Manifa we Wrocławiu. Było walecznie, było podniośle, były konkretne przemówienia. Były hasła "To nie jest kraj do rodzenia dzieci", "Kiedy państwo nas nie chroni, swojej siostry będę bronić", "Każda władza kobiety zdradza", "PiS, PO, dla kobiet jedno zło".
I na zakończenie, jakby chcąc potwierdzić te słowa, policja rozbiła Manifę, bo kobiety odpaliły trzy race. Trzy race i rozbijanie manifestacji, wyciąganie przypadkowych osób i wleczenie kobiet do wozów. Wleczenie kobiet, w dzień kobiet. Imaginujcie sobie.
Ktoś powie, prawo. Otóż prawo działa tylko względem słabszych lub takich, które państwo postrzega jako słabe. Setki, jeśli nie tysiące rac na marszach nacjonalistów to co innego. Im można.
Niech mi nikt nie opowiada, że coś poprawiło. Ile lat mam jeszcze oglądać kobiety wleczone do policyjnych wozów, oślepiany przez ich dyskotekowe światła?