Holenderska policja odłącza wtyczkę. Zlikwidowano botnet liczący 17 milionów urządzeń
Twój stary router, zapomniana kamera IP albo smartfon z przestarzałym Androidem mogły być częścią potężnej, globalnej broni.
Holenderskie służby właśnie wyłączyły jeden z największych w historii botnetów, liczący ponad 17 milionów zainfekowanych maszyn. Trop prowadzi bezpośrednio do rosyjskiej firmy, która zarabiała na ukrywaniu tożsamości cyberprzestępców.
Starlink Mini może dostać długo wyczekiwaną funkcję
Armia cichych zombie w naszych domach
Cała operacja była możliwa dzięki zgłoszeniu od niezależnego badacza bezpieczeństwa. Jak poinformowało holenderskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC), we współpracy z policją udało się zlokalizować i unieszkodliwić infrastrukturę sterującą tą gigantyczną siecią.
Co ciekawe, centrum dowodzenia składało się z zaledwie 200 serwerów ulokowanych na terytorium Holandii. Kiedy dostawca usług hostingowych dowiedział się o przestępczym charakterze ruchu, maszyny zostały natychmiast odłączone od internetu.
Rosyjski ślad i problem „domowych proxy”
Według doniesień serwisu NL Times, zlikwidowany botnet był ściśle powiązany z rosyjską firmą ASOCKS. Przedsiębiorstwo to zajmuje się sprzedażą dostępu do tak zwanych domowych serwerów proxy (residential proxies). W praktyce jest to usługa, która pozwala cyberprzestępcom przepuszczać swój ruch przez urządzenia zwykłych użytkowników na całym świecie. Dzięki temu zmasowane ataki DDoS, kampanie phishingowe czy zautomatyzowane pobieranie danych wyglądają dla systemów obronnych jak zwykły, lokalny ruch sieciowy, co utrudnia ich zablokowanie.
Wi-Fi 8 zmienia priorytety. Stabilność staje się ważniejsza niż prędkość
Historia firmy ASOCKS nie jest na tym polu nowa. Badacze z firmy Human już w 2024 roku udowodnili, że sieć ta wcieliła w swoje szeregi prawie 200 tysięcy urządzeń całkowicie bez wiedzy ich właścicieli. Wystarczyło zainstalować jedną z 28 popularnych aplikacji ze sklepu Google Play, by nieświadomie oddać kontrolę nad przepustowością swojego łącza rosyjskiej centrali.
Jak nie zostać darmowym serwerem dla hakerów?
Przejęcie kontroli nad 17 milionami sprzętów pokazuje smutną prawdę o stanie naszej cyfrowej higieny. Urządzenia stają się częścią botnetu najczęściej poprzez zignorowane luki w oprogramowaniu lub instalację pozornie użytecznych aplikacji, które w regulaminie przemycają zgodę na udostępnianie łącza.
Z perspektywy użytkownika zasada obrony jest prosta: jeśli producent twojego sprzętu przestał wydawać łatki bezpieczeństwa, urządzenie nadaje się do utylizacji, a nie do podłączenia do domowej sieci. Równie ważne jest weryfikowanie uprawnień aplikacji na smartfonach i usuwanie tych programów, z których już od dawna nie korzystamy.
#ASOCKS #atakiDDoS #botnet #cyberbezpieczeństwo #cyberprzestępczość #Holandia #malware #residentialProxy #zainfekowaneUrządzeniaMuzeum Apple otwarte w Europie. Idealna podróż na pięćdziesięciolecie firmy
Dla największych fanów giganta z Cupertino wymarzonym celem wyprawy zawsze był kampus w słonecznej Kalifornii. Okazuje się jednak, że aby z bliska prześledzić półwiecze historii nadgryzionego jabłka, wcale nie trzeba lecieć za ocean.
W Holandii właśnie otwarto muzeum w całości poświęcone dziedzictwu tej marki. To zdecydowanie największa tego typu ekspozycja w Europie.
Dokładnie w okolicach 50. rocznicy założenia Apple, która przypadła na 1 kwietnia 2026 roku, swoje podwoje dla zwiedzających otworzyło The Apple Museum w Utrechcie. To monumentalne przedsięwzięcie jest owocem współpracy ponad 50 wolontariuszy – techników, historyków i pasjonatów – oraz Eda Bindelsa, przedsiębiorcy i prezesa fundacji zarządzającej placówką. Zebrali oni imponującą kolekcję tysięcy urządzeń i pamiątek, w tym bogate zbiory przejęte z dawnego muzeum w Westerbork.
Pół wieku innowacji na wyciągnięcie ręki
Wystawa zajmuje dużą przestrzeń ponad 2000 metrów kwadratowych w znanym centrum handlowym The Wall. Twórcy przygotowali specjalnie zaprojektowane, tematyczne strefy, które mają wciągnąć odwiedzających w niezwykłą podróż w czasie. Zwiedzanie rozpoczyna się od dokładnej repliki słynnego garażu w domu rodziców Steve’a Jobsa, w którym cała ta technologiczna rewolucja wzięła swój początek.
Ekspozycja to nie tylko zbiór starych urządzeń na półkach. Znalazł się tu na przykład słynny korytarz „Think Different”, imponująca ściana ułożona z kolorowych modeli iMac G3, a także sprzęt przypominający o latach, które Steve Jobs spędził poza Apple, rozwijając projekt NeXT. Obejrzymy tu wszystko – od repliki pierwszego modelu Apple I, przez słynną Lisę, aż po najnowsze osiągnięcia firmy.
