Dzień świra na wrocławskich ulicach. Czy stać nas jeszcze na życie w korku? - Wrocławskie Fakty - szmer
cross-postowane z: https://szmer.info/post/12998403
[https://szmer.info/post/12998403] > Czy miasto stało się pułapką, w której
codziennie dobrowolnie tracimy czas i pieniądze? Wrocław i jego aglomeracja
pękają w szwach, a rosnące ceny na stacjach paliw to już nie tylko problem
portfela. To wyraźny impuls do przesiadki. O tym, dlaczego „puchnące”
podmiejskie osiedla to korkowa bomba z opóźnionym zapłonem, czy metro to mrzonka
i co nas może uratować przed całkowitym paraliżem – rozmawiamy z Maciejem
Zatheyem, dyrektorem Instytutu Rozwoju Terytorialnego. > > – Marek Zoellner: Czy
stał pan już dzisiaj w korku? > > – Maciej Zathey: Tak, stałem. > > – I co pan
sobie myśli, tak stojąc i wiedząc, że ceny paliwa w ostatnich dniach idą
gwałtownie w górę? > > – Przypominam sobie wtedy „Dzień Świra”. Scenę, w której
Adaś Miauczyński przygotowuje posiłek i słucha wiadomości właśnie na temat
korków. I myślę, że to kolejny impuls, żeby coś się zmieniło. Ja sam najbardziej
tęsknię za tym, żeby wsiąść na rower. Ostatnio stan zdrowia mi na to nie
pozwolił, w związku z tym przesiadłem się do samochodu. Jak tylko się wykuruję i
stan zapalny minie, to wsiądę na rower i będę się z tych korków śmiał. > > – To
rzeczywiście zmieni pana prywatną sytuację, ale czy odmieni Wrocław? > > –
Obecne problemy z korkami w mieście wynikają z kilku nakładających się
czynników. Bezpośrednią przyczyną są zmiany w organizacji ruchu związane z
prowadzonymi aktualnie remontami. Niedawno rozpoczęte prace drogowe
dezorganizują dotychczasowe, utrwalone trasy przejazdu kierowców. W efekcie
wielu z nich poszukuje alternatywnych dróg, co powoduje kumulację ruchu w
newralgicznych punktach sieci transportowej i prowadzi do przeciążenia
infrastruktury, czyli do zjawiska kongestii. > > Drugim czynnikiem jest
struktura zachowań transportowych mieszkańców. We Wrocławiu znacząca część osób
wciąż korzysta z samochodu nawet wtedy, gdy w ich zasięgu znajduje się transport
zbiorowy, który mógłby stanowić realną alternatywę dla podróży indywidualnej. >
> Trzecia kwestia ma charakter bardziej strukturalny i wiąże się z dynamicznym
rozwojem strefy podmiejskiej. Aglomeracja wrocławska ulega intensywnej
suburbanizacji – osadnictwo rozlewa się na obszary poza miastem w sposób
rozproszony i nieskoordynowany z infrastrukturą transportową, a tym bardziej z
ofertą transportu zbiorowego. Powoduje to wzrost liczby codziennych dojazdów
samochodowych do miasta. > > Sumowanie się tych trzech zjawisk prowadzi do
narastania kongestii w mieście. Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że problem ten
nie ma prostego rozwiązania infrastrukturalnego. Nie jesteśmy w stanie w
nieskończoność poszerzać ulic ani zwiększać przepustowości sieci drogowej –
przestrzeń miejska jest ograniczona. > > Są oczywiście także inne czynniki
wpływające na rosnące korki w mieście, które posortować można w różne kategorie,
np.: zachowania społeczeństwa, oferta transportu zbiorowego, integracja
transportu miejskiego z kolejowym aglomeracyjnym, kompetencje zarządcze,
polityka przestrzenna miasta i otaczających gmin, etc. > > Kluczowym kierunkiem
działania jest stopniowe ograniczanie uzależnienia mieszkańców od transportu
indywidualnego poprzez zwiększanie atrakcyjności transportu zbiorowego. Chodzi o
to, aby mieszkańcy i użytkownicy miasta – którzy często przyjeżdżają do
Wrocławia z zewnątrz – mieli realną alternatywę dla podróży samochodem.
