No i dobrze, jednak się ogarnęli w tym hollywoodzie. Można napisać: "tak kończą frajerzy" i pan Audiard właśnie się o tym przekonał, szkoda tylko, że tak długo to trwało.
(oczywiście, winna wszystkiemu będzie Karla Sofía Gascón, która pisała głupie, edgy tweety, a nie pan reżyser i reszta ekipy producenckiej, którzy z gracją kolonialnego, białego mężczyzny, wybrali się na safari po wybudowanej pod Paryżem imitacji Meksyku, by nakręcić filmidło o rzadkim gatunku, który tam można spotkać. ja przepraszam, ale oglądając to, czułam się trochę tak, jakbym oglądała "Z kamerą wśród zwierząt", tylko, że zamiast sympatycznych państwa Gucwińskich, dostałam typa o wrażliwości Cejrowskiego, tyle, że z innymi poglądami, ale co z tego?)
Z "Anorą" mam inne problemy, ale niech jej będzie, niech ma.
No ale po co ja o tym w ogóle piszę? Czy nie mówiłam, że skancelowałam ten kraj i jego mainstreamową kulturę? No właśnie, może trochę konsekwencji xD
#oscars2025 #Oskary #EmiliaPerez #lgbtq #film