Narazie majówkę mamy szaloną - co dzień inne miejsce.
Zaczęliśmy od odwiedzenia wytwórni octów balsamicznych (w sobotę była zamknięta przez święto, więc ogarnęliśmy w czwartek dopiero), aby uzupełnić zapasy. Właścicielka nas poznała - już trzeci raz tam jesteśmy i nie mogliśmy się nagadać, bardzo ją ciekawiło gdzie byliśmy, i sama opowiadała o swoich podróżach kamperem do Grecji sprzed 20lat.
Potem był piątek nad rzeką Pad, gofry z rana i pranie w miasteczku Piacenza. Wieczór zakończyliśmy wśród winnic Piemontu słynących z win Barolo i Barbaresco.
1/2
#majówka #włochy
Zaczęliśmy od odwiedzenia wytwórni octów balsamicznych (w sobotę była zamknięta przez święto, więc ogarnęliśmy w czwartek dopiero), aby uzupełnić zapasy. Właścicielka nas poznała - już trzeci raz tam jesteśmy i nie mogliśmy się nagadać, bardzo ją ciekawiło gdzie byliśmy, i sama opowiadała o swoich podróżach kamperem do Grecji sprzed 20lat.
Potem był piątek nad rzeką Pad, gofry z rana i pranie w miasteczku Piacenza. Wieczór zakończyliśmy wśród winnic Piemontu słynących z win Barolo i Barbaresco.
1/2
#majówka #włochy



