Najważniejszym argumentem musi być tu przede wszystkim czas przejazdu. Dobrze
zorganizowany transport publiczny powinien umożliwiać sprawniejsze i szybsze
przemieszczanie się przez miasto niż samochód. > > – Tak się robi w dużych,
europejskich miastach. > > – Tak, ale nie trzeba szukać analogii poza granicami
kraju – wystarczy pojechać do Warszawy. Tam transport zbiorowy przyciąga bardzo
dużą grupę ludzi. Po Warszawie jeździ się transportem zbiorowym zdecydowanie
sprawniej. Ktoś powie: mają metro. Ale nie, obecność metra nie wyjaśnia
wszystkiego. Kluczowe znaczenie ma przede wszystkim wysoka częstotliwość
kursowania tramwajów, sprawne funkcjonowanie sieci autobusowej oraz dobra
koordynacja różnych środków transportu. System szynowy, drogowy i podziemny
działa tam w sposób komplementarny, tworząc spójną i przewidywalną ofertę
mobilności miejskiej. > > – Tramwaje i autobusy we Wrocławiu mamy. Czekamy na
metro. > > – To interesujący wątek. W wielu miastach metro wyraźnie wpływa także
na rynek nieruchomości – im bliżej stacji, tym wyższe ceny mieszkań. Logika
podpowiada więc inwestowanie w wysokiej jakości transport zbiorowy, choć w
przypadku Wrocławia nie musi to oznaczać akurat metra. > > Miasto ma bardzo
dobry potencjał do rozwoju systemu transportu kolejowego, który mógłby stanowić
kręgosłup komunikacyjny aglomeracji. Taki system można skutecznie uzupełnić
transportem szynowym w skali miejskiej, czyli tramwajami, oraz siecią
autobusową. > > Warto też zauważyć, że dyskusje o przyszłości transportu często
koncentrują się na kwestiach technicznych związanych z infrastrukturą podziemną.
Tymczasem punktem wyjścia powinna być identyfikacja głównych generatorów i
atraktorów ruchu w mieście i jak względem nich zaproponować dogodny dostęp
transportem publicznym czy też zlokalizować przystanek lub stację. > > –
Generatory to na przykład osiedla mieszkaniowe, a atraktory to biurowce,
uczelnie, dworce kolejowe. > > – Tak, upraszczając chodzi o to, skąd i dokąd
ludzie jeżdżą. To jest pierwsze pytanie a w następstwie jego priorytetowe
szczegółowe badanie dotyczące przemieszczeń w mieście i aglomeracji.
Zidentyfikowanie głównych generatorów i atraktorów ruchu, pozwoli nam
odpowiedzieć, w jaki sposób sieć kolejowa, także hipotetyczna sieć podziemna
(stacje metra), miałaby być ukształtowana. Od tego bym wyszedł, a nie od tego
czy jest możliwość wygrzebania odpowiedniego przepustu pod miastem, czy
przepuszczalność gruntu jest właściwa, czy odporność tkanki urbanistycznej z
przełomu XIX i XX wieku na wstrząsy jest wystarczająca. To są wtórne rzeczy.
