Albo piszą, że posiadanie takiej alternatywy jest dla nich coraz ważniejsze. Czy możliwe, że wrócimy do starych zasad? Ja tęsknię za internetem z 2002 :)
@sebastian @LukaszHorodecki @zakurzona Kilka miesięcy temu widziałem taki pomysł, pewnie mam gdzieś wynotowany, ale nie będę teraz szukał. Facet zrobił bloga, ale ma też kanał RSS, który ma teksty, a te teksty nie wchodzą w strukturę bloga, choć mając link można je oczywiście tam czytać. Jak ukryta kategoria.
Umówili się z kilkoma innymi osobami i publikują tam między sobą drafty, ścinki i inne dyrdymały.
Spodobał mi się pomysł, nawet od razu usiadłem i napisałem plugin/konfigurację do mojego Pelicana, ale potem nastał moment konsternacji — nikt tego i tak nie czyta, trochę głupio zrobić tajny klub i siedzieć w nim samemu.
Ale pomysł, jak widać, krąży w tkance Internetu.
@sebastian @LukaszHorodecki @zakurzona I tak najciekawszą „wariacie na temat RSS (czy Atoma)” jaką widziałem (też zdechła) była taka konstrukcja:
Ponieważ RSS (nadal, ale może „jeszcze?”) napędza podcasty normalną częścią nomenklatury stało się załączanie plików mp3 wraz z wpisem, co jest interpretowane przez większość czytaczek. Gości poszedł więc tym tropem i zrobił blog, który też istniał tylko jako kanał, ale pliki, które rozsyłał były plikami tekstowymi. Więc miałeś taki BBS, który serwuje artykul.txt.
Oczywiście zaraz usiadłem i zreplikowałem to, pomyślałem, hm, a może zrobić taki programik, któremu wskazujesz folder z mieszanymi mediami (obrazki, dźwięk, co tam masz) i z tego generuje się RSS tych załączników. Takie, ja wiem, soup.io/tómblr domową metodą.
Było już tyle przypadków kasowania ludziom kont na FB, że się nie dziwię. 15 lat pracy, postów, budowania społeczności - wszystko to znika przez jedną głupią decyzję pewnie nawet nie człowieka, tylko algorytmu. Nieodwołalnie.
Dobrze że ludzie się budzą, że to nie jest ICH Facebook, tylko Zucka i on robi co chce.
(znam historię FB jeszcze od bardzo dawnych czasów, czata xmpp, zewnętrznych klientów do fb, gdy to Facebookowi zależało na ludziach, a nie ludziom na Facebooku. To zgównienie FB poszło za daleko)
Był taki czas na Fejsie, że poleciały konta wielu tłumaczy, w tym dość znanych w socialach (Dehnel & Tarczyński) plus 3-4 moich ziomali. Prawdopodobnie wajcha algorytmu nie ogarnęła, że niektórzy regularnie piszą w co najmniej dwóch językach. Ci dwaj znani ogarnęli dzięki znajomościom i popularności. Ale EDIT pozostałym /EDIT z automatu nie przywrócili, jeden musiał zapłacić mecie za kontakt z białkowym suportem. Przy przywracaniu zrobili taki burdel, że jeden miał dwa konta (takie same imię i nazwisko, ale jedno stare z historią drugie gołe), teraz znowu mu skasowali to stare, ma tylko to nowe, ale ma też dosyć. A szkoda, bo jego żona jeździ ultramaratony rowerowe i dawał relacje z trasy.
@zakurzona Nie wrócimy do „starych zasad”. Ludzie zbyt mocno cenią sobie kciuki w górę i komentarzem, aby porzucić najbardziej znane komercyjne platformy społecznościowe. Prób było już wiele i zawsze okazywały się fiaskiem. Dopóki przynajmniej 25% polityków, aktorów i wszelkiej maści celebrytów pierwszego szeregu się nie przeniesie w inne miejsce, to największe platformy będą trwać.
Moim zdaniem koniec facebooka nastąpi za 15-20 lat, kiedy jego użytkownicy przestaną zeń korzystać z przyczyn naturalnych.
Czy internet z 2002 roku był lepszy? Absolutnie, całkowicie, bezsprzecznie, po stokroć tak!
@kat Gównowacenie twarzoksiążki zaczęło się wraz z wejściem tejże na giełdę, a mocno przespieszło w okolicach 2012...
BTW w 2002 internety jeszcze nie były tak bardzo, bo dostępność poza dużymi miastami była gorsza niż taka sobie, ja np. uzyskałem pierwsze łącze ~3 lata później
giełdę@[email protected]
@zakurzona
Nie mam fejs_zboka od ~ 2006 (w końcu się doliczyłem)
Miałem to ścierwo krótki czas, żałuje że woogóle założyłem konto, ale to były początki. Jeszcze nie wiedziałem...