13 Followers
60 Following
46 Posts

Jeden z najgłupszych argumentów syjonistycznej propagandy, powtarzany ciągle w dyskusjach, to stwierdzenie, że to Arabowie odrzucili propozycję rozwiązania dwupaństwowego w 1948 r.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że Rosja wygrywa wojnę z Ukrainą i wypędza z Ukrainy jej mieszkańców. Miliony Ukraińców uciekają do Polski, a następnie USA i Rosja rzucają nam propozycję nie do odrzucenia: podział Polski na dwa państwa jedno dla Polaków drugie dla Ukraińców. Czymś takim była bowiem dla Palestyńczyków w 1948 propozycja złożona przez brytyjskich okupantów.

Co gorsza ten hipotetyczny scenariusz podziału Polski jeszcze rok temu wydawałby się absurdalny, a dziś brzmi jako opcja, która może się wydarzyć.

To jest urocze jak dziś Michnik i środowisko “GW” staje ramię w ramię z Kaczyńskim i TVPiS w obronie Czci Ojca Świętego. I nie jest to wcale przypadkowe.

Wojtyła był faktycznym przywódcą III RP, a jego kazania i encykliki stanowiły filozoficzną podporę dla polskiej transformacji ustrojowej i terapii szokowej Balcerowicza. I to bardzo dosłownie. Jako uzasadnienie dla najbardziej nieludzkich, antypracowniczych ustaw uchwalanych na początku lat 90, regulujących polski rynek pracy parlamentarzyści przytaczali cytaty z Jana Pawła II, który popierał neoliberalizm. Kościół katolicki był też największym beneficjentem transformacji, który zwielokrotnił swoje bogactwo na przeprowadzonej na specjalnych zasadach reprywatyzacji i który wobec lokatorów przejmowanych przez siebie budynków zachowywał się jak czyściciele kamienic.

W latach 90 i 00 było oczywiste, że ponad prezydentem i premierem stoi Jan Paweł II, niczym irański Ajatollach, który był wówczas całkiem nieironicznie nazywany „Przywódcą Narodu”, a nawet niczym Hirohito mianowany był „osobą boską”. W tym bałwochwalczym kulcie złotego cielca z Wadowic uczestniczył zarówno tzw. „Kościół integrystyczny”, reprezentowany przez Radio Maryja Rydzyka i popierających go biskupów jak i „Kościół otwarty” związany z ”Tygodnikiem Powszechnym” niektórymi biskupami i środowiskiem polski liberałów i umiarkowanych konserwatystów z „GW”.

Tyle, że ku nieszczęściu i ślepocie tych drugich, Wojtyła jako papież zawzięcie zwalczał wszelkie otwarte i liberalne nurty w katolicyzmie i nie ominęło to również Polski. O ile jeszcze w czasach PRL tolerowano to środowisko katolickich otwartystów, bo priorytetem była walka z złem absolutnym czyli komuną, o tyle po 89 r. Wojtyła postanowił wyrwać chwasta. Odtąd wspierał Radio Maryja, na biskupów mianował najbardziej zatwardziałych fundamentalistów jak Jędraszewski, potępił „Tygodnik Powszechny” doprowadzając to środowisko do marginalizacji i wypchnięcia poza Kościół i doprowadził do usunięcia z polskiego katolicyzmu wszystkiego, co nie mieściło się w fundamentalistycznej ortodoksji.

To właśnie Wojtyła odpowiada za to jaki jest dzisiejszy katolicyzm z jego obskurantyzmem, zamiłowaniem do faszystowskich zbrodniarzy typu Putin (sam Wojtyła miział się z Pinochetem), odklejoną od rozumu i elementarnej empatii etyką seksualną, upolitycznieniem, fanatyzmem i syndromem oblężonej twierdzy.

W całej tej dyskusji o istnieniu bądź nieistnieniu zjawiska "cancel culture" prawicowcy przywołują ciągle te same postacie typu J.K. Rowling, czy Jordan Petersone które rzekomo zostały totalnie scancelowane tyle że te osoby cały czas sprzedają książki, są zapraszane na odczyty i gwiazdorzą w mediach a zatem nie zostały scancelowane.
Jeśli w ogóle można mówić o czymś takim jak "cancel culture" to w zasadzie jest tylko jedna osoba, którą faktycznie to spotkało.

Wiecie co jest najbardziej irytujące w tych cudownych radach typu "Masz depresję? Uprawiaj sport! Odżywiaj się zdrowo! Medytuj! Zmień priorytety!"? Bynajmniej nie to, że tego typu teksty nie odróżniają gorszego nastroju od ciężkiej psychotycznej depresji, w której człowiek nie ma nawet siły wstać z łóżka.