Pierwsza to jest odpowiedź na pytanie: gdzie znajdują się generatory i atraktory
ruchu i jakie w jakiej częstotliwości i natężeniu obserwowane są między nimi
przepływy? > > – A gdzie się znajdują? > > – Nie wskażę wszystkich tych miejsc w
trakcie wywiadu. Istnieje obszerny dokument prezentujący wyniki kompleksowego
badania ruchu dla Wrocławia i jego otoczenia. On także w mojej opinii nie
przedstawia konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Niemniej jest znakomitym
punktem wyjścia do przeprowadzenia dalszych analiz i precyzyjnego zamodelowania
więźby przemieszczeń. W obszarze funkcjonalnym Wrocławia obserwujemy
rozproszoną, chaotyczną i nieefektywną tkankę urbanistyczną, co warunkuje
przemieszczanie się po mieście transportem indywidualnym. Natomiast nie mamy
obrazu, skąd startują i dokąd jadą mieszkańcy. Ta wiedza pozwoliłaby na
przygotowanie optymalnej, kompleksowej oferty transportu zbiorowego. > > Wiemy,
że do Wrocławia wjeżdża około 250 tysięcy samochodów dziennie na podstawie
kordonowego pomiary ruchu. Ta liczba prawdopodobnie fluktuuje w zależności od
pory roku, okresu urlopowego czy też roku akademickiego i jego rytmu.
Dysponujemy również danymi dotyczącymi zachowań transportowych mieszkańców.
Wynika z nich, że około 50% mieszkańców Wrocławia wskazuje samochód jako
podstawowy środek codziennego przemieszczania się. W gminach podmiejskich
odsetek ten jest jeszcze wyraźnie wyższy i sięga około 80%, co dobrze pokazuje
skalę uzależnienia mobilności w strefie podmiejskiej od transportu
indywidualnego. > > – Gdyby to od pana zależało, to gdzie w pierwszej kolejności
powinna powstać nowa trasa tramwajowa we Wrocławiu? Na Jagodno, jak wiemy, w
najbliższej przyszłości tramwaje nie pojadą. > > – Zacznijmy od tego, że gdyby
to ode mnie zależało, nigdy nie powstałoby Jagodno, jako osiedle mieszkaniowe w
obecnym kształcie bez oferty transportu zbiorowego. Wypchnęliśmy bardzo dużą
grupę mieszkańców poza główny rdzeń miasta i de facto spowodowaliśmy wewnętrzną
suburbanizację. Błędem było niekoordynowanie rozwoju infrastruktury transportu
kolejowego w mieście z rozwojem infrastruktury miejskiej. > > Inną kwestią jest
to, że w trakcie przebudowy wiaduktu nad ul. Bardzką czyli nad drogą prowadzącą
do Jagodna, można było równolegle podnieść niweletę linii kolejowej nr 285.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć obecnych problemów na styku infrastruktury
drogowej i kolejowej oraz zapewniłoby bezkolizyjne funkcjonowanie obu systemów
transportowych. > > Zresztą to nie jest tylko problem Jagodna. Takich przykładów
mamy więcej we Wrocławiu, gdzie powstają osiedla abstrahujące kompletnie od
istniejącego systemu transportowego i potencjału jaki ze sobą niosą. > > –
Jagodno już jednak istnieje. Wróćmy na tory. > > – Gdzie widziałbym potencjał
dla nowej linii tramwajowej? Rozważyłbym połączenie od strony Alei Wielkiej
Wyspy w kierunku Armii Krajowej. W tym obszarze nie przewidziano infrastruktury
dla transportu szynowego, a mogłoby ono stanowić ważne domknięcie miejskiego
ringu komunikacyjnego. Być może warto było równolegle rozważyć również komponent
kolejowy – wyprowadzenie w tym kierunku lekkiej kolei miejskiej, wykorzystującej
zarówno infrastrukturę kolejową, jak i wewnątrzmiejską. Takie rozwiązania
funkcjonują w wielu miastach na świecie i nie stanowią żadnej technologicznej
nowości. Jednak decyzje infrastrukturalne podjęte wiele lat temu przesądziły o
