Gdy liczy się każdy kadr i sekunda – iPhone 17 Pro Max na zimowych igrzyskach olimpijskich

Szymon Sikora i Robert Hajduk – jedni z najbardziej cenionych polskich fotoreporterów sportowych – podczas tegorocznych Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech (na które dotarli… kamperem!) do swojego profesjonalnego zestawu aparatów i obiektywów dołączyli iPhone’a 17 Pro Max. Jak sprawdził się w pracy na najważniejszej sportowej imprezie świata?

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2026

iPhone zamiast aparatu podręcznego

Szymon i Robert od lat fotografują największe wydarzenia sportowe. Na co dzień pracują na pełnoklatkowych aparatach z wymienną optyką, które pozwalają uchwycić sport zarówno z bliska, jak i z dużej odległości. Każde zawody to plecak wypełniony sprzętem – nie tylko fotograficznym, lecz także tym służącym do selekcji, obróbki i szybkiej wysyłki zdjęć do redakcji.

Jak w ten profesjonalny zestaw wpisał się iPhone?

– Każdy fotoreporter ma przy sobie tzw. aparat podręczny – niewielkie urządzenie do szybkich ujęć, gdy nie ma czasu sięgnąć po główny sprzęt. Tym razem tę rolę przejął iPhone – mówi Szymon Sikora. – Korzystałem z niego wtedy, gdy liczyła się natychmiastowa reakcja albo gdy tłum uniemożliwiał wygodne operowanie dużym aparatem.

Smartfon to świetne narzędzie do precyzyjnego planowania ujęć. Można nim łatwo sprawdzić, jakiej ogniskowej najlepiej używać w trudnej sytuacji. Podczas konkursów skoków narciarskich Szymon przygotowywał kadr, w którym olimpijskie koła miały odbijać się w goglach zawodnika. To ujęcie wymagało idealnego momentu i ustawień. iPhone posłużył do swoistej preprodukcji – testów kadru, odbicia kółek w goglach skocznia. Najlepiej sprawdzała się ogniskowa 200 mm i właśnie takim obiektywem stałoogniskowym zdjęcie zostało wykonane podczas skoku Kacpra Tomasiaka – polskiego medalisty olimpijskiego.

Kulisy igrzysk

Fotografowie pracowali nie tylko na arenach sportowych, lecz także na zapleczu wydarzeń.  – W takich sytuacjach korzystaliśmy wyłącznie z iPhone’ów. Jakość zdjęć była bez zarzutu, a dyskretność smartfona okazywała się ogromną zaletą – mówi Robert Hajduk. – Dziś fotografowanie telefonem nikogo nie dziwi, dlatego można pracować naturalnie, bez wzbudzania niepotrzebnej uwagi.  Obaj podkreślają także odporność urządzenia na trudne warunki atmosferyczne. – Mróz, śnieg, wilgoć – iPhone działał bez zarzutu. Widziałem, jak sprzęt innych marek miał z tym problemy w trakcie gęstych opadów śniegu – dodaje Szymon.


Nie tylko zdjęcia

iPhone 17 Pro Max stał się podczas Igrzysk również mobilnym centrum zarządzania. Fotografowie mogli szybko przesyłać zdjęcia z aparatów na smartfon, selekcjonować je, wstępnie obrabiać i natychmiast wysyłać do redakcji – bez konieczności korzystania z dodatkowych urządzeń.  – Liczy się wysłanie materiału jak najszybciej. Skrócenie procesu zgrywania i edycji zdjęć ma ogromne znaczenie – podkreślają zgodnie. Trzeba też docenić możliwość podłączenia czytników kart bezpośrednio do portu USB-C. Możliwości edycyjne wbudowane w iPhone’a są mocno zaawansowane, łatwo i wygodnie można przeprowadzić edycję dotykowo na ekranie.

