Tak mi sie przypomnialo po znalezieniu tego zdjecia na telefonie.
Jak zmierzalem z wieksza grupa ludzi do #RotterdamAhoy, po drodze niedaleko hali jacys ludzie rozdawali lizaki.
Pomyslalem wtedy, ze to pewnie jedna z tych akcji zorganizowaych przez jakas organizacje szerzaca wiedze nt. swiadomego imprezowania (wiecie, w Holandii nikt nie robi tajemnicy poliszynela z tego, ze czasem na imprezach sie bierze to i owo, raczej sie dba, zeby nikt nie przesadzil*), albo ktos dba o to, zeby na imprezie nikt nie padl z braku energii (glukoza)*. Nawet przed wejsciem na teren ASOTa stal wielki kosz na smieci, z duzym znakiem "drugs" - nikt kolo niego nie stal, zeby od razu aresztowac tych, ktorzy by tam cos wrzucali. 🤪
Dopiero potem przeczytalem co bylo na dolaczonej do lizaka karteczce... 😂
Trzeba inicjatorom tego pomyslu oddac, ze doskonale dopasowali sie do sytuacji. ;)
* - takie lizaki, żelki itp. maja kilka funkcji - to sposob na suchosc w ustach, pomagaja zapobiegac zaciskaniu zebow i sa szybka dawka energii - w Polsce tez sie z tym kilka razy spotkalem