Jak zaplanować wizytę?
Dla polskich fanów marki jest to świetna wiadomość, ponieważ Utrecht leży w zasięgu stosunkowo bezproblemowej podróży samochodem z naszego kraju, a sama Holandia to także świetny cel na krótki lot samolotem.
Muzeum znajduje się pod adresem Proostwetering 5d (3543 AB, Utrecht) i dysponuje własnym parkingiem (oznaczonym jako P1). Obiekt jest otwarty przez większość tygodnia (z wyjątkiem – z tego co obserwujemy w kalendarzu na stronie museum – poniedziałków i wtorków) w godzinach od 10:00 do 17:00. Ostatnie wejście zaplanowano na 16:00, a zwiedzający są wpuszczani o wyznaczonych porach, w piętnastominutowych odstępach. Taka organizacja zapobiega tłokowi i pozwala każdemu na spokojny spacer.
Ceny? Normalny bilet dla dorosłego zwiedzającego kosztuje 21,50 euro, młodzież (10-17 lat) wchodzi za 15 euro, tak samo studenci (muszą mieć dokument). Dzieci do 9 lat wchodzą bezpłatnie (oczywiście z rodzicami). Dla fanów technologii to bowiem coś znacznie więcej niż zwykłe muzeum – to autentyczny kawałek historii, z którym można obcować niemal na wyciągnięcie ręki.
Czy ISS musi spłonąć? Kongres USA mówi: „Sprawdzam”. Może zamiast ognia, czeka ją kosmiczne muzeum?
#Apple #AppleMuseum #historiaApple #Holandia #MuzeumApple #next #rocznicaApple #sprzętRetro #steveJobs #UtrechtTak mi sie przypomnialo po znalezieniu tego zdjecia na telefonie.
Jak zmierzalem z wieksza grupa ludzi do #RotterdamAhoy, po drodze niedaleko hali jacys ludzie rozdawali lizaki.
Pomyslalem wtedy, ze to pewnie jedna z tych akcji zorganizowaych przez jakas organizacje szerzaca wiedze nt. swiadomego imprezowania (wiecie, w Holandii nikt nie robi tajemnicy poliszynela z tego, ze czasem na imprezach sie bierze to i owo, raczej sie dba, zeby nikt nie przesadzil*), albo ktos dba o to, zeby na imprezie nikt nie padl z braku energii (glukoza)*. Nawet przed wejsciem na teren ASOTa stal wielki kosz na smieci, z duzym znakiem "drugs" - nikt kolo niego nie stal, zeby od razu aresztowac tych, ktorzy by tam cos wrzucali. 🤪
Dopiero potem przeczytalem co bylo na dolaczonej do lizaka karteczce... 😂
Trzeba inicjatorom tego pomyslu oddac, ze doskonale dopasowali sie do sytuacji. ;)
* - takie lizaki, żelki itp. maja kilka funkcji - to sposob na suchosc w ustach, pomagaja zapobiegac zaciskaniu zebow i sa szybka dawka energii - w Polsce tez sie z tym kilka razy spotkalem
1973 rok. Holandia. Pusta autostrada, a po niej jedzie... #rower. To nie kadr z filmu. To rzeczywistość kryzysu naftowego, który na zawsze zmienił transport w Holandii.
Embargo na ropę oraz gniew rodziców tracących dzieci w wypadkach drogowych i odwaga kilku polityków – tak zaczęła się rowerowa rewolucja, która dziś jest wzorem dla całego świata.
Co tak naprawdę sprawiło, że #Holandia stała się rowerową potęgą? 👇
#photodump z #Holandia - zapraszam pod linka, tam jest 20 zdjec
Wczoraj mnie #Holandia po raz kolejny zaskoczyla - pozytywnie oczywiscie.
Pisalem wczesniej, ze mialem troche przebojow ze zgloszeniem przejazdu pociagiem, a formularz nie przyjmuje polskiego formatu telefonu.
No coz... problemow: zero.
Umowione spotkanie bylo na peronie, przy windzie (w formularzu mozna wybrac gdzie chcemy sie spotkac z asystent(k)ami). O czasie (nawet troche przed) przyszly dwie babeczki (mialy oprocz mnie jeszcze jedna dziewczyne, ktora potrzebowala asysty). Rampy wjazdowe do pociagu sa na kazdym peronie - po prostu czekaja na taka sytuacje jak ta.
Do tego... w ciagu ostatnich 10 lat "flota" NS (kolei) powiekszyla sie o 3. rodzaj pociagow. Wczesniej byly sprintery (kolej podmiejska, takie nasze koleje slaskie) i intercity - zolto-niebieskie duze pociagi z pietrowymi wagonami, wymagajace rampy).
Teraz w intercity jezdzi jeszcze jeden typ - cos jak nasze IC z Pesy, bezprzedzialowe, moze troche mniejsze.
Z plaska podloga i specjalnym stopniem, redukujacym szczeline miedzy peronem a pociagiem - i takim wlasnie jechalem, wiec rampa nawet nie byla konieczna.
O windach na perony nawet nie mowie, bo to oczywistosc, i to sa normalne, pionowe windy, a nie przyschodowe platformy, do ktorych klucz ma jakis SOKista.
A co do tego telefonu, to wiecie co... w Polsce od razu to wpisujemy, bo sie boimy, ze nie bedzie pomocy, ze trzeba bedzie odkrecac jakis chaos, dzwonic po wszystkich swietych. W Holandii tak nie ma - tam jak jest umowione spotkanie o 10:30 to przychodza o 10:30, po prostu.