Centrum olimpijskiej logistyki

IPhone’y pełniły także funkcję organizacyjnego „centrum dowodzenia”. Dzięki oficjalnym aplikacjom olimpijskim – takim jak Transportation (transport między arenami), Seats (zarządzanie dostępem do wydarzeń o podwyższonym zainteresowaniu) czy Media Zone (harmonogramy, listy startowe, wyniki na żywo) – wszystkie kluczowe informacje znajdowały się w jednym miejscu.  – Bez tych narzędzi trudno dziś funkcjonować na igrzyskach. Musimy wiedzieć dokładnie, gdzie i o której być. W sporcie spóźnienie oznacza utratę kadru – mówi Szymon. Robert zwraca uwagę także na wydajność baterii. – Przy tak intensywnym użytkowaniu – zdjęcia, obróbka, wysyłka, nawigacja – telefon bez problemu wytrzymywał cały dzień pracy. W dodatku 2 TB pamięci mogą spokojnie służyć za backup bezpieczeństwa wszystkich zdjęć, które wykonujemy w trakcie imprezy.

Igrzyska to przede wszystkim ludzie

Dla Roberta Hajduka były to już trzecie igrzyska olimpijskie. Zauważa on wyraźną zmianę w sposobie relacjonowania wydarzeń. – Dziś igrzyska to nie tylko wyniki i medale, lecz przede wszystkim historie ludzi. Rolki, relacje, materiały do mediów społecznościowych – do tego wykorzystywane są smartfony. Coraz częściej nawet profesjonalne stacje telewizyjne korzystają z iPhone’ów przy realizacji materiałów reporterskich – zauważa.  Obaj fotografowie podsumowują zgodnie: – iPhone 17 Pro Max daje ogromną swobodę. Nie zastąpi profesjonalnych aparatów i obiektywów, ale jest ich znakomitym uzupełnieniem. Sprawdza się jako aparat podręczny, mobilne studio do obróbki i wysyłki zdjęć oraz narzędzie organizacyjne. A przy tym mieści się w kieszeni.

Szymon Sikora

Fotografuje sport od 1998 roku. Dokumentuje największe imprezy sportowe – mistrzostwa Europy, świata oraz igrzyska olimpijskie. Jego zdjęcia publikowane są w prasie, mediach internetowych oraz prezentowane na wystawach w kraju i za granicą. Laureat Grand Prix Polskiego Konkursu Fotografii Sportowej (2017) oraz nagrody w konkursie Grand Press Photo. Zdobywca Lauru Olimpijskiego w Olimpijskim Konkursie Sztuki (2016) za cykl „Ruch w kolorze. Kolor w ruchu”. Zmagania w Mediolanie–Cortinie były jego jedenastymi igrzyskami.

Robert Hajduk

Fotograf sportowy i operator wideo. W swojej pracy łączy dynamikę ruchu, światło i emocje rywalizacji sportowej. Dokumentował najważniejsze wydarzenia sportowe na świecie, w tym zimowe i letnie igrzyska olimpijskie. Przez cztery lata towarzyszył załodze jachtu I Love Poland podczas prestiżowych regat oceanicznych, m.in. Rolex Fastnet Race, RORC Transatlantic Race czy Rolex Middle Sea Race. Laureat Złotego Wawrzynu Olimpijskiego oraz wielokrotnie nagradzany w Konkursie Polskiej Fotografii Sportowej.

#artykuł #felieton #fotografiaSportowa #iPhone17Pro #iPhone17ProMax
- ‘Były manifestacje antyfaszystowskie, koncerty pod hasłem Muzyka Przeciwko Rasizmowi, były też Dni Tolerancji. Qulturka była z tym wszystkim nierozerwalnie związana’ – wspomina wokalistka Joanna Naranowicz na łamach 19. numeru magazynu ‘NIGDY WIĘCEJ’. #Artykuł www.youtube.com/post/UgkxeyI...

Post from Stowarzyszenie NIGDY...
Post from Stowarzyszenie NIGDY WIĘCEJ

‘BIAŁY, ŻÓŁTY, CZERWONY, CZARNY’ POWRACA W DNIU WALKI Z RASIZMEM W Międzynarodowym Dniu Walki z Dyskryminacją Rasową Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ udostępnia...