budowie przeprawy drogowej, co oznacza, że w dającej się przewidzieć
perspektywie możliwości zmiany tego rozwiązania pozostają bardzo ograniczone. >
> – A co z Psim Polem? Tam by się przydał chyba jakiś szybki transport. > > –
Psie Pole i Zakrzów są bez wątpienia istotnymi generatorami ruchu. Codzienne
potoki dojazdów w kierunku centrum są szczególnie widoczne w godzinach porannych
– korki tworzą się na ul. Krzywoustego przed skrzyżowaniem z ul. Brücknera w
kierunku centrum, a w godzinach popołudniowych sytuacja odwraca się w przeciwnym
kierunku. W tym obszarze wyraźnie potrzebna jest realna alternatywa w postaci
sprawnego transportu zbiorowego. > > Naturalnym wzmocnieniem mogłaby być szybka
kolej miejska, tym bardziej że infrastruktura już istnieje – funkcjonuje zarówno
linia kolejowa, jak i sam korytarz transportowy. Problem nie polega więc
wyłącznie na braku infrastruktury, lecz raczej na niedostatku myślenia o
transporcie w sposób systemowy i zintegrowany. > > Dodatkowym ograniczeniem jest
brak jasno ukształtowanych rozwiązań instytucjonalnych dla organizacji
transportu w obszarach metropolitalnych. We wrocławskim obszarze funkcjonalnym
nie egzystuje jeden organizator transportu zbiorowego, który koordynowałby
ofertę przewozową i zamawiał połączenia. Tymczasem w wielu krajach europejskich
– w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Niderlandach czy Wielkiej Brytanii, nie
wspominając o państwach nordyckich – takie rozwiązania od lat stanowią standard.
Bardzo dobrym przykładem jest także funkcjonujący niedaleko nas system Praskiego
Zintegrowanego Transportu. > > W praktyce oznacza to tworzenie związków
transportowych lub instytucji zarządzających zintegrowanym systemem mobilności,
finansowanych wspólnie przez gminy, powiaty i samorząd regionalny. Taki związek
jest organizatorem i zamawiającym połączenia, a cały system budowany jest w
sposób hierarchiczny: jego podstawą jest transport szynowy – przede wszystkim
kolej – natomiast transport autobusowy pełni funkcję uzupełniającą. Autobusy
dowożą pasażerów do stacji kolejowych, a następnie rozprowadzają ruch w obrębie
miast i mniejszych ośrodków do lokalnych przystanków oraz mniejszych generatorów
ruchu. > > Model ten jest dobrze sprawdzony i szeroko stosowany w Europie. W
Polsce natomiast problem polega na rozproszeniu odpowiedzialności
instytucjonalnej. W obecnym systemie prawnym kompetencje są podzielone między
różne szczeble samorządu – inne zadania realizuje gmina, inne powiat, a jeszcze
inne województwo – przy braku jednoznacznie określonej współodpowiedzialności
organizacyjnej i finansowej za funkcjonowanie transportu w skali całej
aglomeracji. > > – Przesiądźmy się za kierownicę i wyjedźmy na autostradę A4.
Powinniśmy “pudrować” ten obecny przebieg, czy może lepiej od razu wybudować ją
w nowym śladzie? > > – O tym, że autostrada A4 pod Wrocławiem prędzej czy
później zacznie się korkować, było wiadomo już kilkanaście lat temu. Wskazywały
na to pomiary rosnącego ruchu i wyczerpująca się przepustowość. Dziś przejazd
tym odcinkiem coraz częściej przypomina ruletkę – w większości dni kierowcy
stoją w zatorach pomiędzy Kostomłotami a węzłem Bielany Wrocławskie. > > Z dużą
ostrożnością podchodzę do tezy, że proponowany nowy, odgięty w kierunku południa
przebieg A4 oraz jego odsunięcie od obecnego śladu automatycznie rozwiążą
