Nooo tak, to bylo do przewidzenia - wokol hut w #Szopienice naroslo tyle zamieszania (a serial jeszcze bardziej to skomplikowal), ze nawet dr. Tomasz #Rożek w swoim materiale nt. tej historii pokrecil 4 rzeczy 🤦♂️ Chociaz po kim jak po kim, ale po osobie z tytulem doktorskim spodziewal bym sie weryfikacji faktow ;)
Za profilem Muzeum "#Walcownia":
1. Pan Tomasz twierdzi, że Huta Uthemann powstała na początku XIX w. i na początku nosiła nazwę „Wilhelmina”. Pod koniec XIX w. miała zostać „scalona z pobliską hutą ołowiu i srebra”. Jak było naprawdę? Huta Wilhelmina to nie była „pierwsza nazwa” Huty Uthemann. Huta Wilhelmina i Huta Uthemann to dwie różne huty funkcjonujące pod jednym koncernem - Georg von Giesches Erben. Wilhelmina powstała w 1834 r., a Uthemann w 1912 r. ,,Pobliska huta ołowiu i srebra" powstała w 1864 r. - był to Walther - Croneck. Szopienickie huty od 1945 r. funkcjonowały jako Zakłady Cynkowe Szopienice. W 1972 r. połączyły się pod nazwą: Huta Metali Nieżelaznych ,,Szopienice".
2. Autor filmu sugeruje, że prawdziwa „klęska dla okolicy” rozpoczęła się po 1945 r., gdy szopienickie huty zostały upaństwowione. Mamy przez to rozumieć, że do roku 1945 zanieczyszczenie środowiska w ogóle nie występowało? Jak było naprawdę?
Huta Ołowiu „Walther-Croneck” pracowała od 1864 roku. Jeszcze przed jej powstaniem podniosły się protesty w obawie przed zatruciem środowiska.
O pierwszych problemach świadczy utworzona w Szopienicach w 1913 roku szkoła specjalna. W jej dokumentach opisano przypadki wykazujące typowe objawy świadczące o przebytej ołowicy. Dzieci miały krzywe nogi, traciły słuch, często miewały problemy ze wzrokiem. Ponadto „Księga wypadków spółki Giesche”, znajdująca się w naszym archiwum jasno pokazuje, że już w latach 30. XX w. hutnicy chorowali na ołowicę. Z pewnością działo się to już wcześniej.
1/2
#OlowianeDzieci #nauka #hutnictwo #Slask #przemysl #historia