YouTube

Mit o początkach Newroz

Dawno, dawno temu, między dwiema wielkimi rzekami, Eufratem i Tygrysem, istniała kraina zwana Mezopotamią. Nad małym miastem, schowanym w górach Zagros, wznosił się ogromny kamienno-murowany zamek z wysokimi basztami i ciemnymi murami. Zamek został wycięty w górskiej skale. Bramy zamkowe wykonano z drewna cedrowego i wyrzeźbiono w kształcie skrzydlatych wojowników. Głęboko w zamku mieszkał okrutny król asyryjski o imieniu Zahāk. Jego armie terroryzowały wszystkich […]

https://kurdystan.fediblog.pl/kurdystan/mit-o-poczatkach-newroz/

Rożhelat czyli Kurdystan wschodni albo irański – garść informacji, celem uwrażliwienia na rzeczywistość Kurdyjek i Kurdów w Iranie

Podjęłam się napisania tego tekstu ze względu na powagę sytuacji związanej z Iranem i w szczególności Kurdystanem irańskim, czyli Rożhelatem (Kurdystanem wschodnim) w kurdyjskiej nomenklaturze. W pierwszej kolejności apeluję do wszystkich, abyśmy szukali wiedzy o Kurdach i Kurdyjkach i tego, czego pragną w źródłach kurdyjskich i tych związanych z tzw. „Kurdish studies”, który międzynarodowo jest już sporym nurtem badawczym. Nie słuchajmy wyłącznie opinii irańskiej lub międzynarodowej lewicy – nie mówiąc już o innych mediach – ponieważ mają tu miejsce poważne zniekształcenia. W swoim tekście odnoszę się bezpośrednio do pewnych przeinaczeń, z którymi się spotkałam i z którymi podjęłam dyskusję.

https://kurdystan.fediblog.pl/kurdystan/rozhelat-czyli-kurdystan-wschodni-albo-iranski-garsc-informacji-celem-uwrazliwienia-na-rzeczywistosc-kurdyjek-i-kurdow-w-iranie/

Czego nie pokazuje PKB ChRL

Główną sprzecznością w dzisiejszej gospodarce Chin jest zderzenie 20 bln RMB (2,8 bln USD) wzrostu PKB z oszałamiającą utratą 200 bln RMB (28 bln USD) bogactwa narodowego w ciągu ostatnich trzech lat.

https://wp.me/p3fv0T-hXR #Chiny #ChRL #PKB #BKB #Caixin #ZhaoJian #gospodarka #artykuł #POLECANE

AI pożera prąd, ale może też uratować nas przed blackoutem. Paradoks, o którym głośno mówią naukowcy z MIT

Dyskusja o sztucznej inteligencji często sprowadza się do jednego zarzutu: gigantycznego apetytu na energię.

I choć centra danych faktycznie drenują sieci, eksperci z MIT Energy Initiative (MITEI) wskazują na drugą stronę medalu. AI może okazać się kluczowym narzędziem, bez którego transformacja energetyczna i stabilne działanie sieci opartej na OZE będą po prostu niemożliwe.

W raporcie opublikowanym przez MIT naukowcy zwracają uwagę na rosnącą złożoność systemów energetycznych. Kiedyś równanie było proste: elektrownia węglowa produkowała stałą ilość prądu, a operatorzy martwili się tylko o szczyty zapotrzebowania. Dziś, gdy do gry wchodzą tysiące rozproszonych źródeł – paneli słonecznych i wiatraków, których wydajność zależy od kaprysu pogody – sieć staje się chaotyczna. Człowiek przestaje nad nią panować.

AI jako dyrygent sieci

Tutaj wkracza sztuczna inteligencja. Algorytmy potrafią zarządzać tym chaosem w skali mikrosekund. Anuradha Annaswamy z MIT tłumaczy, że AI tworzy „infrastrukturę informacyjną”, która spina fizyczne kable i transformatory.

Systemy te nie tylko prognozują pogodę (a więc i produkcję z OZE), ale też zarządzają popytem. Przykłady? Inteligentne termostaty, które mogą minimalnie zmienić temperaturę w tysiącach domów w szczycie obciążenia, odciążając sieć bez utraty komfortu. Baterie w autach elektrycznych (V2G), dla których AI może decydować, kiedy ładować auto (gdy prąd jest tani i jest go nadmiar), a kiedy oddać energię do sieci. Czy wreszcie same centra danych: AI może opóźniać mniej pilne obliczenia, by „wygładzić” piki zapotrzebowania.