problem kongestii. Realizacja takiej inwestycji z pewnością będzie czasochłonna
i kosztowna. Jednocześnie trzeba pamiętać, że struktura ruchu na A4 jest
złożona. Część pojazdów korzysta z niej jedynie jako korytarza tranzytowego i
kieruje się dalej na S8 w stronę północną. Inni dojeżdżają do Wrocławia i
włączają się w ruch miejski, generując zatory m.in [http://m.in]. na
Karkonoskiej czy w rejonie węzła Wrocław Zachód. Jeszcze inni kontynuują podróż
na wschód – w kierunku Górnego Śląska, Małopolski czy Podkarpacia. W takiej
sytuacji trudno zakładać, że samo odgięcie autostrady na południe będzie
skutecznym lekarstwem na problem przeciążenia. > > W mojej opinii warto
równolegle zastanowić się nad innym podejściem, poszerzeniem obecnego przebiegu
do trzech pasów i nad lepszym rozłożeniem transportu towarowego w korytarzu A4 i
wykorzystaniem istniejącej infrastruktury kolejowej. Wystarczy spojrzeć na
regularne zatory między Bielanami Wrocławskimi a Kątami Wrocławskimi. W dużej
mierze tworzy je długi szcnur samochodów ciężarowych. Część tych potoków
transportowych mogłaby zostać przeniesiona na kolej, zwłaszcza w godzinach, gdy
infrastruktura jest mniej obciążona ruchem pasażerskim. > > Potrzebujemy więc
myślenia o transporcie w kategoriach multimodalnych i aktywnego zarządzania
potokami ruchu, a nie wyłącznie dalszego rozbudowywania infrastruktury drogowej.
Warto spojrzeć na tę kwestię z perspektywy interesu publicznego – kosztów
środowiskowych, wypadków, przerw w ruchu czy strat gospodarczych wynikających z
zatorów. W wielu przypadkach są one znacznie większe niż doraźne korzyści
pojedynczych firm transportowych, wynikające z utrzymywania dominacji jednego
modelu transportu, opartego wyłącznie na przewozach drogowych. > > Nie mogę
powstrzymać się także od komentarza, że styl jazdy kierowców także generuje
zatory i upośledza płynność przemieszczania się po A4, a w szczególności po
trzypasmowej A8. Nie wiedzieć dlaczego większość kierowców uwielbia łamać
przepisy i jeździć środkowym pasem co utrudnia manewry wyprzedzania. Tu
potrzebna jest chyba kampania uświadamiająca! > > – A Wschodnia Obwodnica
Wrocławia? Miała być lekarstwem na korki. > > – Wschodnia Obwodnica Wrocławia,
czyli droga Bielany–Łany–Długołęka, w pierwotnych założeniach była projektowana
jako trasa bezkolizyjna, z dwoma pasami ruchu w każdym kierunku. Ostatecznie
zrealizowano jednak rozwiązanie o zupełnie innych parametrach, dlatego nie
dziwi, że nie funkcjonuje ona dziś tak, jak oczekiwano. > > Warto przy tym
pamiętać, że w czasie opracowywania koncepcji skala suburbanizacji była
zdecydowanie mniejsza niż obecnie. Proces rozlewania się zabudowy wokół
Wrocławia nie miał jeszcze tak dynamicznego i często chaotycznego charakteru.
Dziś pojawiły się nowe, silne źródła ruchu zasilające tę trasę, co w naturalny
sposób zwiększa jej obciążenie. > > W tej sytuacji samo poszerzanie drogi czy
dobudowywanie kolejnych pasów nie będzie rozwiązaniem problemu. Bez
uporządkowania gospodarki przestrzennej i lepszej koordynacji rozwoju zabudowy z
infrastrukturą transportową trudno oczekiwać trwałej poprawy funkcjonowania
układu komunikacyjnego. > > – I będzie smog. Jeszcze więcej smogu… Przechodzę
oczywiście do zapowiadanej niegdyś Strefy Czystego Transportu w centrum
Wrocławia. Na razie jej nie będzie. > > – Strefa czystego powietrza została
zalecona w programie ochrony powietrza i to on narzuca realizację tego zadania.
