1. #House of Leaves to książka Marka Z. Danielewskiego z roku 2000.
2. Książka jest mieszanką tylu gatunków, że nie da się określić głównego. Jest tu horror, historia miłosna, dramat rodzinny, ale także natrząsanie się z pism akademickich. A to tylko z rzeczy, które ja wychwyciłem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.
3. Powieść składa się z warstw: (1) dokument stworzony przez znanego fotografa nt. tytułowego domu, (2) książka nt. dokumentu napisana przez tajemniczego starca, (3; tu zaczyna się meta) przypisy do poziomu 2 autorstwa Johnny'ego Truanta, który znalazł książkę z warstwy 2, (4) przypisy do przypisów z poziomu 3, tym razem autorstwa Redaktorów. Oprócz tego są załączniki na końcu (jak np. listy matki do Johnny'ego).
4. Jakby tego było mało, książka „bawi się” wizualnie z graczem i sekwencje w labiryntopodobnym miejscu są spisane jak labirynt, różne warstwy stosują różne fonty, a każde wystąpienie słowa #dom (w dowolnym języku) jest w kolorze niebieskim. Plus kilka innych motywów.
5. Wspomniany wcześniej horror w architektonicznej postaci #____ bardzo przypomina H. P. Lovecrafta, w tym, że nie ma tu potwora goniącego bohaterów, a raczej wszechobecny kosmiczny horror.
6. Napisanie książki zajęło podobno 10 lat pisania po 10 godzin dziennie. Nie wiem, czy to prawda, ale bogactwo detalu na każdym poziomie pozwala mi w to uwierzyć.
7. Czytanie powieści przyszło mi bardzo naturalnie, ponieważ skakanie pomiędzy różnymi odniesieniami jest umiejętnością, którą posiada każdy internauta skaczący np. po Wikipedii. Nie od razu to pojąłem.
8. Gdybym miał wskazać jakkolwiek podobną książkę, to byłaby to „Gra w klasy” Julia Cortazara.
9. Obok książki powstał album „Haunted” Poe (czyli Anne Decantur... Danielewski). Rodzeństwo inspirowało się nawzajem podczas tworzenia jednego i drugiego.
10. Ponad 700-stronnicową powieść pochłonąłem w bardzo szybkim dla siebie tempie i jestem zachwycony i mogę jedynie polecić.
#książki #HouseOfLeaves