Nowe materiały w tygodnie, nie dekady

Jeszcze bardziej fascynujący jest wpływ AI na fizykę i chemię. Ju Li, profesor inżynierii jądrowej z MIT, wskazuje, że algorytmy rewolucjonizują proces odkrywania nowych materiałów potrzebnych do budowy wydajniejszych baterii czy reaktorów jądrowych.

W laboratoriach MIT robotyczne ramiona sterowane przez AI same przeprowadzają eksperymenty, analizują wyniki i na ich podstawie planują kolejne testy – wszystko to 24 godziny na dobę. Coś, co kiedyś zajmowało naukowcom dekady prób i błędów, teraz może zająć lata lub nawet miesiące. AI „przeczytała” więcej prac naukowych niż jakikolwiek człowiek, dzięki czemu potrafi łączyć kropki między dziedzinami w sposób nieosiągalny dla ludzkiego umysłu.

Predykcja awarii

Trzecim filarem jest utrzymanie ruchu. Awaria kluczowego transformatora to koszty i ryzyko blackoutu. Algorytmy analizują dane z czujników i potrafią wykryć anomalię na długo przed tym, zanim sprzęt się zepsuje. To tzw. predictive maintenance – naprawiamy, zanim nastąpi awaria, co wydłuża życie infrastruktury i obniża koszty.

Bilans wydaje się jasny: choć trenowanie modeli AI zużywa mnóstwo energii, to inteligencja, którą dzięki temu zyskujemy, jest niezbędna, byśmy w ogóle mogli marzyć o czystej i stabilnej energetyce przyszłości.

Apple inwestuje w czystą energię w Polsce i całej Europie

#artykuł #ekologia #energetyka #inżynieriaMateriałowa #MIT #OZE #predictiveMaintenance #smartGrid #sztucznaInteligencja #transformacjaEnergetyczna

Zimny prysznic dla entuzjastów AI. Nauka ostrzega: LLM-y nigdy nie będą „myśleć”, bo język to nie inteligencja

Dyrektorzy tacy jak Sam Altman czy Mark Zuckerberg wydają miliardy dolarów na farmy serwerów, obiecując nam, że lada moment stworzą AGI – sztuczną inteligencję dorównującą człowiekowi, która wyleczy raka i rozwiąże kryzys klimatyczny.

Jednak coraz głośniejsze grono ekspertów, poparte twardymi danymi z neurobiologii, mówi: „Stop”. Według nich, obecna ścieżka rozwoju AI to ślepa uliczka, a modele językowe (LLM) nigdy nie przekroczą granicy prawdziwego rozumienia.

Kluczem do zrozumienia tego sceptycyzmu jest rozróżnienie dwóch pojęć, które instynktownie sklejamy w jedno: języka i myślenia. Benjamin Riley, założyciel Cognitive Resonance, w głośnym eseju opublikowanym przez The Verge argumentuje, że dla ludzkiego mózgu są to dwa odrębne procesy. Tymczasem cała obecna rewolucja AI opiera się na błędnym założeniu, że jeśli nauczymy maszynę perfekcyjnie władać językiem, to w konsekwencji nauczymy ją myśleć.

Mózg nie działa jak ChatGPT

Dowody na to płyną wprost z badań nad ludzkim mózgiem. Funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI) pokazuje wyraźnie: gdy rozwiązujemy zadania logiczne lub matematyczne, aktywują się zupełnie inne obszary mózgu niż wtedy, gdy przetwarzamy język.

Jeszcze mocniejszym dowodem są przypadki osób z afazją – uszkodzeniem mózgu powodującym utratę zdolności językowych. Badania cytowane przez Nature wykazują, że tacy pacjenci, mimo utraty mowy, nadal potrafią rozwiązywać skomplikowane problemy, rozumieć emocje innych czy wykonywać zadania matematyczne. Wniosek? Myślenie może istnieć bez języka. Tymczasem LLM-y to wyłącznie język. To „symulatory funkcji komunikacyjnej”, a nie symulatory procesu poznawczego.

Sufit kreatywności

Drugi problem jest czysto matematyczny. Modele takie jak GPT-4 są systemami probabilistycznymi – przewidują kolejne słowo na podstawie prawdopodobieństwa. Badania opublikowane w Journal of Creative Behavior sugerują, że ta architektura ma „szklany sufit”.