We Wrocławiu na razie uciekamy od tego tematu, stwierdzając, że nie ma takiej
potrzeby, bo jakość powietrza mieści się jeszcze w normach. Myślę jednak, że nie
chodzi wyłącznie o jakość powietrza, lecz także o swobodę przemieszczania się w
centrum oraz o poziom jego obciążenia ruchem. > > Potrzebujemy instrumentów
regulujących. Czy nazwiemy to Strefą Czystego Powietrza, Strefą Obniżonego Ruchu
czy Strefą Uspokojonego Ruchu – różne są możliwe nazwy. Tego rodzaju rozwiązania
funkcjonują w centrach wielu europejskich miast. Co więcej, w niektórych
miastach skandynawskich, na przykład w Oslo, wjazd do centrum jest ograniczony i
płatny. > > Bywa to konieczne, aby ograniczyć ruch samochodowy w mieście, a
jednocześnie oferować bardzo sprawny transport zbiorowy oraz bezpieczne formy
mobilności alternatywnej. Niezależnie od nazwy, jest to po prostu cywilizacyjny
kierunek rozwoju współczesnych miast. > > – Gdyby na koniec naszej rozmowy
mógłby sobie wyobrazić siebie za kierownicą samochodu, albo roweru na jednej z
wrocławskich arterii, ale za 10 lat – jak będzie wyglądało wtedy miasto. Korki
znikną, czy będzie ich jeszcze więcej? > > – Patrząc na to realistycznie, sądzę,
że będziemy krok po kroku zbliżać się do bardziej wygodnego modelu
funkcjonowania miasta, w którym podstawowe usługi publiczne – sklepy, miejsca
spotkań, przychodnie czy szkoły – będą dostępne w zasięgu pieszego spaceru. Bez
konieczności podwożenia dzieci, co również jest mechanizmem generującym
dodatkową kongestię. W takiej rzeczywistości większość mieszkańców będzie
stopniowo przesiadać się na transport zbiorowy. W pewnym sensie stanie się to
wymogiem, bo samochód nie będzie mógł wjechać wszędzie. Równocześnie rozwiązania
organizacyjne będą sprzyjały temu, aby transport autobusowy i tramwajowy stał
się dominującym sposobem codziennego przemieszczania się po mieście. Trzecim
elementem będzie miasto przyjazne dla ruchu pieszego i rowerowego – z
zazielenionymi głównymi ciągami miejskimi i przestrzeniami sprzyjającymi
poruszaniu się pieszo oraz rowerem. > > Istotnym czynnikiem będą również koszty.
Utrzymanie samochodu i ceny paliw, które w kolejnych latach prawdopodobnie będą
rosły ze względu na globalne uwarunkowania, sprawią, że wiele osób będzie
zmuszonych ograniczyć korzystanie z aut. Po prostu przestanie się to opłacać. >
> Problemem pozostanie jednak sytuacja osób, które wyprowadziły się poza granice
administracyjne Wrocławia i mieszkają w strefie podmiejskiej. Ze względów
technicznych, ale także ekonomicznych, nie będzie możliwe zorganizowanie w
każdym miejscu gęstej sieci transportu publicznego. Dlatego można się spodziewać
zmian na rynku nieruchomości i stopniowego powrotu części mieszkańców z obszarów
podmiejskich do miasta. Być może będziemy świadkami swoistego renesansu życia w
mieście – nowej mody na mieszkanie bliżej centrum. Będzie to jednak w dużej
mierze konsekwencja rosnących kosztów utrzymania transportu indywidualnego. > >
To oczywiście tylko jeden z możliwych scenariuszy. Czy tak się rzeczywiście
stanie – tego nie wiemy. Patrząc jednak na współczesny świat, na napięcia
geopolityczne, na sytuację w Ukrainie, w Iranie czy na Bliskim Wschodzie, a
także na rosnące koszty energii i paliw, widać wyraźnie, że obecny model
mobilności będzie musiał się zmieniać. Nawet rozwój elektromobilności nie
rozwiąże wszystkich problemów. W pewnym momencie będziemy musieli po prostu
zreformować nasze podejście do przemieszczania się w przestrzeni.