie "świeżym" konstruktem powstałym na kacapską modłę. Nie "czuję jej" jako stolicy.
1/2
@kalisz79 Gloryfikacja powstania warszawskiego: męcząca. Jak obchody pamięci drugiej wojny, to tylko Warszawa. Wszyscy mają patrzeć na Warszawę i jej marsze kiboli.
Czasami czuję się, jakbyśmy żyli w totalnie różnych światach. Warszawa jest mi obca jak inny kraj. A jednocześnie paniska ze stolycy cały czas decydują o moim życiu.
Nie wiem, rzyg.
2/2
@emill1984 @kalisz79 Że jakie powstania?
Żartuję. O tych cegłach też słyszałam.
@kalisz79
Kurwa, JEDNA?!?
xD
Niestety prawda jest właśnie taka że tych resentymentów wobec Warszawy, Ślązacy mają sporo. Wiele z nich słusznie. Inne to tylko odmiana prawda dziejowa. Wiele moglibyśmy już dla swojego własnego dobra pogrzebać tak jak te pieprzone trzy wojny domowe, i pójść do przodu. Chycić się porządnej roboty, jako nom przystało i budować kraj dlo swoich.
@emill1984 @pluszysta
@boon albo oglosic autonomie 
@emill1984
Na dyć, i u Świetlika obsztalować pożyczka na niski procent, a Skarbnika wziąć na skarbnika tyj dotacji na rozwój.
A i jeszcze parę synków ze Rudy do tajnej policyji trve ślonzokości i Hanka ze Chorzowa co by godki uczył!
@kalisz79 @pluszysta
Te cegły to niestety fakt.
W całej chyba Polsce są miasta, w których rozebrano na cegły jakieś zabytkowe budynki, o które ludzie mają żal. W Nysie takim budynkiem był kościół garnizonowy, który w powszechnej opinii w czasie wojny co prawda ucierpiał, ale można było go spokojnie odremontować.
Inna sprawa, że i bez Warszawy wyburzano nieraz piękne budynki, które dziś byłyby pewnie odnowione.
@pablo - O tych kampaniach, że to nieprawda nie słyszałem, ale to by było bardzo realne. Pierwotnie propaganda PRL bardzo mocno temat odbudowy Warszawy promowała, potem okazało się, że ludziom z "rozbieranych" miast się to bardzo nie podobało, sami Warszawiacy pewnie też kręcili nosem na to, że przyjeżdżają wieśniaki i gadają, że to ich cegłówki. Więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby próbowano jakoś przykryć temat.
BTW. o tym, jak mocno się nie podobały rozbiórki myślę, że może świadczyć fakt, że chyba w każdym mieście, gdzie one miały miejsce na większą skalę opowiada się historie, że jakiś budynek zamiast rozebrać, wysadzono, żeby zniszczyć jak najwięcej cegłówek :)
O, tutaj jest fajny artykuł o tym co się działo w Szczecinie (na dole są screeny z gazet):
https://historyczny.szczecin.pl/fakty-i-mity-o-szczecinie-3-cegly-na-odbudowe-warszawy/
@T_Wezmyr @pluszysta @kalisz79 nie tylko:
"Wspomnienia mają to do siebie, że z upływem czasu stają się coraz mniej wyraźne, a przede wszystkim wyidealizowane. Prof. Woźniczka przypomina te ciemne strony.
- Zaraz po zakończeniu wojny bez pytania o zdanie ładowano do wagonów osoby, które uważano za podejrzanie niemieckie z racji II lub III kategorii na volksliście. Zawożono je do Warszawy i kazano pracować przy odgruzowaniu miasta. Ślązacy płacili też wyższy niż w innych częściach kraju podatek na odbudowę. To był swoisty haracz - opowiada profesor. Przypomina, że m.in. Pałac Kultury i Nauki w Warszawie został wybudowany przy użyciu cegieł z Raciborza.
- Zrobiono karygodną i bezmyślną rzecz. Zamiast odbudować rynek i starówkę, uznano, że poniemieckie kamienice należy rozebrać. Do rynku doprowadzono tory kolejowe. Podjeżdżały tam wagony, które wypełniano rozbiórkową cegłą. Potem wieziono ją prosto do stolicy - przypomina prof. Woźniczka."
https://dziennikzachodni.pl/czy-slask-po-wojnie-odbudowal-warszawe-fakty-i-mity/ar/402667

Na rynek w Raciborzu doprowadzono tory kolejowe. Podjeżdżające nimi wagony napełniano cegłami z wyburzanych kamienic. Wybudowano z nich... No właśnie, co? Warszawski Pałac Kultury i Nauki. o tej historii piszą Aldona Minorczyk-Cichy i Joanna Heler.
@T_Wezmyr - te, nie bądź jak Warszawiak! Wrocławiocentrysta! ;-P
Wrocław był tylko jednym z wielu miast, z których wywożono cegły do Warszawy.
@emill1984 @pluszysta @kalisz79
Jeśli chodzi o cegły, to jako człowiek z terenu Prus Wschodnich mieszkający w Szczecinie, mam bolączkę podwójną 😉
Bo cegły i z miasta w którym się urodziłem/wychowałem i z tego w którym od 18 lat mieszkam.
Syreny 1 sierpnia? Olewam i chcę by zaprzestano tego. To przeszłość, warszawizm. Jakoś nie wyją ku pamięci strzelania do robotników w 70/80s a to miało (IMHO) większy wpływ na historię.
Default city kiedyś wkurzało, potem mój sarkazm to nakrył.
@niesluch
Masowosc odpowiedzi trochę mnie zaskoczyła ;) więc będę miał sporo materiału do obróbki.
Generalnie wyszedłem od tego, że ja nie mam żadnego miasta, którego bym nie lubił jako miasta, czy tkankowo, czy ludzko, z założenia i w pełnej masie. Znalazłem piękno nawet w Radomiu. Dlatego mnie trochę "badawczo" zdumiewa ta powszechna niechęć do Warszawy i chciałem się trochę zderzyć z konkretnymi opiniami. Widzę trochę takich, do których będę mógł się jakoś odnieść, ale i takie, gdzie nie bardzo będę wiedział, co odpowiedzieć xd (choć na każde spróbuję). I pojedyncze rzeczy, z którymi się zgadzam :)
Natomiast jak ta dyskusja o subiektywnych odczuciach mogła kogoś bardziej zniechęcić w kwestii jej/jego odczuć, to w sumie nie pojmuję. :)