Nie chodzi też o to, że można przez 20 lat dość regularnie uprawiać sport, jeść warzywa, medytować, czytać Junga, priorytetyzować sobie strefy komfortu itp. itd., a i tak to wszystko nie pomaga, nawet przy lekkiej i umiarkowanej depresji, przy której wg tych badań naukowych przecież powinno pomóc lepiej niż leki.

Nawet nie to, że człowiek po raz kolejny słyszy te mądre rady o uprawianiu sportu, medytacji i witaminkach i widzi, że nie działa, to zaczyna myśleć, że jednak coś jest z nim naprawdę nie tak, skoro te super skuteczne i dostępne za darmo metody nie działają, to znaczy że jest jakoś życiowo spierdolony i to jego wina. Co oczywiście tylko pogarsza depresję.

Irytujące jest to, że te wszystkie komunikaty utrwalają stereotyp ludzi z depresją jako śmierdzących leni, którym nie chce się pracować, uprawiać sportu, tylko jak jacyś idioci chcą się truć jakimiś uzależniającymi produktami Big Farmy i oczekują zasiłków. To zaś z kolei ma wpływ na to jak postrzegają cię znajomi, rynek pracy i na to jak kształtowana jest polityka państwa w stosunku do psychiatrycznej opieki medycznej, pomocy społecznej, edukacji, mieszkalnictwa i wszystkiego co ma wpływ na twoje życie.

Depresja tych wszystkich złotych radach jest traktowana indywidualny wybór i złe cechy charakteru. Nie trzeba się zatem przejmować jakimiś traumami, przemocą, biedą, wykluczeniem społecznym i innymi wymysłami lewaków. Nie trzeba tez inwestować w profesjonalną opiekę medyczną skoro wystarczy sobie pobiegać, pomedytować i zjeść awokado.

14 kwietnia Mysłowice!
Przez ostanie kilka dni wszystkie duże mainstreamowe media w Polsce uprawiały wyjątkowo prostackie zarządzanie strachem, którego celem jest obrona kapitalistycznej oligarchii.
Media liberalne straszą "bankowym armagedonem" "bankructwem Polski" ponieważ kolejny sąd i to nie byle jaki, bo Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że banki łamały prawo przy kredytach frankowych i bezprawnie łoiły swoich klientów.
Z kolei media prawicowe straszą, że Trzaskowski wprowadzi kartki na mięso, że lewacy zabronią jeżdżenia samochodami i będą ludzi faszerować mąką z świerszczy.
W oby przypadkach to straszenie jest obroną wielkiego kapitału przed próbami uregulowania go przez Unię Europejską. Media bronią tych, którzy ich finansują: liberalne bronią banków, a prawicowe przemysłu paliwowego. W obu przypadkach chodzi o to żeby obrzydzić lewicę i jej pomysły rozwiązania problemu kryzysów finansowych i zapobiegnięcia katastrofy klimatycznej, gdyż pomysły te uderzają w interesy miliarderów.
Cała ta "wojna polsko-polska" między prawicą a liberałami to jedna wielka ściema.

Liberalne media: Polska musi szanować wyroki europejskich trybunałów!

Ale nie takie wyroki.

Jeszcze a propos WOŚP. Mam sentyment do tej akcji jako osoba, która dorastała w latach 90-tych i pamięta jaki ten kraj był wtedy biedny, szarobury, skorumpowany i beznadziejny. Państwowa służba zdrowia była wtedy w zapaści i WOŚP rozwiązywał realne, palące problemy tego sektora. To był powiew koloru i nadziei w tej szarzyźnie. Co ważniejsze była to pierwsza okazja by całe pokolenie nauczyło się samoorganizacji i działania oddolnego, co miało ogromne znaczenie w kraju przeoranym przez 40 lat scentralizowanej dyktatury. No i fajne było to że Owsiak nie dał kościołowi katolickiemu szansy na zmonopolizowanie kwestii etyki, solidarności i autorytetu co się klerowi marzyło na na początku lat 90.
Od tego czasu minęło 30 lat i dziś Polska jest krajem zamożnym, dość dobrze zorganizowanym, który stać na ochronę zdrowia na porządnym poziomie. Skąd to wiem? Wystarczy porównać Polskę do krajów sąsiednich, które startowały z podobnego pułapu w 1989 i mają podobny poziom zamożności i w których takie rzeczy jak ochrona zdrowia, mieszkalnictwo, edukacja czy transport publiczny funkcjonują dziś znacznie lepiej niż u nas.
To że polska ochrona zdrowia jest dzisiaj dziadowska jest wynikiem konkretnych decyzji politycznych, które zresztą Jerzy Owsiak często firmował swoim autorytetem. I dziś widać że były błędne, ta zbiórki na sprzęt medyczny są coraz bardziej groteskowe jeśli zobaczymy jak wygląda funkcjonowanie ochrony zdrowia w takich Czechach.