LLM-y doskonale radzą sobie z naśladowaniem przeciętnej ludzkiej kreatywności (np. pisaniem korporacyjnych maili), ale nie są w stanie wejść na poziom ekspercki czy nowatorski. Dlaczego? Bo to, co nowatorskie, jest z definicji mało prawdopodobne statystycznie. Jeśli model spróbuje być zbyt „kreatywny”, zaczyna halucynować i generować bełkot. Jeśli trzyma się statystyki – generuje przeciętność.

„Wykwalifikowany pisarz czy artysta potrafi stworzyć coś prawdziwie oryginalnego. LLM nigdy tego nie zrobi. Zawsze wyprodukuje coś uśrednionego” – twierdzi prof. David H. Cropley.

Maszyna do martwych metafor

W branży technologicznej również widać pęknięcia. Yann LeCun, jeden z „ojców chrzestnych” AI i do niedawna główny naukowiec w Meta, od dawna ostrzega, że LLM-y to ślepa uliczka w drodze do AGI. Jego zdaniem potrzebujemy „modeli świata”, które rozumieją fizykę i związki przyczynowo-skutkowe, a nie tylko statystykę słów.

Jeśli tezy te są słuszne, to obietnice Elona Muska o AI wymyślającym „nową fizykę” czy Sama Altmana o ratowaniu klimatu mogą okazać się mrzonką. LLM-y pozostaną potężnymi narzędziami do remiksowania i recyklingu naszej obecnej wiedzy – jak to określił Riley: „maszynami do martwych metafor”, uwięzionymi na zawsze w słownictwie, na którym zostały wytrenowane.

Aktualizacja głosowa ChatGPT pokazuje, czego możemy oczekiwać od nowej Siri

#agi #artykul #chatgpt #kreatywnoscAi #llm #meta #neuronauka #openai #przyszloscTechnologii #sztucznaInteligencja #yannLecun

Mam bardzo mieszane odczucia co do takiej kontroli. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że zorganizowana dezinformacja, szczególnie ta inspirowana przez obce państwa, to realne zagrożenie. Ale z drugiej — każdy system stworzony do jej zwalczania niesie ryzyko nadużyć.

Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby pod hasłem „walki z dezinformacją” nie zaczęto ograniczać wolności słowa. To, że inne kraje tworzą instytucje i rejestry, nie oznacza, że powinniśmy ślepo kopiować ich rozwiązania. W Polsce najpierw trzeba jasno określić granicę: państwo może chronić obywateli przed manipulacją, ale nie może decydować, które opinie są „prawidłowe”, a które nie.

Wolność słowa to nie dodatek do demokracji — to jej rdzeń.
#dezinformacja #artykul #cyberbezpieczeństwo #wolnoscinternetu #wolnoscslowa

https://cyberdefence24.pl/cyberbezpieczenstwo/brytyjski-mur-przeciw-dezinformacji-polska-nadal-bez-narzedzi-obrony-komentarz

Brytyjski mur przeciw dezinformacji. Polska nadal bez narzędzi obrony [KOMENTARZ]

Polska, aby skuteczniej przeciwstawiać się wrogim operacjom informacyjnym, musi posiadać m.in. odpowiednie narzędzia prawne, których obecnie brakuje.

Stowarzyszenie NIGDY WIĘCEJ prowadzi Brunatną Księgę, katalog przejawów ksenofobii. Tylko w lipcu odnotowano szereg napaści na uchodźców z Ukrainy. Czy antyukraińskie nastroje da się jeszcze odwrócić? Zdaniem Anny Tatar byłoby to niezwykle trudne #Artykuł #Ukraina www.nigdywiecej.org/czytelnia/pu...
RAFAŁ PANKOWSKI: Trzeci istotny wymiar postaci ks. Wąsowicza to nacjonalizm. Bo w jego przypadku ruch kibicowski ma też wymiar ideowo-polityczny – łączący się ze skrajnie prawicową wizją tożsamości narodowej. #Artykuł #nacjonalizm www.nigdywiecej.org/czytelnia/pu...