Miałem ostatnio też #koszmar.
Śniło mi się, że idę przez las. Droga kojarzyła mi się z tą, którą zimą szedłem koło Okonka, z zamarzniętymi kałużami. Tyle że tym razem zamiast kałuż droga nagle kończyła się sporym stawem — prawdopodobnie płytkim, ale jednak sporym. Wręcz słychać jeszcze było szum napływającej wody.
W miejscu, gdzie droga wchodziła do wody leżał materac — taki od starego fotela, z materiału. Z jakiegoś powodu na tym materacu się położyłem — chyba chciałem w ten sposób zrobić lepsze zdjęcie, a może tylko przeniosłem do snu fakt, że spałem. No i nagle ten materac zacząć odpływać.
No i miałem nadzieję, że jakimś cudem ten materac nie zatonie, tylko mnie suchego odstawi na drugi brzeg, co byłoby zresztą korzystne, bo nie musiałbym iść dookoła. Niestety, w końcu zaczął powoli opadać pod wodę, a ja martwiłem się, że utonę — cały czas leżąc i nie myśląc o tym, żeby stanąć na nogach. Jeszcze zanim się obudziłem pomyślałem, że torba z całym sprzętem mi moknie.
#sen